Widać to wiekowo i niestety zdrowotnie. Jest coraz powolniejszy, co nie tak dawno jeszcze mnie denerwowało, teraz zrozumiałam, że nie zachowuje się tak by zrobić mi na złość, po prostu uchodzi z niego energia, którą zresztą nigdy nie tryskał. Chudnie, choć je, małymi porcjami, ale często. Waży w tej chwili 5 kg. Gdzie moja bambaryłka, którą kiedyś trudno było podnieść? No i załamuje się zdrowie. Zaczęło się od incydentu z wymiotami i wysoką temperaturą, sytuacja została opanowana, ale w biochemii wyszła podniesiona kreatynina i mocznik, których nie zbiły kilkakrotne dożylne kroplówki. W tej chwili jest na antybiotyku i podskórnych kroplówkach co kilka dni. Co dalej zobaczymy. Na pewno zapewnimy mu komfort życia, bez stresów i mnóstwo miłości... pomogą nam w tym z pewnością Hesia i Plastuś, który szuka z Guciem bliskości.
Często razem
(na łapce Gucia wenflon)