magdaksp
26.10.06, 00:21
jest znami brawurka i chelsea dzis liczba kotow burych wmoim gospodarstwie
domowym wzrosla do czterech.abylo to tak:szlam sobie od metra dworzec gdanski
do pracy i patrze atu koles wabi kotki przy ogrodkach dzialkowych niedaleko
arkadii.jakos przeszlam obojetnie dopiero wpracy palnęłam sie wglowe jaka ja
glupia jestem.na przerwie pobieglam sprawdzic czy te kotki jeszcze buszuja na
tej dzialce i postanowilam je zlapac.stwierdzilam ze winnym razie wyrzuty
sumienia nie dalyby mi spac.stalam tam chwilke bezradnie kombinujac co
dalej.noi poszlam do sklepu zoologicznego zeby kupic jakas saszetke i jakies
pudelko kartonowe skombinowac.pudelko dostalam wsklepie i pobieglam łapac
kociny.pierwszego ualo sie zlapac szybko zdrugim byly problemy.ale udalo sie
przy popmocy pewnej przemilej pary.ktora pilnowala tego pierwszego.po drodz
ewykonalam telefon do weta co robic .noi stweirdzilismy ze zostawic ich tak
nie mozna i ze bedziemy szukac domu.noi zebym je zabrala stamtad.najgorsze ze
jak je zlapalam to musialam wracac do pracy bo robilam to podczas mojej 40 min
przerwy.na szczescie obok hm wktorym prACuje jest ten ww zoologik i tam
poszlam zkotkami prosic o mozliwosc przechoania.pani wlascicielka odrazu sie
zgodzila ,zaproponowal transporterek i poduszecvzke,kupilam im jedzenie itak
przesiedzilay tam 2 godziny do przyjazdu mojego chlopak .ktory zabral je do
domu.noi teraz pytanie:kto chce slicznego buraska?wydaje misie ze jjedno to
napewno dziewczynka co do drugiego nie mamy pewnosci.maja jakies
4tygodnie.wpiatek ide znimi do weta ale uszka czyste i oczka tez.moge kocinke
dowiezc gdziekolwiek.zakopane i szczecin tez

pomozcie!bo ja czterech ktowo
niestety miec nie moge.