Dodaj do ulubionych

Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro

22.11.07, 20:36
Nie wiem, skąd koty wiedzą, gdzie iść, gdy wykopie je z domu niegodny swojego
miana człowieczek... Jakoś działa ich poczta. Jest na tyle skuteczna, że
kieruje je w stronę mojego podwórka.

Oto Zorro. Kot z osobowością. Przymilny, zdobywczy, piękny, ogromny, dumny.
Pojawił się na mojej posesji jakiś miesiąc temu. Oczywiście wygłodzony i
"złachany"- kiepsko patrzyło się na niego... Teraz jest już odkarmiony,
odpieszczony, zaufał ludziom znów- pieszczoch nieprawdopodobny.

Kocisko ogromne- naprawdę- wielki (choć młody) kocur. Puszysta,lśniąca, piękna
szata- strasznie miło się go dotyka i "miącha", zwłaszcza, że kot jest
wdzięczny za każdą poświęconą mu uwagę. Gaduła- woła, pomrukuje, jodłuje, żeby
tylko go nie przeoczyć, żeby zawsze zauważyć, dać miseczkę -
Obserwuj wątek
    • annb Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 23.11.07, 08:09
      ech....j amam juz swoje małe stado
      qrcze qrcze no
      ale trzymam kciuki za kasie i zorro
    • ewa_anna2 Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 23.11.07, 16:46
      Moniko, ja też nie wiem, czym się kieruja koty. Jak spaceruję z
      psem, to za mną kilka ogonów łazi. I psa się nie boją. Mój pies
      regularnie obrywa od kotów wink i tylko odszczeknie się na znak
      protestu.
      I aż serce boli, kiedy trzeba im drzwi od klatki zamknąć przed
      nosem...
      • wiesia.and.company Re: Ach,ach,pięknie wygląda, puszyście i cieplutko 23.11.07, 17:41
        Naprawdę wygląda na miziastego! Tak spokojnie daje sobie robić zdjęcia!
        Trzymam kciuki za spotkanie Zorra z dobrym człowiekiem.....
        Pozdrawiam. Wiesia + 7
    • m_orsetti Nowe fotki Zorro 24.11.07, 17:28
      Kocio rezyduje pod bramą i głośno płacze, żeby go tam wpuścić, zaczepia ludzi na
      podwórku, przymilonek straszny... Bardzo szuka domu... Jest przyjazny,
      nieagresywny, straszny przytulak...

      Nie chce ktoś tego cudnego kota?

      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro1q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro2q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro3q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro4q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro6q.jpg
    • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 25.11.07, 03:07
      Dziś kocio dostał budkę na podwórku- robiliśmy ją dla niego przez 5 godzin. Nie
      wiem, czy się do niej przekona- ale jest zrobiona jak najprofesjonalniej się
      dało i umieszczona w najspokojniejszym kąciku podwórka. Duże, kartonowe pudło
      oklejone grubym styropianem, opatulone wielką, nieprzemakalną plandeką- z
      okienkiem do wchodzenia i ciepłym wypełnieniem w środku...

      Jedna z naszych Forumowiczek była moją inspiracją- za co najgoręcej Jej
      dziękuję- bo ma wielkie serce...

      Marzę o tym, by ktoś szybko przekonał się do Zorrusia. Wtedy budkę przekażemy
      innym biedakom, których w ludzkim świecie nie brakuje- wśród podporządkowanych
      ludziom, oddanych im gatunków...

      Teraz ważne, żeby kocio chciał z niej skorzystać. Może doczeka do prawdziwego-
      ciepłego domku... Smutne to, że tak się darzy kotu, który dziś na dzień dobry
      pokazywał mi brzusio i bawił się na podwórku własnym cieniem- z braku lepszej
      zabawki i towarzystwa...

      Z bólem serca
      • esimona Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 26.11.07, 00:04
        Kilka lat temu robiłam podobną ocieploną budkę dla kotów. Koty
        chętnie korzystały z tego domku początkowo na balkonie, potem w
        suszarni.Kiedy urosły dostały drugą budkę. W przeciwieństwie do
        Zorro tamte koty nie chciały zamieszkać w domu, wybrały wolność i
        opiekę na odległość, chociaż kilka osób chciało je udomowić.
        Codziennie myślę o Zorro z nadzieją, że ktoś go weźmie do domu ku
        obopólnej radości jednocześnie żałuję,że sama nie mogę tego zrobić.
        Kot jest wspaniały i bardzo urodziwy.
        • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 26.11.07, 12:28
          Trzymaj kciuki Esimono, ja wierzę, że domek gdzieś się dla tego cudownego kota
          znajdzie.... On po prostu nie wie już co ona ma zrobić, żeby przekonać do siebie
          człowieka...

          Serce się kraje jak wykłada brzuszek do głaskania- nie ważne, że pod spodem
          kałuża, czy błoto- buch!- leży!- "jestem tu, pogłaszcz mnie, a najlepiej zabierz
          ze sobą..."

          Po prostu wszystko co może robi, żeby się przymilić. A mnie łzy w oczach stają,
          że muszę go w tej budce zostawić... Taki cudny kot...!

          Dziś w Łodzi pada śnieg i bardzo wieje wiatr...

          Gdyby choć dom tymczasowy....
    • ash_wednesday Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 28.11.07, 12:44
      Dalej czeka....
      Taki piękny kocurek, niemożliwe, żeby nikt go nie chciał...
      • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 28.11.07, 13:53
        Czeka i wypatruje. Taki cudowny kot. Jakoś dziwnie mądry.
    • mia72 Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 28.11.07, 17:42
      Gdyby nie to, że uprzedził go inny kot, który też wiedział, przy
      czyim domu miauczeć i sypiać demonstracyjnie pod żywopłotem, to
      nawet bym sie nie zastanawiała - moja Klara ma podobne umaszczenie i
      wyglądałby jak jej brat. Trzymam kciuki z całej siły za Zorro, na
      pewno komuś się spodoba - skoro zwykły buras znalazł dom, to i taki
      przystojniak też znajdziesmile
      • kaczy.pisiorek Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 28.11.07, 18:52
        Kot ma szansę pojechać do Warszawy, jeśli m_orsetti odpowie na maila.
    • annb chyba ma juz swoj dom 28.11.07, 21:25
      smile
      • swinka-morska Re: chyba ma juz swoj dom 28.11.07, 22:13
        annb, przyznaj się?
        • annb Re: chyba ma juz swoj dom 28.11.07, 22:15
          na miau przeczytalam ze wlasnie trafil do swojego domu stalego
          nowego smile
          trzymajmy kciuki zebyu sie ze swoimi duzymi szybko dogadal smile
          • swinka-morska Re: chyba ma juz swoj dom 28.11.07, 22:23
            Dobre wieści smile
    • esimona Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 28.11.07, 23:04
      Czy to pewne, że znalazł dom i już w nim przebywa?
      • ash_wednesday Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 28.11.07, 23:06
        Tak, tu jest jego wątek na miau, tam jest więcej szczegółów:
        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=68877
        • esimona Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 00:20
          Co za wspaniała wiadomość.Co za ulga. Dziękuję ash za adres.
          Ten kot tak bardzo potrzebował domowego ciepła w sensie dosłownym i
          przenośnym, ciagle o nim biedaku myslałam i denerwowałam się, że nie
          mogę go wziąć. Moja kotka nie akceptuje żadnych kotów, toleruje
          jedynie 2 psy sąsiadów, mniejsze od mojej kotki i odnoszące się do
          niej z respektem.
          Zorro to wyjątkowy kot i zasługuje na wszystko co najlepsze.
          Codziennie zaglądałam i sprawdzałam czy jest jakaś pomyślna
          wiadomość.
          Jak dobrze, że ma dach nad głową, kiedy na dworze jest tak zimno.
          Trzeba wierzyć, że zaskarbi sobie względy swoich obecnych
          właścicieli, zostanie tam na zawsze i będzie miał za co odwzajemnić
          się kocią miłością.
          Moniko - jesteś wielka.
          Pozdrawiam Simona
          • ash_wednesday Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 16:23
            Zobaczcie na miau, Zorro wcale nie ma tak dobrze w tym nowym domu...
            Jeszcze wszystko się może wydarzyć. Biedny kiciuś.
            • misia007 Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 17:14
              Czytalam juz, trzymajcie kciuki za biedaka.
              • kaczy.pisiorek Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 17:41
                Jeżeli m_orsetti przeczyta i odpowie na gazetowego maila, to kot ma szansę
                trafić do osoby, która na pewno się nim dobrze zajmie - ma już zresztą jednego
                kota i szuka mu towarzystwa.
                • esimona Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 18:20
                  Szkoda, serce znowu boli...
                  Jako psiara,która nie miała nigdy do czynienia z kotami nie
                  wychodzącymi też nie wiedziałam wielu rzeczy o kotach i już 2 lata
                  się uczę ... a ciągle mam zaległości.
                  W tym miesiącu nocowały u mnie 4 osoby, kotka spędziła noc pod
                  wanną, chociaż mogła spokojnie spać w kuchni, co często robi z
                  własnej woli.
                  Goście wyjechali - kotka wyszła spod wanny.
                  Od 2 lat nikt nie zrobił jej krzywdy, to ona rządzi w domu.
                  Pewnie zrozumieliby to ludzie młodzi, starszym jest trudniej, a
                  upartym .... to chyba niemożliwe.
                  Trzymam kciuki za to czego nie chcesz zapeszyć.
                  Może los zacznie sprzyjać Zorro, bardzo bym chciała.
                  Simina
                • annb Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 18:36
                  zostawilam monice informacje na gg i na poczcie na miau-ze sie
                  dobijasz
                • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 21:53
                  Nie mogę się zalogować na pocztę gazetową. Poproszę o mail na salome@[usuńto]o2.pl
                • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 22:05
                  Kaczy Pisiorku- poproszę o mail na salome@[usuńto]o2.pl- nie mogę się zalogować
                  na gazetową pocztę od dawna...
                  • kaczy.pisiorek Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 22:52
                    Przekazałem namiary, jutro powinien pójść email. Nie mogę obiecać, że ona weźmie
                    tego kota... ale jest duża szansa.
                    • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 29.11.07, 23:38
                      Dzięki- oczywiście. Zrobiłeś , co się dało- cześć Ci i chwała za to Kaczy
                      Pisiorku (jak to fajnie brzmitongue_out)!
                      • kaczy.pisiorek Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 03.12.07, 15:51
                        m_orsetti napisała:

                        > Dzięki- oczywiście. Zrobiłeś , co się dało- cześć Ci i chwała za to Kaczy
                        > Pisiorku (jak to fajnie brzmitongue_out)!
                        >
                        Poszedł mail na ten drugi adres.
    • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 11:46

      Mam już w domu takie coś:

      bizu4u.pl/koty/zorro/kicio3.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/kicio1.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/kicio2.jpg
      Zjadło, siku zrobiło do kuwetki, pozwiedzało- teraz śpismile. Spokojne, rozgadane,
      fajne. Na powitanie wtuliło się we mnie całym ciałkiem...

      Ludzie chcieli kota zatrzymać- bo wczoraj w końcu wylazł spod wanny. Ale nie
      uznałam, że zaakceptują kota bez względu na to, co zrobi, na trudności- których
      być może nie będą umieli od razu rozwiązać... Tłumaczyli się, że myśleli że
      dałam im kota, który był jakiś torturowany, albo bity i dlatego się tak
      zachowywał- a takiego to by nie chcieli, żeby był strachliwy. I nie wiem, co by
      się stało, jeśli nie spełniłby ich jakichś oczekiwań...
      • misia007 Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 11:50
        To wielka ulga, zobaczyc Zorro takiego odprężnego.Trzymam kciuki,zeby znalazl
        taki przyjazny dom,jak u Ciebie.
      • ewa8a Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 11:53
        Śledzę historię Zorra na miau. Nie odzywam się, bo nie mam tam konta. Chciałam
        Ci tylko napisać, że podziwiam nie tylko Twój zapał, dobroć, ale i konsekwencję,
        z jaką troszczysz się o swych podopiecznych - bardzo mi się podoba, że tak
        bardzo interesujesz się ich dalszym losem i prześwietlasz dogłębnie przyszłych
        opiekunów.
        A Zorro chyba najbardziej pasuje do Ciebie - nie uważasz ?
        • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 12:02

          > A Zorro chyba najbardziej pasuje do Ciebie - nie uważasz ?

          Pewnie. Ale- jest jedno wielkie ale: mam wielką alergię na koty- która wciąż
          wraca. Inne alergeny udało mi się odczulić stale- kota i konia niestety nie.
          A moja praca wyklucza takie zaskoczenia.

          Bardzo bym chciała go zatrzymać- ale nie mogę.
      • annb Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 11:59
        moniko rozumiem dlaczego to zrobilas
        i Cię popieram
        • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 13:10
          Annb- specjalnie dla Ciebie mój "tchórzliwy" Zorruś na dywanie mojego psa...
          (przepraszam że dywanik taki brudny- ale pies nie fiołek- jak wiemy).

          bizu4u.pl/koty/zorro/kicio4q.jpg
          bizu4u.pl/koty/zorro/kicio5q.jpg
          bizu4u.pl/koty/zorro/kicio6q.jpg
          bizu4u.pl/koty/zorro/kicio7q.jpg
          Monika
          • annb Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 13:12
            brzuch pokazuje
            aaaaaaaaaaaaaa
            brzucho smile)))))))))))))))))))))))))))
            • m_orsetti Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 13:16
              Chyba mi ufa. Żadnych hamulcówsmile... i śmiesznie mnie zagaduje- gada cały czas
              bardzo dużo- nawiązuje ze mną cały czas kontakt "werbalny" i sprawdza czy jestemsmile

              Fajny kot.
              • annb Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 13:25
                gada jak gaba smile
    • esimona Re: Cudowny, ogromny, wspaniały Zorro 30.11.07, 19:57
      Śledzę losy Zorro, łykam krople na serce, martwię się o niego bardzo.
      Z wyglądu i wspaniałej urody Zorro przypomina mi mojego dobrego
      znajomego : kota Zyzia.
      Poznałam go na podwórku. Siedział w pobliżu balkonu, na który
      wchodził po specjalnej drabince.
      Dowiedziałam się, że jego państwo są za granicą, dokąd wyjechali do
      pracy a on mieszka w swoim domu pod opieką wynajmujących mieszkanie.
      Podbiegał do mnie kiedy przechodziłam, ocierał się, pomiaukiwał,
      domagał się pieszczot.

      Potem zobaczyłam, że dokarmiają go sąsiedzi, pod balkonem stał
      spodeczek z jedzeniem.
      Zimą widywałam go na wewnętrznym parapecie mieszkania.
      Na wiosnę wyszedł wychodzony. Zaczęłam go dokarmiać. Szedł za mną do
      mojego mieszkania, czasem coś zjadł, ale najważniejsze były
      pieszczoty i zabawy. Lubił też wywracać się na dywanie, poleżeć w
      fotelu, a kiedy już miał dosyć podchodził do drzwi i wychodziliśmy;
      odprowadzałam go z wałówką pod jego balkon.
      Nie znałam jego właścicieli, z relacji sąsiadów wiedziałam, że
      przyjeżdżali na urlop a potem wyjeżdżali.
      Na dobre wrócili po 5 latach.
      Wtedy wydarzyła się zabawna sytuacja.
      Zyzio przyszedł do mnie a potem wyszliśmy: on z podniesionym
      ogonem, ja z talerzykiem z jedzeniem.
      Koło balkonu zauważyłam że jakaś pani bardzo mi się przygląda.
      Powiedziałam jej, że to jest bardzo mądry kot, który mnie odwiedza a
      potem odchodzi z aprowizacją. Pani odpowiedziała, że ma pełne miski
      jedzenia. Ja spytałam, czy jest tego pewna, pani potwierdziła, a ja
      domyśliłam się, że rozmawiam z właścicielką kota.
      Właściciele wrócili na stałe, kot mimo pełnych misek i domowej
      opieki, przez długi czas czekał na spodeczek z jedzeniem,
      przynoszony przez sąsiadów. Śmiałyśmy się z tego przyzwyczajenia bo
      trwało to długo.
      Zyzio przestał mnie odwiedzać bo nie opuszczał swojego ukochanego
      pana: chłopca, który przez 5 lat pobytu za granicą wyrósł i
      spoważniał.
      Kiedy przechodzę koło balkonu, Zyzio wita się ze mną, odbywamy
      głaski i rozmowy, odprowadza mnie kawałek i wraca do swojego domu.
      Ma już 13 lat, ale jest nadal bardzo przystojny.
      Typ urody: Zorro, umaszczenie: biały w czarnym ubranku, wielkość:
      duży. Reaguje na głos, nie poznaje mnie dopoki się nie odezwę.
      Pozdrawiam Monikę, wszystkich dobych ludzi i Zorro.
      Niech się do niego uśmiechnie los.
      Simona
      • m_orsetti Zorro w domu tymczasowym 30.11.07, 23:13
        Ciężko mi na sercu, bo ten absolutny cud świata- Zorro- właśnie spędzi dziś
        pierwszą noc w swoim nowym domu tymczasowym.

        Bardzo mi ciężko, bo Zorruś to kot wyjątkowy, łapiący za serce, bardzo mądry...
        Ale nie mogłam go zatrzymać, choć teraz bardzo przeżywam rozstanie z nim.

        Kotka przygarnęła na domek tymczasowy cudowna Forumowiczka z miau. Nie mam
        wątpliwości, że nie znalazłabym lepszego człowieka dla Zorra, nawet gdybym
        szukała całe lata. Jestem zachwycona jej empatią i klasą- i poruszona tym, co
        robi dla zwierząt. Mam nadzieję, że Zorruś odpłaci jej wielką miłością za to kim
        jest.

        Dom jest z dwoma kocurkami- jeden starszy może o dwa miesiące od Zorrusia kocio
        bez jednego oczka, a drugi dwunastoletni przygarniaczek ze schronu, adoptowany z
        powodu "bo nikt by go nie chciał". Trzeci z rezydentów umarł we wtorek na raka-
        Zorruś otrzymał więc swoją szansę. Koty przyjęły Zorrusia bardzo pokojowo, więc
        jest szansa, że będzie czerpał radość z kontaktu także z innymi
        przedstawicielami swojego gatunku.

        Ja na razie dziko tęsknię za Zorrem- bo to kot, którego pokochuje się od
        razu.... Po prostu łapie za serce i trzyma. Przyznam, że to pierwszy mój
        wyadoptowany kot, po zostawieniu którego się popłakałam...

        Teraz ma dom tymczasowy. Już nie będzie marzł i prosił o uwagę- dostanie jej
        tyle, ile potrzebuje. Na pewno Renia da mu miłość i dobrą egzystencję. I troszkę
        mi lżej- chociaż to dopiero pierwszy etap- bo Renia ma zasadę, że przygarnia na
        stałe głównie takie koty, które nie mają innej szansy...

        Trzymajcie kciuki, żeby się pokochali. Chociaż "tymczasowo"...

        Smutno mi.
        • esimona Re: Zorro w domu tymczasowym 30.11.07, 23:37
          Zorro jest kotem zupełnie wyjątkowym. Spojrzałam na zdjęcie i od tej
          chwili nie mam spokoju, ciągle o nim myślę. On też potrzebuje kogoś
          wyjątkowego, bo on musi mieć dom i przyjaciela-człowieka; tylko
          wtedy relacje czlowiek-kot będą pełne. To nie jest kot-dekoracja,
          ani też kot-przybłęda. Uczucia, które wzbudza w człowieku, są wprost
          magiczne.
          Przed chwilą znajoma mówiła mi o tym, że jest szczęśliwa, bo
          nieznany kot przyszedł do jej mieszkania i stał się domownikiem z
          wyboru. Słyszę jej słowa: "on nas wybrał, czuję się wyróżniona ..."
          Ja też kilka lat temu czułam się wyróżniona, kiedy kot, który nie
          chciał stać się mieszkańcem żadnego domu, a kilka osób chciało go
          wziąć, bo wolał wolność - przychodził do mnie z wizytą.Coś tam
          czasem przekąsił, ale najważniejsze było głaskanie, czesanie,
          przeciąganie się na dywanie i słuchanie komplementów. A potem
          wyjście, na balkon i po pnączach jak po drabinie na dół. Na prośby,
          żeby został na noc, bo jest zimno - pozostawał głuchy, a ja biegałam
          do suszarni, żeby sprawdzić, czy śpi tam w budce.
          W suszarni było ciepło, stały miseczki z jedzeniem i piciem i był
          przyrodni brat, którym kierował.
          Zorro jest kotem domowym i na pewno nie zamieniłby domu na wolność,
          podobnie jak moja kotka.
          Niech wreszcie los da mu należny prezent - prawdziwy ciepły dom, a
          Tobie zadowolenie, że wszystko jest tak jak powinno być.
          • m_orsetti Re: Zorro w domu tymczasowym 30.11.07, 23:44
            Esimono- dziękuję Ci bardzo- Twoje posty to jakieś lekarstwo.... Ale - pomimo iż
            Zorro jest teraz z najlepszym człowiekiem, jakiego mogłam sobie dla niego
            wymarzyć- i tak mam wrażenie, że go zdradziłam... Okropnie cierpkie uczucie.
            • esimona Re: Zorro w domu tymczasowym 01.12.07, 00:40
              Moniko, rozumiem Twoje rozterki, ale przecież nie możesz zrobic
              więcej niż robisz, bo to jest niemożliwe. W tej sytuacji
              najwazniejsze jest to, że Zorro nie przebywa na mrozie i nie błąka
              się koło drzwi, które nie chcą się dla niego otworzyć.
              każda zmiana dla kota jest szokiem, ale jemu na pewno jest lepiej w
              tym domu niż w tym, w którym był wczoraj.
              Ja przechodzę szkolenie prowadzone przez moją kotkę (nie wychodzącą)
              i 3 koty sąsiadów (wychodzące), z którymi spotykam się w różnych
              sytuacjach. Każdy kot - to historia na odrębne opowiadanie. Ja jej
              przywiozłam kota, ona mi przyniosła kotkę. Żartujemy, że na 1
              mieszkanie przypadają średnio 2 koty. A ja ciągle się dokształcam,
              bo psychika kota jest bardzo skomplikowana.
              Trzymaj się Moniko, jesteś wspaniała.
              Dobranoc - Simona
            • annb Re: Zorro w domu tymczasowym 01.12.07, 12:50
              moniko nie pisz tak
              kiedy bralam wacunia do siebie, czulam si ejak potwor
              ktory zabiera wspanialego kota
              za ktorym ktos inny płacze
              ale takie jest zycie
              wacuń ma u mnie wikt i opierunek smile do konca swoich dni smile
              świadoma decyzja
              tutaj kot jest najwazniejszy
        • esimona Re: Zorro w domu tymczasowym 02.12.07, 15:55
          Zajrzałam dziś na forum, żeby sprawdzić, czy nic się nie zmieniło u
          Zorro. Ten kot mnie chyba zahipnotyzował, ciagle o nim myślę.
          Jeśli w domu tymczasowym ma tyle miłości i pieszczot, ile potrzebuje
          i wielkie serce pani Reni - to można przypuszczać, że odwzajemnia to
          wszystko. Jeśli pani Renia ma zasadę, że przyjmuje tylko te koty,
          które nie mają innej szansy, to może dojdzie do wniosku, że Zorro
          nie ma szansy na takie uczucie, jakim go obdarza.
          I może wtedy mógłby u niej zostać na zawsze?
          Bo jeśli przyzwyczai się do tego wspaniałego domu to trudno będzie
          mu znowu przestawić się i przystosowywać do nowych ludzi i nowego
          miejsca.
          Zmiany są wielkim szokiem dla kotów. One nie lubią zmian.
          Pozdrawiam i cieszę się z tego, co udało się dotąd zrobić dla Zorro
          i oczywiście dla Kasieńki
          Simona
          • m_orsetti Re: Zorro w domu tymczasowym 02.12.07, 19:50
            esimona napisała:
            > Zajrzałam dziś na forum, żeby sprawdzić, czy nic się nie zmieniło u
            > Zorro. Ten kot mnie chyba zahipnotyzował, ciagle o nim myślę.

            Simono- a może chcesz dać Zorrusiowi stały dom? To jest magiczny kot. wytwarza
            niezwykłą, po prostu wyjątkową więź z człowiekiem- przynajmniej w moim wypadku
            tak się stało- a jest to bardzo szczególna sytuacja. To kot, który odczytuje
            ludzkie pragnienia, z którym można gadać i który odpowiada najmądrzej, z którym
            jest telepatyczny kontakt (wołałam go w myślach- a on przybiegał z pytającym
            miauknięciem)... a nie tylko "przytulanka". To kot dla mądrego człowieka, który
            ma świadomość, że Zorro jest wyjątkowy. Może dla Ciebie?

            > Jeśli w domu tymczasowym ma tyle miłości i pieszczot, ile potrzebuje
            > i wielkie serce pani Reni - to można przypuszczać, że odwzajemnia to
            > wszystko. Jeśli pani Renia ma zasadę, że przyjmuje tylko te koty,
            > które nie mają innej szansy, to może dojdzie do wniosku, że Zorro
            > nie ma szansy na takie uczucie, jakim go obdarza.

            Może. Pytałam Reni o to wszystko. Odpowiedziała krótko, że zawsze wszystko może
            się zdarzyć, ale na razie oferuje tylko dom tymczasowy. Mimo wszystko uważam, że
            jest to lepsza opcja dla Zorra niż obcowanie z ludźmi, którzy go nie tylko nie
            rozumieją, ale też mają oczekiwania poniżej normy Zorrusia. Od Zorra można
            bowiem oczekiwać niesamowitego związku z człowiekiem- na każdej płaszczyźnie.
            Dlatego tak bardzo przeżywam rozstanie z nim.

            > I może wtedy mógłby u niej zostać na zawsze?

            Nie mogę Renaty stawiać pod ścianą. To jej decyzja. Nie założyła przygarnięcia
            Zorra na stałe i nie mogę niczego wymuszać.

            > Bo jeśli przyzwyczai się do tego wspaniałego domu to trudno będzie
            > mu znowu przestawić się i przystosowywać do nowych ludzi i nowego
            > miejsca.

            Jasne. Mam wielkie wyrzuty sumienia, że tak go przenoszę i przestawiam. Teraz
            śpi na szafie (wiem od Reni)- i nie wiem, czy nie czeka, że znów po niego
            przyjdę i pobędzie trochę ze mną. Mam nieodparte wrażenie że tak może być- i
            katuje mnie ta idiotyczna obsesja. Że on tam na mnie czeka.

            > Zmiany są wielkim szokiem dla kotów. One nie lubią zmian.

            Zdaję sobie z tego sprawę. Niestety- nic lepszego jak dotąd nie mogłam mu
            znaleźć. Nie ma dotąd człowieka, który po prostu chciałby wziąć Zorrusia na
            zawsze. Który go ukocha- za co on mu odpłaci stukrotnie. Ja bym chciała. Ale nie
            mogę.

            To kot dla wybitnego człowieka. A obserwacja tego zwierzaczka i związek z nim
            dostarczy temu komuś wielkiego szczęścia.

            Gdy Zorro był w moim domu miałam nieodparte wrażenie, że jest jakąś ludzką
            inkarnacją...

            Wiem, że jestem głupia. Ale ciągle wierzę, że Zorro znajdzie dom u kogoś, kto go
            doceni i zrozumie. Może to będzie dom Reni- a może inny.
            Szukamy.

            Monika
            • esimona Re: Zorro w domu tymczasowym 02.12.07, 21:34
              Moniko, myślę, że przeżywamy podobne doznania. Gdybym mogła wziąć
              Zorro - przyjechałabym do Łodzi i wzięła kota. Codziennie o nim
              myślę i zastanawiam się co mogłabym zrobić.I to jest bardzo bolesne.
              Dwa lata temu przygarnęłam wyrzuconą przez kogoś małą kotkę,
              przenocowałam ją i zatrzymałam wbrew wszelkiej logice. Nie było i
              nie jest łatwo, ukrywam różne jej wyczyny i tuszuję efekty jej
              działalności, no cóż: koty to drapieżniki, a ona jest po
              przejściach, czego ślady pozostały w jej zachowaniu. Lubię zwierzęta
              i opiekowałam się różnymi kotami, bo one mnie wybierały i do mnie
              przychodziły. Bo czy można nie lubić kotów?
              Czytam to forum, piszę i mogę rozmawiać o kotach całymi godzinami.
              Niestety nie mogę wziąć Zorro, bardzo nad tym boleję. Pomijając mój
              tryb życia i komplikacje z moją obecną kotką - wiem, że moja kotka
              musiałaby zamieszkać pod wanną, bo nie toleruje innych kotów.
              Pisałam o pani Reni bo ciągle myślę o Zorro i staram się znaleźć
              jakąś nitkę przyjaźni. Nie w sensie przymuszanie pani Reni do
              czegokolwiek, od tego jestem daleka. To tylko marzenie ...
              Mam swoistą więź psychiczną z moją kotką i rozumiem Twoje rozterki.
              To co napisałaś rozumiem, bo sama tego doznaję. Dlatego to tak
              bardzo boli. Dlatego też snułam wizję Zorro, jako wyjątkowego
              stanu ... nie będę pisac dalej bo wiem, że rozumiesz tok moich myśli.
              wWłaśnie przyszła moja kotka, przypomina, że nadszedł czas kolacji.
              Pozdrawiam. Simona
    • m_orsetti Z życia Zorrusia 04.12.07, 19:01

      Kocio w domu tymczasowym powoli się aklimatyzuje. Z kotami -rezydentami nie
      walczy i schodzi im z drogi- ale nie jest szczęśliwy, że nie może spać w łóżku
      (Malutek go przegania), oraz że nie ma człowieka na wyłączność... Negocjuje
      swoje miejsce, stara się w nieagresywny sposób zabiegać o względy Reni, która
      także sądzi, że ten kot jest rekordowy pod względem zapotrzebowania na bliskość
      z człowiekiem.

      Chyba najlepiej dla niego byłoby spotkać człowieka, który pozwoli mu na bliską,
      intymną relację- obecność innych kotów Zorrusiowi tego nie rekompensuje. On
      przede wszystkim szuka kontaktu z człowiekiem- nie z kotami innymi. On chce spać
      w łóżku i mieć mizianie na wyłączność. Najchętniej przytulałby się cały czas,
      gadał, patrzył w oczy i dotrzymywał towarzystwa przy każdej czynności...- więc
      potrzebny jest człowiek, który ma możliwość zaoferować Zorrusiowi taki właśnie,
      szczególnie intymny i bliski kontakt.

      Obie z Renią sądzimy, że najszczęśliwszy byłby dla tego kota dom z człowiekiem,
      względy którego miałby na wyłączność. Z kimś, kto szuka takiej niezwykłej,
      bliskiej relacji z przecudownym, zaiste- wyjątkowym kotem o wspaniałej,
      kontaktowej osobowości, który robi co może, żeby na taki kontakt zasłużyć i
      zapracować...

      Musiałaby to być także osoba bardzo wrażliwa, bo spektrum kontaktu z tym kotem
      jest znacznie rozleglejsze niż zwykłe kocie sprawy.

      To kot dla niezwykłej, wrażliwej osoby.

      Ponieważ stan zdrowia kota na to pozwala, zostanie pojutrze wykastrowany.

      A tutaj fotki jeszcze z mojego domu... Kot przypodchlebia się do mojej
      koleżanki, której wcześniej nie znał (białe futerko jeszcze nie domyte do końca,
      ale dziś już podobno kocio świeci czystością)...

      bizu4u.pl/koty/zorro/zorruniek1.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorruniek2.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorruniek3.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorruniek4.jpg
      Potrzebny wybitny człowiek, który pokocha Zorra od razu i jest gotów na
      wspaniałą przygodę bardzo głębokiej przyjaźni z kotem, który rozumie ludzkie
      myśli i przychodzi na bezgłośne wołanie (tak tak, sprawdzałam to po
      wielekroć...) Dom stały dla Zorra poszukiwanysmile.

      Gdzieś taki dom przecież musi być...
      • kaczy.pisiorek Re: Z życia Zorrusia 05.12.07, 00:08
        I jak, dostałaś maila? Znajoma mówi, że wysłała.
        • m_orsetti Re: Z życia Zorrusia 05.12.07, 00:21
          Pisiorku (no nie kaczy- bo Cię lubię)- dostałam mail- i zadzwoniłam dziś pod
          podany w mailu numerek telefonu- dwukrotnie odezwała się sekretarka. Nagrałam
          się na nią, dwukrotnie podałam moje dwa numery komórek i czekam na kontaktsmile
          • kaczy.pisiorek Re: Z życia Zorrusia 05.12.07, 16:13
            m_orsetti napisała:

            > Pisiorku (no nie kaczy- bo Cię lubię)- dostałam mail- i zadzwoniłam dziś pod
            > podany w mailu numerek telefonu- dwukrotnie odezwała się sekretarka. Nagrałam
            > się na nią, dwukrotnie podałam moje dwa numery komórek i czekam na kontaktsmile

            Dzisiaj ona ma jakieś ważne rozmowy, pewnie dlatego nie odbiera. Może uda się
            znaleźć kotu dom.
    • m_orsetti Nowe wieści o Zorro 10.12.07, 15:59
      Nowe wieści o Zorrusiu

      Wczoraj dłużej rozmawiałam z Renią- i są następujące nowości:

      1. Zorruś dogadał się już ze starszym kotem-rezydentem (z dwunastolatkiem, który
      prawie nie widzi)- grzeją się i nawet czasem przytulają.

      2. Sprawę spania w łóżku Zorruś rozwiązał w sprytny sposób- aby nie natknąć się
      na syczącego Malutka (jednooki kociuś- rezydent- jakieś dwa miesiące starszy od
      Zorrusia, ale przebywający najdłużej w domu Reni i próbujący zająć miejsce
      zmarłego niedawno kota, do którego Renia była najbardziej przywiązana)- po
      prostu wskakuje do łóżka pierwszy i nie zwraca uwagi na fochy Malutka, który
      jednak bez łapoczynów kładzie się z drugiej strony.

      3. Nie ma w domu żadnej wojny, kotuś się już jakoś zaaklimatyzował- ale nadal
      najbardziej ceni sobie bliskość z człowiekiem- czyli w tym wypadku- Renią. Jest
      niesamowicie miziasty i za przytulanki da się posiekać. Nie sprawia
      najmniejszych kłopotów, jest grzeczny , zdyscyplinowany i dyplomatyczny. W
      żadnym momencie nie był agresywny- zawsze wszystko załatwia pokojowosmile

      4. Kocio został już zaszczepiony- a w piątek zostanie wykastrowany. Do tej pory
      nie znakuje- więc Renia nie ma z nim żadnego kłopotu.

      Po dłuższej obserwacji widać więc, że Zorro to wielki dyplomata- poradził sobie
      mądrze z każdą trudnością- i aklimatyzuje się bez żadnych fochów.

      W pierwszym momencie, w którym ktoś zdecyduje się przygarnąć Zorrusia na stałe w
      domku Reni zwolni się miejsce dla jednego z biedaków ze schroniska (na razie
      chorego i zaropiałego). Renia ma zamiar wyleczyć tego kota- ma już dla niego dom
      stały po doleczeniu. Więc- im szybciej Zorruś się wyprowadzi- tym szybciej
      miejsce po nim zajmie Jeremiasz ze schronu- dostając swoją szansę na życie...
    • annb monikaaaaaaaaaaaaaaa 13.12.07, 11:15
      idz na miau
      szybciutko
    • m_orsetti ZORRO jest już we własnym, stałym domu 30.12.07, 23:19
      Kot trafił w ręce mojej Przyjaciółki- o wielkiej kulturze i sercu. Nie mam
      żadnych wątpliwości, że będzie z Nią szczęśliwy, bo to człowiek wielkiej klasy-
      i ten kot pasuje do Niego w sam razsmile.

      Dziękuję wszystkim, którzy mnie w sprawie Zorrusia wspierali i pomagali.
      Jesteście wspaniałe. Proszę o zdjęcie ogłoszeń Zorra.

      Mam nadzieję, że więcej nie będę przeżywać stresu związanego z kocimi adopcjami.
      Na moim podwórku nie ma teraz żadnych kotów- a adopcja Siwuszki wciąż daje mi w
      kość... Nie chcę więcej takich "atrakcji".

      Pocieszająca odrobinę jest myśl, że na 25 wyadoptowanych kotów tylko raz
      pomyliłam się co do adoptującego- ale niestety- trafiło na Siwuszkę, która
      przebyła już taką długą drogę, żeby ufać człowiekowi... Ciągle męczy mnie ta
      sprawa- i wciąż śni mi się ta kotka. Przykro, że czasem kot staje się
      instrumentem ludzkich "ambicyjek" i rozgrywek... Koty są często fajniejsze od ludzi.

      Proszę Was- sprawdzajcie najdokładniej każdego adoptującego. Pierwsze wrażenie
      niech Wam nie wystarczy. Inaczej czeka Was trudne doznanie, które mnie jednak
      nie daje żyć spokojnie.

      Teraz cieszę się Zorrusiem- czeka go najlepszy los- wiem do jakiego domu trafił
      i jestem tego pewna. Poza tym- mieszka o rzut beretem od mojego domkusmile)) i będę
      kocia odwiedzać.

      Dziękuję Forumkom jeszcze raz. Wraz z Zorrem i Kasieńką z chora łapką (która
      również jest w najlepszym domu na świciesmile

      Monika
      • katikot Re: ZORRO jest już we własnym, stałym domu 30.12.07, 23:32
        Bardzo się cieszę, że Zorro wreszcie trafił do odpowiedniego domku! Jeśli możesz, przekaż mu ode mnie głaski!
    • m_orsetti Dla wszystkich, którzy pomogli 31.12.07, 11:09
      Załączam kilka fotek Zorrinka:

      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro12q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro13q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro14q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro15q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro16q.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro17.jpg
      bizu4u.pl/koty/zorro/zorro18.jpg
      • m_orsetti Re: Dla wszystkich, którzy pomogli 31.12.07, 11:10
        Jeszcze raz- linki nieaktywne podałam- poprawiam się:

        bizu4u.pl/koty/zorro/zorro12q.jpg
        bizu4u.pl/koty/zorro/zorro13q.jpg
        bizu4u.pl/koty/zorro/zorro14q.jpg
        bizu4u.pl/koty/zorro/zorro15q.jpg
        bizu4u.pl/koty/zorro/zorro16q.jpg
        bizu4u.pl/koty/zorro/zorro17.jpg
        bizu4u.pl/koty/zorro/zorro18.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka