hek_sa
21.07.09, 20:31
Flusiek ma w pachwinie paskudną wielkią "plamę".Weterynarz powiedział ze to
właśnie ten ziarniniak.Biedny kocio dostał dwa zastrzyki, jutro jeszcz jeden,
coś na ewentualne pchły, ogolili mu pół brzuszka. W gabinecie u weta jak
szalony wskoczył do transportera, myślałam że przebije tylną ściankę.Z nerwów
zapomniałam zapytać jak długo to może być leczone.I czy u kota w srednim wieku
( 7 lat )to może być niebezpieczne , bo w necie znalazłam informacje że to
raczej u młodych kotów bywa.
Od wczoraj(czyli od wizyty u weta) siedzi obrażony pod biurkiem i nie chce
mieć ze mna nic do czynienia.
Czy ktoś zetkną się z tym ziarniniakiem i ewentualnie może mi coś na ten
temat powiedzieć , co poza leczeniem weterynaryjnym mogę zrobić ?