Dodaj do ulubionych

Śmierć kota w weekend

29.09.08, 15:10
W sobotę, w południe znalazłam martwego kocura, z naszych
podwórkowych. Leżał na jezdni. Był ciepły. Pewnie potrącił go
samochód na rogu Brzozowej i Celnej. Położyłam go na murku.
Zadzwoniłam do Straży Miejskiej, pani obiecała przysłać patrol.
chyba nie przysłała, ale akurat jechał wóz Straży z Jezuickiej.
Zatrzymałam i poprosiłam o pomoc. Sądziłam, że przyjedzie staż
zajmująca się zwierzakami i kocurka zabierze. Okazuje się, że w
weekendy ta staż nie pracuje. Zatrzymany Strażnik zadzwonił do
przełożonego (nazywał go dyżurnym),słyszeliśmy jak radzi
podwładnemu, żeby wrzucił kota do śmietnika. Chciałam poprosić kogoś
o zakopanie kota, ale kiedy już przyszła dozorczyni z drugiego końca
ulicy z łopatą, panowie strażnicy nie chcieli pomóc zakopać kota,
sugerując, że można mieć z tego powodu kłopoty. Po półtorej godziny
wykłócania się nad kocurkiem zaczęłam grozić artykułem w prasie.
Pomogło. Zadzwonili do Zakładu oczyszczanie Miasta. Tu znowu
wiadomość, że w weekend nie zabierają zwłok zwierząt. Czyli gdyby
zwierzak był krwawą plamą, to musiałby leżeć do poniedziałku.
Wreszcie włożyłyśmy kocurka w poszewkę i położyłyśmy go w zamykanej
bramie. Musiałam odejść i po moim powrocie już go nie było.
Strasznie przykro. Podobno na Starym Mieście nie ma ruchu
samochodowego, a ciągle zdarzają się wypadki śmiertelne koło nas.
Panowie ze Straż byli okropni.
Obserwuj wątek
    • nastja Re: Śmierć kota w weekend 29.09.08, 16:59
      straż. osiem godzi i do domu - tak wygląda "służba" społeczeństwu. i
      za co oni chca podwyżek??? nie dość że smutek z powodu kota to
      jeszcze taki absurd. rzeczpospolita biurokratyczno - idiotyczna i
      tyle. współczuję ci mrumru. możemy się tylko pocieszać, że są tacy
      ludzie jak Ty na świecie. pozdrawiam
    • kadrel Re: Śmierć kota w weekend 29.09.08, 17:35
      A nie mogłaś sama zakopać?
      Co by Ci się stało?
      • muraszka1 Re: Śmierć kota w weekend 29.09.08, 18:10
        nie sprawa w zakopaniu kotka,ale w czlowieczenstwie sad
      • annb Re: Śmierć kota w weekend 29.09.08, 19:25
        jak sie ma wlasna posesje i ogrodek to od biedy ujdzie
        ale zgodnie z przepisami nie mozna grzebac zwierzaka w miescie



        nie skomentuje pomyslu panow straznikow "wrzucenia do smieci"
        po prostu nie skomentuje
        • krokodyl_13 Re: Śmierć kota w weekend 29.09.08, 20:12
          A ja skomentuje głupie bydlaki.
          Bydlaki bo chcą wyrzucić kotka na śmietnik, a głupie bo kot mógł być chory, a
          śmietniki odwiedzają inne zwierzaki i zaraza gotowa. Mam nadzieję że jak im
          potrzebna będzie pomoc w weekend to też nikt nie będzie pracował Więcej nie
          powiem bo mi się tylko bulgot wydobywa z gardła.
        • vauban Re: Śmierć kota w weekend 29.09.08, 23:03
          annb napisała:
          >jak sie ma wlasna posesje i ogrodek to od biedy ujdzie
          ale zgodnie z przepisami nie mozna grzebac zwierzaka w miescie

          Niestety, zgodnie z przepisami, owszem nie.

          Ale jest pewne ale:
          Mieszkam w Toruniu, w mieście nie tak znowu starym (zaledwie 775 lat), ale gdzie
          nie zrobić wykopu, tam na dnie będą kości - zwierzęce, ludzkie... Jakoś kiedyś
          można było. Mamy w mieście cmentarz dla zwierzaków - oficjalnie zwany
          "grzebowiskiem" - fe uncertain
          (na dodatek w pobliżu wysypiska śmieci, co nie najlepiej mi się kojarzy. O
          cenach za pochówek nie wspomnę, bo to rozbój w biały dzień). Ale bardzo się
          cieszę, że mam maleńki kawałek własnego ogrodu, w którym może - za lat wiele,
          mam nadzieję, że jak najpóźniej - spoczną moje koty. Nic mi nie zrobi żadna
          policja, jawna, tajna czy dwu - płciowa, to je moje i nikt nie będzie mi tu w
          paradę wchodził. A co.
          Inna rzecz, że nie każdy ma tak dobrze, a pochowanie zwierzątka, które zginęło w
          wypadku, zaczyna być problemem. Zastanawiałem się wiele razy, co dzieje się z
          przejechanymi kotami, jeżami, lisami (ekstremalnie z sarną), które widuję
          codziennie na swej drodze do pracy ? Zwierzęta na drogach giną zwykle po zmroku,
          rano na jezdni widzimy ich często makabrycznie okaleczone zwłoki, po południu -
          niekiedy - już ich nie ma. O ile leżą centralnie na środku jezdni. Te na poboczu
          potrafią leżeć tygodniami, dostarczając niezapomnianych refleksji o marności
          życia i o tym, że gdyby nie to, że muszę być w pracy na ósmą, i miał w bagażniku
          łopatę, to bym się tym zajął...
          Nie ma niestety sposobu, by zwierzęta nie ginęły na drogach (osiatkować
          wszystkie drogi ? Ile by to musiało kosztować, i dlaczego aż tyle ?), ale można
          by znaleźć jakiś prawniczy myk do tego, by ewidentnie zmarłe z powodu wypadku
          zwierzę można było pogrzebać legalnie za jakieś grosze bez zatrudniania ekip
          utylizacyjnych i ogłaszania alarmu o wściekliźnie w gminie.

          To nie jest tylko polski problem - kilka lat temu przeżyłem prawdziwy szok w
          Czechach, widząc sześć lub siedem przejechanych kotów na czterokilometrowej
          trasie, od polskiej granicy w Boboszowie do miasteczka Kraliky sad Po naszej
          stronie nie było żadnego. Niektóre ofiary musiały być sprzed co najmniej dwóch
          dni...
          • mrumru81 Re: Śmierć kota w weekend 30.09.08, 11:54
            Nie mogłam sama zakopać, bo na warszawskiej Starówce pod trawą jest
            gruz. Kocurek był zdrowy i wesoły. Niedawno karmiłam małe koty na
            Celnej, rzucałam im jedzenie, aż mi się znudziło i postawiłam
            pojemnik z jedzeniem. Maluchy bały się podejść, przestępowały z łapy
            na łapę. Aż tu idzie ten kocurek (zwany Ohydkiem). Bystry, odrazu
            rozpoznał sytuację i skierował się do jedzenia. Pomyślałam, ,że im
            powyjada. On podszedł do miski, następnie cofnął się do malucha i
            jakby ruchem głowy pokazał mu, że śmiało można podejść i podjeść.
            Taki był Ohydek. Myślę, że ktoś go wyrzucił z domu parę lat temu.
            To tyle o kocie.

            Na Starówce mamy od 20. lat zamknięte okienka piwnic, staraniem ZDK
            na Jezuickiej 3. Zgłaszałam to do gdzia się da i nc. Te biedne
            kociny nie mają dachu nad głową, snują się i wpadają pod samochody.
            Niby nie ma ruchu, ale jeżdżą jeden za drugim z piskiem opon. Po
            naszych zwierzakach. Skarpa sypie się i zjeżdża do Wisły, ale nikomu
            nie przyjdzie do głowy zamknąć ruch na Brzozowej, parę milionów na
            remnont domu przy schodach na górze Gnojnej, to oczywiśćie. Cholera,
            z naszych podatków. Ale te miliony nie zatrzymają osuwania się
            skarpy, póki po Brzozowej będą jeżdzić dostawcze samochody.

            Coś jest nie w porządku ze sprzątaniem zwierzęcych zwłok w weekendy.
            Też nie wiem, a chciałabym wiedzieć, co dzieje się z rozjechanymi
            zwierzakami. My mamy w Warszawie, a właściwie pod cmentarz w Koniku.
            Tam leżą nasze zmarłe zwierzaki, nie jest tanio. Jest serdeczna i
            ciepła atmosfera. Ale płatny cmentarz to zupełnie inny temat.

            Nie mogę przestać myśleć o kocurku Ohydku i jego smutnym losie...
        • korhana Re: Śmierć kota w weekend 30.09.08, 13:25
          Tez nie ujdzie ,jak sasiedzi zglosza ,ze pochowales zwierze nawet na
          swojej dzialce - posesji sad( Takie jest u nas prawo.
          • gattara Re: Śmierć kota w weekend 10.10.08, 11:02
            Niestety, takie są przepisy odnośnie chowania zwierząt w mieście.
            Niemniej, w kwietniu tego roku sama pochowałam moją zmarła kotkę,
            pozyczywszy uprzednio lopatę od dozorcy, sam się bał. Te przepisy są
            chyba od niedawna, bo w 2004 roku i przedtem bez problemu chował
            zmarłe zwierzaki.Inna rzecz, ze ja miałam łatwiej,mieszkam przy
            skarpie, tam są krzaki, ja najpierw za dnia wyszukalam miejsce, a o
            zmroku dokonałam tego smutnego dziela. Cmentarz w Koniku jest
            podobno fajny, ale daleko (nie mam samochodu) no i drogo, nie bardzo
            mnie stać, przy moim stadku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka