To już jutro

13.10.14, 16:47
Jutro idziemy z Fruzią na sterylkę. No i jednak nerwy mnie zaczynają zjadać. Nie tyle samego zabiegu się obawiam, muszę po prostu wierzyć, że będzie zrobiony dobrze, ale martwię się tym czasem "po". Że nie zadbam odpowiednio, że czegoś nie będę umiała przy niej zrobić, że jej się szwy rozejdą, że Kocia nie utrzymam... No po prostu. sad

    • mysiulek08 Re: To już jutro 13.10.14, 18:24
      Bedzie dobrze, bo co nie byc smile

      Ciecie bedzie brzuszne czy boczne? Bo jak boczne to raptem tylko jedna, dwie petelki.

      Najlepiej zapakuj Fruzie od razu w kaftanik zanim sie zorientuje.

      Mysmy szaleli przy Kici.Yodzie, potem przy Lei/Miki, bo ten szatan nawet te dwie petelki chciala rozwiazywac. Potem przy Padme/Klusce bylo juz spokojniej, a po przezyciu ostatnich 5 sterylek kocic, w tym jedna klopotliwa z ponownym cieciem jakos juz okrzeplismy. Z tym, ze z 8 tylko Kicia.Yoda miala ciecie brzuszne. Bez kafatnika bosmy malo douczeni wtedy jeszcze bylismy.
      • panna_beata Re: To już jutro 13.10.14, 18:38
        mysiulek08 napisała:

        > Bedzie dobrze, bo co nie byc smile
        >
        > Ciecie bedzie brzuszne czy boczne? Bo jak boczne to raptem tylko jedna, dwie pe
        > telki.


        Brzuszne, pytałam na dzień dobry.

        > Najlepiej zapakuj Fruzie od razu w kaftanik zanim sie zorientuje.


        Mam nadzieję, że ubiorą ją w lecznicy, w każdym razie mam zamiar o to poprosić. Tak jak wstępnie z panią rozmawiałam, czy nie mogłaby Fruzia tam trochę zostać dłużej. Może jak sobie pierwsze godziny po wybudzeniu poleży spokojnie w lecznicy, to jej się przysłuży. Obawiam się reakcji Kocia, nie ukrywam. To dla niego też będzie przeżycie...

        No nic, pierwsze koty za płoty... Musi być dobrze, w końcu to nie jest skomplikowana operacja na otwartym sercu. smile
        • aankaa Re: To już jutro 13.10.14, 18:44
          będzie dobrze ! tylko nie daj się zwieść błagalnym spojrzeniom o zdjęcie kubraka. Nawet jeśli nie byłby konieczny masz komfort, że kicia nie będzie lizała brzuszka
          fajnie byłoby, gdyby mogła kilka godzin po wybudzeniu przeleżeć w klatce - dostaniesz kota przytomnego i przymulonego klatką
          z Kociem jakoś pójdzie - na 100% nie spodoba mu się Fruziny zapach
          • panna_beata Re: To już jutro 13.10.14, 18:50
            aankaa napisała:

            > będzie dobrze ! tylko nie daj się zwieść błagalnym spojrzeniom o zdjęcie kubrak
            > a. Nawet jeśli nie byłby konieczny masz komfort, że kicia nie będzie lizała brz
            > uszka

            Mam komfort, że Kocio nie będzie jej lizał... tongue_out Nie żebym go demonizowała, ale.... big_grin
            • wilowka Re: To już jutro 13.10.14, 19:00
              Doskonale wiem co czujesz, moja Mysza jest umówiona na piątek.

              Trzymam kciuki za święty spokój smile
            • aankaa Re: To już jutro 13.10.14, 19:02
              jak będziesz miała okazję - wybierz jakąś gustowną sukienkę big_grin
              na domowy użytek sprawdza się rękaw z bluzy

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/GVqtQ6YBhMbjYi2gJB.jpg

              może nie wygląda tak gustownie jak to

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/pZqneP24U856vQ3MfX.jpg

              ale masz gwarancję, że kot nie wyślizgnie się z zawiązanego fraczka o czym czytaliśmy tu nie raz big_grin

              • aankaa Re: To już jutro 13.10.14, 19:04
                trochę większe, ukazujące pełną śliczność i kwiecistość big_grin

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/b3iakh5DJCBRowR08B.jpg

                ale za cholerę niewygodne - te nogawki zupełnie nie pasują do kociej budowy. A futerko będzie przecież pomykało w tym przez ładnych kilka dni
                • mysiulek08 Re: To już jutro 13.10.14, 19:12
                  Ja poszlam na latwizne smile i na szybkosc:

                  https://lh4.googleusercontent.com/-7mq18q3oZIs/UWrGlITBvaI/AAAAAAAAAVA/fXrbZ5u0R5M/s640/Leia-portrait-21-vest.jpg

                  czyli bez otworow na tylne lapy. Sprawdzil sie taki model i u Miki i u Celinki. Ale, jak pisze to bylo male ciecie boczne (u Celinki duze, na siedem szwow, ale tez boczne)
                  • panna_beata Re: To już jutro 13.10.14, 19:21
                    Fiu, fiu... jakie koronki. smile

                    Ten patent mi się bardzo podoba, wezmę pod uwagę, jakby zaszła konieczność - znaczy, jakby troczki były "za luźne" wink
                    • mysiulek08 Re: To już jutro 13.10.14, 19:28
                      Akurat mialam pod reke moja ulubiona koszulke, a ze byla leciwa i trzymana w szafie wylacznie z sentymentu wiec bez zalu oddalam te koronki Miki smile

                      patent o tyle dobry, ze robi sie piec minut, nic nie kosztuje i mozna niemal codziennie zmieniac, jak sie ma kolekcje starych koszulek bawelnianych smile

                      U Celiny ze trzy koszulki poszly, bo rana troche siapila i codziennie jej wymienialam na czysta.
                      • aankaa Re: To już jutro 13.10.14, 19:37
                        u mnie też było kilka - Sońka miała ten komfort, że codziennie dostawała świeżą koszulkę smile
              • panna_beata Re: To już jutro 13.10.14, 19:22
                Anka, pamiętam te Wasze pasiaki, pamiętam big_grin
                • aankaa Re: To już jutro 13.10.14, 19:41
                  to wersja mini, jak już nie trzeba było aż tak ochraniać ciałka

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/ANaQz7kAfvSoSPX6bX.jpg
                  • yvi1 Re: To już jutro 13.10.14, 19:50
                    To trzymamy mocno kciuki!
                    • klaryma Re: To już jutro 13.10.14, 21:03
                      ja tez trzymam smile
                      • wladziac Re: To już jutro 13.10.14, 21:16
                        kciuki oczywiste a Ty myśl pozytywnie,po kilku dniach od zabiegu spokój na całe życie dla Ciebie i kotki,dasz radę
                        • panna_beata Re: To już jutro 14.10.14, 08:02
                          Za wszystkie kciuki oczywiście dziękuję. Nie puszczajcie!!! Godzina "zero" to 9:30.
              • zielistka00 Re: To już jutro 13.10.14, 21:44
                Rewelacyjny ten pasiaksmile
                • panna_beata Re: To już ZARAZ 14.10.14, 08:01
                  Koty dały pospać do 7 i ani chwili dłużej. Teraz snują się i (zwłaszcza Kocio) jęczy, w związku z czym nie mam odwagi nawet myśleć, by pójść do zamkniętej na noc kuchni, otworzyć ją i zrobić sobie kawę...

                  Za to przymierzyłam Fruzię do rękawa mojej piżamy - akurat pół rękawa zajmie. To, ciekawe, mnie ciut uspokoiło...
                  • mary_ann Re: To już ZARAZ 14.10.14, 08:44
                    Trzymam mocno kciuki. Napisz potem, jak wszystko przebiegło.
                    • panna_beata Re: To już ZARAZ 14.10.14, 10:22
                      Zdjęcie zrobione przed wejściem (nie brałam aparatu, ale jak spojrzałam na bidastwo, to jakoś telefonem cyknęłam, na pamiątkę). Najtrudniej chyba jednak było ją tam zostawić, a samej wyjść...

                      https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t34.0-12/10726713_795680290489405_1870779414_n.jpg?oh=2dffa845c5e4cbc4709b1efa3c24a423&oe=543F4755&__gda__=1413459253_10d658d38086166a4f08641aee19eaaa


                      Małym plusikiem tej sytuacji jest fakt, że jak przyszłam, to Kocio zjadł wreszcie śniadanie niespiesznie, powolnie - czyli zgodnie ze swoim temperamentem... Ale jaka cisza w domu, jakby nikogo nie było...
                      • aankaa no i jak ?? 14.10.14, 11:55
                        • panna_beata Re: no i jak ?? 14.10.14, 11:56
                          Mam dzwonić koło 13. Na razie siedzę jak na szpilkach, a Kocio śpi obok.
                          • jottka Re: no i jak ?? 14.10.14, 12:33
                            to już pewnie po wszystkim, a fruzia śpi sobiesmile ale nie ubieraj jej może na dzień dobry w kubraczek, bo dla wielu kotów głównym problemem sterylki jest właśnie ten piękny ubiór, a nie jakieś tam drobne dolegliwości...

                            znaczy ja bym się przyjrzała delikwentce i w zależności od zachowania ubierała lub nie. mojej kocicy pół godziny starczyło na ściągnięcie fachowo zawiązanego ubranka, brzuchem się nie interesowała (zabieg miała rano, odebrałam pod wieczór, wybudzona itp. przy wetce), trzeba było tylko hamować co bardziej energiczne skokismile też miała cięcie brzuszne, wbrew pozorom ono zapewnia chirurgowi lepszy dostęp, a w wypadku kota domowego nie ma problemu, że pozbawiony opieki pooperacyjnej pójdzie w krzaki i zapaskudzi sobie ranę.

                            no to trzymamy kciukismile
                            • jottka Re: no i jak ?? 14.10.14, 12:34
                              a, kocio może prychać na paskudny zapach, a może zareagować tak jak mój kocur, który obwąchał dziwnie pachnącą kocicę, po czym zabrał się do szorowania jej uszusmile resztę sama załatwiła, problemów z obojgiem żadnych nie było (choć czasem się zdarzają, to fakt)
    • panna_beata Jestem przerażona :( 14.10.14, 13:59
      Już jesteśmy w domu. Kocio ją obwąchuje i próbuje całą wylizać. CAŁĄ, brzuch też. Próbowałam ją więc zafartuszkować. Przy ostatnim węzełku wyrwała się, zrobiła salto i zrzygała. Zdjęłam fartuszek... Nie jestem w stanie tego ogarnąć, nie wiem, co zrobić? Puścić na żywioł....?

      No i jeszcze drżę o kuwetę, jak to będzie. Postawiłam jej bliziutko naszego pokoju, zdjęłam rant, żeby miała wygodniej. Druga kuweta stoi tam gdzie zawsze, żeby też wiedziała. Co jeszcze mogę zrobić? Tak bym chciała, żeby ona poszła spać, ale podobno dostała nawet mocniejszą narkozę, żeby usnęła. To teraz, jak sie wybudziła, chyba już nie ma na co szybko liczyć...

