Muszę sie wyżalić. Trzy lata temu na rękach umarł mój ukochany kocur, teraz
nasze następne kocurzydło, zaledwie trzylatek-strasznie cierpi. Idzie
piorunem, zaczęło sie w piątek i mimo natychmiastowej pomocy jest coraz
gorzej.Nie siusia, wymiotuje..... teraz jest cewnikowany u weta, ale rokowania
są bardzo kipskie. jest mi strasznie źle, patrzeć na kochanego kota i nie móc
mu pomóc....co robimy nie tak,ze kolejny kocór umiera na to samo

(((((