Dodaj do ulubionych

Po sterylce chcę się bawić!!!

27.02.06, 07:22
Dziewczyny, poradźcie proszę! Moje kicia jest juz po sterylce, dziś zjadła
pierwszy posiłek wielkości mojego paznokcia, bo miałyśmy przykazane, ze na
początku tylko odrobinę jedzonka mozna dać. No i po tym jedzeniu nabrała
takich sił i ochoty do zabawy, ze nijak jej nie moge powstrzymać. Zerka, jak
tu wskoczyc na parapet (metr wysokosci), wskoczyła na stół z drapaka (to była
sekunda mojej nieuwagi). Caly czas drżę, ze coś jej się stanie, ze podczas
jakiegos skoku puszczą jej szwy itp. Teraz siedzi grzecznie w transporterku,
sama do niego weszła, ale przecież nie bedę trzymała jej cały dzien w
zamknieciu... A ona chce sie bawic, skoro narkoza juz nie otumania, boleć
powoli przestaje. Inna sprawa to kaftanik - jakim cudem ona to sobie w nocy
zdjeła, to nie wiem, na szczescie obudziłam się, gdy tylko zaczęła oblizywać
szew i ponownie zapakowałam delikwentkę w "zawijaka". Powiedzcie proszę, jak
Wy sobie radziłyscie? Jak powstrzymywałyscie kicię przed ewolucjami na
parapetach/kanapach? Bo ja na razie chodze za nia krok w krok i pilnuję...
Boje się o nią strasznie...
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 12:40
      Nie denerwuj się, moja też na następny dzień biegała normalnie a ja się ztego
      cieszyłam, bo do głowy mi jakoś nie przyszło, że cos jej moze pęknąć.Kaftana wet
      nie zalecił(pytałam) i wszystko sie super zagoiło.Będzie dobrze.
      • kasiaa11 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 13:08
        Ja sterylkę przerabiałam 14.02, a jutro kolejny zabieg na przepuklinę, która
        jest najprawdopodobniej wynikiem puszczenia szwów wewnętrznych przy wymiotach.
        Kicia wymiotowała 8 razy po zabiegu w ciągu dnia i w nocy. Skakać zaczęła
        dopiero 4 dnia na niewielkie wysokości. Czytałam,że niektóre kotki tego samego
        dnia, kilka godzin po zabiegu skaczą bez opamiętania. Nie ma reguły, ale jeśli
        możesz to przypilnuj ją, przed jej ulubionym krzesłem połóż złożony koc itp.
        zmniejszy się trochę wysokość i tym samym wskoczenie na ulubione miejsce nie
        będzie wymagało od kotki dużego wysiłku.
        Pozdrawiam,
        Kasia
        • svea1 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 15:20
          Dziewczyny,

          a jak dawałyscie sobie radę z lizaniem przez kicię szwów? Nasz wet przestrzegał
          przed tym, powiedział, ze szorstki jak tarka jezyczek powyciąga nitki i bedzie
          problem (obrazowo rzecz ujmując: jelita mogą wyjść na wierzch i kot wykrwawi
          sie, zanim zdązymy mu pomóc. W najlepszym razie skończy się zapaleniem
          otrzewnej). Dlatego zapakowałam ją w kubraczek. Niestety, dopóki mam na nią
          wgląd, chodzi owinięta nim jak mumijka, wystarczy, ze przez kilka minut mnie
          nie ma, i juz ciasno zawiazany kubrak robi sie dziwnie za duży i kotek z niego
          wychodzi. Wrociłam wlasnie ze sklepu i patrzę, ze koteczek znowu rozebrany i
          oblizuje brzyszek. A ja juz oczami wyobraźni widzę ja z rozpłatanym brzuszkiem,
          bo szwy pusciły...
          Wybaczcie, ze tak panikuję, ale nerwy mam w strzępach...
          • seniorita_24 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 16:30
            Svea tu jest długaśny wątek o sterylce i posterylkowych dylematach smile
            forum.miau.pl/viewtopic.php?t=37779&start=0
    • kawka74 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 18:23
      Moja Whiskey, tylko przyniesiona do domu, już zaczęła próbować tego i owego,
      gdzie by tu wskoczyć i co by tu zrzucić. Zamknęłam cholerę w transporterze, ale
      sama się wydostała, więc poprzestałam na obserwacji i nieomal kompletnej
      bezsenności, bo wzięłam kocicę do łóżka i ułożyłam na kocyku, po czym budziłam
      się, żeby sprawdzić, czy coś się dzieje, a jeśli tak, to co. Następnego dnia
      kocica otrzymała w prezencie gustowny biały kaftanik, w którym - dzień po
      operacji - wycinała takie hołubce, że trzeba było odzież zdjąć i pozostawić kotę
      własnemu losowi. Trzymałam ją przy sobie (siedziałam w zamkniętym pokoju), nie
      pozwalałam skakać, a drugiego dnia po sterylce dałam spokój. Kota jest żywa,
      zdrowa, tyle że już mało kobieca wink
      • joanna.c Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 22:03
        A taki kaftanik to trzeba kupić samemu wczesniej? Gdzie?

        Mam dwa koty na zabieg na przełomie marzec/kwiecień. Koteczka i koteczek.I już
        się denerwuję.
        Pozdrawiam
        Joanna z Misiami
        • kawka74 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 22:49
          Moja kota dostała takowy w prezencie od weterynarza - było niczym w sklepie
          odzieżowym, tyle, że bez przymiarek wink Ale z tego, co wiem, te kaftaniki z
          rzadka zdają egzamin.
          • seniorita_24 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 27.02.06, 23:13
            Można samemu zrobic np. z grubych rajstop. smile
        • svea1 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 28.02.06, 07:12
          Ja kupiłam w sklepie zoologicznym, podobnie jak kołnierz, ale ten kaftanik z
          zoologicznego kocia potrafi zobie zdjąć w trzy minuty. Teraz ubrana jest w
          kaftan mojej roboty (prostokąt materiału bawełnianego z wycietymi dziurkami na
          nóżki plus 8 przyszytych troczków) i jako tako idzie chociaż gryzie ten
          materiał i dwa razy zdjeła. Nic to, musimy izolować jej rankę, bo wczoraj na
          kontroli okazało się, ze dwie nitki ze szwów już skróciła ząbkami. Na szczęscie
          nie wyrwała tylko nadgryzła. I to wszystko w trakcie kilkunastu minut, gdy jej
          nie pilnowałam...
          • pixie65 Re: Po sterylce chcę się bawić!!! 28.02.06, 09:07
            Mnie czeka sterylka Jednookiej w najbliższą sobotę...W piątek robię zakupy "na
            wypadek wojny", w sobotę zabieg i...tydzień "urlopu" czyli dobrowolny areszt
            domowy. Przerabiałam już rozmaite warianty "chirurgicznych" kotów: szwy na
            brzuchu, łapach, ogonach, sterylizacje, kastracje...Najlepiej jak do tej pory
            sprawdził się wariant z kołnierzem, chociaż Mietek potrafił przełożyć go
            sobie...pod pachę. Dobrze zawiązany sprawdził się w 100%, jedzenie stawiałam
            na "podwyższeniu" np. kubeczek i kot radził sobie doskonale. Najlepiej założyć
            kołnierz, kiedy kot już wybudzi się porządnie z narkozy ale jeszcze jest trochę
            oszołomiony, przetrwać próby uwolnienia się z niego i...być konsekwentną. Z
            tego co zaobserwowałam Kocieje lepiej znosiły te niewygody niż ja...Teraz będę
            testowała kaftanik smile)) Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka