Dodaj do ulubionych

szara bidulka - prośba o pomoc!

23.09.08, 21:52
Kochani,
Wrzuciłam trochę informacji w wątku przyszpilonym na górze: o kotach
szukających domu, więc nie będę się rozpisywać.
Znajda dostała zastrzyk (antybiotyk) przeciw katarowi dziś
popołudniu; musiałam ją wykąpać, bo cała była we własnych odchodach.
Jedyna oznaka, że kotek żyje, to mruczenie, mruczy prawie cały czas,
a już na pewno, gdy się go dotknie czy pogłaszcze. Od kilku godzin
leży zwinięty w kłębek w ręczniku i polarze, którym go przykryliśmy
po przymusowej kąpieli. Nic nie je, nie reaguje na podsuwanie mu
jedzenia pod nosek sad Nie pije, że o skorzystaniu z "toalety" nie
wspomnę... Lekarz powiedział, że jedzenie powinien dostać takie
samo, jak moje dwa 3-miesięczniaki. Prawdę mówiąc nic innego i tak w
domu nie mam. Ale ono nie chce sad Strasznie się martwię, że mimo
zabrania go z tej zimnicy, nie uda mi się go/jej uratować. Pomóżcie
jakoś, ma ktoś z Was jakiś pomysł, żeby jakoś nakarmić znajdkę? Jest
strasznie wychudzony sad
Ponowię też apel o pomoc w znalezieniu domu dla koteczka... Z moimi
kotami nie powinien przebywać - zdaniem weta.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mary4 Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 08:01
      biedne przerazone maleństwo...
      spróbuj, tunczyka w sosie własnym ale taka mała porcje ładnie
      pachnie moze sie zkusi, saszetki tez ładnie pachna, moze troche
      gerbera z miesem dla dzieci, ewentualnie podawać pipeta do pyszczka
      jak by nie chciał długo sam, może kurczaka gotowanego drobnego z
      ryzem lub jakas łatwo strawna karma od weta na delikatny podrażniony
      brzuszek
      trzymam kciuki za apetyt i zdrówko
      • the_dune Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 09:04
        bilans nocno-poranny:
        - nie je, próbowało jeść chrupki Royala (te dla maleńkich kotków),
        ale chyba nie dawało rady gryźć sad rozpuściłam w wodzie z kaszką
        ryżową (tak karmiłam dawno temu pierwszą znalezioną parkę maluchów
        kocich i one to jadły...) - nie tknęło sad
        - wieczorem napoiłam strzykawką, potem jakoś zachęcone samo popijało
        wodę z miseczki trzymanej przeze mnie - daje radę unosić łebek i
        jakoś w nocy zmieniło pozycję, na drugi boczek.
        - rano leżało we własnych odchodach, nawet się nie odsunęło...
        - wsadzony na czas czyszczenia i wymiany posłania do kuwety, po
        prostu się tam położył...
        - mruczy i daje ze sobą zrobić wszystko
        Spróbuję z saszetką dla małych kotów...
        No i zawiozę go dziś do lecznicy, gdzie są leczone moje koty, może
        go uda się jakoś zewnętrznie napoić czymś, co ma trochę wartości
        odżywczych?
        A próbował ktoś dawać takim maluchom np. mleko ryżowe - sorry za
        może głupie pytanie, ale to mleko jest b.lekkostrawne i zawiera
        sporo witamin i mikroelementów więc tak sobie pomyślałam... Nie chcę
        zrobić kotkowi jescze większego bałaganu w jelitach sad

        Dzięki, że się odezwałaś Mary smile Czuję się trochę mniej samotna w
        walce o tę zabłąkaną kocią duszkę. Przynajmniej mogę sobie pogadać...

        pozdrawiam
        diuna
        • kotapsota Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 09:23
          Moje maluchy jak nie chciały jeśc w chorobie (szcególnie Misia-tylko
          leżała), to dostawały zastrzyki witaminowe u weta i chyba glukozę
          (nie pamietam, co wet mówił-byłam tak przerazona). a ja im dawałam
          wode strzykawka do pysiuniów.
          Trzymamy kciuki i łapki za koteczke
          Joanna z Misiami
          • wladziac Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 09:45
            jak miałam powypadkowego kota to wet na pierwszej wizycie
            bezpośrednio po znalezieniu podał mu kroplówkę z glukozą i coś
            jeszcze nie pamiętam chyba przeciwzapalny zastrzyk,w domu nakazał
            podawać wodę z glukozą strzykawką do pyszczka z boku za kłem tak
            żeby nie spowodować zachłyśnięcia,kot też nie mógł jeść bo miał
            uszkodzony pyszczek i kilka dni był tylko na wodzie z
            glukozą,niestety też załatwiał się pod siebie i zakładałam mu
            ceratkę + dużo ligniny,przeżył ale to był dorosły kot,trzymam kciuki
            za zdrowie koteczka
        • kena1 Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 09:46
          Koniecznie zawieś małe do weta, tak jak piszesz i to szybko, trzymam
          kciuki.
    • the_dune Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 10:42
      Tak też myślałam, sama pewnie nie dam rady więc najkrótszą drogą po
      auto, po kota i do weta.
      Od wczoraj daję mu wodę z glukozą (mam w domu małe dziecko więc
      różne niemowlęce specyfiki są smile), ale chcę powiedzieć że albo to
      sukces albo kocia desperacja: przed chwilą maluch podniósł się do
      miseczek: napił się wody (z glukozą i homeopatią, którą mu od
      wczoraj ordynuję sama), zjadł kilka chrupków, no i przeniósł się z
      miejsca, gdzie nasikał, w suchą część materaca.
      Powiedzcie mi, proszę, jak czyścić takiego malucha, który nie
      kontroluje, że się załatwia, przecież to i dla niego musi być
      straszny dyskomfort sad
      Nie pisałam wcześniej, ale wygląda na to, że ma odparzony kawałek
      ogona i łapki tylne - myślę, że to od leżenia w odchodach, tam gdzie
      go znalazłam...
      A teraz mruczy szary kłębek...

      Dzięki za wszystkie informacje, kciuki i ciepłe słowa smile
      Mam nadzieję, że będzie dobrze.
      • kasia.grecja22 Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 10:47
        Trzymam kciuki. Jak juz zaczął jeść i podniósł sie będzie dobrze, musi byc
        jezeli jest jakaś sprawiedliwosć.
    • borysa Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 11:26
      Zapewnij mu ciepło, jakiś termofor, butelkę z gorącą wodą.
      I próbuj go karmić, ja w podobnym przypadku zamaczałam palec w lekko podgrzanym
      kocim jedzeniu, nawet to zlizywał, chociaż trochę.
      Suchy pokarm, moim zdaniem, się nie sprawdzi.
      Powodzenia !
      • the_dune Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 11:32
        na razie ma lokum przy grzejniku smile Nie protestuje, jak się go
        okrywa ciepłym ręcznikiem... Ale dzięki za pomysł z butelką.
        właśnie wstał drugi raz napić się wody i kucnął, żeby nasikać! To
        chyba sukces mały smile
        Zaraz oddamy go w dobre ręce weta smile
        • borysa Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 12:16
          Oczywiście butelka "ubrana" w jakiś ręcznik, podkoszulek, coby kociulka nie
          oparzyć, ale chyba nie muzę ci mówić oczywistych rzeczy wink
          Kciuki trzymam za malucha !
          • misia007 Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 12:39
            W podobnym stanie był nasz Wacek jak go znależliżmy.Tylne łapki i ogon miał łyse
            z powodu biegunki i był nieprzytomny.Zastrzyki, kroplówki i dieta szybko go
            postawiły na nogi.Z jedzeniem ostrożnie, poradż się weta.Ja przez pierwsze dni
            musiałam mu dawać rozgotowany ryż, pózniej z odrobiną mięsa.Tez miałam inne koty
            i Wacka trzymaliśmy osobno.trzymam kciuki za malucha.
            • v2t Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 15:54
              Ja ze swojej strony mogę podpowiedzieć, żebyś spróbowała podkarmić kotka Royal
              Canin Convalescence. Głodówkę u kota przerobiłam raz - miesiąc temu. Mój po
              wyrwaniu zęba miał poważne zapalenie dziąsła. Nic nie jadł i nie pił. Wyglądał
              jak kupa (pardon) nieszczęścia. Poiłam go przymusowo strzykawką. I podawałam
              właśnie Convalescence (także strzykawką). Trzeciego dnia dokarmiania C. Maciek
              doczłapał się sam do miejsca, gdzie zwyczajowo dostaje jeść i poprosił o michę
              normalnego jedzenia. Teraz muszę racjonować jedzenie, bo mi się z chudzinki
              zrobił grubas.
              Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
              • scrivo Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 24.09.08, 17:12
                Biedne maleństwo, dobrze że mruczy bo dla mnie to wyraz kociej potrzeby życia i przetrwania. Gdy walczylismy przez 2 tygodnie o Norkę to strzykawa z płynnym jedzeniem od weta (preparat sojowo-jakiś tam) była w ruchu i to uratowało kocię. A przez te 2 tygodnie anwet nam nie mruczała ani sie nie myła ani nie załatwiała, nawet z piciem wody był problem. To był kot w stanie terminalnym ale po chorobie. Twój pewnie własnie wychodzi spod kosy i tak samo trzeba ciepliwie karmić płynnym plus kroplówki z glukozy ale... mój mądry doktór powiedział ze kot drapieżca jest i sama glukoza zapewni mu tylko nawodnienie i troche energii ale nie da siły potrzebnej do odbudowy masy i prawidłowego funkcjonowania jelit. Stąd była ta płynnna karma. Zapytaj swojego weta, na pewno wszędzie jest to dostępne. Trzymamy ogony kciuki i wszytko inne za "To Szare bezimienne". Uściskismile))
    • the_dune po wizycie u weta :) 24.09.08, 17:59
      Pojechałam z całą ferajną: 3 koty (oczywiście osobno z zachowaniem
      należytej ostrożności) i 2 dzieci smile Panie wetki były dwie i ręce
      załamały, próbowały założyć kroplówkę, ale maleństwo (koteczka!) ma
      kruche żyłki, które nie pozwoliły na utrzymanie wenflonu sad Dostała
      więc kroplówkę podskórnie: antybiotyk, lek przeciwzapalny i glukozę
      z czymś-tam. Do tego natarta jakimś anty- płynem, choć pcheł, ani
      śladów ich bytności o dziwo nie stwierdzono.
      Najgorsze jest to, że mała jest wyziębiona sad Ma coś ok 35 stopni.
      Teraz leży przy grzejniku pod lampą, z trzech stron otoczona
      termoforem i butelkami.
      Panie wet. były zdziwione, że ona w ogóle próbowała coś jeść w takim
      stanie. Dostałam jedzenie z witaminami w płynie: Viyo veterinary, do
      podawania co 2 godz. I życzenie, żeby kocina przeżyła do jutra. No i
      jutro kolejna kroplówka. To tyle w skrócie.

      Szkoda, że nie wiedziałam, mogłam jej termofor dać już wczoraj...

      Myślę o niej cieplutko, oby się udało...
      • bietkadd Re: po wizycie u weta :) 24.09.08, 18:20
        Trzymamy kciuki i łapki za maleństwo ! Wracaj do sił kiciu smile
        • scrivo Re: po wizycie u weta :) 24.09.08, 18:26
          to dlatego mruczała tak intensywnie pod twoim dotykiem. to ciepło twoich rąk było dla niej życiem. a moja znajda-bida wygrzewa się pod lampą na stole. też niedawno jeszcze zamarzała w komórkach gdy na dworze było plus 5. trzymajcie się ciepłosmile
          • misia007 Re: po wizycie u weta :) 24.09.08, 18:32
            Trzymam mocno za maleństwo!!!!
            • mist3 Re: po wizycie u weta :) 24.09.08, 21:40
              Ja też trzymam mocno. Dodam jeszcze, że (jak weterynarze pozwolą) możesz podawać
              strzykawką zupki dla niemowląt, szczególnie rozcieńczone wodą słoiczki gerbera z
              serii naturalnie proste - kurczak i indyk.
              Ja tym karmiłam moją kicię jak ją dostałam (z tym, że konsultowałam wszystko z
              wetem), dodatkowo dostałam taki biały proszek (śmialiśmy się potem, że to amfa)
              do rozpuszczania w wodzie i podawania strzykawką - to było coś na wzmocnienie +
              antybiotyk.
    • the_dune odeszła nad ranem.... 25.09.08, 09:15
      tak mi przykro....
      w nocy wstawałam na zmianę, niestety - widać było, że jest coraz
      gorzej, wychodziła spod kocyków i kładła się w kuwecie. W ogóle była
      niesamowita - załatwiła się kilka razy do kuwetki...
      Ale już wieczorem nie chciała pić, ani jeść sad Dawaliśmy po troszku
      strzykawką. O 6-ej rano pożegnała się z Piotrem, przed 9-tą ze mną i
      ze starszą córką... Nie zdążyłam skontaktować się z lecznicą,
      pracują od 9-ej, ale widać już było, że maleńka przegrywa. Żałuję,
      że odeszła, kiedy byłam w drugim pokoju. Mam nadzieję, że jakoś
      czuła, że jest kochana...
      Tak mi strasznie przykro, że miała takie życie....
      • misia007 Re: odeszła nad ranem.... 25.09.08, 09:31
        bardzo mi przykro , coż zrobiłaś dla niej wszystko co mogłaś i odeszła otoczona
        Waszą opieką.To bardzo dużo, ściskam mocno.
        • kasia.grecja22 Re: odeszła nad ranem.... 25.09.08, 10:04
          Aż mi się łezka zakręciła. Biedne maleństwo. Ważne że walczyłaś, niejeden, by
          wogóle kotka ominął albo uśpił. Pomyśl, że ona napewno wiedziała, ze chcesz dla
          niej dobrze. Żeby tak można bylo uratowac wszystkie zwierzaki.
      • borysa Re: odeszła nad ranem.... 25.09.08, 09:50
        Myślałam, że wam się uda...
        Nie chciałam wcześniej tego pisać, ale moje kocie nie przeżyło nocy, było jednak
        w dużo gorszym, właściwie w beznadziejnym stanie, leżała taka kupka nieszczęścia
        na ulicy, muchy, robaki, itp., nosek, ślipka zawalone, koszmar ! Wziełam do
        domu, oczyściłam, umyłam, usiłowałam pokarmić, napoić, umościłam w wyłożonym
        ręcznikami kartonie, przy gorącej butelce. Może tylko te kilka godzin ciepła i
        bezpieczeństwa mogłam mu ofiarować ?
        Smutne te kocie życia...
        • wladziac Re: odeszła nad ranem.... 25.09.08, 10:39
          smutny dzień i strasznie smutna wiadomość,jedyną nikłą pociechą może
          być to że odeszła będąc w godziwych warunkach,współczuję trzymaj się
          • scrivo Re: odeszła nad ranem.... 25.09.08, 17:42
            chce się tylko zamilczeć i uścisnąć ci łapkę, Dune. Kiedyś ktoś mały czy duży, zwierzak czy czlowiek, podziękuje ci za to pochylenie się nad tym futrzastym życiem.Ono dzięki tobie odeszło godnie. Ja ci dziekuję. Wierzę że pod twoim dachem jest miejsce dla jeszcze innych potrzebujących.
      • galaxian1 Re: odeszła nad ranem.... 26.09.08, 11:26
        chlip, chlip crying
    • mary4 Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 26.09.08, 08:07
      popłyneły mi łzy, przkro mi.... sama straciłam 3kotki zamin
      zamieszały ze mna 2, wiem jak to boli, ale bez walki nie czuła byś
      sie dobrze, powtórze za osoba która mi pisała... "ten kotek trafił
      do Ciebie bo wiedział że bedziesz ratowała go, bez wzgledu na
      wszystko...."
      trzymaj sie jestem z Tobą
      • the_dune Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 26.09.08, 09:30
        łzy lecą nam wszystkim na zmianę...
        dziś wiem więcej i może gdybym wiedziała wcześniej... na pewno,
        jeśli spotkam na swojej drodze inną kocią kupkę nieszczęścia, zrobię
        wszystko, żeby jej pomóc: żyć albo w spokoju odejść...
        Dziękuję za Wasz myśli, słowa i w ogóle. Żal kiedyś minie, Jej kocia
        dusza jest w jakimś lepszym miejscu, na pewno, a tu koło mnie
        ganiają dwa kocie szczęścia, które [na szczęście] nigdy nie poznały
        takiego życia, jak Maleńka szara koteczka...

        uściski dla Wszystkich...
        • nioma Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 26.09.08, 15:49
          cholera,
          popłakałam się, tak strasznie mi przykro.
          jesli cokolwiek mozna powiedzieć na pocieszenie to to, że w
          ostatnich dniach swojego zycia Kicia wiedziala ze jest bezpieczna i
          ze jest w dobrych rekach.
          Trzymajcie sie jakosc
          • kotapsota Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 26.09.08, 19:12
            The_dune. Twoja Koteczka zerkana Ciebie zza Tęczowego Mostu i
            pokazuje innym maluchom, jaką Wspaniają ma Kocią Mamę.
            Dziekuję,że jesteś Czlowiekiem.


            • mist3 Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 26.09.08, 20:39
              sad
              • xixx Re: szara bidulka - prośba o pomoc! 27.09.08, 19:22
                Tak mi przykro...ostatnio także żegnałam kota i wiem jak to boli, trzymaj się. A
                szara bidulka miała mnóstwo szczęścia, że ostatnie dni życia spędziła w cieple
                wśród zaangażowanych w nią ludzi a nie gdzieś samotnie na ulicy...
                Trzymaj się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka