Dodaj do ulubionych

Tym razem o psie

19.02.09, 20:10
Wiem, że to kocie forum, ale pozwolę sobie na psi temat. Otóż moja mama kilka
dni temu wzięła ze schroniska suczkę (bernardyna). Dziś była z nią na
przeglądzie u weta i... niespodzianka. Jaga jest w ciąży, rozwiązanie już za
1-2 tyg. Mama z bólem serca rozważa sterylkę aborcyjną. Utwierdzam ją w tym,
że to najlepsze rozwiązanie, ale mnie też uwiera świadomość, że to już prawie
"gotowe" pieski. No nie wiem, co byście zrobiły?
Obserwuj wątek
    • paulina.galli Re: Tym razem o psie 19.02.09, 20:39
      Nie wiem.sad
      Sama mialam podobny problem z moja "tajska" kotka.
      Wykupiłam ja z pseudohodowli jako ciężarna kotke i tez stanelam przed decyzja -
      czy robic sterylke aborcyjna czy nie.
      uznalam ze jesli ciaza jest jeszcze wczesna - robie sterylke, jesli termin tuz
      tuz- nie zabije kociaków. Tym bardziej ze były by "w typie tajskiego" z
      niebieskimi oczami - i oryginalnie umaszczone wiec na 100 % znalazabym im domy
      (Na szczescie okazalo sie ze koteczka w ogole nie była w ciazy i problem sie sam
      rozwiązał smile)

      Co do pieska Twojej mamy - sprawa jest powazniejsza. Raz ze kompletnie nie
      wiadomo jakie beda szczeniaki. jesli w typie "bernardyna" - maja szanse na dom,
      jesli duzego kundelka - malo bedzie chetnych sad
      dwa - pieski prawdopodobnie beda duze (po mamie) - duzego psa trudniej - brzydko
      mówiąć - "opchnąć" - bo warunki mieszkaniowe sprawiaja ze nie kazdy takiego psa
      ma mozliwosc trzymac a i utrzymanie (karma) - drozej wychodzi.

      Musicie sobie zadac pytanie - co zrobicie jesli pojawi sie np 6 kundelków ?
      Jestescie w stanie utrzymac i wychowac wszystkie? (watpię sad), moze - jak
      bedziecie z mama mialy szczescie - jednemu czy dwóm uda sie jakos znalesc dom.
      A co z reszta? Schronisko .... sad
      Zastanowcie sie nad najgorsza opcja - taka ze pieski nie beda przypominac
      bernardyna a kundelka, beda spore , nie znajdziecie absolutnie nikogo kto by
      chcial je zabrac .
      Przy takim scenariuszu - sterylizacja aborcyjną - mniejsze "zło"
      I ja bym takowa zrobiłą. Choc oczywiscie rozumiem dylematy i wspolczuje tego
      pdoejmowania decyzji sad
    • mist3 Re: Tym razem o psie 19.02.09, 20:41
      ja bym wysterylizowała. Niestety - patrzę z punktu widzenia osoby, która już
      niedługo będzie mieć różne akcje (przeważnie kocie, ale zdarzają się i psie) -
      co zrobić z maleństwami?
      Dodatkowo trzeba dodać, że poród może być dla niej obciążeniem, zakończyć się
      cesarskim cięciem i innymi 'niespodziankami' - bo nie wiadomo z 'kim' te
      szczeniaki, w jakiej ona jest kondycji, itd. Ja bym sterylizowała ale
      dopilnowała, by - jeśli szczenięta będą zdolne do życia - zostały uśpione.
      • lisek.chytrusek Re: Tym razem o psie 19.02.09, 20:53
        Jaga też trafiła do schroniska odebrana z pseudohodowli, więc szczeniaki pewnie
        byłyby w typie bernardyna. Ona jest jeszcze młoda, ale rodziła już wiele razy i
        jest w strasznym stanie, wychudzona, słabe kości. Weterynarz mówi, że poród i
        karmienie młodych to byłoby dla niej zbyt duże obciążenie. Zresztą, Jaga jest
        już czwartym maminym psem, chociaż dom i ogród duży, to gromada szczeniaków do
        tego... Chyba nie ma wyjścia. Dzięki za wsparcie.
        • annb Re: Tym razem o psie 20.02.09, 09:30
          wydaje mi sie ze odpowiedz juz znasz
    • beali Re: Tym razem o psie 19.02.09, 20:53
      Nie zdecydowałabym się na sterylkę aborcyjną w tak później ciązy.
      Jesli psica jest bernardem lub nawet ciut zmieszana, to psy będą ładne i duże, bo ojciec tez musiał być duzym psem. Na pewno nie będzie łatwo znaleźć domów, ale duzo ludzi chce duże psy do pilnowania ogrodu, domu, a do tego nadają się psy po bernardynce. Mieszkam od jakiegos czasu na wsi i w 90% przypadków psy mają tu dobrze. To wieś, ale taka tuż pod Krakiem i bardziej przypomina przedmieścia. Mam ukochaną psicę juz 9 letnią, która jest po częsci bernardem. To najmądrzejszy, najwspanialszy pies jakiego miałam. Wiele razy pytano mnie o młode, proponowano rozród -znajomi i obcy ludzie lub znani z widzenia tylko. Być moze nie umiem sobie wyobrazić, że bernadowate pieski poddaje się aborcji, ale z drugiej strony potrafiłam radzic wczesną aborcję koty koleżanki. Dla mnie za późno w tym przypadku na aborcję. A w schronisku zrobiłabym awanturę-dziką! Nie jest trudno zorientowac się,że suka jest w ciązy tym bardziej zaawansowanej.
      • paulina.galli Re: Tym razem o psie 19.02.09, 20:58
        beali - ta suka jest w złym stanie i wyczerpana wielokrotnymi porodami... pieski
        tez moga byc chorowite i w zlej kondycji
        ja bym nie ryzykowała

        ps. sterylka aborcyjna to tez powazny zabieg ale chyba jednak mniej obciazajacy
        organizm suczki sad
        • paulina.galli Re: Tym razem o psie 19.02.09, 21:02
          a jak chów był wsobny to najprawdopodobniej sa obciazone genetycznie , duze
          ryzyko dysplazji (ogromna meczarnia dla psa sadsadsad) itp.
          A koszty leczenia (czesto nieskutecznego - ogromne sad
          nie wiem kto bedzie mial taka odpornosc i finansowe srodki zeby je leczyc ....
          pozwolic im sie urodzic i skazac na cierpienie (nie na zła wole ale z powodu
          niewystarczajacych mozliwosci np. finansowych) jest wg. mnie bardziej
          niehumanitarne niz nie pozwolenie im sie urodzic sad


          ps. osoby ktopre doprowadzaja do takich sytuacji (czyli pseudohodowców) mam
          ochote powiesic za ... i powyrywac nogi z du.py.
          >:-[
          • lisek.chytrusek Re: Tym razem o psie 19.02.09, 21:08
            > ps. osoby ktopre doprowadzaja do takich sytuacji (czyli pseudohodowców) mam
            > ochote powiesic za ... i powyrywac nogi z du.py.
            > >:-[
            O tak, tak... Słów, które wypowiedziałam na ten temat nie będę tu przytaczać, bo
            dostanę bana.
          • beali Re: Tym razem o psie 20.02.09, 11:46
            Przeszłośc suczki i jej stan zmieniają stan rzeczy całkowicie.
            Bernard czy suka w typie bernarda może urodzić nawet 12 szczeniąt, a 6-8 to norma. Jesli rodzi je zdrowa, odżywiona suka to przy pomocy niezbyt dużej nawet ze strony właściciela odchowa młode. Jesli rodzi suka, której organizm był eksploatowany pojawia się problem i to powazny. Nie chodzi tylko o sukę,bo jej można pomóc z reguły szybko pomóc po prostu dobrze odżywiając ale o młode. Moja Verka pochodzi od rozmnażaczy/o czym nie wiedzielismy/, odchowanie jej, leczenie róznych problemów, zajęło nam 1,5 roku i wiem, że spokojnie odchowałabym dziecko za pieniądze, jakie wydaliśmy na nią. Nie wspomnę o strachu, nerwach. Wiem, że gdyby trafiła nie w takie ręce jak nasze, nie byłoby nic z psa. Nam się udało, ale mieliśmy jednego psa, była nasza i chcielismy zrobić co się da. I nie miała dysplazji choć hodowla pewnie wsobna była. Dysplazja to nie jedyny i wcale nie najczęstszy problem, jaki można z takiej hodowli wynieść.
            Psiaki moga urodzić się calkowicie zdrowe/natura to natura/, ale mogą problematyczne i wtedy na pewno nie warto fundować sobie i im niepewnego jutra.
            Pisząc wczoraj na nie dla póxniej aborcji, miałam na myśli zdrową sukę, bez takiej historii. Nie każdy pies w schronisku jest po złych przejściach.
        • gacusia1 Jesli porod wyczerpujacy,czy... 19.02.09, 23:23
          nie mozna CC zrobic? Ja pytam jako laik bo sie na porodach psich nie
          znam.
    • gacusia1 Nie zrobilabym sterylki n/t 19.02.09, 23:20

      • paulina.galli Re: Nie zrobilabym sterylki n/t 19.02.09, 23:28
        A co w takim radzie doradziłabys osobie która nie ma siły , czasu i pieniedzy na
        utrzymanie np chorych i wymagajacych kosztownego leczenia 6 szczeniaków których
        nikt nie chce?

        (zakładam tu najgorszy scenariusz i jestem bardzo ciekawa Twojej odpowiedzi)
        • lisek.chytrusek Re: Nie zrobilabym sterylki n/t 19.02.09, 23:38
          CC oczywiście można zrobić, ale nie rozwiązuje to całej masy innych problemów...
          Mama pracuje na 1,5 etatu, sama utrzymuje siebie i syna, więc ani czas, ani siły
          ani pieniądze rzeczywiście nie występują u niej w nadmiarze.
          A, Jaga ma dysplazję, więc szansa na przekazanie szczeniakom - ogromna.
          • gacusia1 Re: Nie zrobilabym sterylki n/t 20.02.09, 00:21
            To zmienia cala postac rzeczy. Co innego jesli nie ma sie wyjscia.
            Tylko w takim razie czemu pytasz o to co zrobic,skoro wyraznie
            jestes ZA sterylka? Jesli mama nie ma mozliwosci zajac sie mlodymi
            to sprawa rozwiazuje sie niemal sama i nie ma co pytac o to,jaka
            decyzje podjac. Jesli jest ryzyko choroby szczeniakow i nie ma szans
            na znalezienie im domow po porodzie,zeby nawet suka ich nie
            karmila,to lepsze dla szczeniakow odejscie przed niz po...
            • lisek.chytrusek Re: Nie zrobilabym sterylki n/t 20.02.09, 00:26
              Hmm, chyba od tego jest forum, żeby rozmawiać. Jeśli byłabym przekonana na 100%,
              nie pytałabym. To nie jest lekkie.
              • gacusia1 Re: Nie zrobilabym sterylki n/t 20.02.09, 01:23
                Oczywiscie,ze nie. Ta sytuacja jest bardzo trudna i decyzja jest
                trudna. Mysle,ze weterynarz dal do zrozumienia co w tej sytuacji
                jest najlepszym rozwiazaniem. Tak czy owak,poinformowanie schroniska
                konieczne. Nie wierze,ze nie wiedzieli o ciazy...
    • krokodyl_13 Re: Tym razem o psie 20.02.09, 00:00
      A schronisko o tym nie wiedziało i nie czuje się odpowiedzialne za przyszłość tych szczeniaków? Tez maja weta i na pewno wiedzieli co
      twoja mama bierze.
      • lisek.chytrusek Re: Tym razem o psie 20.02.09, 00:11
        Mama jutro będzie tam dzwonić i zobaczymy, co powiedzą. Jestem w ciężkim szoku,
        z tego samego schroniska były wzięte wcześniej 2 psy, zero problemów. Byłam o
        tej fundacji jak najlepszego zdania, teraz nie wiem.
        • nioma Re: Tym razem o psie 20.02.09, 08:24
          tak sobie mysle, ze lisek jest zdecydowana, ale poniewaz to
          strasznie trudne to potrzebuje wsparcia u nas na forum.
          tu nie ma dobrego rozwiazania, ale chyba trzeba wybrac mniejsze zło.
          Bezdomnych psów jest tak wiele, domow chetnych do przygarniecia
          bardzo mało. To bardzo ciezkie ale ja tez uwazam, ze lepsza jest
          aborcja.
          Trzymaj sie Lisku i pozdrow mamę
          • r.kruger Re: Tym razem o psie 20.02.09, 09:37
            ogromnie kocham zwierzęta, ale prawda jest brutalna...coraz mniej ludzi chce nie
            rasowe psy, coraz mniej osób ma warunki lokalowe i finansowe do trzymania dużych
            psów.
            Jeśli nie ma pewności że psiaki znajdą kochających właścicieli, to może lepiej
            zakończyć sprawę na tym etapie?
            Możesz też sprawdzić na USG (w moim mieście 20zł dla psa po przejściach) ile
            płodów jest, jeśli 1-2 można zostawić bo znajdziesz im dom, jeśli więcej
            zakończyć ciążę
    • ania-0606 Re: Tym razem o psie 20.02.09, 10:29
      Szczerze współczuję konieczności podjęcia decyzji! Po przeczytaniu
      wszystkich postów i biorąc pod uwagę własne doświadczenia psie i
      kocie :13 letnia rasowa beagelka z hodowli leczona od 8 lat na
      podaczkę i serce + 1,5 rasowa abisynka z hodowli leczona na astmę to
      naprawdę duże obciążenie czasowe i finansowe. Strach pomyśleć jakie
      choroby mogą mieć w przyszłości maluchy tej suni z takim pokręconym
      życiorysem i fatalnym zdrowiem i jak ona w ogóle przeżyje poród i
      karmienie.Czy znajdą się odpowiedzialni właściciele nawet dla 2
      psiaków a co dopiero dla większej ilości ????
    • gacusia1 I jakie wiesci,Lisku? n/t 21.02.09, 00:32

      • lisek.chytrusek Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 21.02.09, 04:18
        Decyzja podjęta na 99% procent. Mama to bardzo przeżywa i jeszcze się waha, ale
        naprawdę nie ma wyjścia. Jaga idzie w środę na zabieg. Niestety, nie da rady
        wcześniej, to jest mała miejscowość i operacje robią tylko raz w tygodniu.
        Dziękują wszystkim za rady i proszę o trzymanie kciuków z psinę.
        • paulina.galli Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 21.02.09, 11:21
          To naprawde ogromnie trudna decyzja sad
          I ciezko ja podjac. Ja sama - stojac przed takowa bardzo sie wahałam i byłam
          skłonna podjąć inną. Nawet na forum miau.pl pare dziewczyn na mnie "wsiadło" za
          to ze nie chce (a wlasciwie to waham się) sterylizowac kotki aborcyjnie. Chociaz
          tłumaczyłam jak krowie na rowie ze nie mówie ze na 100% nie ale musze to
          przemysleć. To nie decyzja hop siup i w 5 minut po problemie.
          Tak wiec doskonale wiem jak trudno jest kiedy to samemu ma sie o czyms takim
          zdecydowac
          Natomiast - po jakims czasie i bez emocji dochodzi sie do niosku ze to była
          dobra decyzja (ja np. wiem ze tamte dziewczyny mialy racje i tylko w
          nieodpowiedniej formie ja wyraziły)

          Tak jak usypiamy chore i cierpiace zwierzeta - bo wiemy ze to dla nich lepsze
          tak czasami nie powinnismy pozwalac rodzic sie mlodym by cierpiały i chorowały.
          No przynajmniej - ja tak uważam.
          Trzymajcie sie!
        • beali Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 21.02.09, 11:35
          Współczuję sytuacji, bo bardzo nieprzyjemna, trudna.
          Niestety decydując się dzielić życie ze zwięrzetami czasem
          zmuszeni jesteśmy podejmować trudne decyzje.
          Teraz ważne, by psica przeszła tę operację jak najlepiej, a potem szybko doszła do siebie.
        • gacusia1 Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 23.02.09, 23:40
          Trzymam kciuki...
          • lisek.chytrusek Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 26.02.09, 13:38
            Jagusia już po zabiegu. Jest baaardzo osłabiona, operacja była dużym obciążeniem
            dla tak wycieńczonego psa, ale dziś już trochę lepiej. Zaczęła wstawać, wyszła
            nawet na chwilę z domu. O szczeniętach staram się nie myśleć, bo trudno mi sobie
            z tym poradzić. Kiedy 2 m-ce temu został uśpiony nasz długoletni, ciężko chory i
            cierpiący przyjaciel Tobi, czułam się podobnie. Miłość, którą czujemy do naszych
            zwierząt wymaga od nas czasem bardzo trudnych wyborów.
            • nioma Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 26.02.09, 13:42
              Trzymaj sie i usciskaj Psinę.
              To byl trudny wybro ale wlasciwy.
              Zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
            • lu221 Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 26.02.09, 17:27
              Dobra decyzja.
              Ogromnie smutna i ciężka, ale dobrze, że jąpodjęłyście.

              Uściskaj psinkę i powiedz jej, że teraz już będzie tylko lepiej.
            • r.kruger Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 26.02.09, 17:32
              to nie były szczeniaki a płody
              Życzę dużo siły suczce i wam

              ps: musiałam niedawno uśpić 15letnią sucz, wiem że to potem wraca, falami i przy
              każdej okazji, trzymaj się bo dobrze zrobiłaś
            • beali Re: I jakie wiesci,Lisku? n/t 26.02.09, 19:15
              Wygłaszcz psicę. Niech dochodzi do siebie.
              Teraz będzie miała normalne, szczęśliwe życie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka