Wiem, wiem - w zasadzie kotu nie powinno się dawać mleka. Ale ...
Trochę w karmieniu kocicy mojej niekonsekwencji. Przez długi czas jadła tylko
suchą karmę od weta /dla młodych kotek po sterylizacji/, dostawała małe
ilości białego sera i łyżeczkę śmietany. Niestety zaczęłam /z dobrego serca!/
podkarmiać ją surowym mięskiem, wędliną i stało się to co musiało się stać.
Kocica czekała na mój powrót do domu ignorując żarcie w misce.
Od kilku dni staram się jej nie ulegać, je "swoje" suche, może niezbyt
chętnie, ale chyba przekonała się, że nie będzie dostawała cały czas samych
przysmaków. I teraz pytanie odnośnie mleka. Mleko stało do tej pory w
miseczce i piła po kilka łyków dziennie. Zdarzało się, że będac bardzo głodna
potrafiła wypić mleko, które stało kilka dni /było więc już zsiadnięte/.
Wiem, że mleko nie jest dobrze trawione przez koty. Czy jest to zawsze tak,
czy może jest to indywidualna sprawa? Kocica jest kotem wychodzącym, nie mam
więc możliwości skontrolowania jak z nią jest... Kuweta nie jest "od tego".
Spadną gromy na moją głowę??? Poradźcie proszę