Dziękuję serdecznie Władzy za moje koty na wejściu, wchodzę Ci ja na forum, patrzę … a tu moje futerka
Ale do rzeczy: jak sobie radzicie z kocimi kaprysami jedzeniowymi? Mnie już ręce opadają, Kapsel je wszystko (mógłby nie jeść, bo kuper w rozmiarze XXL), natomiast to co ostatnio wyprawia Grzyb to jakaś masakra: Bozita była dobra – już nie jest, surowy kurczak był dobry - już nie jest, Miamor to był rarytas (zrobiłam więc w Zooplusie zapas) – już nie jest, tuńczyk z puszki był dobry- już nie jest, każda surowa rybka była mniam – teraz tylko tilapia (żadne tam mintaje, dorsze czy inne sole), ganiam więc po całej dzielnicy w poszukiwaniu tilapii – nie ma

Jeszcze czasami Applaws jest OK, ale nie zawsze.
Wszelkie saszetki czy puszki wchłaniane przedtem błyskawicznie, kończą los będąc jedynie obwąchane, Grzyb nie je, a po kilku minutach jest jazgot bo kot głodny …
Sucha też bez entuzjazmu, coś tam skubnie i na tym koniec. Jest coś na apetyt dla kota? Może on chory, chociaż nie wygląda, psoci jak zwykle …
Miał/ ma może ktoś podobne doświadczenia?