coffee wprawila mnie w stan zdumienia przeogromnego. wczoraj wtarabanila mi
sie na kolana i usnela - tym samym moje kolana zostaly rozdziewiczone( tiger
nigdy nie uwazal kolan za cos wartego uwagi). a dzisiaj nad ranem czyje, ze
jakies futro mi sie na poduszke gramoli. otwieram oko i widze ta panienke
czarna co sie boi wlasnego ogona!!! wcisnela sie miedzy moja brode a reke,
tj.glowe miala z gieciu mojej szyi a kopytka( wszystkie 4) wcisnela mi w
dlon.pomruczala i zasnela. jestem w szoku. do tej pory tylko spala CZASEM na
brzezku lozka i dawala sie wziac na chwile na rece. tiger zas swa czuloscia
obdarowuje mnie z zadka i na zasadzie ksiaze udzielny.
zdretwialam berdzo ale balam sie drgnac by jej nie sploszyc. czuje sie jakby
mi ktos nalal do serca cieplego mleka....

jedno mnie tylko martwi. tiger siedzial w oddaleniu i cala scene obserwowal.
i miauknal raz zalosnie i uciekl. a przy sniadaniu ledwie sie dal
poglaskac.zeby tylko znowy sie na mnie smiertelnie nie obrazil. co to za
usypianie bez jego mrukawek i ciamkania koszuli przy mojej twarzy...
i badz tu madrym...

???? czy

???
ehhh....