surfer777
09.09.09, 21:11
Panowie Komentatorzy: Panie K. Stopa, Panie L. Sidor!
Ogólnie rzecz biorąc, jest Pan, Panie Karolu znawcą tenisa i dobrym
komentatorem, a Pan, Panie Lechu, bardzo dobrym tenisistą. I ja co do tego to
nie mam wątpliwości. Ale, Panowie, podjęliście się zadania specyficznego,
trudnego do którego, jak mówią, że trzeba się do niego, „urodzić”. I tu, wg
mnie, jest problem. Ja słucham wielu komentatorów sportowych: piłkarskich,
kolarskich etc. i nic mnie u nich nie drażni, a nawet powiem więcej, bardzo
dobrze oddają klimat zawodów. A z Wami, Panowie, jest, coś nie tak.
Szczególnie z Panem, Panie Lechu! Pan w ogóle nie wie na czym polega
komentowanie tenisa. Pana analiza błędów zawodnika jest logiczna i może być
przydatna, szczególnie do samego siebie, gdy jesteśmy tym zawodnikiem i chcemy
takim analitycznym podejściem dążyć wzwyż. Ale już mam poważne wątpliwości,
czy by to było zawsze dobre do trenowania innych. Bo nauczać, tłumaczyć można,
jak drugi sobie tego życzy i coś rozumie z tego, co do niego mówimy. Punktem
wyjścia jest tutaj wg. mnie to, czy drugi sobie tego życzy? Jeśli jest
zapotrzebowanie na nasze mówienie, nauczanie to mówmy. Ale jeśli nas nie
proszą, nie słuchają, nie mówiąc już o rozumieniu, to po co? Wracając na nasz
grunt komentatorski, pytam: czy Pana, Panie Lechu, ci przed ekranami TV,
proszą o tak szczegółową i krytyczną analizę błędów zawodnika? Czy
komentowanie tenisa polega na szczegółowej i krytycznej analizie błędów
zawodnika?
Kolejna sprawa to „ton”, i tutaj to bym się zwrócił do obydwu Panów. Panie
Karolu, Panie Lechu! Nieraz zachowujecie się jak byście byli zgorszeni grą,
taka Wasza postawa w stylu: jak tak można grać, przecież to takie proste, skąd
on/ona jest, przecież to obraza dla tenisa, ona wcale nie myśli, nabawi się
kontuzji i marnie skończy – takie wybrzydzanie, jak byście byli niewiadomo
kim! To jest arogancja. Kto Wam, Panowie, takie prawo nadał? Trochę
skromności! Taki klimat Panowie często, swoją postawą, wytwarzacie. Tego nie
idzie słuchać! Ja wyłączam fonię. Można to odbierać jako wymądrzanie się. I
tak ja to odbieram. Zawodnicy mają swoje wzloty i upadki, lepsze dni i gorsze
– taki jest sport. Temat rzeka. Zapytam więc: czy Panowie mają może jakieś
kompleksy? Nie powinno być. Pan Lech utytułowany na korcie, Pan Karol
wykształcony jako prawnik i dziennikarz i też na kortach Warszawianki, całkiem
nieźle, odbijał. Reasumując, uważam, Panowie, że, na dzień dzisiejszy, Wy na
komentatorów tenisa, w tych Pawich Piórach, to się wg. mnie, nie nadajecie.
Gdyby jednak, Panie Karolu, co uważam, za możliwe, zrzucił swe Pawie Pióra i
przyodział się w coś innego, mógłby być dalej dobrym komentatorem tenisa; w
przeciwnym wypadku, to widział bym Pana bardziej, jako działacza sportowego
czy szefa dobrej redakcji sportowej.
Kończąc, powiem, że lubię słuchać, jak komentuje p. Witold Domański i p.
Wojciech Fibak. A przeszłość, to Wielki Bogdan Tomaszewski – pełna kultura,
subtelność, umiłowanie sportu i szacunek dla zawodnika.
I tyle bym miał do Was Szanowni Panowie, Komentatorzy Tenisa.