Jako że Kulasek od 17.11. nie jest już kotem podwórkowym, tylko "poszukującym domu" zakładam mu osobny wątek. Bubuś jest u mnie i obiecałam mężowi, że poszukam mu domu

Teraz na razie nie mogę, ponieważ leczymy przeziębienie górnych dróg oddechowych. Potem trzeba sie zająć piaskiem w pęcherzu i pilnować powiększonej wątroby, więc "na razie" ogłoszenia nie daję. Gdybym jednak musiała, to uczciwie opiszę fizyczny stan kota a jak same wiecie, koty zdrowe mają problem ze znalezieniem domu...
Bubuś nie ma zębów tzn. ma jakieś ostatnie z tyłu ale przednich nic a nic. Stary może nie jest, ok. 10 lat (bez zębów trudno stwierdzić) ale zniszczony. Aktualnie przerabiamy podawanie tabletek, co nie nastawia go pozytywnie do mnie ale nie ma wyboru. No możemy jeszcze jeździć do weta na zastrzyki i tu w grę wchodzi pakowanie do transportera, jazda i stres u weta. Tablety to chyba jednak mniejsze zło. Mam nadzieję, że się przekona iż nie zamierzam zrobić mu krzywdy a jedynie wstrzyknąć "paskudztwo" do gardła.
Bubuś jest bardzo grzeczny, załatwia się do kuwety. Gdyby nie Bonifacy, którego bez Maćka nie ma kto uspokoić, byłoby lepiej. Największy problem stanowi jedzenie - zjada tylko mięso a tak w szczególe to nerki i pije tylko mleko. Przez pierwsze dni był niezły rozrzut przy grubszym, mleko bez laktozy ogarnęło sytuację. Nie chce jeść żadnej saszetki, ani chrupek, nic. Nerki nie są zdrowe do stałego jedzenia a ja nie wiem jak go odzwyczaić. Myślę, że trochę głoduje bo zostawiam mu chrupki, saszetkę, mleko, wodę i mięso (z szynki, łopatki, karkówki - zależy co w Biedronce w promocji jest) no i nie bardzo rusza. Mleko popije, mięska skubnie i czeka do wieczora na pół nerki. Nie wiem jak go od tego odzwyczaić.
PS. Bardzo dziwnie wygląda kot bez zębów