To wcale nie jest łatwe znaleźć odpowiedzialnego, prawdziwego behawiorystę. Najlepiej lekarza weterynarii, który poszerzył swoją wiedzę o zakres psychologii - jeśli chodzi o psy, to łatwiej znaleźć, natomiast koty... o te są trudne. Kiedyś dostałam taką ofertę (pewnie wszyscy czytelnicy tego pisma otrzymali, więc nie mam się czym chwalić, po prostu poszło "z klucza") na trzymiesięczne czy też sześciomiesięczne kursy behawiorystyczne. Koszt: 8 tys. No!

Wiadomo, że jeśli się zainwestowało, to potem musi się zwrócić. Kurs miał być potwierdzony egzaminem, szkolący rzeczywiście kompetentni i zajmujący się problemem od wielu lat.
To przynajmniej dawało gwarancję rzetelności.
Ale taka stronka (ło matko!) na Facebooku o zachęcającej nazwie "Porady behawioralne", która teraz zyskała (chyba po 3 m-cach od zainicjowania) jeszcze poważniejszy status, to jest dla mnie mamienie, bazowanie na tekstach z poradników, zapewne skopiowanych zdjęciach, ech... pana który siedzi w domu i dorywczo zajmuje się to tym to owym (tak miał na początku podane informacje o sobie) i prowadzi dom tymczasowy (on i jego pracująca partnerka życiowa), nie wiadomo od kiedy, nie wiadomo ile kotów było na tymczasie...
Nie, już więcej nie piszę, bo mnie szlag trafia na siebie samą, że raz dałam głos i słusznie zostałam połajana - ale przynajmniej w ten sposób objawiła mi się indolencja założyciela stronki.
Tak więc behawioryści z potwierdzonym dyplomem to nie jest takie hop siup! Wzywamy i płacimy i wszystko się rozwiązuje. Samozwańców jest wielu. Najlepiej, żeby to był lekarz wet. z poszerzonym zakresem... Znalazłam stronkę z lekarzami wet (znane mi niektóre nazwiska) z lektur, z opinii innych znajomych, z przychodni wet. Może się kiedyś przyda:
www.behawiorysci.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=3
Wiadomo, że i forum miau ma swoich lekarzy psychologów. Warto skorzystać, chodzi o to, by była to osoba przetestowana w działaniu i efektach, wykazująca też własną inicjatywę i szukająca różnych, mniej standardowych przyczyn niemiłych nam zachowań, z umiejętnością kojarzenia, analizowania, wyciągania wniosków. To truizm. Ale i my, którzy będziemy korzystać z umiejętności behawiorysty, też musimy być jak czujni detektywi. Wydać forsę i to dużą, można też i w inny, bardziej przyjemny sposób, bez wizji porażki.
No, znów się pomądrzyłam