Dodaj do ulubionych

Znowu robaki:(

05.01.06, 20:38
I znów pozwalam sobie skopiować wątek z forum weterynaria. Jeśli ktoś mógłby
mi pomóc i odpowiedzieć na pytania w nim zawarte, będę bardzo wdzięczna.

Witam.
Dziś kontrolnie zrobiłam 'badanie' kociej kupki i niestety znowu odkryłam w
niej robaki - długie, białe - prawdopodobnie glisty. Byłam z Kicią na
odrobaczaniu na początku grudnia, po 14 dniach podałam jej pastę
odrobaczającą, którą dostałam od naszej weterynarz. Powiedziała mi, że mam się
na następne odrobaczanie zgłosić za 3 miesiące lub jeśli pojawią się robaki -
wcześniej. Na kilku forach czytałam, że zbyt częste odrobaczanie jest
niezdrowe dla kota, jednak pani weterynarz powiedziała mi, że obecnie pasty
odrobaczające są mniej szkodliwe i można je podawać częściej.
Zamierzam w przyszłym tygodniu jechać do weta (cel - ustalenie szczegółów
dotyczących sterylizacji) i mam pytanie - czy prosić o pastę, czy rzeczywiście
tak częste podawanie nie zaszkodzi kotu?
Czym, oprócz dyskomfortu (wylizywanie) dla kota oraz dla właściciela
(zmartwienie, że mała ma robaki) grozi 'posiadanie' przez niego robaków? Czy
uszkadzają one jakieś narządy wewnętrzne?
I jeszcze jedno - w sklepie zoologicznym zobaczyłam coś takiego 'ziołowy
środek odrobaczający dla kota' - dodaje się go do pokarmu i ma ponoć pomóc.
Czy ktoś spotkał się z taką substancją? Czy jest to coś warte?
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: Znowu robaki:( 05.01.06, 23:14
      Ja niestety musiałam odrobaczać kota ponownie, po miesiącu od pierwszego
      odrobaczania (przed kastracją). A to z tego powodu, że zaniepokojona pewnymi
      objawami u psa, wybrałam się do weterynarza i ten zalecił odrobaczenie - dla
      pewności obu zwierzaków. Dostałam inny środek, niż ten, którego używałam
      ostatnio. Weterynarz też powiedział mi, że stałe stosowanie jednego i tego
      samego środka odrobaczającego po jakimś czasie przestaje dawać efekty i że
      trzeba co dwa, trzy lata zmieniać ten lek. Teraz moje zwierzęta dostały
      aniprazol 3.
      Robaki niestety zatruwają organizm, a jeśli jest ich bardzo dużo to mogą być
      niebezpieczne dla życia.
    • kasikk Re: Znowu robaki:( 06.01.06, 11:49
      właśnie rozmawiałam ze znajomym, którego kota miała mnustwo glist i prawie źle
      się dla niej to skończyło
      podobno glist nie da się całkiem pozbyć, bo przemieszczają się po organizmie,
      nie tylko w ukł. pokarmowym sad(
      ja bym wetowi powiedziała wszystko i niech on decyduje...
      ale jeśli widzisz je, to znaczy, że jest ich duzo i trzeba działać - na mój
      rozum
      • wiesia.and.company Re: Znowu robaki:( 06.01.06, 14:15
        Pasta odrobaczająca (może był to Wetminth czy też Wetmint, nigdy nie pamiętam)
        na glisty jest nieskuteczna. Nieskuteczna! Pani doktor powinna już zaordynować
        inny środek. Albo właśnie Aniprazyl (tego nie znam) albo Panacur. I podanie
        Panacuru trzeba powtórzyć po 10 dniach z uwagi na cykl rozwojowy glist (z jajek
        w stanie utajenia wylęgnie się następne pokolenie).
        Pozdrawiam
        • mist3 Re: Znowu robaki:( 06.01.06, 21:38
          Bardzo dziękuję za odpowiedź. Moja Kicia dostała właśnie Vetminth, a do domu
          dostałam drugą dawkę do zaaplikowania w domu po 10. dniach, co też zrobiłam.
          Jak już znalazłam veta, którego wszyscy znajomi chwalą, to okazuje się, że pod
          tym względem nie jest ok sad A tu jeszcze sterylka przed nami sad
          Już zapisuję nazwę leku. Tylko mam pytanie, może Wiesiu możesz mi odpowiedzieć.
          Jak ten lek się aplikuje? Czy muszę jechać z kotem, czy są to może jakieś
          krople, które podaje się doustnie? Dla mnie jest to duża wyprawa, a co dopiero z
          kotem. I tak będę mogła jechać dopiero w połowie tygodnia, a mam już wizję tych
          wstrętnych robali zjadających mojego malucha od środka sad(( Wyjazd z kotem
          jeszcze bardziej sprawę komplikuje i z nią będę się mogła wybrać dopiero w piątek.
          Do wszystkich, którzy pisali mi tutaj czy na priva, że nie odrobaczając go
          narażam Kicię na niebezpieczeństwo. Ja NAPRAWDĘ wiem, że odrobaczać trzeba i nie
          wymiguję się od wizyty u weta. Tylko niestety w mojej sytuacji zawodowej nie
          mogę wziąć urlopu. Poza tym, tyle się naczytałam w różnych miejscach o tym, jak
          szkodliwe jest częste odrobaczanie, że chciałam zapytać bardziej doświadczone
          osoby - co jest gorsze - zarobaczony przez jakiś czas kotek czy podawanie czegoś
          do odrobaczenia często (obecnie wypada, że ok 2 razy w miesiącu) - gorsze z
          punktu widzenia kotka, a nie mojej wygody czy kosztów.
          Jeszcze raz dziękuję za pomoc smile
          • wiesia.and.company Re: Panacur 09.01.06, 16:36
            Mist3, Panacur można kupić bez kota, tzn. kupujesz w klinice lub u lekarza
            tabletkę (nie pamiętam dokładnie czy jedna tabletka jest na 10 kg, ale poda Ci
            to lekarz). W każdym razie tabletkę podajesz kotu w zależności od wagi.
            Tabletka jest gorzka i lepiej tę dawkę, którą masz zaaplikować pokroić na trzy
            lub troszkę więcej kawałków, a potem włożyć do kawałeczka twardego masła i to
            razem jeszcze do malutkiej kuleczki mięsa mielonego lub pasztetu (w zależności
            od tego, co kotek lubi). Lepiej całą tę dawkę podać w jednym, nienajwiększym
            kawałku mięska, bo drugiego kawałka mięska kot już może nie wziąć do pyszczka,
            podejrzewając gorzki podstęp. Tak więc podajesz jedzonko nafaszerowane kotu
            i albo je zjada, albo to mięsko wpychasz delikwentowi do pyszczka, zamykasz pysi
            i całujesz w pysio i nos "z dubeltówki", wtedy z zaskoczenia przełknie z
            obrzydzeniem. Po 10-14 dniach (poda Ci to dokładnie lekarz) musisz podać
            następną taką samą dawkę. Nie pamiętam, ile kosztuje tabletka Panacuru (3 zł
            czy 8 zł), lepiej kup dwie tabletki, bo kot może wypluwać z uporem i nie cała
            dawka trafi do żołądka, lepiej jest mieć zatem zapas w postaci jednej dawki.
            W każdym razie nie musisz jechać z kotem do lekarza. Mogę Ci kupić tabletki w
            mojej klinice i jakoś wysłać - w liście nie, bo te podłużne tabletki byłyby
            wyczuwalne. W każdym razie ten lek to nie jest nic nadzwyczajnego, tyle że
            skuteczny lek i gorzki, a lekarze preferują Vetminth, gdyż ten ma miły zapach i
            jakieś zachęcacze, więc koty nie oponują zanadto przy odrobaczaniu (czytaj: nie
            znakują swoimi kopytami ręki oprawcy).
            Pozdrawiam. Wiesia
            • mist3 Re: Panacur 10.01.06, 22:26
              Bardzo Ci Wiesiu (i Wam wszystkim) dziękuję za pomoc. Oczywiście wiem, że glisty
              to nic dobrego, ale jak się pracuje tyle lat co ja (dopiero 3) to dostać urlop
              'na kota' jest niemożliwością a kłamać nie lubię. Poza tym, ja jeszcze udzielam
              lekcji wieczorem - no ale to nie jest ważne, ważna jest kita.
              Konkluzja - sprawy pozałatwiałam na tyle, że kotę do weta zabrałam. Dostała
              Panacur i drugą dawkę z pastą rozgniecioną do podania za 14 dni. Problem w tym,
              że moja Kicia nic z ręki nie zje - podanie więc tabletki w czymś jest
              niewykonalne - ona je tylko z miski albo z ziemi - taki grzeczny kot wink -
              natomiast strzykawkę z pastą mogę jejwłożyć do pyszczka nie otwierając go.
              Już się boję jak to będzie po sterylizacji z podawaniem antybiotyku. Albo wizyty
              u weta albo nauczenie się podawania tabletek - z tym, że ja się boję, że mogę
              jej szczękę złamać jak jej pyszczek będę otwierać na siłę sad
              No ale do tego jeszcze parę tygodni.
              Jeszcze raz Wam dziękuję za rady i życzliwość smile
              • wiesia.and.company Re: Panacur - podanie 11.01.06, 16:44
                Ale można jeszcze spróbować położyć pierwszą normalną kuleczkę mięsa lub
                pasztetu na miseczce. Jak zje, to położyć następną kuleczkę już z farszem z
                Panacuru. Następną kuleczkę już bez farszu.
                Takimi faszerowanymi kulkami rzucałam też w koty wolno żyjące ("dzikie"), które
                do ręki człowieka nie podejdą.
                Ale to już dobrze, że dawkę Panacuru już dostała. Pomoże, a ta druga dawka
                powinna larwy wyczyścić.
                Pozdrawiam Cię. Wiesia
                • graz.ka Re: Panacur - podanie 15.07.06, 15:01
                  Gacek właśnie zwymiotował śniadanie - razem z glistą sad Oczywiście poczytałam -
                  wiem już, że mogło akurat na glisty nie zadziałać to, co podał lekarz, ale mam
                  inny problem - syna, który kocha oba kotki, a bez przypominania to łapek nie
                  umyje sad Dziewczyny, jakie jest zagrożenie dla ludzi zarażeniem?
                  No i Małego teraz muszę obserwować sad
                  • misia007 Re: Panacur - podanie 15.07.06, 18:56
                    Mój wet uważa, ze zagrozenia nie ma.Cytuję " każdy gatunek ma swoje pasożyty".
                    No coż na kilkanaście lat naszego życia z kotami ,nikt robaków nie dostał.
                    • szuwary4 Re: Panacur - podanie 16.07.06, 12:44
                      Gdyby zagrożenie z powodu robaków było faktycznie takie wielkie, toby chyba juz
                      od dawna było po kotach. Zwłaszcza tych zdziczałych podwórkowcach i
                      mieszkających na wsi, których nikt nie odrobacza bo trzeba byłoby je odrobaczać
                      co chwilę. Robaki są niebezpieczne tylko w zbyt dużej ilosci. Zdrowy organizm
                      niebezpieczeństwa związane z obecnoscia pasozytów w przewodzie pokarmowym
                      potrafi doskonale - jak pokazuje zycie - neutralizować. Poza tym czy my tak do
                      końca wiemy jaką role spełniają w przyrodzie pasożyty? A może tzw. "pasozyty"?
                      Dużo do myslenia dała mi uwaga mojej bardzo doświadczonej i uchodzacej za
                      świetna wetki, która podzieliła się ze mna obserwacją, że zdarzyało jej się
                      często zaobserwować jak w krótkim czasie po odrobaczeniu aktywizował się wirus
                      kociej białaczki. Nawet zastanawiała się czy toksyny jakie wydzielaja produkty
                      przemiany materii robaków, nie blokują rozwoju tego wirusa. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka