11.01.11, 11:08

wyborcza.pl/1,75477,8927627,Koniec_spokojnej_Tunezji.html

Opozycja ma nadzieję, że to początek masowego ruchu oporu przeciw autorytarnym rządom w Tunisie

Do tragicznych wydarzeń doszło po czterech tygodniach protestów młodych absolwentów uniwersytetów, którzy nie mogą znaleźć zatrudnienia ani mieszkań. O tym, jak bardzo są zdesperowani, świadczy przypadek 26-latka Mohameda Buaziziego z miejscowości Sidi Bouzid w środkowej Tunezji. Po studiach handlował warzywami z przenośnego wozu. Policja skonfiskowała pojazd bez licencji, przy okazji bijąc właściciela. Zdesperowany Buazizi polał się benzyną i podpalił na placu przed ratuszem. 4 stycznia zmarł.

Wielu młodych Tunezyjczyków dobrze rozumiało desperację Buaziziego. Bezrobocie w całym kraju wynosi 13 proc., a wśród młodych jest dwa razy wyższe. Rozkłada się bardzo nierówno między turystycznym wybrzeżem a słabo rozwiniętym interiorem. Na pogrzeb samobójcy przyszło 5 tys. ludzi. - Żegnaj Mohamed, pomścimy cię - skandowali.


Najbardziej gwałtowne zamieszki wybuchły w miejscowościach koło granicy z Algierią. W Thala spłonął bank i kilka urzędowych budynków, splądrowano sklepy. W niedzielę policja otworzyła ogień do demonstrantów. Zginęło według władz 14, a według opozycji co najmniej 20 osób.

Związkowcy z Tunisu podczas publicznego wiecu odważyli się wyrazić solidarność z demonstrantami z prowincji. Przy okazji świat dowiaduje się, jak bardzo represyjny reżim rządzi Tunezją do niedawna postrzeganą jako łagodna dyktatura. Protestują USA, Unia Europejska, Francja.

W poniedziałek demonstracje studentów przeniosły się m.in. do Tunisu. Sytuację po raz pierwszy skomentował publicznie prezydent Ben Ali. Mówił, że "zamaskowani szaleńcy dokonują niewybaczalnych aktów terroryzmu" i że "rozpowszechniając nieprawdziwe informacje i hasła, nie wahają się wciągać naszych dzieci w akty wandalizmu i niszczenia". Zapowiedział, że od wtorku wszystkie szkoły i uniwersytety zostają zamknięte do czasu przywrócenia porządku.

Reżimowe media przez kilka tygodni ani razu nie wspomniały o protestach, zrobiły to dopiero, gdy zginęło kilkanaście osób. Za to w sieci krąży sporo filmików kręconych telefonami komórkowymi podczas demonstracji.

W Tunezji obowiązuje jedna z najostrzejszych cenzur internetu na świecie. Kraj się jednak modernizuje i internautów, których trzeba kontrolować, jest coraz więcej, np. 1,8 mln z 10,5 mln Tunezyjczyków ma profil na Facebooku.

Ten serwis społecznościowy stał się jednym z głównych celów władz, które blokują go i m.in. próbują przejąć hasła użytkowników. Przeciw takim praktykom zaprotestowały nawet władze USA, które zaalarmował sam Facebook. - Niepokoi nas, czy Tunezyjczycy mogą korzystać z przynależnej im swobody wypowiedzi i swobody zgromadzeń - mówił rzecznik Departamentu Stanu. - Wzywamy do natychmiastowego uwolnienia blogerów, dziennikarzy, prawników i innych osób, które zostały zatrzymane, a które pokojowo demonstrowały w Tunezji - wtórowała mu rzeczniczka unijnej szefowej dyplomacji Catherine Ashton.

Tunezyjska Partia Piratów, czyli organizacja walcząca z cenzurą, z zagraniczną pomocą zablokowała w proteście stronę internetową rządu, giełdy i innych oficjalnych instytucji. Ma nadzieję, że Tunezyjczycy, którzy widzą teraz, jak bardzo oficjalny przekaz różni się od tego, co dzieje się na ulicach, wymuszą demokratyzację kraju. - Bezrobocie to pierwszy powód protestów, ale Tunezyjczycy chcą być wolni i decydować o swojej przyszłości. Jedyne, co ich powstrzymuje, to strach. Ale gdy widzi się te wszystkie symbole odwagi z ostatnich dni: tych, którzy podpalili się w ofierze, zginęli od kul i gdy ma się świadomość, że doszliśmy do ściany, strach maleje. Ludzie demonstrują, mają wreszcie odwagę rozmawiać z sobą. Żadna cenzura tego nie powstrzyma - powiedział "Le Monde" anonimowy działacz organizacji.



Więcej... wyborcza.pl/1,75477,8927627,Koniec_spokojnej_Tunezji.html#ixzz1AihTzhb3


Więcej... wyborcza.pl/1,75477,8927627,Koniec_spokojnej_Tunezji.html#ixzz1Aih7QlhP--
krajearabskie.prv.pl
عائشة
Obserwuj wątek
    • aisza5 Pryska tunezyjski mit 12.01.11, 10:47

      Pryska tunezyjski mit
      wiadomosci.onet.pl/kiosk/pryska-tunezyjski-mit,1,4102087,kiosk-wiadomosc.html
      Indywidualne protesty i fale rozruchów wstrząsają krajem, w którym turyści czuli się bezpiecznie i komfortowo. Ale sfrustrowana młodzież może jeszcze podsycić płomienie buntu przeciwko zepsutemu korupcją reżimowi.

      Wszystko wskazuje, że wody spokojnego arabskiego bajorka mogą wkrótce ulec wzburzeniu za sprawą Tunezji. To północnoafrykańskie państewko, leżące na zachodnich rubieżach świata arabskiego, stało się ostatnio areną rzadkich w tej szczelnie kontrolowanej części świata społecznych rozruchów. Iskrą, która spowodowała wybuch powszechnego niezadowolenia, okazał się przypadek bezrobotnego 26-letniego absolwenta uniwersytetu, który podpalił się przed posterunkiem policji w prowincjonalnym mieście Sidi Bouzid. Niedługo potem kolejny młody człowiek poraził się prądem wykrzykując "Precz z bezrobociem! Precz z biedą!". Oba zdarzenia sprowokowały kolejne próby samobójcze, a także falę zamieszek i protestów w miastach i wsiach, nie wyłączając stolicy Tunisu.

      Podobnie jak w wielu innych arabskich krajach, także w Tunezji panuje polityczny despotyzm oraz fatalna sytuacja społeczno-gospodarcza. Ostatnie zamieszki odsłaniają prawdziwe oblicze kraju, ukryte za fasadą eksponujących bogate nadmorskie kurorty broszur turystycznych, którymi wymachuje się przed nosem obywateli Zachodu. Tymczasem tunezyjska rzeczywistość to gwałtownie biedniejąca klasa średnia, która stała się ofiarą dzikiej prywatyzacji i upadającego sektora publicznego. To także dramatycznie rosnące ceny, zadłużenie, bezrobocie, marginalizacja społeczna oraz młodzi ludzie, którzy uciekają z kraju na "łodziach śmierci" w nadziei na lepszy los po drugiej stronie Morza Śródziemnego. To kraj, w którym nowobogacka mniejszość, powiązana z prezydentem oraz jego rodziną gęstą siecią korupcji i kradzieży, wpędza w pogłębiającą się biedę masy ludzi w miastach i wsiach.


      Tak właśnie wygląda "tunezyjski cud" w wydaniu reżimu prezydenta Ben Alego, promowany przez jego sprzymierzeńców w Unii Europejskiej, spośród których wyróżniają się Francja, Włochy i Hiszpania. W imię tego "cudu" Tunezyjczykom każe się siedzieć cicho, pozbawiając ich nadziei na wolność i demokrację. Przyznając, że rządzący Tunezją reżim w rażący sposób łamie prawa człowieka, UE rozważa jednocześnie rozbudowę relacji z tym krajem i przyznanie mu "statusu zaawansowanego partnera".

      Mit społeczno-gospodarczego sukcesu nie jest jedynym oszustwem, jakiego dopuścił się reżim, którego przedstawiciele lubią slogany typu "społeczeństwo obywatelskie", "wolność jednostki" czy "prawa człowieka". Tunezja Ben Alego jest klasycznym przykładem państwa policyjnego. Prezydent przejął władzę w wyniku zamachu stanu 23 lat temu. Odtąd trzyma ją mocno w garści dzięki serii sfałszowanych wyborów, w których oficjalnie zdobywa 97-99 proc. głosów. Wspiera go także złożona ze 150 tys. funkcjonariuszy policja. Podobną liczbę policjantów ma licząca sześć razy więcej mieszkańców Wielka Brytania.

      W imię walki z "fundamentalistycznym zagrożeniem" prezydent zdelegalizował w 1990 roku główną opozycyjną partię an-Nahda o tendencjach liberalno-demokratyczno-islamistycznych. Potem zabrał się za politycznych dysydentów, w tym nacjonalistów, lewicowców, liberałów oraz aktywistów z kręgów studenckich. Następnie rozprawił się ze społeczeństwem obywatelskim. W kraju nie działa ani jedna niezależna organizacja. Całkowicie podporządkowane władzom są związki zawodowe, a także organizacje zajmujące się prawami człowieka, kulturą, społeczeństwem, a nawet sportem.

      Tradycyjnym miejscem spotkań tunezyjskich aktywistów są więzienia.