      Heeelp!!!
      • jottka Re: Jestem przerażona :( 14.10.14, 14:30
        spokojnie, wymioty są normalne po narkozie, jej prawo. sporo kotów po narkozie i powrocie do domu popada w hiperreaktywność, ganiają po całej chałupie jak wściekłe, a że łapy im się plączą, to wygląda to trochę strasznie dla nieprzyzwyczajonego opiekunasmile ale w ten sposób narkoza szybciej schodzi, musisz tylko pilnować, żeby nie skakała (w górę albo w dół z wysoka), chce gdzieś wleźć, to ją podsadź, a tak to tylko asekuruj w razie potrzeby.

        może jeszcze zwymiotować, może się niekontrolowanie zsiusiać, to też normalne. możesz ew. jakieś folie albo podkłady położyć w miejscach krytycznych, ale to raczej reakcje pierwszej godziny, więc raczej bym dała kocinie połazić, otrząsnąć się z wrażeń, głaskać, uspokajać, zachęcać do wspólnej drzemkismile ona jest ogłupiała narkozą, tak samo jak człowiek, możesz jej ew. trochę dać się napić. jeść pewnie wetka zakazała do wieczora? a i wtedy troszkę mokrego ewentualnie, jeśli będzie w ogóle miała ochotę.

        kocia raczej zniechęcać do mycia kumpelismile
      • wladziac Re: Jestem przerażona :( 14.10.14, 14:53
        nie przerażaj się,nie okazuj zdenerwowania bo udzieli się kotom,najlepiej zaparz sobie meliski i czuwaj żeby kotka nie skakała i Kocio nie wylizywał brzuszka,teraz przejściowo wszystko w Twoich rękach a strach ma wielkie oczy
        • panna_beata Ciąg dalszy 14.10.14, 15:07
          Spanikowałam jednak w pewnym momencie i zadzwoniłam do wetki. Kazała mi z nią przyjść. Ubrała Fruzię, która nagle zrobiła się znowu taka maluśka i słabiuśka, otuliła ją w kocyk i takiego naleśnika wsadziła do transporterka. Naleśnik zasnął.

          Więc po powrocie zrobiłam inaczej. Do wolnego pokoju (dysponuję takim) wstawiłam kuwetę, miseczkę z wodą i naleśnika w transporterze. Kratę otworzyłam, ale zostawiłam przymkniętą. Całość przyrzuciłam dodatkowym kocem. I zamknęłam za sobą oraz przed Kociem drzwi.

          Kocio oczywiście wyje teraz pod drzwiami, ale mała musi miec trochę spokoju. I ja też. W celu ochłonięcia zamiast meliski zażyłam kąpieli, założyłam świeże nieprzepocone rzeczy i wyjęłam z lodówki 1 litr lodów o smaku tropikalnym. big_grin
          • wladziac Re: Ciąg dalszy 14.10.14, 15:15
            nadal masz poczucie humoru więc bedzie dobrze,naleśnik mnie rozwalił i szczerze się uśmiałam a lody też dobre na poprawę nastroju,trzymaj się
          • mysiulek08 Re: Ciąg dalszy 14.10.14, 17:25
            Slusznie zrobilas i z pokojem i z lodami smile
      • aankaa Re: Jestem przerażona :( 14.10.14, 15:08
        jednak założyłabym kubrak - nie upilnujesz Kocia
        • panna_beata Re: Jestem przerażona :( 14.10.14, 15:09
          Melduję, że kubrak już jest założony big_grin
    • panna_beata Mam pytanie. 14.10.14, 19:38
      Kiedy powinno być siusiu? (Chociaż siusiu...) Pani wet mówiła, jak odbierałam Fruzię, że nie siusiała. Do tej pory nic, chociaż napiła się, zjadła mokrego... Nawet ją dla zachęty sadzałam do kuwety, ale nie zachęciłam.

      Kiedy zacząć się martwić i co ew. robić?
      • wladziac Re: Mam pytanie. 14.10.14, 21:26
        i jak?wysiusiała się?do tego potrzebny jest pełny pęcherz więc jak nie było siku to trzeba strzykawką dopoić kotecka
    • panna_beata Pierwsze foty 14.10.14, 21:08
      https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/1476569_795978547126246_2184922408471673964_n.jpg?oh=0417f10d98f61f562bddac9422bf0972&oe=54AC932E&__gda__=1425447187_a5fd21d6289bd871f01bc17872e23d27

      https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/10426664_795978863792881_4942755566134332106_n.jpg?oh=51a87d09bd3fa325ec13eab0996d9e12&oe=54AECBD1
      • panna_beata Re: Pierwsze foty 15.10.14, 11:39
        I kolejne - zmieniłam jej kreację i nagle kot się wyprostował:

        https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/v/t1.0-9/10703768_796249693765798_7268894751099908268_n.jpg?oh=7526b5b31636dc5e45743c3715442517&oe=54B3E357&__gda__=1421987723_bb1e226dd32ca3c65c782c9d62c86f49
    • panna_beata Ani siu, ani ku 15.10.14, 09:11
      Poiłam małą do pysia strzykaweczką, żałując, że nigdy butelusi ze smoczkiem nie miałam, ni pipety żadnej. Piła bardzo chętnie. Dzisiaj rano też napoiłam, zjadła mokre, nawet ciut jogurciku polizała.

      I nic.


      Zmieniłam jej kaftanik, zdjęłam ten ze sznurkami, a założyłam własnorecznie przygotowany z rękawa piżamy (w stylu "pasiakowym"), żeby dupcia była bardziej swobodna.

      I nic.

      Teraz ja siedzę przy kompie, a Fruzia całą sobą wtulona śpi na mnie. A ja się martwię. Bardziej o siusiu, bo kupkę to trzeba miec z czego wyprodukować, poza tym to większy wysiłek i może nie chce. Ale co z siusianiem?

      (Oczywiście na 1% mogę przypuszczać, że siknęła w nocy, ale nie wydaje mi się...)
      • jottka Re: Ani siu, ani ku 15.10.14, 12:06
        pic po narkozie się chce, to normalne, jak do południa nie pójdzie do kuwetki, dzwoń do wetki, która ją operowała, co ona na to. nie ma co gdybać na forum, lekarz niech się wypowiada i ogląda pacjentkę w razie czego. ale fruzia pewnie jak się spokojnie prześpi, uczuje potrzebę wysiusiania się; jak wymiotowała wczoraj, to też się odwodniła trochę, więc mogła nie mieć z czego kuwetkować.

        albo zdejmij kubraczek i zobacz, czy to nie spowoduje chęci udania się do kuwetkismile czasem te ubranka dziwnie na koty działają.
        • panna_beata JEST! 15.10.14, 12:11
          Właśnie miałam pisać, że JEST. Zadzwoniłam do wetki właśnie, ona kazała Fruźkę rozebrać. Powiedziała, że nie ma co poić, bo skoro poszła sama do miski z jedzeniem (a poszła), to i do poidła pójdzie, jak jej się zachce.

          Natomiast zadysponowała zdjęcie kubraka. Jak tylko to zrobiłam, Fruzia usiadła i zaczęła się myć. Poczekałam trochę i zabrałam ją do kuwety. Posadziłam panienkę i panienka raczyła siknąć. Potem z własnej woli wyszła, poszła do drugiej kuwety i zrobiła kupeczkę.

          JAK MI ULŻYŁO. Od razu ją ubrałam, żeby brzuch nie kusił.

          (A Kocio jak ją zobaczył bez fartuszka, to od razu próbował ją na grzbiet przewrócić i bawić się! bawić! Ona spojrzała tylko zmęczonym wzrokiem, ale ja szybko zainterweniowałam. Ale jak jest dziewczynka w fartuszku, to ogranicza się do chodzenia za nią i paczenia big_grin )
        • panna_beata Re: Ani siu, ani ku 15.10.14, 12:14
          jottka napisała:

          nie ma co gdybać na forum, le
          > karz niech się wypowiada i ogląda pacjentkę w razie czego.

          Przyznam się, że ja od rana kilka razy łapałam za telefon, żeby dzwonić, ale mam świadomość, że jestem panikara i dlatego czasem wolę zapytać tutaj. Bo może to wszystko normalne? W końcu to moja pierwsza sterylka, Kocia już wzięłam "obrobionego", więc dopiero teraz łapię doświadczenie, co i jak.

          Ale zadzwoniłam, pani na szczęście jest cierpliwa i polubiła Fruzię. smile
          • jottka Re: Ani siu, ani ku 15.10.14, 12:34
            panna_beata napisała:

            > Przyznam się, że ja od rana kilka razy łapałam za telefon, żeby dzwonić, ale mam świadomość, że jestem panikara

            nie ma tak, lekarz jest m.in. od tego, żeby ocenić, czy pacjent/ opiekun słusznie panikuje i uspokoić bądź nie. ty znasz zwierzaka najlepiej, więc w razie czego nie ma co się przejmować, bo ty możesz wyłapać pierwsze objawy poważnych rzeczy, na które ktoś niefachowy i niewidzący zwierzęcia nie zwróci uwagi.

            swego czasu zauważyłam klującą się poważną infekcję u mojej kocicy tylko dlatego, że jej oczka mi się jakieś takie ciut przymglone wydawały. owszem, otoczenie tłumaczyło mi życzliwie, żem panikara, że kocica zmęczona zmianą opiekunów, układu dnia (bo to było tuż po mojej dłuższej nieobecności), a parę godzin później omal na sygnale wiozłam kocinę do weta z gorączką przebijającą sufitsad

            a już w kwestiach pooperacyjnych nie ma co oszczędzać weta, bo zdarza się, że liczy się każda godzina.


            > Ale zadzwoniłam, pani na szczęście jest cierpliwa i polubiła Fruzię. smile

            pani wet ma jak widać stosowne kwalifikacje zawodowesmile a zdjęcie kubraczka zwykle czyni cuda, ty jej nie trzymaj tak przemocą w tym wdzianku, jeśli nie ma wyraźnego nakazu.
            • olinka20 Re: Ani siu, ani ku 15.10.14, 14:34
              I jak tam? Siku było?
              Moje po sterylce i kastracji to lały az miło, szkoda tylko ze nie zdązały do kuwety wink
              Dlatego w miejscach strategicznych porozkładałam podkłady niemowlęce i tam kotki kładłam.
              • panna_beata Re: Ani siu, ani ku 15.10.14, 15:12
                Było. Niedużo, ale zawsze. A potem od razu kupka. Zaczynam oddychać z ulgą, nawet zlecenie udalo mi się dzisiaj skończyć...
                • mary_ann Re: Ani siu, ani ku 17.10.14, 11:58
                  No to wszystko w porządku. I fajnie, ze kupka tak szybko. To zawsze większa trudność, bo napinanie mięśni kota po operacji boli, a jeśli jeszcze jest ciut niedopojony, to kupa jest raczej sucha, co sprawy nie ułatwia. A tak to już możesz być spokojnasmile

                  Braku smoczka nie żałuj, już by pewnie kotka nie wiedziała, co z nim zrobić. Ostatnio testowałam na ciut większym kociaku (po odstawieniu) i już nie kumał, do czego to służy.
            • panna_beata Re: Ani siu, ani ku 15.10.14, 15:14
              jottka napisała:


              > ty jej nie trzymaj tak przemocą w tym wdzianku, jeśli nie ma wyr
              > aźnego nakazu.

              Jest zalecenie, z uwagą, żeby czasem dziewczynce zdjąć - właśnie by kuwetkę ogarnęła. Ale wolę, żeby te pierwsze doby była ubrana, również z powodu Kocia. Nie muszę wtedy mieć ich non stop na oku.

              A Kocio w ogóle się bardzo szybko przystosował, choć brakuje mu ganiania się i siłowania... ale szanuje. A Fruzia niedawno sama poszła do niego i nadstawiła główkę do wylizania. Chyba mogę powiedzieć: ufff....
              • gadziulinka Re: Ani siu, ani ku 16.10.14, 11:49
                Jejku jak ja Ci zazdroszczę, zejesteś już po. Ja jeszcze czekam, ale nic to, co się odwlecze...
                I poztanowiłam, że jak Furia już będzie po sterylce, jak już wszystko będzie super, to chcę jeszcze jednego kociaka i to zanim Furia stanie się dorosła, żebyłatwiej się zaakceptowały i zaprzyjaźniły smile
                • panna_beata Re: Ani siu, ani ku 16.10.14, 12:00
                  gadziulinka napisała:

                  > Jejku jak ja Ci zazdroszczę, zejesteś już po.

                  A żebyś wiedziała, jak ja sobie zazdroszczę tongue_out Ale każda nastepna sterylka bedzie łatwiejsza, to już wiem na pewno smile
                  • wladziac Re: Ani siu, ani ku 16.10.14, 12:18
                    no widzisz Beatko nie taki diabeł straszny,da się przeżyć i mieć święty spokój na resztę życia,powodzenia
                    • panna_beata Re: Ani siu, ani ku 16.10.14, 12:20
                      Ja tutaj wszystkim na Zakątku dziękuję, za wsparcie i cierpliwość, łatwiej z Wami smile
                  • mary_ann Re: Ani siu, ani ku 17.10.14, 12:01
                    Oj, nie wiem, ja mam przed sobą kolejną (tzn. kolejna kotka ma za jakiś czas) i chyba byłam najspokojniejsza przed pierwszą.
                    A Twoja kicia jest prześlicznasmile
                    • panna_beata Re: Ani siu, ani ku 17.10.14, 13:48
                      To w takim razie nie będę się spieszyć do następnego malucha wink
                      • mary_ann Re: Ani siu, ani ku 18.10.14, 00:21
                        Ee tam, nie dasz rady, koty są super. A niektórzy już tak mają, że gdzie się ruszą, to zaraz na jakieś kotowate do wzięcia nadepną, popamiętasz moje słowasmile
    • panna_beata Jak to jest ze szwami? 18.10.14, 10:38
      Zdjęłam dzisiaj Fruzi od rana fartuszek (znaczy, nasze rano nie zaczyna się skoro świt...). Mam nową dziewczynkę: skacze, je, zaczepia Kocia - urodziła się na nowo. Cieszę się, bo widzę, jak bardzo ją ten fartuch denerwuje - ale dzielnie go znosi, trzeba przyznać, pozwala się ubierać i rozbierać bez protestów, nawet kuwetkuje w nim. Jednak życie bez fartucha ma inny smak. smile Tyle że ja siedzę jak na szpilkach. big_grin

      I tak się zastanawiam, na ile mogę jej pozwolić i czy bardzo ryzykujemy, że coś ze szwami się stanie. Szwy zewnętrzne są również rozpuszczalne. Goi się wszystko ładnie, to już piąta doba po zabiegu - w czwartek byłyśmy na kontroli, wszystko prawidłowo, dostała jeszcze zastrzyk - ale nie chciałabym jej zaszkodzić. Z drugiej strony, jak trochę kontrolowanie pobryka (a potem znów w fartuch), to dla jej psychiki chyba dobrze, prawda?

      Fruzia said: WYTRZYMAM. ALE JAK MI JUŻ TO ZDEJMĄ... <reszta utonęła w cichym, niezrozumiałym, ale gorączkowym szepcie>

      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/15/99/16/01741c6ce9.jpg
      • wiesia.and.company Re: Jak to jest ze szwami? 19.10.14, 19:52
        A to moja dziewczynka Leosia w kubraczku. Leży na mojej głowie, obłapiając łapkami. Chodziła w tym kaftaniku miesiąc, bo nie chciało się goić (sterylka aborcyjna). W ogóle na kaftanik nie zwracała uwagi bo nie zdejmowałam kaftanika dla jej wygody, miała w nim luzy, ja tylko czasem trochę rozplątałam troczki, wyplątałam nóżki, podglądałam szwy - i z powrotem szybko zawiązywałam. Gdybym ją zostawiła bez kaftanika, to przy jej upadkach w kuwecie niegojące się szwy zostałyby zainfekowane. Trudno... Natalka też nie zwracała uwagi na kaftanik, do tego stopnia że lizała sobie pierś przez kaftanik i w końcu wylizała wieeeelką dziurę utrzymywaną przez lamówkę przy otworach na obie przednie łapki. Ale muszę przyznać, że wygląd moich dziewczyneczek w tych kaftanikach bardzo mnie rozczulał, w sumie to tylko krótki czas, a na stałe mam je w zupełnie innych futrach - czyli właściwie to tylko krótki incydent w ich życiu, jednorazowy smile
        • wiesia.and.company Re: Jak to jest ze szwami? 20.10.14, 15:14
          Nie wkleiłam zdjęcia, pierdoła wink Poprawiam się. wink

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/pu0YvNrWexhlqnnFTB.jpg
      • jehanette Re: Jak to jest ze szwami? 21.10.14, 12:08
        Moje kotki (a raczej rodziców) kilka ładnych lat temu brykały po sterylkach bez fartuszków wink
        • panna_beata Re: Jak to jest ze szwami? 21.10.14, 22:52
          jehanette napisała:

          > Moje kotki (a raczej rodziców) kilka ładnych lat temu brykały po sterylkach bez
          > fartuszków wink

          Pewnie też można. wink Ale jednak wolałam Fruźkę przetrzymać. Także z powodu Kocia, którego pasją jest wylizywanie Fruzi. Wszędzie i zawsze. wink No a dzisiaj fartuszek zdjęty, dziewczynka już zrośnięta i jak nowo narodzona bryka. big_grin
          • dzedlajga Re: Jak to jest ze szwami? 22.10.14, 00:03
            Wiem, że to wątek o kotkach ale mi się kastracja Tigerka przypomniała. Po - chodził w kołnierzu, a że nie miałam dla niego obroży to kołnierz był przypięty na szelki. No i wyobraźcie sobie, że razu pewnego tak usilnie pracował nad tym całym ustrojstwem. Gdybym na własne oczy nie widziała to bym nie uwierzyła. Nie wiem jak ten łepek wygiął, że go z tych szelek wyciągnął. Naprawdę zawzięty był. A tuż po lekarz kazał go oczywiście w ciepłym, spokojnym miejscu ułożyć i co ja go kładłam to nie zdążyłam jeszcze się podnieść na równe nogi a on już był w kuchni i szukał jedzenia. No i do 12, kiedy to można mu było oficjalnie podać jedzenie zjadł już całą saszetkę. Oczywiście po odrobince dostawał. Teraz już bym mu wcześniej nie dała, bo wiem, że to nie tylko o wymioty chodzi, ale wtedy nie wiedziałam. Na szczęście obeszło się bez sensacji
            • panna_beata Re: Jak to jest ze szwami? 22.10.14, 08:41
              dzedlajga napisała:


              > No i do 12, kiedy to można mu było oficjalnie podać j
              > edzenie zjadł już całą saszetkę. Oczywiście po odrobince dostawał. Teraz już by
              > m mu wcześniej nie dała, bo wiem, że to nie tylko o wymioty chodzi, ale wtedy n
              > ie wiedziałam. Na szczęście obeszło się bez sensacji
              >

              A o co jeszcze chodziło? Ja zawsze myślałam, że właśnie o te wymioty (a raczej żeby ich nie było). Moja wetka z kolei powiedziała, żeby dać, jak kocia będzie chciała już jeść.
              • dzedlajga Re: Jak to jest ze szwami? 22.10.14, 12:39
                Mięśnie wewnętrzne mogą być jeszcze jakiś czas zwiotczałe i może dojść do zatkania jelit.
                • panna_beata Re: Jak to jest ze szwami? 22.10.14, 12:49
                  No to może i dobrze, że tego nie wiedziałam...

                  Ale na przyszłość będę ostrożniejsza, dzięki. smile
    • panna_beata Re: To już jutro 22.10.14, 08:42
      panna_beata napisała:

      > Jutro idziemy z Fruzią na sterylkę.

      Kocham tę świadomość, że już nie czekam na "jutro", ale że jest ponad tydzień po. big_grin
Pełna wersja