13.10.05, 22:14
nie daje sobie rady z kocurem. pocieszcie mnie, ze cos sie zmieni...
mieszkamy sobie na b. malej powierzchni( niecale 30m kw) i na wysokim
pietrze. dawno temu pytalam na forum czy jest sens trzymac kociaka, czy go
nie skrzywdze, itp. ale zachecona komentarzami sie zdecydowalam na te malpe..
od paru tygodni( wakacje spedzil w wiekszym domu) nie daje sobie z nim rady.
praktycznie CALY swoj wolny czas przeznaczam kocurowi i to tylko po to, zeby
miec zapewnione mniej wiecej 7 godzin snu. nie wyobrazam sobie co bedzie np.
podczas sesji. niedlugo dojdzie do tego, ze przez niego rozpadnie sie moj
zwiazekwink bo naprawde nie daje nam spac, wyje, drapie sciany, rzuca sie na
okna, halasuje...moj facet chce go zamykac na noc w lazience, co tez mi sie
wydaje fatalnym rozwiazaniem, ale z drugiej strony nie spac przez te kocie
halasy...zreszta takie akcje dzieja sie tez w dzien)
jak tylko znajde -od razu kupie ten wskaznik laserowy, zeby chociaz tym go
wymeczyc. CALY swoj wolny czas trace na wymeczenie kota.
i mam wrazenie, ze ta bestia regeneruje sie(w blyskawicznym tempie) tylko po
to, zeby mnie maltretowacwink juz nawet sasiadka powiedziala, ze slyszala jego
wycie!! co sobie ci ludzie musza myslecwink
i nie moge go wypuscic na klatke( zeby sobie pochodzil troche wiecej), bo
sasiedzi maja labradora. kocur co prawda jest przyjaznie nastawiony do psow,
ale ten jest zdecydowanie za duzy...poza tym wiezowiec, w ktorm mieszkam jest
tak zbudowany, ze przy oknie klatkowym jst 'dziura'20cm do samego parteru( 8
pieter w dol). macie jakies rady? kocur mnie napawde terroryzuje. myslalam,
ze to kwestia kastracji, ale nic sie nie zmienilo( zabieg byl pare tyg temu).
drugi kot nie wchodzi w gre.
jakies rady?
Obserwuj wątek
    • marta_i_koty Re: rozpacz. 13.10.05, 22:31
      Kot po kastracji nie zmienia sie z dnia na dzień, zwykle nastepuje to 2-3 m-ce
      po zabiegu...
      Przyznam, ze trudno mi radzić cokolwiek, bo nie spotkalam sie z czyms takim...
      Poza tym piszesz, że kot halasuje i w nocy, i w ciągu dnia.. To kiedy śpi?
      Przeciez niemozliwe jest, aby kot był na chodzie 24 godziny...
      W jakim jest wieku, czy jest taki od początku i co dokładnie robi...?
      • aureliana Re: rozpacz. 13.10.05, 22:54
        juz pisze.
        ( oczywiscie kocur teraz tez wyje).
        ma 7 miesiecy, kiedys taki nie byl. byl bardziej spokojny, nie wydawal tych
        strasznych dzwiekow( cos a la rozpaczliwy placz niemowlaka, to nie jest
        miauczenie). nie wymagal mojego czynnego udzialu w swoich zabawach, wystarczyla
        mu nakretka np po czyms tam. wakacje spedzil w domu moich rodzicow( moze sie
        przyzwyczail do wiekszej powierzchni? chociaz w domu tez sporo rozrabial, duzo
        rzeczy zniszczyl i budzil w nocy...). spi chyba podczas moich zajec( ok5-6 h
        dziennie).
        poza tym zrobil sie wredny- kiedys budzil mnie jakims ocieraniem sie,
        mruczeniem, a od wrzesnia budzi mnie codziennie wrzaskiem i drapaniem scian.
        najgorsze dzwieki z rana... od paru tygodni autentycznie budze sie ze slowem
        KURWA... na ustach.
        co robi... biega po scianach niczym mnisi shaolin, drapie w sciany( w paru
        miejscach mam farbe zdarta, a ma dupek drapak, z ktorego tez czasem korzysta).
        wydaje te okropne dzwieki.
        jak tylko usiade, zajme sie soba( np. kurna, jedzeniem kolacji) to zaczyna wyc.
        musze wstac do niego i latam z widelcem w jednej rece i jakas pileczka w
        drugiej. jak mu cos rzucam, biega, bawi sie 'ze mna', jak tylko usiade- wyje.
        w nocy dochodzi do absurdalnych sytuacji, udaje ze spie przed wlasnym kotem i
        ze go nie slysze, wyje( placze??)drapie sciany i atakuje moje stopy. mam
        wrazenie, ze nie robi tego 'dla zabawy'(jak kiedys mu sie zdarzalo) tylko
        zlosliwie, ze jest wredny i juz mnie nie lubi.
        jak ja jestem w domu( a jestem prawie caly czas poza zajeciami) to kocur jest
        non stop na chodzie!!! czasem sie kladzie, ale wciaz czuwa. i np jak tylko
        wstaje od kompa/ ksiazki/ itp ta malpa jest juz gotowa do nie-wiem-czego.
        rozpiera go energia.
        lasi sie tylko tuz przed podaniem mu posilku. to mnie tez dziwi, bo kiedys byl
        wielkich pieszczochem, a teraz tylko by atakowal. bardzo lubi atakowac moja reke
        ( mam juz cala podrapana).
        stoi przed szafa( ma drzwi z takiego mlecznego szkla, moze widzi swoje
        odbicie?), drapie ja i wyje.
        uffff... tak czy siak to moj kocur, to brzmi troche jakbym chciala go oddac.
        mimo ze przychodzi mi to codziennie rano do glowywink to nie mam takiego zamiaru,
        chcialabym tylko, zeby sie bardziej uspokoil. i nie mam zadnego pomyslu. a moj
        facet nie ma tyle cierpliwosci co ja i naprawde niedlugo moze dojsc to jakiejs
        tragediiwink (na razie sa conocne awantury)


        marta_i_koty napisała:

        > Kot po kastracji nie zmienia sie z dnia na dzień, zwykle nastepuje to 2-3 m-ce
        > po zabiegu...
        > Przyznam, ze trudno mi radzić cokolwiek, bo nie spotkalam sie z czyms takim...
        > Poza tym piszesz, że kot halasuje i w nocy, i w ciągu dnia.. To kiedy śpi?
        > Przeciez niemozliwe jest, aby kot był na chodzie 24 godziny...
        > W jakim jest wieku, czy jest taki od początku i co dokładnie robi...?
        • yoma Re: rozpacz. 14.10.05, 18:42
          Ten tzw. płacz niemowlaka to są moim zdaniem okrzyki bojowe. On poluje. Ale jak
          ci pomóc, to się przyznam, że nie wiem.

          Dieta mniej białkowa?
    • wrexham Re: rozpacz. 13.10.05, 23:02
      cos mi sie przypomnialo jak czytalam twoja historie, to mianowicie iz moj
      ryszard nie byl taki zawsze swiety - tez kilka nocy nie spalam, az
      wreszcie...musze sie do tego przyznac - zlapalam potwora, odkrecilam wode pod
      prysznicem i wsadzilam go pod ten satrumien na chwile... madziasz w tym
      momencie prawdopodobnie odmelduje mnie z tego forum, ale przysiegam, to bylo 4
      lata temu, od tamtej pory procz nic nie wartego "psik psik rysiu nie wolno" mi
      sie nie zdazylo; nie wiem czy ktos mnie zrozumie, ale ja bylam na skraju
      wytrzymania nerwowego i mialam halucynacje z niewyspania; efekt byl taki, ze
      rysiek zadowolony zajal sie zlizywaniem wody z futra, a jak sie juz wysuszyl
      przyszedl sie poprzytulac; wygladalo na to, ze dostarczylam mu niezlej
      rozrywki, chociaz zamiary mialam mordercze co tu duzo ukrywac; od tamtej pory
      sie skonczylo szalenstwo, ale moze to przypadek; znam jeszcze jeden -
      przyjaciolka mojej przyjaciolki miala kota, ktory za kazdym razem kiedy
      otwierala drzwi uciekal jej z ktoregos tam pietra na sam dol i ona tez kiedys
      pekla, zlapala kocura na parterze za fraki wyleciala przed klatke i wrzeszczac
      cos w rodzaju: jak chcesz to masz!!!, wytarzala go w sniegu - kot od tamtej
      pory nie okazuje zainteresowania otwartymi drzwiami;

      nie znam recepty, mysle, ze jesli ci nerwy nie puszcza, to za jakis czas sam
      sie uspokoi...
      pozdrawiam
      • angieblue26 Re: rozpacz. 14.10.05, 00:01
        A jakiego koloru jest Twoj kot ? I czy od zawsze tak "wyl" ?
        Pytam, bo biale koty maja wrodzony niedosluch lub wcale nie slysza. Mysle, ze
        bez wzgledu na kolor siersci, warto poradzic sie weterynarza. Moze kotu cos
        dolega i dlatego tak dokazuje ? Jesli lekarz nie stwierdzi somatycznego podloza
        tego niepokoju, mozesz poprosic go chociaz o jakies lagodne srodki uspakajajace.
        Pozdrawiam,
        Ola
        • aureliana Re: rozpacz. 14.10.05, 00:13
          jest rudy.(' nie dosc ze kot, to jeszcze rudy') byl niedawno u lekarza, zostal
          zbadany , wszystko bylo w porzadku. mi wyglada na takiego, co wyje z nudow, ze
          zlosliwosci, z wkoorwu, z nadmiaru energii... nie wiem... gdyby byl chory to
          chyba nie mial by tego motorka w tylku, ktory ma teraz...
          a co do puszczania nerwow- to wierzcie mi, ze puszczaja... na razie konczy sie
          na moich grozbach slownych i paru pacnieciach w tylek, ale jestem na skrajuwink a
          taki prysznic to bylaby swietna zabawa dla tego gnojka, strasznie lubi wode...
    • angieblue26 Re: rozpacz. 14.10.05, 00:18
      Aureliana, juz znalazlam zdjecia Twojego Ubika smile Jest bardzo podobny do
      Zurka, wcale nie bialy smile Moj kocio tez jest hiperaktywny, z ta roznica, ze
      nie wyje. Za to gadula z niego okropna, wlasciwie caly czas miauczy, furczy,
      burczy, swista, grucha, kracze i Bog wie co jeszcze. Mam w swoim repertuarze
      kilkadziesiat roznych, w tym najbardziej dziwacznych dzwiekow.
      Kilka postow nizej jest watek, w ktorym prosilam dziewczyny o pomoc, bo byl
      moment, ze sie podlamalam (zmeczona nieprzespanymi nocami i gderaniem meza).
      Teraz, od dwoch dni jest lepiej - staram sie zmeczyc lobuza na maxa przeroznymi
      zabawami. Wczoraj chyba przesadzilam, bo kocik przespal cala noc i 3/4 dnia.
      Widac z tych rudzielcow sa niezle numerki smile
      Trzymam kciuki i zycze duzo cierpliwosci, jakbys chciala pogadac - pisz smile
      Ola, mama niepoczciwego rudzielca
      • angieblue26 Re: rozpacz. 14.10.05, 00:20
        Moj tez kocha wode smile
        Z tym prysznicem to moze byc jakies rozwiazanie smile Swojego, po namydleniu,
        plukalam bezposrednio w umywalce, pod biezaca woda i az mruczal z rozkoszy smile
      • joisana Re: rozpacz. 14.10.05, 08:56
        O matko tylko nie strasz, że rudzielce tak mają tongue_out!!! Mój Rudolf jest wariat,
        ale zwalam to na karb jego wieku, dwumiesięczny kociak ma prawo rozrabiać , to
        nawet urocze jest, można długo patrzeć na jego akrobacje, a kanapy i firanki
        zawsze można wymienić wink. Jednak już tęsknię do dorosłego, zrównoważonego
        kota, co to śpi 22 godziny na dobę, z czego część na swojej pańci grzejąC ją
        jak termofor wink.
    • groha Re: rozpacz. 14.10.05, 00:56
      Aureliano, cierpliwości! Przede wszystkim spójrz na to z tej strony: miał być
      milutki, mięciutki kolanowiec, a jest charakterny szatan, ale to JA w tym
      układzie jestem odpowiedzialna za nasze wzajemne współżycie, więc muszę być
      kochająco-konsekwentno-pedagogicznasmile To jeszcze młody kociak, ale widać, że
      ruchliwy i sprytny samczyk z niego. On Cię po prostu wypróbowuje i patrzy, na
      ile wrzasków, szaleństw i wycia może sobie pozwolić. Taki mały szantażyk, żeby
      wiedzieć, kto w tym domu naprawdę rządzi. Małe dzieci też tak potrafiąsmile
      Dlatego moja rada jest taka: przede wszystkim - przystosować mieszkanie, żeby
      szkody były,jak najmniejsze, następnie uzbroić się w betonową cierpliwość i
      najważniejsze - ograniczyć swoją nadopiekuńczość. Nie leć na każde jego
      zawołanie, nie zajmuj się nim non-stop, bo nigdy nie nauczy zajmować się sam
      sobą i wciąż będzie czekał na Wasze towarzystwo. On jest mały, więc dopiero
      odkrywa Wasze charaktery, ale już wie, że wystarczy pohałasować, powyć pod
      drzwiami, a pani zaraz wstanie i kotkiem się zajmie, prawda? Niestety, trafił
      Wam się egzemplarz wyjątkowo silnego, żywotnego i energicznego samca, do
      którego samemu trzeba mieć wyjątkowo silny charakter. Widziałam kilkanaście
      takich typków, z którym właściciele nie mogli sobie poradzić i oddawali w inne
      ręce, w których, co ciekawe - bestia zamieniała się w normalnego, wesołego,
      szalejącego, ale nie utrudniającego życie, kociaka. Sama takiego tyrana mam w
      domusmile Ale ja sobie radzę doskonale i nie narzekam. Ba, już nawet nie wyobrażam
      sobie, że w domu mógłby być spokójsmile) Obserwujemy się od dwóch lat i trochę się
      siebie nauczyliśmy. On wie, że nic nie pomoże poranne zrzucanie książek z
      półek, wieszanie się na zasłonach i inne takie głośne figle, bo my nawet nie
      podniesiemy głowy z poduszki. Śpimy i już. Wobec tego szybko mu się nudzi i
      zrezygnowany przychodzi nam potowarzyszyć. Podobnie było z chęcią wyjścia z
      mieszkania - wrzaski pod drzwiami nie robiły na nas żadnego wrażenia, więc
      stwierdził, że szkoda zachodu. Nauczył się, że państwo w jego domu jest jakby
      nieco głuche i zupełnie odporne na wariactwa, a jeśli przesadzi się w
      ekscesach, to pani potrafi dać lekkiego klapa w pupę i palnąć takie kazanie, że
      ten klapuś, to przy nim malutki pikuś. W ten sposób przetrwaliśmy pierwsze 2
      lata, kochając się obłędnie w zdemolowanym mieszkanku, a teraz kot zaczyna już
      poważnieć, ma mniej poweru i coraz więcej śpi. Jak dorosły, rozumny kot.
      Pamiętaj, on patrzy na Ciebie tymi swoimi kosmicznymi oczyskami i widząc Twoje
      zdenerwowanie, myśli: kurczę, muszę Jej uatrakcyjnić życie, to taka krucha i
      słaba istota... smile)
      • aureliana Re: rozpacz. 14.10.05, 01:06
        groha, super tekst,
        dzieki, bardzo mnie pocieszylas!
        wlasnie, nie chcialam, zeby to tak zabrzmialo- ze miala byc 'przytulanka', a od
        kiedy okazalo sie, ze jest dosc charakterny to juz go nie chce. nie potrafie
        tez sobie wyobrazic, ze go nie ma, ale ostatnio naprawde trace cierpliwosc.
        postaram sie uzbroic jeszcze bardziej. dzieki za taki punkt widzenia!
        ps. a oczy ma naprawde kosmiczne, zwlaszcza jak zaczyna szalec- zrenica sa tak
        gigantyczne, ze wyglada jak klasyczny kosmita, ten co ma galy na 3/4 mordywink
    • ksantypa30 Re: rozpacz. 14.10.05, 09:45
      skąd ja to znam
      nasze kocie od kilku dni zmieniło sie w szatana. W dzień ok, zawsze znajdzie
      się ktoś chetny do zabawy ale wieczory są okropne. Wczoraj nie spałam do 2 ( aż
      kot nie padł) bo mój syn przyszedł do nas a kot ma ostatnio manierę rozpędzania
      się przez cały pokój i wskakiwania na tapczan ( najchętniej na czyjąś twarz)
      Więc siedziałam i pilnowałam, żeby kot nie wskoczył na syna.

