Moje kocie (7lat) tak ma niestety że jak tylko wsiądziemy do jakiegokolwiek
środka transportu to jest rzyganie, kupkanie , sikanie i tak non stop w kółko.
Jak mam go przewieźć na większą odległość - a czasem niestety trzeba - to mam
koszmary już parę dni wcześniej. Próbowałam dawać mu tabletki na uspokojenie
(od weta) ale on skubany czyje że coś się mu podaje nawet w jedzeniu i nie
chce przyjąć, a wtykanie tabletek do pyska kończy się nieszczególnie - i dla
mnie i dla niego

. jak wy sobie radzicie? czeka nas niedługo trasa 320 km...