      W nie lepszej sytuacji są dziennikarze. Od 2000 roku żaden inny arabski kraj nie posłał do więzień tak wielu żurnalistów jak Tunezja. Komitet ochrony dziennikarzy Committee for the Protection of Journalists zaliczył tunezyjski reżim do 10 największych wrogów prasy na świecie. Wymowny jest fakt, że jedyne zdjęcia ilustrujące protesty wykonano aparatami w telefonach komórkowych i opublikowano w sieci, a to dlatego, że zagraniczni reporterzy nie mają wstępu do Tunezji. Pod tym względem z krajem tym może jedynie konkurować Korea Północna.

      Być może Ben Ali zaprowadził stabilizację, jakiej oczekiwali jego zagraniczni poplecznicy, tyle że jest to stabilizacja zbudowana na fundamencie ofiar, grobów i cmentarzy. Pośród gruzowiska pozostałego po normalnym politycznym życiu Tunezja musi się borykać ze zjawiskami, które sama wywołała. Pierwsze to brutalne anarchistyczne ugrupowania powiązane z Al-Kaidą, które zaczęły się rozwijać w próżni powstałej po wyrugowaniu tradycyjnych partii politycznych. Drugie to skierowany przeciwko korupcji, bezrobociu i represjom ludzki gniew, którego jesteśmy świadkami.

      Wydarzenia w Tunezji to dopiero początek tego, co czeka kraje arabskie. Rządzący nimi ludzie próbują zniszczyć politykę w jej wszelkich przejawach. Lecz choć udało im się bezkarnie unicestwić główne stronnictwa i instytucje polityczne, to wkrótce będą musieli stawić czoło młodemu, sfrustrowanemu pokoleniu, napędzanemu złością i żądzą odwetu, tak jak już to się dzieje w Tunezji. Kiedy odetnie się ludziom możliwość wyrażania poglądów i działania, eksplozje i przejawy gniewu stają się nieuchronne.
    • aisza5 Info Ambasady w Tunisie 13.01.11, 11:41

      www.tunis.polemb.net/
      Komunikat Ambasady RP w Tunezji z dnia 13.01.2011

      Biorąc pod uwagę aktualną sytuacją w Tunezji i utrzymujące się zamieszki i demonstracje w różnych regionach kraju, ostatnio również w miejscowościach turystycznych, Ambasada RP w Tunisie odradza podróż do tego kraju. Prosi także turystów, już przebywających w Tunezji, by nie oddalali się od swojego miejsca zamieszkania.
    • aisza5 Zaskakujące oświadczenie dyktatora. "Oszukali mnie 14.01.11, 11:16

      fakty.interia.pl/swiat/news/zaskakujace-slowa-dyktatora-oszukali-mnie,1582904
      Zaskakujące oświadczenie dyktatora. "Oszukali mnie..."

      Prezydent Tunezji Zin el-Abidin Ben Ali w wystąpieniu telewizyjnym w czwartek wieczorem w obliczu trwających od ponad trzech tygodni zamieszek zakazał siłom bezpieczeństwa strzelania do demonstrantów i obiecał obniżkę cen chleba, mleka i cukru.
      W kraju trwają niepokoje społeczne, których podłożem jest wysokie bezrobocie wśród ludzi młodych, korupcja oraz represyjny rząd. Kosztowały one życie, według oficjalnych źródeł 23 osób, a według opozycji - ponad 50...
    • aisza5 W Tunezji niespokojnie. "Polacy nie panikują" 15.01.11, 12:11

      W Tunezji niespokojnie. "Polacy nie panikują" - mówią pracownicy ambasady

      Prezydent Tunezji Zin el-Abdin Ben Ali rozwiązał w piątek rząd. Obowiązki prezydenta przejął tymczasowo premier Mohammed Ghannuszi. Ben Ali zapowiedział wcześniej przeprowadzenie w ciągu pół roku wyborów parlamentarnych. Jak informują portal INTERIA.PL pracownicy ambasady, Polacy nie panikują, tylko proszą o informację na temat wytycznych i rad co do zachowania. Polskim turystom radzi się pozostawanie w hotelach, które są uznawane za bezpieczne miejsca.

      fakty.interia.pl/swiat/news/w-tunezji-niespokojnie-polacy-nie-panikuja-mowia,1583512,4
    • aisza5 Interpol szuka byłego prezydenta Tunezji 27.01.11, 09:26

      Interpol szuka byłego prezydenta Tunezji

      fakty.interia.pl/raport/zamieszki-w-afryce/news/interpol-szuka-bylego-prezydenta-tunezji,1588733
      • aisza5 Demonstranci w Egipcie i Tunezji idą za ciosem 27.01.11, 09:33

        Demonstranci w Egipcie i Tunezji idą za ciosem

        Egipski prezydent Hosni Mubarak jest spokojniejszy niż jego obalony tunezyjski kolega, bo wie, że Zachód nie ma zamiaru oddawać go na pożarcie. We wtorek na egipskich ulicach drugi dzień trwały starcia przeciwników rządu z policją.
        ...

        wyborcza.pl/1,75248,9009342,Demonstranci_w_Egipcie_i_Tunezji_ida_za_ciosem.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka