swiatlo
02.03.16, 02:27
Tak, jestem jego zwolennikiem.
Pewnie normalnie bym na niego nie głosował. Ale czasy są wyjątkowe. Obama wymówił wojnę własnego narodowi, politpoprawność niczym NKWD-wska czy Goebelsowska propaganda zamienia słowa w otwarty terror w całym Zachodnim świecie. Wściekła nietolerancja światowego lewactwa przekracza kolejne granice każdego dnia.
Jak długo to będzie trwać? Czy świat się wreszcie obudzi? Czy może już się obudził? Czy dojdzie wreszcie do upragnionej prawicowej rewolucji? Czy jest to możliwe?
Lewactwo jest zjednoczone, mówie jednym głosem, ma po swojej stronie wszystkich aktywnych polityków i media. Ma w garści organy ścigania i prześladowania. Prawica jest natomiast całkowicie w rozsypce. Jest przerażona, zaszczuta i bezbronna. Wydaje się więc że sprawa skończona.
Czy jednak na pewno? Czy Trump jest tym mesjaszem i nadzieją dla tych których politpoprawność wdeptała w błoto? Czy potrafimy się podnieść, zjednoczyć i doprowadzić do ogólnoświatowej rewolucji prawicowo-konserwatywnej? Za Trumpem?
Czy stać nas na doprowadzenie do upadku EU, to upadku lewactwa, do przejęcia mediów, do przejęcia uniwerstytetów i szkół? Do wymazania języka politpoprawności na zawsze? Do konstytucyjnego zakazu używania tego języka? Do reinkarnacji narodowych państw w Europie, z własną tradycją, zwyczajami, walutą i kulturą? Z wolnością ekspresji i słowa?
Czy to jest jeszcze możliwe?