Dodaj do ulubionych

macie jakiś patent na porządne wyczesywanie?

30.07.05, 17:14
wyłązi mi w kotów pełna kłaków sad nie dość, że śmierdzi to jeszcze w tym suchym powietrzu latają wciąż nowe kłaczki. wyczesuję koty grzebieniem, takim gumowym czymś do usuwania martwych włosów, ale co przejadę ręką po którymś kocie, to znów pełna kłaków. zastanawiam się czy od czasu do czasu nie przejechać kotów mokrą tkaniną? może włosy się przyczepią do mokrego, a i kotom z wilgotnego futra łatwiej będzie potem się wylizać?
napiszcie jeśli macie jakieś sprawdzone patenty. tylko nie piszcie o szczotkach za jakieś straszne pieniądze, bo u mnie w tej chwili to odpada sad
pozdrawiam
Aga

aha, i Kota ma krótką sierść, taką "zwykłą" krótką, a Burek ma jeszcze takie "podszycie". W ogóle koty się spasły i zaczynają wyglądać jak beczki... ale to już na inny wątek smile
Obserwuj wątek
    • marapi19 Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 30.07.05, 18:44
      no właśnie ja też mam odwieczny problem z latającym wszędzie futrem. Jako tak,
      ale nie do końca, pomaga SYSTEMATYCZNE wyczesywanie. można przetrzeć koty mokrą
      szmatką, ale na długo to nie wystarczy. Kupiłam im kiedyś swego czasu cały
      zestaw do czesania, wszystko co było dostępne dla kotów w zoologicznym, miękką
      szczotkę, grzebień do futra, gumową szczotkę, nawet grzebień do wąsów i
      szczotkę, która według mnie najlepiej wyczesuje futro. jest to szczotka złożona
      z metalowych cieniutkich wąsików, lekko załamanych na końcach, bardzo
      delikatnych, tak aby nie zadrapać kotka, czesząc ją futro się świetnie zbiera.
      ta gumowa szczotka niezbyt zdaje egzamin. zresztą nie mozna nią czesać mokrego
      futra. u mnie - jak już wspomniałam - pomaga tylko systematyczność. im
      częściej, tym mniej tego lata. pozdr.
    • tunka_i_ja Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 31.07.05, 14:40
      Witaj ZUCH!!!mamo007!
      Ja mam do wyczesywania mojej buraski szczotkę metalową, tzn. z zagiętymi
      metalowymi kolcami. Ona bardzo dobrze zbiera i puch i długie martwe włosy ale
      pop pierwsze, najpierw czeszę moją Tunkę 'pod włos" , nastepnie zczsuję "z
      włosem" a po drugie no niestety robię to CODZIENNIE!. Inaczej miałabym babie
      lato z kociej sierści w domu.Dodam, że gdybym rytuał ten praktykowała 2 razy
      dziennie to byłoby dopiero OK ale Tunka na to juz nie pozwoli. Raz to i owszem
      ale też nie za długo bo trzeba lecieć na balkon, tam muchi i komaje czekają.
      pozdrawiam serdecznie!
      Ps. podziwiam Cię z upór! Trzymaj się...
      • mama007 Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 31.07.05, 15:06
        eh, Tunka, nie masz za co podziwiać... dzisiaj w czasie powrotu z rannego spaceru Asia tak dała czadu, że w końcu w domu siadłyśmy na podłodze w przedpokoju i poryczałyśmy się obie sad
        no to po południu jak będę odbierać zdjęcia w supermarkecie zajrzę na halę sklepową i poszukam takiej szczotki. Widziałam je już nieraz, ale najtańsze nie są, a ja nie byłam pewna ich skuteczności. skoro mówicie, że są dobre to kupię. I postaram się codziennie wyczesywać koty. tylko u mnie to jest tak, że Burek jeszcze się da (chociaż ostatnio biedak niepewnie się czuje, bo nie tylko wet, ale i ja mu zastrzyki robię... straszny panikarz z niego, Kota w porównaniu z nim to wzór opanowania smile), ale Kota to różnie - jak ma humor to ok, pozwoli na dużo, ale czasem... eh, no jak to kot po przejściach. Chociaż i tak nie narzekam, bo z dnia na dzień robi się coraz bardziej "kocia", jak ją moja mama poczęstowała ostatnio pasztetem to się nawet przytulać do niej zaczęła..... smile strasznie sprzedajna jest big_grin
        pozdrawiam
        Aga
        • tunka_i_ja Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 31.07.05, 17:42
          Jak kupowałam swoja szczotke to zapłaciłam za nia prawie 30zł, o zgrozooo! Ale
          co tam , robiłam przecież "wyprawkę" dla nowo przybyłej kotki i jakos to
          przebolałam, natomiast w kilka dni później jadąc do lecznicy na szczepienie,
          właśnie u pana doktora, który prowadzi także sprzedaż akcesoriów...patrzę a tam
          tego samego typu tylko innej firmy o 10zl tańsza. Pisze o tym dlatego bo juz
          nie raz się przekonałam jak duze potrafią byc róznice cenowe i warto może
          zrobic mały rekonesans. Tak tylko teraz myślę , że zapewne nie bedziesz miała
          na takie "przeglądy" czasu...ale moze ktoś z Krakowa poda sprawdzone miejsce
          gdzie nabyć dobre i w rozsądnej cenie przybory dla kotów? Ja niesety piszę z
          Wrocławia więc tutaj rada nie posłuże.
          Serdecznie pozdrawiam
          tunka i ja
    • umfana Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 31.07.05, 18:26
      Najpierw szczotka z długimi miękkimi zębami, następnie szczotka z włosia, jak do
      ubrań a na koniec mokra szmatka i tak co trzy dni :o)))
    • guga13 Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 31.07.05, 21:03
      Szczotka typu zgrzebło z drucików ustawionych pod kątem, kosztuje ok.10-
      15zł,trzeba czesać z włosem i pod, większość kotów te szczotki lubi.
      • wiesia.and.company Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 01.08.05, 10:57
        Tak, tak, mam tę szczotkę z zagiętymi końcami, dosyć miękka, pomaga. Potem
        jeszcze ta gumowa nakładka na rękę do usuwania martwych włosów. Potem jeszcze
        moja lekko wilgotna ręką i z niej kłaki zbierane papierem toalet. A i tak
        niestety nawet w 90% nie jest takie skuteczne. Potem i tak zbieram z dywanów
        kręcąc młynki lekko zwilżoną gąbką, na kolanach (czesanie dywanów nie pomaga,
        bo tylko się włosy wbijają i udaje się je tylko wczesać w dywan w jednym
        kierunku). Najlepiej z poduszki i pościeli zbiera normalna szeroka taśma
        przylepna, miejsce po miejscu, długimi wygładzonymi ręką pasmami. Dużo jej
        wychodzi, ale efekt jest doskonały. Jeszcze tę taśmę wklepuję ręką w załomy
        pościeli. Działa, dopóki znów się czarny Uranek lub burawa Wikcia nie ułożą
        koło mnie. I tak na razie w kółko. Najlepiej byłoby kota tak tą taśmą przylepną
        oczyścić....Uhm, najlepiej... ciekawe, który kot się na to zgodzi, czasem tak
        tylko ha, ha próbuję na czarnym żywym organiźmie, ale już te pasma po uprzednim
        zużyciu, towarzyszy mi tylko zdziwione kocie spojrzenie. Ale nie odważyłabym
        się spróbować taśmą ze świeżym klejem... Aha, i ubrania wiszą mi w szafie w
        pokrowcach zasuwanych (po kilka bluzek piętrowo w każdym pokrowcu i również
        piętrowo spódnice), nie wszystkie ubrania ale te przyczepne-elektryzujące.
        Eeech.... jest jak jest i nie ma recepty na takie porządne 100% wyczesanie.
        Pozdrowionka
        • tunka_i_ja Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 01.08.05, 11:57
          nieee no ten patent z tasmą przylepną odgapiłam od Wiesi i to trzeba by było w
          jakimś urzedzie patentowym zarejestrować! Z ubrań oraz wszelkiech mebli
          tapicerowanych nic nie pomoże tylko ta taśma bo odkurzacz tez nie zbierał.
    • groha Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 01.08.05, 14:21
      Na usuwanie sierści z dywanów i tapiecerki jest tylko jedna metoda (opracowana
      do perfekcji przez mojego męża): na kolankach, miska z wodą obok i zbieranie
      mokrą ręką, miejsce przy miejscu. Szczególnie skuteczna na perski puch,
      rozsnuty jak pajęczyna, ale na krótkie włosie europejczyków też. Efekt
      wspaniały! Niestety, przy kilku kotach, można to robić na okrągłosmile
      Do wyczesywania - najpierw grzebień z podwójnymi ząbkami, potem zgrzebełko, a
      na końcu mokra dłoń. Teraz, gdy gorąco, to codzienny rytuał. Ale zaciekawiło
      mnie jedno zdanie Mamy007, to o śmierdzeniu. Dlaczego i co śmierdzi?? Jakem
      kociara od paru dziesiątków lat, nic takiego nie zauważyłam. Owszem, futro
      lata, snuje się, kłębi, przylepia i nie ma z nim końca, ale czym może
      śmierdzieć? Ewentualnie kurzem, gdyby się do tego dopuściło niechcący. No,
      chyba że chodzi o te historie urologiczne? Faktycznie, wtedy ma prawo.
      Metalowy, podwójny grzebień i zgrzebełko, takie z krótkimi, zagiętymi drucikami
      kupiłam już wieki temu, za jakieś śmieszne pieniądze, służą doskonale, więc
      nawet nie patrzę na żadne nowości. A mokrą dłoń mam zawsze na podorędziusmile)
      • wiesia.and.company Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 01.08.05, 14:29
        Zgadzam się z grohą - tak, tylko praca na klęczkach, ja turlam po dywanie nie
        dłonią tylko zwilżoną gąbką (tarcie jest bolesne troszkę, po takim czyszczeniu
        gąbką muszę ją wyrzucić). Po takich wyczynach dostaję szału, gdy przychodzi
        sąsiadka, która głaszcze moje koty i zebrane włosy na rękach nonszalancko rzuca
        na podłogę i dywan. Ufff...jeszcze jej nie zabiłam, ale kiedyś..
        Pozdrawiam
    • groha Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 01.08.05, 15:43
      Ależ Wiesiu, taki zabieg, to dla rąk lepsze niż jakiś wyszukany peelingsmile)
      Gładziutkie są potem, jak pupcia niemowlęciasmile) Tylko trzeba tak z wyczuciem,
      niezbyt mocno po tym dywanie... Pokaż sąsiadce, jak to się robi, może
      przestanie rzucać futremsmile)
      • mama007 groha :) 01.08.05, 19:24
        śmierdzi, bo mi się Burek pochorował i śmierdzi od jego sikania , to był taki skrót myślowy... smile
        pozdr
        A.
    • groha Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 01.08.05, 22:41
      Aga, w końcu się domyśliłam, że ten smrodek, to nie od kłakówsmile Właśnie walczę
      z podobnym pachnidłem, które Frota, cierpiąca onegdaj na zapalenie pęcherza,
      zostawiła niechcący na dywanie. A Frycek dopiero teraz wytropił. Widocznie
      wcześniej było gorąco i sucho, a teraz wzrosła wilgotność i zaczęło woniać. A
      może wcześniej nie chciało mu się komunikować, że odkrył smrodek? Bo zwykle to
      on jest straszny skarżypytasmile Popatrz, wszystkie mamy podobne problemy... Ale
      jak dzielnie sobie z nimi radzimysmile)
      • wiesia.and.company Re: macie jakiś patent na porządne wyczesywanie? 02.08.05, 09:30
        Zabiłam zapach na dywaniku przy kuwecie trzema kroplami nierozcieńczonego
        olejku goździkowego. Tak się jakoś tłusta pupka wystawiła za kuwetę (to moja
        Misiunia, która ma dosyć długie futerko i nie chce sobie porządnicka zalać,
        jedną nogę opiera jak żaba na krawędzi kuwety i taka rozklapana z dumną,
        skupioną miną uskutecznia czynność fizjologiczną; czasem przy tej zadumie
        nie zauważy, że zadeczek jest poza). Ale są to wypadki przy pracy, więc trudno
        mi ocenić, jak podziała olejek. Na razie działa od tygodnia.
        Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka