01.11.15, 18:52
Mieliśmy dziś z rodziną szansę zwiedzić swiątynię mormonów... ale za wiele nie zobaczyliśmy, bo moja rodzina zwiała, jak tylko jacyś mormoni do nas zagadali. A tyle jeszcze było do zobaczenia :\\
Obserwuj wątek
    • astra18 Re: Wrrr... 01.11.15, 19:01
      stephen_s napisał:

      > Mieliśmy dziś z rodziną szansę zwiedzić swiątynię mormonów... ale za wiele nie
      > zobaczyliśmy, bo moja rodzina zwiała, jak tylko jacyś mormoni do nas zagadali.

      Salt Lake City?
      A co tak rodzinke wystraszyło?

      > A tyle jeszcze było do zobaczenia :\\
      • stephen_s Re: Wrrr... 01.11.15, 19:03
        > Salt Lake City?

        Nie, Warszawa. Jest jedna mormońska świątynia na Woli...

        > A co tak rodzinke wystraszyło?

        No chyba to, że ktoś będzie próbował ich nawracać...
        • maria421 Re: Wrrr... 01.11.15, 19:13
          stephen_s napisał:

          > No chyba to, że ktoś będzie próbował ich nawracać...

          Oni naprawde probuja.
          Moja corka w 2003 roku mieszkala przez miesiac u rodziny mormonow w Los Angeles, w jej pokoju jest jeszcze na polce "The Book of Mormon" krora jej dali.

          • stephen_s Re: Wrrr... 01.11.15, 19:23
            No próbują, ale przecież to nie powód, by uciekać...

            Jak weszliśmy do świątyni i zaczęliśmy się rozglądać, to wyszło do nas dwóch starszych (tak się ich chyba nazywa?) i zapytali przyjaźnie, czy mogą w czymś pomóc itd. Ja też odpowiedziałem kulturalnie, a rodzina się spłoszyła. I jeszcze się dziwili, że byłem chętny rozmawiać... Nie rozumiem, co za problem porozmawiać?

            W mojej pracy przez pewien czas była dziewczyna, która była hinduistką ze Sri Lanki...
            • astra18 Re: Wrrr... 01.11.15, 19:39
              stephen_s napisał:

              > No próbują, ale przecież to nie powód, by uciekać...
              >
              > Jak weszliśmy do świątyni i zaczęliśmy się rozglądać, to wyszło do nas dwóch st
              > arszych (tak się ich chyba nazywa?) i zapytali przyjaźnie, czy mogą w czymś pom
              > óc itd. Ja też odpowiedziałem kulturalnie, a rodzina się spłoszyła. I jeszcze s
              > ię dziwili, że byłem chętny rozmawiać... Nie rozumiem, co za problem porozmawia
              > ć?

              Aaaaa!!To Ty rodzince masz za złe jej zachowanie, myślałam że wyrażasz niechęć do prób dyskusji z mormonami.:)
              >
              > W mojej pracy przez pewien czas była dziewczyna, która była hinduistką ze Sri L
              > anki...

              Ładna?:))))
              • stephen_s Re: Wrrr... 01.11.15, 19:59
                > Aaaaa!!To Ty rodzince masz za złe jej zachowanie, myślałam że wyrażasz niechęć
                > do prób dyskusji z mormonami.:)

                Nie no, rodzinie mam za złe. Nie trzeba było uciekać...

                > Ładna?:))))

                Ładna :)
                • lepian4 Re: Wrrr... 02.11.15, 09:57
                  Co z tego, ze ladna, skoro schabowego nie ruszy!?
                  • maria421 Re: Wrrr... 02.11.15, 12:23
                    lepian4 napisał:

                    > Co z tego, ze ladna, skoro schabowego nie ruszy!?

                    Kawy i herbaty tez sie nie napije. O alkoholu juz nie wspominajac.
            • a000000 Re: Wrrr... 01.11.15, 19:44
              stephen_s napisał:

              > No próbują, ale przecież to nie powód, by uciekać...

              oczywiście, że nie powód. Rozmawiać można z każdym, a nawet trzeba. Inaczej nigdy się nie pozna inności i zawsze będzie się nietolerancyjnym.
              Ja byłam i w meczecie i w synagodze, rozmawiałam z wieloma "innymi" i jakoś mnie nikt nie pożarł. Więcej powiem. Nawet z ateistami rozmawiałam i też mnie nie pożarli hehehe.

              I co Stefciu? pogadałeś sobie z nimi? Pewnie sądzili, że macie do nich interes, skoro żeście weszli do ich kaplicy.
              • stephen_s Re: Wrrr... 01.11.15, 19:58
                No właśnie nie pogadaliśmy, bo rodzina od razu się zmyła i ani nie pogadałem, ani nic nie obejrzałem...
                • lepian4 Re: Wrrr... 02.11.15, 12:51
                  Ja uwielbiam rozmowy z moromonami. Najlepsze sa rozmowy o koligacjach Boga, zamieszkalych na roznych planetach. To jest takie religijne Star Wars. Choc z nimi trzeba uwazac. Skoro poznaja twoja tozsamosc, od razu sie za ciebie ochrzcza.

                  Mam prosbe do Jureeki i Marychy. W watku tym pojawilo sie uporczywe pisanie mala litera mormonow i ladnych hindusek.. W czasach, gdy w przypadku Cyganow, Murzynow , Muzulmanowh i Zydow nie ma juz z oczywistych powodow takich dylematow, to czy przystoi nam dzis dyskryminowac tych marynych mormonow, ktorzy tak dzielnie chca uczyc nas jezyka angielskiego?
                  • maria421 Re: Wrrr... 02.11.15, 12:59
                    lepian4 napisał:

                    > Mam prosbe do Jureeki i Marychy. W watku tym pojawilo sie uporczywe pisanie mal
                    > a litera mormonow i ladnych hindusek.. W czasach, gdy w przypadku Cyganow, Murz
                    > ynow , Muzulmanowh i Zydow nie ma juz z oczywistych powodow takich dylematow, t
                    > o czy przystoi nam dzis dyskryminowac tych marynych mormonow, ktorzy tak dzieln
                    > ie chca uczyc nas jezyka angielskiego?

                    Kiedy piszemy o wyznawcach jakiejs religii uzywamy malej litery : chrzescijanie, muzulmanie hindiusci , zydzi, mormoni itp.

                    Kiedy piszemy o osobach przynalezacych do jakiegos narodu uzywamy duzej litery - Polak, Zyd, Amerykanin, Hindus . Hindus nie musi byc hinduista :)

                    W odniesieniu do wyznawcow judaizmu zyd to najczesciej Zyd, dlatego sie uzywa duzej litery.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka