piękne "wariatki"

18.10.14, 20:40
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,16812998.html
Bardzo ciekawy artykuł. Ciekawy z wielu powodów. Bardzo zainteresowało mnie i poruszyły te spostrzeżenia:

"Mało jest mężczyzn pomagających zwierzętom i inne są stereotypy na ich temat. Wyzwiska pod adresem kobiet odnoszą się do ich fizyczności: stara, brzydka, śmierdząca. Mentalności: wariatka, frustratka, niedojrzała emocjonalnie. I roli społecznej: słyszałam kiedyś, że kobieta pomagająca zwierzętom będzie miała problem ze znalezieniem męża. Do mnie znajoma powiedziała: "Jeśli chcesz działać w środowisku, to musisz wyglądać jak normalna kobieta. Z dredami i w szturmówkach nie dotrzesz do normalnych". Z badań, które prowadziłam, wynika, że zupełnie inaczej się postrzega mężczyznę. Żaden macho nie weźmie się przecież do działalności non profit. Musi więc być gejem, hipisem, lewakiem albo nauczycielem."
    • aankaa Re: piękne "wariatki" 18.10.14, 21:31
      nigdy nie zrozumiem kodowania (niektórych) artykułów sad
      dobrze, że wujcio gugiel może pomóc w przeczytaniu

      • mary_ann Re: piękne "wariatki" 19.10.14, 17:32
        "nigdy nie zrozumiem kodowania (niektórych) artykułów sad
        dobrze, że wujcio gugiel może pomóc w przeczytaniu"

        Ćśssi, bo się bardziej przyłożą, jak w (wielu) innych gazetach smile
    • emigrantkaaa Re: piękne "wariatki" 19.10.14, 04:10
      Im więcej takich wariatek i wariatów, tym świat normalniejszy. Ot, taki paradoks.

      PS Mój chłopak też czasami nazywa mnie Violką (od Violetty Villas) ze względu na rozmiary mojego hopla na punkcie naszej kotki. Przy czym sam wcale nie ma mniejszego hopla.
    • jarka63 Re: piękne "wariatki" 19.10.14, 17:54
      No, zrehabilitowały się Obcasy tym artykułem, bo poprzedni o "kociarach" był koszmarny.
      • wiesia.and.company Re: piękne "wariatki" 19.10.14, 18:53
        Ech, to kodowanie...
        Ale faktycznie, takie uproszczenia myślowe egzystują w społeczeństwie. A stwierdzenie: lepiej byś na dzieci wpłaciła, a nie na jakieś fundacje prozwierzęce... to mnie rozjusza! Bo dla kogo lepiej? Niech (na ogół tak mówią kobiety) ta, która to wypowiada sama wpłaci na rzecz dzieci... ja na zwierzęta i będzie OK. Nie cierpię dyktowania mi, jak mam dysponować moim. Dyktowania mi, czego to ja mam chcieć. Bo na ogół panie, które mnie instruują, co będzie dla mnie lepsze, same nie wpłacą ani złotówki na dzieci... No i masz, zapieniłam się wink
Pełna wersja