Bartuś to kot, który ok. 3 m-ce temu pojawił się z "krzywym okiem". To oko było dziwne, głębiej osadzone ale gałka oczna była ok. Wydawało mi się, że może coś nie tak po jakiejś bójce? Podałam antybiotyk, milbemax na robaki i tyle go widzieli. Czasem widziałam go z oddali, nie podchodził. Raz przeszedł chodnikiem, głośno miaucząc, jakby rozmawiał, nie zatrzymując się nawet na jedzenie zniknął za działkowym płotem. Ja nie widzę z daleka, więc stanu oka nie widziałam. Od 3 dni przychodzi a ja mogłam podejść na tyle blisko, ze wydaje mi się, że to oko gnije? Jest takie szare, jakby przesuniętą wbok miał gałkę oczną. Chodzi o oko lewe. Na zdjęciach licho widać, bo jak jadł, to zamykał oczy. Same popatrzcie. Do tego z oczu ciekną łzy? Ropa z krwią? Dziwna wydzielina. Dwukrotnie dzisiaj dzwoniłam do schroniska i czekam na decyzję czy mogę go odłowić do leczenia tzn. czy zapłacą. Życiu to mu pewnie nie zagraża ale boleć to chyba boli. Co to moze być? [img]

[/img]
[img]

[/img]
[img]

[/img]
[img]

[/img]