      Nie wiem co robić, chyba nie bedziemy mu pozwalać spać w dzień.
      • ksantypa30 Re: rozpacz. 14.10.05, 09:47
        zapomniałam dopisać że mój mąz wczoraj poszedł do pracy z wielkimi szramami
        przez cała twarz ( efekt nocnych skoków Nio) i wszystkim powiedział, że żona go
        podrapała smile
        • misia007 Re: rozpacz. 14.10.05, 13:10
          Ze zgrozą czytam co wyprawiają Wasi milusińscy. Moje koty(obecnie dwa) są bardzo
          grzeczne, ale jak czasem dochodzi do bójek to mąż je straszy.Niezawodne jest
          otwieranie i zamykanie parasola(koniecznie czarnego), koty pryskaja w popłochu i
          długo trwa zanim wystawią nos z kryjówki.Inny sposób również skuteczny to
          naciągnięcie na głowę jakiejś ciemnej kurtki i podkradanie sie do nich.Na moje
          to działa, ale czy to jest metoda na Wasze szatany musicie sprawdzić same.
      • danusis Re: rozpacz. 14.10.05, 21:18
        nasz tez się rzucał na twarz, ale odkąd ma koleżankę, minęło, jak reką odjął
    • babka71 Moja rada może się uda!!!! 14.10.05, 13:49
      Z tego co piszesz to ewidentnie kocurek sie nudzi plus ma wyjątkowy
      temperament ....mam takie pomysły:
      Oczywiście zrobisz jak zechcesz ale co szkodzi wypróbować....
      1) kup w aptece krople nasercowe o nazwie "cardiol" Herbapolu weź szmatkę i
      nakap 3/4 kropelki wieczorem jak już macie zamiar iść spać, połóż szmatkę tam
      gdzie kocurek lubi sypiać najczęściej i lekko dotknij jego noskiem do tej
      szmatki..żeby załapał zapach
      2) kup gumkę do włosów tylko cieniutką (frotkę) i przyczep do tej gumki
      wstążeczkę do kwiatów, a na końcu jakiś papierek i tą gumkę zaczep kotkowi na
      ogonie,(tak jak u ludzi na włosy),.. zobaczysz jak się bedzie kręcił wokół
      własnej osi , ąż padnie trupem...he he
      3) kup w zoologicznym sklepie takie małe myszki tylko bez dzwoneczka w środku
      powodzenia
    • monawaw1 Re: rozpacz. 14.10.05, 16:02
      Wiem, że to się łato pisze o gorzej egzekwuje ale nie pozwól sobie wejść kotu
      na głowę. Może się przyzwyczaił, że jak on chce się bawić to ty jesteś na jego
      skinienie i on to teraz wykorzystuje. A drugi pomysł, skuteczny w przypadku
      mojego kocurka to zmęczyć go spacerem. Staramy się wychodzić z Figiem na długie
      spacery do lasu albo parku. Na długiej smyczy baraszkuje po wszystkich
      zakątakach i po pół godzinie jest padnięty. Oczywiście trzeba go potem
      dokładnie obejrzeć czy nie zaplątało się nic w futerko.
      Spróbuj, może twojemu kocurow właśnie tego potrzeba.
    • yupii1 Re: rozpacz. 14.10.05, 17:53
      skakanie po ścianach i drapanie ścin - jeżeli ma to miejce jak jest ciemno,
      czyli w nocy lub nad ranem - zwróć uwagę czy na ścianie nie pojawia sie światło
      jadących samochodów, ono sie rusza na ścianie i kot poluje na tzw."zajaczki"
      Mam dokładnie to samo codziennie przez cały tydzień na jednej z ścian sypialni o
      6,00 rano, sąsiad odpala samochód na parkingu, zapala światła, manewruje na
      parkingu a kociarsto dostaje bzikawink nawet nie muszę nastawiać budzika bo na
      dźwięk silnka oba już siedzą i gapią cię w ściannęwinki skaczą które wyżej może,
      w sumie przyzwyczaiłam się, ale byl momet że w oknie wisiały zasłony jak w
      trakcie zaciemnienie przed bombardowaniemwink
    • aureliana Re: rozpacz. 20.10.05, 09:29
      ok, oznajmiam, ze dzien po napisaniu tego posta kocur znow sie uspokoilwink
      glupio mu sie moze zrobilowink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka