Dodaj do ulubionych

Buuu :(((((((((

30.11.05, 16:14
Figiel zeskoczył z pralki i miauczy przeraźliwie i nie rusza tylnimi łapkami.
Zdjęcie RTG w porządku. Jest w szoku, właśnie dają mu kroplówkę, bo
temperaturę ma 36 i śluzówki prawie białe. Musiałam go zostawić w lecznicy, a
on ma wadę serca i się tak potwornie boi sad((( Pocieszcie!!!
Obserwuj wątek
    • umfana Re: Buuu :((((((((( 30.11.05, 16:23
      To chwila krzyzysu... Już niedługo Figiel będzie zdrowy zrabiał po mieszkaniu!
    • wiesia.and.company Re: Buuu :((((((((( 30.11.05, 16:27
      A ile ma lat? Młodszy łatwiej przechodzi różne niedogodności.
      Ale oby się tylko okazało niedogodnością....
      Musi być lepiej, na pewno te kroplówki podgrzewane podniosą temperaturę.
      Pozdrowienia
    • groha Re: Buuu :((((((((( 30.11.05, 16:36
      Kocianno, teraz, to już spokojnie. Figiel jest pod fachową opieką, zrobiłaś
      wszystko, co można w takiej sytuacji. Pewnie już dostał coś przeciwszokowego i
      słodko teraz śpi. Najważniejsze, że kości ma całe, czyli nie będzie potrzebny
      gips. To dopiero jest męczące, bo ciągnie się tygodniami i kot buntuje się
      przeokropnie. Jak rozumiem, kręgosłup też w porządku? Będzie dobrze. Lekarze
      wyciągną go z tego szoku pourazowego, przy okazji wzmocnią serducho i wszystko
      wróci do normy, zobaczysz. Wbrew pozorom, koty są silne i obronną łapką
      wychodzą ze straszniejszych sytuacji. A Ty zajmij się teraz czymś pożytecznym,
      żeby odgonić czarne myśli, ot, choćby własnoręcznym przygotowaniem jakiejś
      fajnej zabaweczki dla Figla, albo cieplutkiego, nowego posłania. I trzymaj się
      mocno! A my podepieramy Cię kciukami i wiarą, że wszystko dobrze się skończy i
      wkrótce Figiel bedzie zdrów.
    • misia007 Re: Buuu :((((((((( 30.11.05, 16:39
      Boze trzymaj sie dziewczyno, co mu właściwie jest, jakiś szok.Trzymam
      kciuki,zeby dobrze było i pomodlę się też .
    • wrexham Re: Buuu :((((((((( 30.11.05, 17:00
      a co mowia lekarze? to szczescie, ze kosci cale, ale czemu on nie rusza
      lapkami? pierwszy raz zeskoczyl z pralki czy co? widzialas jak skakal? cos sie
      stalo? poslizgnal sie czy jak? moze cos z kregami? poprzesuwaly sie, a to jest
      bardzo bolesne, wiec stad moze byc w szoku no i te lapki go nie sluchaja...
      kiedy go odbierasz od weta? pisz koniecznie bo my sie tu z ryskiem denerwujemy
      okropnie
      trzymaj sie
      marta
      • mirmunn Re: Buuu :((((((((( 30.11.05, 17:10
        może ten uraz to wynik szoku właśnie - taki czasowy niedowład. Albo dysk się
        przemieścił i uciska rdzeń, to lekarz " nastawi" (tj kręgarz u ludzi, podobno
        też jamnikom i basetom tak często wypada dysk)). Bądź dobrej myśli, naszykuj
        rekonwalescentowi smakołyki i pisz zaraz jak go przywieziesz, co dalej. Trzymaj
        się !!!!
        • kocianna [*] 30.11.05, 17:26
          Figiel nie żyje.
          • angieblue26 Re: [*] 30.11.05, 17:27
            Strasznie mi przykro sad(
            Ola
            • mirmunn zobaczyłam ten znaczeki poczułam zimny dreszcz. 30.11.05, 17:38
              Bardzo, bardzo Ci współczuję. sad((((((((((((((. Mirka
          • misia007 Re: [*] 30.11.05, 18:25
            Bardzo Ci współczuję, to straszne, płaczę razem z tobą.
          • wrexham Re: [*] 30.11.05, 18:29
            o moj boze, jak to sie stalo? zdretwialam jak zobaczylam te swieczke; strasznie
            mi przykro, plakac mi sie chce, szlag by to trafil, nie moge uwierzyc..
            trzymaj sie jakos, choc nie bedzie latwo teraz..
            marta
            • mama007 Re: [*] 30.11.05, 18:49
              jejku, bardzo wspolczuje sad gdy poczujesz sie lepiej napisz prosze co sie
              stalo. tak nagle sad
              aga
            • babka71 Re: [*] 30.11.05, 19:16
              przykro mi i nic nie napiszę...bo mnie ściska w dołku jak fatum to
              fatum...chyba jakiś zły dzień cholerka...u mnie bez zmian też 4 kotki Noski
              chyba...w niebie ..eee tam nic nie napiszę bo zapluję klawiaturę...
          • umfana [*] 30.11.05, 19:03
            Nie... o Boże!!!
            Aniu ogormnie Ci współczuję sad((
            • groha Re: [*] 30.11.05, 19:06
              To straszne... Kocianno, jestem z Tobą.
              • marta.kunc Re: [*] 30.11.05, 19:19
                bardzo bardzo mi przykro.....
          • joisana Re: [*] 30.11.05, 19:31
            Bardzo mi przykro sad.
            • wave32 [*] 30.11.05, 19:41
              • joanna.c Re: [*] 30.11.05, 20:42
                Kocianna, płacz. To pomaga. Wiem, co czujesz. Mój Mruczek odszedł 5 listopada-
                nie przeżył nawet roku.
                Ale za tydzień wzięłam malucha i trzy dni temu drugiego. Tę pustkę i rozpacz
                muszą zapełnić nowe kociki. Teraz leżą chore biedaki.
                Twój kocik juz spotkał Robinka i mojego Mruczka w Kocim Królestwie-jest im już
                dobrze, ciepło i patrzą na swoje ludziki z góry i mruczą.
                My płaczemy razem z Tobą.
                Joanna
          • kotolub Re: [*] 30.11.05, 20:52
            Tak nam smutno, płaczemy razem z Tobą.
            Bajka i ja
            • eleanorrigby Re: [*] 30.11.05, 21:04
              To okropne,strasznie mi przykro!
            • mist3 [*] 30.11.05, 21:05
              Same smutne wiadomości mnie dopadają ostatnio sad((
              Przykro mi bardzo sad
              • barba50 [*] 30.11.05, 22:02
                Tak mi przykrosad((
                • kocianna Mam teraz wolną miseczkę :( 30.11.05, 22:36
                  Wet mówi, ze Figla słabe serducho doprowadziło do zakrzepicy zył. Łapki odmowiły
                  mu posłuszenstwa z powodu obrzeku płuc, serca i innych narzadów, ktore uciskaly
                  kregoslup. Nie mozna bylo temu zapobiec ani mu pomoc.

                  Pochowalismy go na wrzosowisku... w ogrodzie lezy juz za duzo psich i kocich
                  przyjaciół, ktorzy byli chowani tam przez kilkadziesiat lat.

                  Mam za duza kuwete... dwie puste miseczki... kilka puszek whiskasa, ktorych Leon
                  nie zje na raz...Leon chodzi po domu i zagląda w rozne kocie kryjówki, odkąd
                  przynieslismy pusty transporterek.

                  Moj mąż mówi, że w dwupokojowym mieszkaniu z małą Żwyiołową Dziewczynką dwóm
                  kotom będzie ciasno. Że żywiołowe dziewczynki ciągną koty za wąsy i ogony. I że
                  nie ma już miejsca w ogrodzie, bo raz w naszym domu już stała pusta miseczka.

                  Nie chcę, żeby Leon był sam.
                  • kocianna Re: Mam teraz wolną miseczkę :( 30.11.05, 22:45
                    Figiel był uosobieniem kociego wdzięku. Jakby żywcem zszedł z egipskich
                    malowideł. To był najzgrabniejszy kot, jakiego widziałam, pełny wyjątkowo kociej
                    gracji. Był nieśmiały, nie znosił, kiedy ktoś mu się narzucał, ale co wieczór
                    przychodził zaśpiewać nam swoje mruczando-kołysando. Potrafił wyprawiać z Leonem
                    dzikie harce, skakać po firankach, zrzucić karnisz, ale umiał też ułożyć się na
                    mnie i mrrrruczec jak ciągnik marki Ursus. Potrafił wskoczyć na blat do swojej
                    miseczki z podłogi, z odległości 6 metrów, lotem błyskawicy.

                    I kto teraz będzie dbał o to, żeby Leoś nie utył za bardzo???
                    • dzingiel Re: Mam teraz wolną miseczkę :( 30.11.05, 22:53
                      współczuję sad
                    • ameli133 Re: Mam teraz wolną miseczkę :( 01.12.05, 00:35
                      Współczuje Ci z całego serca... rozumie Cie doskonale i Twojego drugiego kotka -
                      ja pół roku temu straciłam kotka - ale najbardziej strate odczuł Jego brat -
                      zawsze były razem, zawsze..... nie moglismy patrzec jak smutno jest kotkowi
                      ktory pozostal i wizelismy po tygodniu malenką kicie - byla tak zarobaczona że
                      nie dało sie jej uratować - zmarła po tygodniu pobytu u nas i kilkunastu
                      wizytach weta ale kot sie do niej przyzwycaił - mimo tygodnia - moze daltego,
                      ze była słaba i kochana... po kolejnych 2-3 tygodniach wzielismy kolejna kicie
                      by była kompanka dla naszego kota i tak jest do tej pory - sa juz razem prawie 6
                      miesiecy i kot mimo iz wiem, ze nie zapomniał brata ma kociego przyjaciela -
                      szaloną i nieźle zakręconą przyjaciółke
                      tak wiec może Figiel w swojej wspaniałości zrobił miejsce innemu kotkowi by
                      doświadczył tego co Jemu było dane... ja w to wierze.... jak bedziesz gotowa
                      znajdź dla Leone kociego przyjaciela...
                      trzymaj sie i wiedz, ze Leone potrzebuje teraz wiele miłosci
                      pozdrawiam
                    • misia007 Re: Mam teraz wolną miseczkę :( 01.12.05, 09:08
                      Bardzo Ci współczuję, w sierpniu straciliśmy Rysia i jeszcze nie możemy się z
                      tym pogodzić.Zostały nam wtedy dwa koty i widziałam, że też bardzo przeżywają
                      jego odejście.Zadbaj o Leona.
                  • gatta_gatta Re: Mam teraz wolną miseczkę :( 30.11.05, 23:50
                    bardzo bardzo mi przykro Kociannosad
          • h8red [*] 01.12.05, 07:29
            [*]
            • claire_de_lune Re: [*] 01.12.05, 10:10
              wyrazy wspolczucia...
              • beali Re: [*] 01.12.05, 10:44
                Bardzo Ci Kocianno współczuję;-(
                • wiesia.and.company Re: [*] 01.12.05, 10:56
                  Bardzo Ci współczuję. Bardzo. To okropne, co się przytrafiło Figielkowi,
                  nieprzewidywalne. Wzruszyły mnie też posty od kociotek. To bardzo osobiste
                  wyznania, ale bardzo mądre rady. Zadbaj o swojego jedynaka, on też przeżywa
                  nieobecność swojego towarzysz, przy czym Ty wiesz dlaczego Figielek jest
                  nieobecny, ale Twój Leon nie wie. Mąż stara się znaleźć dla Ciebie pocieszenie,
                  ale nie sądzę, żeby słusznie argumentował przeciwko drugiemu kotkowi,skoro jest
                  już jeden kotek. Masz miejsce w sercu i w domu na dwa...
                  Trzymaj się i nie rozsyp. Niczego nie mogłaś zrobić, nikt tego nie przewidział.
                  Ale możesz spróbować uratować jakieś inne życie... Może?
                  Pozdrawiam
          • yoma Re: [*] 01.12.05, 13:58
            Jestem z Tobą.
            • po.prostu.ona Re: [*] 01.12.05, 14:09
              Mnie też jest bardzo przykro, otwierając ten wątek liczyłam na to, że znajdę w
              nim dobre wieści. Gorąco współczuję...
    • joannaxxx [*] 01.12.05, 14:17
      Spłakałam się jak bóbr.
      Wyrazy współczucia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka