Kochani,
Wrzuciłam trochę informacji w wątku przyszpilonym na górze: o kotach
szukających domu, więc nie będę się rozpisywać.
Znajda dostała zastrzyk (antybiotyk) przeciw katarowi dziś
popołudniu; musiałam ją wykąpać, bo cała była we własnych odchodach.
Jedyna oznaka, że kotek żyje, to mruczenie, mruczy prawie cały czas,
a już na pewno, gdy się go dotknie czy pogłaszcze. Od kilku godzin
leży zwinięty w kłębek w ręczniku i polarze, którym go przykryliśmy
po przymusowej kąpieli. Nic nie je, nie reaguje na podsuwanie mu
jedzenia pod nosek

Nie pije, że o skorzystaniu z "toalety" nie
wspomnę... Lekarz powiedział, że jedzenie powinien dostać takie
samo, jak moje dwa 3-miesięczniaki. Prawdę mówiąc nic innego i tak w
domu nie mam. Ale ono nie chce

Strasznie się martwię, że mimo
zabrania go z tej zimnicy, nie uda mi się go/jej uratować. Pomóżcie
jakoś, ma ktoś z Was jakiś pomysł, żeby jakoś nakarmić znajdkę? Jest
strasznie wychudzony

Ponowię też apel o pomoc w znalezieniu domu dla koteczka... Z moimi
kotami nie powinien przebywać - zdaniem weta.
pozdrawiam