Gość: Wybitny Ekspert IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.09.16, 19:30 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maksimillian1 Re: kto jest gorszy w tenisa Hingis czy Radwańska 10.09.16, 04:38 Hingis wygrala kilka szlemow a Radwanska niestety nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: kto jest gorszy w tenisa Hingis czy Radwańska IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 10.09.16, 11:06 co to znaczy "niestety"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Nie każda maniera do końca kiepska jest IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.16, 20:00 Odnośnie tego, co pisałem wyżej na temat gry Niculescu, dzisiaj po obejrzeniu finału w Luksemburgu, przyznaję, że tym razem mi zaimponowała. Głównie konsekwencją z jaką realizowała skutecznie swój pomysł na ten mecz. Poza tym bardzo poprawiła sprawność ogólną i tą swoją osobliwą technikę. Slajsiki nie są już takie byle jakie, potrafi kiedy trzeba przyłożyć i dokładnie wie, kiedy i jak to skutecznie zrobić. Nie jest łatwo przy takim stylu przejść do ofensywy, a Ona to robiła, albo przynajmniej starała się. Nie da się ukryć, że nie jest to imponujący styl, ale Rumunka w imponujący sposób potrafiła z tego stylu robić użytek i to się jej udało. Warto zauważyć, że ilu było, czy jest Francuzów i Francuzek, każdy grał, gra zupełnie odmienny tenis i podobnie ma się z Rumunami. Zaczynam podejrzewać, że Romanie mają ten osobliwy indywidualizm zakodowany w genach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: kto jest gorszy w tenisa Hingis czy Radwańska IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.09.16, 01:29 Szanowni Państwo! według ostatnich badań przeprowadzonych na bardzo reprezentatywnej grupie, okazuje się że Radwańska jest obiektywnie najgorsza z trzystuprocentową pewnością! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.chello.pl 27.09.16, 11:49 Ciężko zrozumieć manierę porównywania miernoty do mistrzyń, nawet wielokrotnych mistrzyń WS. Rozumiem intencję Karola Stopy tytułującego temat „Dobre, bo polskie”. Rozumiem, że dużo osób interesuje się pańcią, a nie tenisem, bo jest Polką i udało jej się zadekować wysoko w rankingu, tylko jak prześledzić w jaki sposób jej się to udaje, to powodów do zachwytu nie ma żadnych. Ściubi sobie punkty na innych miernotach, albo na zawodniczkach klasowych, które nie chcąc zniżyć się do dziadowskiego przebijania na modłę pańci, podejmują ryzyko, a ryzykując często na tym tracą. Tyle, ze one grają, albo starają się grać w tenisa na jakimś poziomie i dlatego mają przynajmniej szansę, jeśli nie prędko, to w przyszłości zdobyć upragniony wielki tytuł, a pańcia musi modlić się o wykończenie konkurencji przez innych, bo sama z wieloma nie jest w stanie wygrać w poważnym turnieju, a nawet przy bardzo sprzyjającej drabince wywalają ją mało liczące się i wcale nie utytułowane zawodniczki z końca setki. To nie jest zawodniczka z kwalifikacjami na wielką mistrzynię, to jest co najwyżej mistrzyni trzeciej ligi, wśród miernot może nawet najlepsza. Zresztą cała jej kariera była nastawiona na ciułanie punktów, głównie na peryferyjnych turniejach i na kasę, a nie na zbudowanie klasowej gry na poziomie mistrzowskim. Do tego ten żałosny niby sztab składający się z trzech amatorów chłoptasiów, dobrze się komponuje z ambicjami i poziomem intelektualnym naszej tenisistki, no, może wyjąwszy co nieco Celta, bo ten ma trochę bardziej poukładane pod kopułą, ale musi akceptować filozofię mułowatych głów. Po latach tak się wyspecjalizowała, ze czasem udaje jej się zajść wysoko nawet w szlemach, ale i to powinno się niebawem skończyć, bo damski tenis powoli się wzmacnia i coraz mniejsze będzie prawdopodobieństwo wspinania się na plecach kelnerek. Ta mała Ostapenko mówiła szczerze i miała świętą rację, że pańcia nie podejmuje gry, nic nie gra i dziwi się, ze z taką grą można być tak wysoko w rankingu. Otóż przy ogólnej słabości żeńskiego tenisa i takiemu sposobowi zdobywania punktów jaki jest w WTA, okazuje się, ze można. Tylko z taką grą nie zostaje się mistrzynią WS i taka gra nie zasługuje na żadne zainteresowanie, a już na pewno nie na porównywanie go gry prawdziwych mistrzyń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.09.16, 20:53 ale dlaczego nie wypowiadasz się pod właściwym wątkiem? też uważam że nie ma co porównywać Radwańskiej do Schnyder, Schiavone, Kurnikowej czy nawet Davenport, ale tu jest porównanie do Hingis która jest jeszcze gorsza w debla niż Radwańska w singla i obie grały na dość zbliżonym poziomie, i podobnym stylem, z tą różnicą że Hingis grała w czasach gdzie tenis był dużo bardziej różnorodny i piłki i nawierzchnie szybsze, i zrobiła dużo większą szkodę dla tenisa tym że jej tenis był wizytówką większego rankingu, osiągnięć wyników i udziałem nieporównywalnej medialnej promocji i marketingu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.chello.pl 27.09.16, 23:13 Nie wiem jaka jest Hingis w deblu i co jej debel ma do singla Radwańskiej. Hingis miała pomysł na grę, potrafiła go skutecznie realizować i była postrachem dla najlepszych, z którymi potrafiła wygrywać własną grą, a nie słabościami rywalek. Grała w pewnym stylu, który wniosła do gry, którego nie chce mi się teraz oceniać, ale jej gra była grą, była rasowa i jednak na poziomie, a nie tępym przebijaniem, stękaniem i bieganiem, z wywieszonym językiem. Tak szczerze, to nie przepadałem za nią, jako osobą, ale potrafiła zaimponować różnymi pomysłami, naturalną lekkością, często, chociaż nie zawsze pewnym wdziękiem, a nade wszystko nieco zabawowym charakterem gry, bo tak mniej więcej traktowała tenis i mecze. W tym podejściu była zdecydowanie odosobniona i wyróżniała się na tle śmiertelnie poważnych, często drętwych z przerażenia rywalek. Hingis zawsze chciało się oglądać, bo to była inna jakość, która mogła się bardziej, lub mniej podobać, ale jednak jakość, czyli to, czego nie ma w grze pańci, której oglądanie męczy i mierzi. Krótko mówiąc Martina odegrała w swoim czasie dużą rolę w tenisie, zapisała się w historii, jest Kimś i zostanie pomnikową postacią, czy się to komuś podoba, czy nie.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.09.16, 20:25 przejrzałem Cię i oświadczam z całą stanowczością że poczyniłem odkrycie iż jesteś kryptofanem tenisa Radwańskiej. Murray, Monfils, i Hingis to dla Ciebie postacie wielkiego formatu które grają świetny tenis. podczas gdy są to bardziej utalentowani przedstawiciele najgorszego z możliwych stylu gry w tenisa, który szkodzi tenisowi od jego zarania. Radwańska i Simon jako najgorsi jego przedstawiciele są obiektywnie najgorsi a ponieważ są najgorszymi tenisistami odznaczają się też zapewne najgorszymi charakterystykami. ale dla samego tenisa najgorsi są nie ci są obiektywnie najgorsi, ale ci którzy mają na niego najbardziej destrukcyjny wpływ. a najbardziej destrukcyjny wpływ mają ci którzy stają się ikonami i bardziej lansowanymi postaciami. Radwańska jest popularna w Chinach dlatego że przeciętny Chińczyk nie zna świata i myśli że ktoś jest dobry jak u niego na prowincji wygrywa ale w Europie i krajach wysokorozwiniętych nie jest w ogóle znana i doceniana dlatego można uznać że jej wpływ jest niewielki w skali całego tenisowego świata. podczas gdy wpływ Murraya i Hingis jest dużo bardziej niebezpieczny ponieważ staje się wzorem do naśladowania zatruwającym umysły młodych adeptów tenisa nie tylko w Krakowie i pobliskich mu mało-polskich rejonach i na najbardziej zacofanych prowincjach ryżu w Chinach! im ktoś jest bardziej skuteczny tym jest gorszy dla tenisa, jeśli gra nieodpowiednio w stosunku do tego jak powinna wyglądać ta gra. przecież Radwańska powiedziała że Hingis to jej idolka, więc jak można w ogóle bronić takiego szkodnika! pamiętaj że jabłko pada niedaleko od jabłoni, a to są zatrute jabłka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.chello.pl 29.09.16, 10:00 Rozbawiłeś mnie tym krypto fanem. Fajno byłoby jeszcze, gdyby tak przenikliwość twojego umysłu ogarniała znaczenie słów, faktów, wyartykułowanych wprost ocen i tego się trzymała, nie tylko wybujałej wyobraźni. Bo niby na jakiej podstawie sądzisz, że wymienioną trójkę zaliczam do zawodników wielkiego formatu. Nie każdy kto gra dobrze, ciekawie, czy atrakcyjnie do takich się kwalifikuje i to chyba oczywiste. Murray i Hingis nie są ikonami i nie są żadnym zagrożeniem dla tenisa, Simon jest niezłym workiem treningowym, Radwańska workiem do bicia nawet przez zawodniczki z końca setki i szkodnikiem większym, niż ci się wydaje. W przeciwieństwie do Hingis, która była Kimś znaczącym w tenisie, stanowiła wyzwanie dla najlepszych, bo swoją grą i stylem podnosiła poprzeczkę, a Radwańska ją tylko zaniża. Do tego sytuując się wysoko w rankingu nie stanowi w nim żadnej zapory dla słabszych, a wręcz może ułatwiać ścieżkę awansu innym miernotom, tak zaniża się poziom tenisa i tenisowi szkodzi. Hingis ubogacała na swój sposób tenis i dobrze, bo tenis powinien być różnorodny i bogaty, a Radwańska go zubaża. Z jej gry nigdy nic dobrego, budującego nie wynika. Dobry tenis buduje samego zawodnika, partnera, sprzyja rozwojowi i podnoszeniu jakości tenisa. Dlatego ambitni, młodzi, czy młode, chcą grać z Rafą, Sereną, innymi klasowymi zawodnikami, bo taka konfrontacja służy podnoszeniu i poprawie jakości ich gry, a gra z Radwańską nie służy nikomu i niczemu, poza jej dobrym samopoczuciem i nierzadko stanem konta. Serena zapytana przed finałem Wimbledonu w ub roku z kim wolałaby zagrać w finale, z Radwańską, czy Muguruzą, powiedziała, że z Garbini, bo „Ona sprawia, ze ja muszę podnosić jakość swojej gry”. To jest żywe potwierdzenie tego o czym wyżej. Zresztą drugą taką zakałą powszechnie nie do strawienia jest Niculescu, płaczliwa memła grająca dla odmiany prawie wyłącznie slajsikami, ale w 50 tce jest i też trzeba z nią grać. Są to dwie powszechnie nie cierpiane w turze zawodniczki, które traktuje się jak obowiązkową chorobę, którą trzeba przejść, a najlepiej szczęśliwie ominąć. Kiedyś grały razem z pańcią i to była kompletna rozpacz, coś gorszego niż gra Radwańskiej z Errani. Jak więc nie współczuć dziewczynom, które muszą z takimi grać. Dla obecnych młodych takie oklepywanie się gównem nie stanowi wcale żadnych wzorów i to potwierdzają słowa Ostapenko, która idealnie zdiagnozowała jakość gry naszej pańci. A w XXI wieku w żeńskim tenisie jest tylko Jedna Wielka Ikona i niech tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.09.16, 14:46 nikt z wspomnianej trójki nie gra dobrze, ciekawie a tym bardziej atrakcyjnie. Hingis jak lansowana była w mediach, i ciągle wygrywała! im gorzej ktoś taki wypada w wynikach tym lepiej dla tenisa! Murray jest ikoną tenisa i robi się wokół taka wrzawa jak wokół Radwańskiej w Krakowie Nowa Huta. Murray ma najlepszy return według Olejniczaka! styl gry jaki uprawia Radwańska powinno się tępić pod każdą możliwą postacią, nawet Monfilsa który zagrał w stylu Fogniniego na Us Open półfinał. Murray i Hingis są zagrożeniem dla tenisa ogólnoświatową podczas gdy Radwańska tylko małopolską. gdyby nie Hingis może Radwańska grała by w tenisa bardziej jak np Domachowska. widzę że Tobie Hingis też wyprała mózg, jakie podnoszenie poprzeczki - taki styl to tenis jak Woźniacka i Hewitt i powinien być zakazany. zobacz jak ona teraz gra w debla, i serwisu zupełnie nigdy nie miała, to już lepszy czasem ma chyba Radwańska. a co wynikało dobrego z przebijania Hingis, jak tylko biegała i wymiany przedłużała? kiedy ona w linię zagrała albo coś zaryzykowała? przecież ona z kontry grała!! Errani moim zdaniem jest gorsza niż Niculescu, jeden to taki Spadea a drugi to taki Santoro. w XXI wieku są 2 Wielkie Ikony, Rios i Gonzalez a w tenisie Schnyder ze względu na to że grała w stylu najbardziej zbliżonym do Riosa. Kerber też gra podobnie ale w innym znaczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.16, 10:45 Dla ciebie nikt poza Riosem i Gonzalesem nie gra dobrze, ciekawie i atrakcyjnie, tylko na Twoim widzeniu, na szczęście świat się nie kończy. Czepiłeś się bez sensu debla Hingis, a mówimy o jej grze w czasie dawno minionym, kiedy potrafiła sobie radzić ze wszystkimi rywalkami, także tymi największymi i liczyła tylko na siebie, a nie uśmiechy losu. Grała z pomysłem, coraz to nowym, szukała zaskakujących rozwiązań, mózgiem podnosząc poprzeczkę, nie tępym przebijaniem i dlatego trudna była do rozszyfrowania. Jak biegała po korcie, to z wdziękiem i uśmiechem, a nie napiętą. rozdętą gębą. Ona lubi grać, rywalizować, zawsze na kort wychodziła naładowana pozytywną energią, która udzielała się widzom. Tenis nie ogranicza się wyłącznie do bogactwa techniki, ale też osobowości, pomysłowości, koncepcji, kultury i estetyki. Radwańska nie zagra w stylu Domachowskiej nigdy, bo ma naturę gó...jada, i całą masę różnych ograniczeń trwale nabytych. Nawet kiedyś zrobiło mi się jej szkoda, jak powiedziała, że się bardzo stara i już sama nie wie, co ma jeszcze zrobić. Wierzę, że powiedziała to szczerze, jednocześnie ta szczerość odsłaniała całą smutną stronę jej rzeczywistości, której nie przeskoczy. Bardzo dużo pomaga jej Celt, jedyny z tego towarzystwa o jakimś poziomie intelektualnym, ale On też pewnych barier nie przeskoczy, o tym wie i z tego powodu po cichu cierpi. Kibole cierpią jak ich idolka zbiera bęcki od jakiejś mało znanej Chinki, nastolatki Chorwatki, czy Siegmund, komentatorzy robią wszystko, by podrasować i wyolbrzymić jej sukcesy, a rzeczywistość jest bezlitosna i żadne wysokie numerki w rankingu nic nie zmienią. Podobnie jak nie zmieni się Twoja przewrotna filozofia, utożsamiająca skuteczność w tenisie wyłącznie z prymitywną grą, sztandarowo łączona z Simonem i Radwańską. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Kiepska maniera IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.09.16, 19:16 cały czas potwierdzasz że jesteś kibolem stylu gry Radwańskiej. mówisz coś o pomysłowości, głowie i bronisz Hingis która pierwsza w tej filozofii okazała się skuteczna. a w ogóle nie zwracasz uwagi na to że grała siłą przeciwnika, odbijała z kontry i nie podejmowała ryzyka. przedłużała wymiany bez końca. osobiście nie znam wielu tak grających zawodniczek. Hingis, Chakvetadze - straszna, Radwańska, trochę nie podoba mi się teraz ta Svitolina chociaż ona taka jest trochę jeszcze niedookreślona, Woźniacka, nieco Jankovic z lekka. ale jak ta gra była podobna do Hewitta, Murraya, Monfilsa i Simona! zawodników dzielimy przede wszystkim ze względu na ogólną koncepcję gry. koncepcja pod tytułem poodbijam jak najdłużej wymiany, i przebiję wszystko z kontry, i zgadnę gdzie przeciwnik mi zagra i jak mi się odsłoni gdzieś to mu "sprytnie" odegram to koncepcja która właśnie Hingis wysforowała!!!!!!!!! a że w tym wszystkim była po kokainie bardziej błyskotliwa, i więcej pomysłów miała nie zmienia postaci rzeczy że z Hewittem była dla tenisa najbardziej destrukcyjna. niekoniecznie tak od razu nikt poza Riosem i Gonzalezem, był jeszcze Blake, Coria, Arazi, Agassi, Sampras, Gasquet, Tsonga, czy np Shnyder i Kurnikowa. no ale gdzie Radwańską i Murraya... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Nie ma żadnego porównania IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.16, 21:29 Hingis broni się sama doskonale i nie potrzebuje mego wspomagania. Ona wniosła na kort inny, swój własny sposób gry, nikogo nie naśladowała, tak sobie z mamą wymyśliły i to grała. Może nie pamiętasz, ale to się wtedy podobało, musiało podobać, bo to było coś nowego, Hingis stworzyła ORYGINAŁ, w wykonaniu nie do podrobienia, a pańcia stara się to kopiować, ale to tylko nędzna i kompletnie nie udana próba kopii, strywializowana do bezpiecznego przebijania i czekania na błędy. Ktoś, kto nigdy nie poznał oryginału, jak kibole Radwy, może się zachwycać nawet sto pięćdziesiątą piątą odbitką tej marnej kopii, to tyle. Jest natomiast racja w tym, że takie bezpieczne przebijanie i bieganie, okazało się najprostszym i skutecznym sposobem irytacji i prowokacji rywala do kończenia głupawej zabawy zagraniem wysokiego ryzyka./W taki zresztą sposób nasza najlepsza tenisistka wygrała sporo pojedynków z klasowymi rywalkami przewyższającymi ją umiejętnościami o kilka klas i usadowiła się wysoko w rankingu/. Rzecz w tym, że tak nie bawią się damy i dżentelmeni, dlatego za sprawą takich prymitywów jak pańcia, nastąpiła pauperyzacja sportu niegdyś dam i dżentelmenów. Żeby dokonała się pewna reasumpcja, nowe rozdanie z gwarancjami poziomu w ramach szlachetnej rywalizacji wpisanej w fundamentalne reguły tenisa, trzeba czasu, a nade wszystko pogonienia przebijaczy do rzetelnej gry, albo we właściwe dla nich, nie brużdżące tenisowi, miejsce w rankingu. To się już dzieje, pańcia zmuszona została do grania dłuższą piłką, zaczyna grać bardziej kontowo, trochę poprawiła serwis i bh, stara się jak może, ale to i tak na niewiele się zda, gdy gra gó...ana, w głowie zakodowana. To jest tylko jedna, z całego katalogu szkód, jakie ta tenisistka już wyrządziła tenisowi, a których koszty są niepoliczalne i trzeba będzie odrabiać latami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Nie ma żadnego porównania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.10.16, 14:58 nie twierdzę że Hingis kogoś kopiowała. ale sam twierdzisz że złe ziarno rozpleniła i teraz swoje plewy tenis zbiera. problem z Tobą jest taki że nie widzisz ewidentnego podobieństwa między Radwańską i Hingis i nie chcesz ich porównywać. to tak jak byś nie chciał porównywać Rama i Samprasa, albo Dimitrova i Federera, czy Millota i Riosa. to prawda, że Rios był przed Vincentem, a Sampras przed Ramem, niemniej jednak ich tenis jest zbieżny w ogólnych zarysach. tak jak większe zasługi ma Sampras dla tenisa, od Rama, czy Rios od Millota, bo Rios to ma w ogóle większe nawet od Gonzaleza, tak bardziej destrukcyjny wpływ na tenis i większe szkody poczyniła Hingis niż Radwańska! podsumował bym to tak że Hingis występuje pod postacią większego formatu szkodnika! mówisz że się to podobało, ale komu się podobało. tylko tym którzy nie znali się na tenisie proszę Ciebie. ale mnie, jako wielkiemu Znawcy Tenisa, od razu się to nie podobało i wiedziałem od początku że z dwóch nastolatek o których było wtedy głośno dobra jest Kurnikowa, a Hingis jest zła. jedna grała ładnie płasko ofensywnie nad siatką i strzelała po liniach, a druga grała półbalonika i wymiana była dłuższa niż Sanchez Vicario dodać Conchita Martinez, ale tym nudom przyklaskiwał już wtedy przeżywający kryzys wieku średniego redaktor Stopa. taki to był idealny mądry tenis i zobacz że wszystko się zgadza bo to jest małopolska. potem podobny tenis grała Radwańska, Chakvetadze, Jankovic, i Woźniacka, czyli nieodpowiednia część Słowian. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Nie ma żadnego porównania IP: *.dynamic.chello.pl 01.10.16, 17:30 To nie Hingis zasiała plewy, bo po Hingis dziadostwa tenisowego nie było, wręcz przeciwnie, a pojawiło się wraz z usadowieniem się w dziesiątce pańci. Porównywać można, ale porównanie musi mieć podstawy i sens. Pozorne podobieństwo stylów, nie jest żadną podstawą, bo pozory mylą i nie każdy musi się na nie nabierać. Równie dobrze, można porównywać krewetkę do wieloryba, tylko dlatego, że pływają w wodzie, a ja podobieństwa krewetki do wieloryba nie widzę, a dlaczego nie widzę, było o tym wyżej. Tak samo nie widzę sensu porównania Rama i Samprasa, Dimitrowa i Federera /chociaż w tym przypadku jest chociaż cokolwiek zasadne/, czy Millota, którego na korcie nigdy nie widziałem, do Riosa. Ty skupiasz się prawie głównie i wyłącznie na kwestiach technicznych, trochę taktycznych, odpreparowując je od osób i osobowości, a to one decydują o taktyce, sposobie i charakterze gry. Dla mnie te ostatnie relacje są zdecydowanie bardziej interesujące. Jak pytasz komu się Hingis podobała, to odpowiem wszystkim, poza tobą, a Kurnikowa wszystkim razem z Tobą, bo dobrze się jej grę i Ją samą oglądało. Nie da się tenisa oddzielić od osoby i osobowości zawodnika, który gra. Można oddzielić upodobania, czy sympatie do osoby, od oceny gry. Mnie z trudem przychodzi patrzenie na Carlę Suarez Nawarro, jej otwartą gębę i kaczy krok na korcie, ale zachwyca mnie jej technika uderzeń, piękne klasyczne ustawienie wszystkich zagrań i chętnie ją oglądam, bo rzadko daje się przewidzieć, kiedy, co i jak zagra. Pańcia jak wychodzi na kort, to wszyscy na pamięć, a niektórzy wręcz do obrzydzenia wiedzą jak i w którym momencie się zachowa, jaką zrobi minę, kiedy, gdzie i co zagra, jak zaserwuje drugim serwisem, bo znowu wbrew pozorom, repertuar ma niewybredny i ograniczony. Tak naprawdę to sznurkiem mi u czterech liter wisi, czy zawodnik gra więcej płaską piłką, czy bardziej kręconą, ale jak wychodzi już grać, to niech ma jakiś pomysł, zamysł, niech na ten kort coś ciekawego wniesie i przynajmniej stara się trzymać jakiś poziom. Nie ma nic gorszego, jak ktoś ciągle gra to samo i tak samo, a niektórzy, to samo gó.... Klasowy zawodnik, dlatego m.in. jest klasowy, ze jest nieprzewidywalny. Wchodząc na kort wnosi pewną tajemnicę i potrafi czymś widza zaskoczyć. Nie zawsze się wszystko musi się udać, ale jak gracz próbuje, fantazjuje, ryzykuje, ma jakiś pomysł, to się zawsze podoba i to się ceni dużo bardziej, niż gó...ana wygrana. Akurat preferowani przez Ciebie zawodnicy, nigdy nie grali to samo i tak samo, więc nawet jak Kurnikowa strzelała po płotach, to się znakomicie oglądało, ale z tego nie wynika, że była lepsza od tych, które potrafiły sobie z jej grą, a także z grą całej reszty radzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Nie ma żadnego porównania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.10.16, 21:35 nie każdemu się podobała gra Hingis. to taka sama herezja jak stwierdzenie że każdemu podobała się gra Kiefera, i prawie taka sama że wszystkim podobała się gra Hewitta. od początku byli zwolennicy gry powiedzmy że starszej szkoły i zwolennicy "nowości", w tamtym czasie mówiło się że Hingis wraz z Kieferem, Hewittem i kilkoma innymi zawodnikami wnoszą pewną nową szkołę. nowy styl do tenisa ogółem. z czasem w niedługim czasie mieliśmy powiedzmy Clementa, czy Schuettlera w tym obrazie gry. elementy wstrzymywania ręki i poczekalni pojawiały się zaś nagminnie w grze takich tam Grosjeanów, Srichapchanów, Haasów itp itd. w tenisie kobiecym na przeciwko tego nową generację zwiastowały Dokic, Lucic, Kurnikowa, Davenport i siostry Williams. od początku był podział na zwolenników marnego odbijania z kontry i zwolenników ofensywnej gry. Hingis przeciwstawiano z jednej strony do Graf, z drugiej do Davenport, z trzeciej do jej rówieśniczki Kurnikowej, a z czwartej do "starych" grających wszechstronnie wolną piłką Martinez, Vicario, Coetzer itp. a za chwilę do sióstr Williams. w tamtych czasach jednak nikt nie mówił że Graf czy Kurnikowa grała nietechnicznie a Hingis technicznie. taki model dopiero wypracowany został przy porównaniu do wówczas jeszcze nieco surowych sióstr Williams. dzisiaj tą kalkę stosuje się w odniesieniu do Radwańskiej przeciwstawiając potrafiące dziś wszystko owe siostry w przeciwieństwie do nieszczęścia pochodzącego z Galicji która była częścią AustroWęgier z których pochodzą wszystkie przebijaczki. włącznie z Hingis. o mentalności właśnie mowa. podczas gdy w Polsce ginęli nasi dzielni powstańcy to ci z południa siedzieli jak mysz pod miotłą i się cieszyli że żyli. i tą walkę o przetrwanie i pływanie na powierzchni asekuranckie mają we krwi. zobacz nawet taki Berdych. warunki gra a jak ciapa uderza. on w ogóle nie wali w pikę tylko prawie jak ten ciamajda, Istomin piłkę pcha. w ogóle nie widać uderzenia! Kurnikowa nigdy nie grała po płotach, tylko czysto w linie trafiała. po płotach to czasem grały Williams i do nich podobnie grała potem nasza Marta. jak można nie widzieć Millota, przecież podobnie do Riosa gra. podobieństwo nie jest wcale powierzchowne, a co do przewidywalności, jeśli ktoś gra w tenisa grając w stylu wyższego tenisa gra ta może być powtarzalna. natomiast jak jest oparta na wyborze bezpiecznych i łatwych do przewidzenia korzystnych rozwiązań powinna być tępiona. tak właśnie Hewitt i Hingis grała! zero ryzyka, aczkolwiek bardzo wiele na korcie widziała i wiele potrafiła. więcej niż Radwańska ale to ona ten najgorszy styl do rangi zwycięskiej wyniosła! tak się gra na treningach!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Nie ma żadnego porównania IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.16, 12:09 Przeciwstawienie bogatej palecie różnorodnego tenisa w tamtym czasie, wchodzącej do gry fali zawodniczek stricte ofensywnych z Siostrami na czele, wynikało z dość radykalnej zmiany obrazu i przebiegu gry, w tym sensie było uprawnione. Ale to właśnie tenis Hingis był w stanie przeciwstawić się tym najmocniejszym, najlepszym, to Ona potrafiła być dla nich godnym partnerem i spektakularnie z nimi wygrywać. Tenis pańci nie jest w stanie przeciwstawić się nawet jakiejś anonimowej Chince na IO, nastoletniej Chorwatce w USO, czy jakiejś Siegmund, z którymi nie daje rady ugrać nawet seta, nie mówiąc już o wielu innych tenisistkach wcale nie najwyższej klasy, chociażby takich jak Cibulkowa, Woźniacka, nawet Niculescu, które w dobrej dyspozycji wymownie pokazują wartość okrzyczanej przez głupawych komentatorów niby profesorskiej gry pańci i co warte jest jej miejsce w rankingu. Więc co tu można porównywać. I nie próbuj wmówić, że komuś bardziej podoba się tępe przebijanie, czy marne odbijanie z kontry, od ofensywnej gry, bo nawet kibole pańci pragną i marzą, żeby potrafiła grać ofensywnie i dyktować warunki nie tylko innym miernotom, czy niedojrzałym tenisistkom, czasami wymsknie się to nawet takiemu ciemniakowi, jak nadworny klakier z TVP. To, że ktoś nie stosuje finezyjnych zagrań, wcale nie musi oznaczać, ze nie potrafi, tylko, że nie chce, bo woli, albo lubi inaczej. Potem głupki dziwią się, że Kvitowa fantastycznie gra skróty, jak w ostatnim meczu, a przecież nie nauczyła się ich w nocy, z piątku na sobotę. Celnie sam zauważyłeś, że w tamtych czasach nikt nie mówił, że Graf czy Kurnikowa gra nietechnicznie a Hingis technicznie, że zaczęło się to od pojawienia Sióstr, a stosuje nagminnie w odniesieniu do naszej tenisistki. To się pojawiło wyłącznie w celu deprecjonowania stylu stricte ofensywnego, z którym tylko nieliczne, albo liczone na palcach jednej ręki, potrafiły sobie czasem radzić. W odniesieniu do Radwy ten zabieg osiągnął apogeum, jest stosowany nagminnie i powszechnie przez kibolskich komentatorów manipulatorów, w celu podrasowania nędznej gry tej tenisistki. Innym z licznych, rutynowo już stosowanych podobnych sposobów, jest usprawiedliwianie nieporadności w wielu sytuacjach, także dziadowskich porażek, niby słabymi warunkami fizycznymi naszej tenisistki, czyli wmawianie ciemnemu ludowi, że 173 cm wzrostu i zdrowe szybkie nogi, są fizycznym ograniczeniem i przeszkodą do wygrania z takimi gigantami jak Chinka, Niemka, Koniuch, czy Cibulkowa. W jednym natomiast, trzeba przyznać się nie mylą, że ciemny lud to kupi i na ciemny lud zawsze można liczyć. Odnośnie powtarzalności, to nie da się porównywać powtarzalności na najwyższym poziomie /jak np. Serena grała kiedyś z Pietrową na RG i obie grały całego seta, trafiając wyłącznie w linie/, z powtarzalnością przebijaczki, bo powtarzalność na najwyższym poziomie jest wielką sztuką, dostępną nielicznym. Przykład powyżej, to oczywiście skrajny przypadek, ale powtarzalność na najwyższym poziomie można tylko podziwiać, a nie porównywać z powtarzalnością przebijaczki, która musi się ciężko napracować i nastękać, żeby wygrać z jakąś siedemdziesiątą w rankingu Chinką. Jak Millot coś zagra, w jakimkolwiek szlemie, to go z pewnością obejrzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Nie ma żadnego porównania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.10.16, 03:03 ilość Twoich zachwytów nad asekurancką przebijanką Hingis jest niemożliwa do przeczytania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Nie ma żadnego porównania IP: *.dynamic.chello.pl 03.10.16, 11:16 Łatwiej czytać, niż strawić Twoje zachwyty nad Riosem i Gonzalezem. Odpowiedz Link Zgłoś
krystyna.str Re: kto jest gorszy w tenisa Hingis czy Radwańska 27.09.16, 11:55 Dramatyczny temat. Jak Radwańska skończy karierę to dopiero będziecie jęczeć, że nie ma komu grać. U reszty naszych reprezentantek nie ma w ogóle chęci walki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Polskiego tenisa nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 27.09.16, 15:34 A gdzie tu niby dramat. Pańcia ma się znakomicie i póki będzie dobra kasa do zebrania z kortu kariery na nieszczęście dla tenisa nie zamierza kończyć. Nieszczęście dla tenisa polega na tym, że tak słaba zawodniczka w czubie, może realnie pomagać innym miernotom do czuba się dostać, a to dla tenisa nie jest korzystne. W szlemach tenis się broni, bo szlemy mają jednak wysokie wymagania i nawet dojście byle kogo z byle grą do finału, wymaga przejścia jeszcze jednej zapory. Po pańci jęczeć mogą jej kibole, którym się podoba, że potrafi biegać i przebijać. Potrafi jeszcze wykonać parę efektownych zagrań, ale nie potrafi skutecznie podjąć gry na najwyższym poziomie i to być może jest jej dramat, bo już uwierzyła i myśli ze jest taka dobra, jak słodzą jej wszyscy klakierzy. Nieprawdą jest, że Linetka, Kania, czy Piterka nie mają chęci do walki. Magda gra dobry tenis na bardzo przyzwoitym poziomie, walecznością przykrywa Radwę czapką, jej tenis ogląda się z przyjemnością, technicznie, to pańcia może jej odcisk u małego palca nogi ssać i dużo się nauczyć. Dziewczyna nie miała takiego szczęścia, ani możliwości jak utytułowana przebijaczka, ale ma charakter i sukcesywnie podnosi swoje umiejętności. Polskiego tenisa tak naprawdę nie ma, bo tenis jest tam, gdzie funkcjonuje sensowny, wydolny system szkolenia, są trenerzy z prawdziwego zdarzenia, są szkoły, akademie, rozgrywki krajowe Open. Patrząc jak polski tenisista, reprezentując nasz kraj przystępuje do gry w decydującym secie w przepoconej, oblepionej czerwoną mączką koszulce z orzełkiem, trudno było nie zadać sobie pytania, czy polski reprezentant lubi i dobrze się czuje w mokrym, brudnym stroju, czy też nie miał czystego na zmianę. Jakoś bardziej przemawia do rozsądku ta ostatnia opcja. Jak oświadczył specjalista od wprowadzania nowych produktów na rynek restauratorski, polski tenis będzie miał nową strategię, co znaczy, że niby dotąd była jakaś strategia, a teraz będzie nowa. Pęknąć ze śmiechu można. Ten sam specjalista opowiada, że PZT nie ma wpływu na przygotowania i formę zawodników występujących w IO, bo tylko finansuje niektóre elementy przygotowań. Trudno nie zadać pytania, jakie to elementy przygotowań finansuje PZT /bo jeszcze PKOL płaci pańci za przygotowanie/ i za co nasza najlepsza tenisistka dostaje za każdy występ w reprezentacji sowite wynagrodzenia. Może jak przestaną płacić milionerce, również przeloty z Ameryki do Brazylii przez Europę, to znajdą się pieniądze na przeloty dla młodych polskich talentów, tylko najpierw pańcia musi zakończyć karierę, albo ktoś rozpirzyć ten cały zmurszały PZT, czyli Polski Związek Truposzczaków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Polskiego tenisa nie ma IP: *.dynamic.chello.pl 03.10.16, 21:36 Dobra wiadomość jest taka, że ten specjalista od wprowadzania nowych produktów na rynek restauratorski, który pełnił w PZT trzy funkcje/ vice prezes d.s.marketingu, dyrektor biura i prezes spółki Tenis Polski/ o którym pisałem tu w ubiegły wtorek, dwa dni później został zmuszony do ustąpienia z wszystkich funkcji. Gość tylko w okresie od lutego do sierpnia zarobił 327 tysięcy, a komornicy chcieli zająć związkowe konta za jego długi. Zła wiadomość jest taka, że jeden truposzczak mniej, to tylko czubek góry lodowej i chyba pańcia prędzej zakończy karierę, niż tam będzie szansa na realną odnowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: kto jest gorszy w tenisa Hingis czy Radwańska IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.09.16, 20:54 a od kiedy to chęć walki decyduje o jakości zawodnika? Odpowiedz Link Zgłoś
andy_lt Re: Podsumowanie wątku 30.09.16, 20:03 demotywatory.pl/4450131/Jeden-gest Odpowiedz Link Zgłoś
asia-loi Re: kto jest gorszy w tenisa Hingis czy Radwańska 02.10.16, 19:11 krystyna.str napisał(a): > Dramatyczny temat. Jak Radwańska skończy karierę to dopiero będziecie jęczeć, że nie ma komu grać. U reszty naszych reprezentantek nie ma w ogóle chęci walki Dokładnie. Nie ma na horyzoncie, żadnej innej polskiej tenisistki, która ma szansę na regularną/dłuższą grę choćby w pierwszej 30. Dla innych polskich tenisistek, mega sukcesem jest jak przejdą kwalifikacje, lub pierwszą rundę. "Znafcy" tenisa na tym forum, uważają, że Agnieszka tylko przebija. Dlaczego inne polskie tenisistki, też nie mogą tylko przebijać. Przecież to takie łatwe i jest się od lat w pierwszej 10. Wolą być poza pierwszą 100? Dobry ranking powoduje, że nie trzeba grać w kwalifikacjach, a i kasa do zarobienia dużo większa. Zaiste ciekawe podejście mają i bardzo duże ambicje, że pasuje im bycie poza pierwszą 30. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: kto jest gorszy w tenisa Hingis czy Radwańska IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.10.16, 03:01 a kto by chciał jeździć na turnieje jak Radwańska i ciągle trenować żeby kasy i punktów trochę uciułać? tenis to zabawa a dla Radwańskiej bardzo poważna sprawa. na koszulce ma napisane Work Day i o czym tu mówić więcej. ona jak gra w tenisa jest w pracy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Robole też są potrzebni IP: *.dynamic.chello.pl 03.10.16, 11:40 Bardzo dobrze, że pańcia poważnie traktuje swoją pracę, niech jeszcze bardziej haruje i stęka. Tylko kiepsko wypada, a jeszcze gorzej wygląda na tle naprawdę dobrych tenisistek, a już żałośnie, jak z wielkich turniejów wywalają ją mierne Chinki, Cibulkowa, czy Pironkowa, o bilansie z Sereną szkoda wspominać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Tyle pracy, ile stękania IP: *.dynamic.chello.pl 03.10.16, 12:06 jak zaczyna mecz, to w zależności od tego z kim gra, można przewidzieć, w którym gemie zacznie stękać. W pierwszym prawie nigdy, w drugim rzadko, ale jak przyzwoita rywalka, to w czwartym najpóźniej, bookie mogliby przyjmować zakłady. Odpowiedz Link Zgłoś
andy_lt Re: Tyle pracy, ile stękania 03.10.16, 12:44 Widać,że to Ty nie możesz się wystękać i dowartosciować,ale wystarczy jeden gest demotywatory.pl/2230527/Wystarczy-Jeden-Gest Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Tyle pracy, ile stękania IP: *.dynamic.chello.pl 03.10.16, 13:05 Niby czego twoim zdaniem nie mogę wystękać? Mnie pisanie i wszystko inne idzie gładko, a jak ktoś zasłuży na dowartościowanie, to z całą pewnością zauważę i dowartościuję. Odpowiedz Link Zgłoś
andy_lt Re: Mierna Chinka 03.10.16, 14:12 Całą Twoją twórczosć w tym wątku uważam za stękanie i nie musisz już nic dodawać, aby móc stękać dalej. Własnie gorzej jak mierna,bo 223 w rankingu Chinka wywaliła na zbity pysk Twoją ikonę 13 w rankingu Venus Williams i pozbawiła ją wszelkich złudzeń w drodze do Singapuru. Jeżeli oglądałes ten mecz to chyba przyznasz,że w drugim secie Amerykanka miała minę zbitego psa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luka Re: Tyle pracy, ile stękania IP: *.dynamic.chello.pl 03.10.16, 13:58 Jeśli natomiast sądzisz, ze to ja chcę się dowartościować, to zapewniam cię, że nie potrzebuję, ani nie muszę, bo już jestem po wielokroć dowartościowany, mam to udokumentowane i na piśmie. Fakt, że nawet niezbyt inteligentni forumowicze, czasem nawet stróże, zadają sobie trud czytania i czasem rozumienia, tego co piszę, świadczy, że coś dociera i dobrze, bo nie cała nauka idzie w las. Tak dla przypomnienia, to jest forum dyskusyjne o tenisie i tenisistach, a nie o mnie. Więc jak chcesz dyskutować w temacie, to pochwal się chociaż raz swoją wiedzą, w końcu ciecie, też jakąś wiedzę powinni nabyć, jak się tu pałętają tyle lat. Odpowiedz Link Zgłoś
andy_lt Re: Tyle pracy, ile stękania 03.10.16, 14:50 Gość portalu: Luka napisał(a): > Jeśli natomiast sądzisz, ze to ja chcę się dowartościować, to zapewniam cię, że > nie potrzebuję, ani nie muszę, bo już jestem po wielokroć dowartościowany, mam > to udokumentowane i na piśmie. Widać z tego,że jednak za mało,bo cały czas to robisz czepiając się Radwańskiej. Misiewicze też mają wszystko udokumentowane i na pismie i mamy w kraju to co mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wybitny Ekspert Re: Tyle pracy, ile stękania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.10.16, 16:47 generalnie w całej dyskusji chodzi o to że użytkownik Luka czepia się personalnie Radwańskiej zamiast krytykować ją za przyjętą ogólnie koncepcję i filozofię gry która jest równie żałosna jak Martiny. ja natomiast wywodzę swoją krytykę od postawy prezentowanej na korcie o odgórnych założeń dlatego nie można mi nigdy zarzucić braku obiektywizmu. Odpowiedz Link Zgłoś