tamara_t
02.11.05, 12:52
Zauważyłam ostatnio, że mój kocurek strasznie się rozbisurmanił. Od kiedy go
miałam w zasadzie znał tylko mnie - w domu raczej nie pojawiali się inni niż
ja ludzie. Po pół roku z okładem w domu pojawił się jeszcze jeden lokator i
lokator tymczasowy w postaci mojego lubego. Kocio był raczej spokojny zawsze,
choć zdarzało się, że mu odwalało i srapał/ skakał/ wdrapywał się boleśnie
kalecząc/ etc. Ostatnio coraz częściej mu odwala, mam wrażenie, że jest
złośliwy.
Zauważyłam też że od pewnego czasu zniknęły pewne jego nawyki - np. przestał
ściągać firanki z karniszy - nie wspina się już. Dopiero po jakimś miesiącu
to zauważyłam i mówię do brata o tym i czego się dowiaduję? Że kocio dostał 2
czy 3 razy z kapcia pod moją nieobecność kiedy łobuzował i skończyło się
wdrapywanie się po firanach.
Mam mieszane uczucia co do metody, ale niewątpliwe jest, że kocio powinien
zostać doprowadzony do porządku. Co myślicie? Jakie są wasze doświadczenia?
Czy trochę rozpieszczony kot terroryzujący aktualnie wszystkich domowników
[ze mną włącznie] może zostać zresocjalizowany jakimiś humanitarnymi metodami?
Będę wdzięczna jeśli podzielicie się swoimi doświadczeniami/ przemyśleniami...