pixie65
12.07.07, 11:38
Wczoraj przeżyłam horror...Bladym świtem pojawił się na moim balkonie kot,
który jest bratem mojego "dochodzącego" Pączka. Pasek przeprowadził się w
inne rejony i bardzo rzadko pojawiał się w okolicy ponieważ Pączek nie
toleruje na SWOIM terenie intruzów (w jego mniemaniu) Wczoraj
przyszedł...gdzie nie przysiadł zostawiał krwawe ślady, a pod ogonem miał
takie dziwne "coś". Dzień wcześniej dostałam sygnał, że ktoś go widział jak
szedł a za nim zostawała "krwawa ścieżka" - próbowałam go szukać, ale...Dziki-
dziki Grzywka to przy Pasku oaza spokoju i pieszczoch... Gdzieś podświadomie
czułam, że....będzie co ma być. Cały dzień w pracy spędziłam próbując
zorganizować jakąś pomoc, bo wiedziałam, że będzie bardzo, bardzo trudno. I
ciągle było pod górkę: cztery klatki-łapki z wydz. ochrony środowiska -
wypożyczone, klatka z Fundacj Felis dostępna dopiero wieczorem a do tego
świadomość, że samo pożyczenie i wystawienie klatki to 1/10 problemów z
łapaniem...No i wyszło jak wyszło - wracając po pracy do domu miałam już plan
wstępny taki mocno niepewny.Pod klatką przywitał mnie Pączek - zagadałam do
niego i wtedy usłyszałam...od razu poznałam głos Paska, ale go nie
widziałam.Weszłam do domu i zamarłam - okazało się, że Pasek czeka na mnie na
moim własnym balkonie i kiedy się zorientował, że jestem już w środku zaczął
przeraźliwie miauczeć. Darł się w niebogłosy a ja nie wiedziałam co mam
zrobić...W odruchu desperacji postanowiłam zrobić eksperyment z
transporterem: miałamwrażenie, że Pasek CHCE wejśc do mieszkania, liczyłam,
że może (o naiwności) zechce do transportera. Nie chciał. Ale ponieważ znamy
się już czas jakiś wiem, że Pasek jest łakomczuchem - kiedyś leczyłam go
samodzielnie bo bardzo grzecznie przychodził na porcję mięska z
antybiotykiem...No i krótko mówiąc - UDAŁO SIĘ Dzięki pomocy Nataleczki24 z
forum.miau i jej TŻ-ta Pasek został "zaopiekowany" weterynaryjnie. Podobno
nie poddał się bez walki Nataleczka24 Paska wykąpała za co należy Jej się
medal, bo było to bez wątpienia przeżycie ekstremalne...Niestety, nie miałam
głowy do robienia fotek, ale mogę Was zapewnić, że Grzywka przy "wczorajszym"
Pasku to kot wystawowy... Pasek został prześwietlony, wykastrowany, pobrano
mu odrobinkę krwi do badania, nafaszerowany lekami, kroplówką i poszedł
budzić się szpitalnej klatki
Przytomnie poprosiłam o obcięcie pazurów, więc jest szansa, że obejdzie się
bez strat w ludziach ale to nie jest takie pewne, ponieważ w przeciwieństwi
do Grzywki - Pasek ma jeszcze kilka zębów...
I tym sposobem mam kolejnego Drena...
Ale się rozpisałam...