Dodaj do ulubionych

Bliski Wschód

01.01.06, 17:16
Kochani,
zaczynam powoli planować tegoroczny urlop i mam do Was - ekspertów w
sprawach arabskich - trzy pytania.
1. Czy w Ambasadzie Libanu w Warszawie mozna otrzymać 48 - godzinną wizę
tranzytową? Czy jest - podobnie jak na granicy - bezpłatna?
2. Czy kursuja autobusy na trasie Trypolis - Baalbek?
3. Jak najlepiej "zaatakować" granicę syryjsko - libańską? CZy - mając na
uwadze, że mogą mi robić na owej granicy wstręty - najlepiej kupić bilet
tylko do przejścia granicznego? Ale czy - jeśli się uda - nie będę miała
problemów za złapaniem czegoś od granicy do Bejrutu ( mam tu na myśli
częstotliwość, stopień przepełnienia autobusów na tej trasie )?
Z góry dziękuję i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
Hania
Obserwuj wątek
    • bladerunner Re: Bliski Wschód 02.01.06, 13:11
      Wizy tranzytowej nie dostaniesz w ambasadzie. Jesli jestes mloda kobieta to
      zapewne bedzie Ci trudno w ogole dostac wize, wiec najlepiej zloz wniosek wizowy
      w ambasadzie w W-wie, o wymaganiach przeczytasz tutaj www.lebanon.com.pl,
      ale odwiedz tez sekcje dot. Libanu na stronach informacji konsularnych MSZ
      www.msz.gov.pl. W ogole to Libanczycy wydurniaja sie z tymi obostrzeniami.
      Do i z granicy libanskiej w glab Libanu kursuja servisy, wiec nie powinnas miec
      klopotow z transportem. Jednak watpie czy zlapiesz cos do samego Bejrutu jesli
      nie bedziesz przekraczala granice na drodze Damaszek - Bejrut, servisy
      przygraniczne jezdza zazwyczaj do najblizszych miast, na granicy polozonej na
      drodze Homs - Baalbek bedzie to najpewniej dojazd do Baalbak. O czestotliwosci
      trudno mowic - tak jak zawsze odjazd nastepuje po zapelnieniu mikrobusa,
      autobusu itp ;) Jesli juz bedziesz miala wbita wize do paszportu to raczej
      wjedziesz do Libanu, wiec nie warto rozbijac podrozy.
    • gajasirocco "Podział islamu na Bliskim Wschodzie" Wprost 16.11.06, 17:32
      Podział islamu na Bliskim Wschodzie
      Państwo odsetek
      muzułmanów sunnici szyici
      Iran 99 proc. 9 proc. 90 proc.
      Irak 97 proc. 32 proc. 65 proc.
      Jemen 99 proc. 55 proc. 44 proc.
      Syria 90 proc. 75 proc. 15 proc.
      Arabia Saudyjska 100 proc. 85 proc. 15 proc.
      Oman 99 proc. 25 proc. 10 proc.
      Liban 60 proc. 30 proc. 60 proc.
      Kuwejt 100 proc. 45 proc. 40 proc.
      Z.E.A. 96 proc. 85 proc. 15 proc.
      Sudan 73 proc. 98 proc. 2 proc.
      Bahrajn 100 proc. 40 proc. 60 proc.
      Jordania 94 proc. 90 proc. 2 proc.
      Katar 95 proc. 85 proc. 10 proc.

      Rozłam w świecie islamu wyniknął ze sporu o sukcesję po proroku. Niewielka
      grupa uważała, że następcą Mahometa może być jedynie spokrewniony z nim zięć
      Ali. Nazwano ich szi'a, czyli zwolennikami. Większość uznająca, iż prorok nie
      zostawił instrukcji w sprawie dziedzictwa, zaakceptowała Abu Bakra. Nazwano ich
      ludźmi tradycji i zgodnej opinii, czyli ahl as-sunna wa-al-dżama'a. Sunnici
      twierdzili, że następca Mahometa, czyli kalif, jest wyłącznie władcą gminy. Dla
      szyitów sukcesor dostąpił wiedzy ezoterycznej i był interpretatorem nauk
      religijnych. "Dlatego choć różnica między szyizmem a sunnizmem wydaje się
      polityczna, ma charakter teologiczny" - wyjaśnia Seyyed Hossein Nasr w
      książce "Idee i wartości islamu". Podkreśla jednak, że różnice w tekstach
      teologicznych i codziennej praktyce religii są bardzo małe. Problem kryje się
      we wzajemnej niechęci. Sunnici stanowiący 85 proc. z 1,5 mld muzułmanów od
      wieków dyskryminowali szyitów. Osama bin Laden nazywa szyitów al-rafida, co
      jest obelżywym określeniem odstępcy od wiary. Twierdzi, że w przeciwieństwie do
      Amerykanów są "bliskim i znacznie bardziej niebezpiecznym wrogiem". "Talibowie
      dali szyitom trzy wyjścia: przejdą na sunnicki islam, wyjadą do sąsiedniego
      Iranu albo zginą" - pisał Ahmed Rashid w książce "Talibowie". W Arabii
      Saudyjskiej, gdzie państwową religią jest wahhabizm, czyli sunnicki
      fundamentalizm, władze odmawiają mniejszości szyickiej prawa do uczestniczenia
      w rządach nawet na szczeblu lokalnym. Rijad argumentuje, że za pośrednictwem
      szyitów Amerykanie, Żydzi i Irańczycy zagarnęliby zyski z ropy. Jej największe
      złoża znajdują się nad wodami Zatoki Perskiej, czyli właśnie na terenach, gdzie
      mieszkają szyici. Na pytanie, dlaczego dyskryminowane są też gminy szyickie na
      południu kraju, gdzie ropy brak, władze nie odpowiadają. Podobna paranoja
      powstrzymuje przed reformami rządzącą Bahrajnem rodzinę królewską, choć tam
      szyici stanowią 60 proc. społeczeństwa. Te same powody sprawiają też, że w
      Egipcie od 1967 r. obowiązuje stan wyjątkowy, a prezydent Hosni Mubarak już dwa
      lata trzyma pod kluczem część szyickich polityków. Również w Pakistanie
      regularne są tarcia na tle religijnym. Gdy dochodziło do ataków na szyitów (20
      proc.) sunnickie władze twierdziły, że to akcje odwetowe za szpiegowanie na
      rzecz Indii albo prowokacje agentów nasłanych z Delhi. W Karaczi, handlowej
      stolicy kraju, o szyitach mówi się z równą niechęcią, co o Żydach.
      Plany irańskich ajatollahów wyglądają groźnie, ale trzeba brać pod uwagę, że
      świat szyicki nie jest monolitem. Różnice dawały się we znaki m.in. gdy Teheran
      przez lata faworyzował chrześcijańską Armenię w jej konflikcie granicznym z
      szyickim Azerbejdżanem. Azerbejdżan wszedł do koalicji, która ma zapobiec
      budowie bomby nuklearnej przez Iran. Szyiccy Irakijczycy są skonfundowani
      deklaracjami wspieranego przez Iran Hezbollahu o zniszczeniu "Wielkiego
      Szatana", bo właśnie ten szatan wyzwolił ich od reżimu Saddama. Libańscy szyici
      są wściekli na Teheran do tego stopnia, że na rozmowy o wyborze przyszłego
      prezydenta nie zaproszono wysłanników Syrii ściśle związanych z Teheranem.
      Przyczyną nie była ideologia, lecz pieniądze, bo na wojennej retoryce
      Irańczyków najbardziej stracili libańscy biznesmeni robiący interesy z Izraelem.
      Kiedy trzy lata temu przewodniczący Ligi Arabskiej Amr Moussa ostrzegał, że
      wojna w Iraku "otworzy wrota piekieł", jego słowa interpretowano jako zapowiedź
      ataków muzułmanów na państwa Zachodnie, a nie konfrontacji wewnątrz świata
      islamskiego. Później, poza rozluźnieniem iracko-irańskiego klina, pojawiły się
      inne czynniki determinujące konfrontację wewnątrz świata islamu. Najważniejszym
      z nich jest renesans wojowniczego fundamentalizmu w obu jego odłamach. Mało
      tego, po śmierci Jasera Arafata i saudyjskiego króla Fahda, gdy libijski
      przywódca Kadafi zdecydował się zerwać z terroryzmem, rozpoczęła się naturalna
      wojna o schedę po nich, o przywództwo w świecie islamu.


      Pełny tekst w najnowszym 1248. numerze tygodnika "Wprost". W sprzedaży od
      poniedziałku 13 listopada.
    • gajasirocco Nie istnieje termin wprowadzenia nowej inicjatywy 18.11.06, 07:53
      Francja: Nie istnieje termin wprowadzenia nowej inicjatywy
      bliskowschodniej
      Francuski rząd poinformował dzisiaj, że nie istnieje konkretny termin
      wprowadzenia nowej inicjatywy na Bliskim Wschodzie ogłoszonej wczoraj przez
      Hiszpanię i wspieranej przez Francję i Włochy.

      Inicjatywa apeluje o natychmiastowe zawieszenie broni pomiędzy Palestyną i
      Izraelem, stworzenie palestyńskiego rządu narodowej jedności, który zostanie
      uznany na arenie międzynarodowej, wymianę więźniów w regionie, zapoczątkowanie
      dialogu politycznego oraz zorganizowanie międzynarodowej konferencji i
      rozmieszczenie międzynarodowych obserwatorów, którzy kontrolowaliby przebieg
      zawieszenia broni.

      Izrael podał już do wiadomości, że nie zaakceptuje planu, choć Francja
      twierdzi, że nie dowiedziała się tego z oficjalnych źródeł, dlatego też należy
      poczekać na reakcję, gdy Izrael zapozna się ze wszystkimi szczegółami.

      Izrael na ogół reaguje negatywnie na propozycje Europy, szczególnie jeśli
      wspomina o rozmieszczeniu obserwatorów międzynarodowych.
      z Arabia.pl
    • beduinka Arabscy przewoźnicy apelują o stworzenie arabskiej 01.12.06, 17:37
      Arabscy przewoźnicy apelują o stworzenie arabskiej wizy Schengen
      isz arabia.pl
      2006-11-30
      Przedstawiciele arabskich linii lotnicznych proponują stworzenie wizy,
      uprawniającej do wjazdu na teren całego Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej,
      aby w ten sposób wspomóc rozwój turystyki w regionie i ułtawić cudzoziemcom
      podróżowanie po krajach arabskich.


      Region Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej stopniowo zmierza ku coraz większej
      liberalizacji transportu powietrznego. Organizacja Arabskich Przewoźników
      (AACO) sądzi, że wspólna wiza umożliwiłaby stworzenie jednolitego arabskiego
      rynku lotniczego.

      Podczas dorocznej konferencji organizacji, która w zeszłym tygodniu odbyła się
      w Kuwejcie, sekretarz generalny AACO, Abd al-Wahhab Teffaha powiedział, że
      grupa już od dawna zabiega o złagodzenie restrykcji wizowych. Do działania zaś
      zachęcają ją wysiłki rządów na rzecz wprowadzenia wiz elektronicznych,
      przyspieszenia przetwarzania danych, a nawet zniesienia pewnych wymogów
      wizowych.

      Teffaha podaje przykład wizy Schengen, która umożliwia wjazd do piętanastu
      krajów Unii Europejskiej, jako potencjalny model dla krajów Bliskiego Wschodu i
      Zatoki Perskiej.


      Za: www.flightglobal.com

    • beduinka Premier Kaczyński leciał na Bliski Wschód... 29.04.07, 13:30
      Premier Kaczyński leciał na Bliski Wschód, ale nie doleciał

      gazeta.pl, wys, mar, IAR, PAP2007-04-28

      Nie doszła do skutku podróż premiera Jarosława Kaczyńskiego na Bliski Wschód.
      Lot zakończył się niespodziewanym powrotem na warszawskie lotnisko Okęcie. - To
      jest po prostu wstyd - skomentował zdarzenie Donald Tusk podczas konwencji PO w
      Gdańsku. - Trwa cały czas wyjaśnianie sprawy, ale wstępne informacje wskazują,
      że brak zgody na przelot samolotu pana premiera nad jedną ze stref w Iraku z
      pewnością nie wynikał z błędów strony polskiej - powiedział dziś rzecznik rządu
      Dziedziczak.

      Pech towarzyszył wizycie od samego początku. Wylot z Warszawy miał nastąpić
      około godziny 16, ale kłopoty z wyborem marszałka Sejmu spowodowały, że rządowa
      maszyna wystartowała z trzygodzinnym opóźnieniem. Około północy, będąc już nad
      Irakiem, samolot zawrócił z trasy i wylądował w Turcji.

      Jak wyjaśniał rzecznik rządu Jan Dziedziczak, Amerykanie ze względów
      bezpieczeństwa nagle cofnęli wydaną wcześniej zgodę na przelot nad irackim
      terytorium. Pobyt w Ankarze również się przedłużył. W końcu około drugiej w
      nocy zapadła decyzja o powrocie do Polski, ponieważ zgoda na przelot nad
      Irakiem mogła zostać wydana najwcześniej za sześć godzin, co sprawiało, że
      program wizyty i tak się załamał. Nad ranem samolot z premierem bez przeszkód
      wylądował na Okęciu.

      Przedstawiciele polskich władz zapewniają, że przed wylotem z Warszawy
      dysponowali wszystkimi niezbędnymi zezwoleniami. Premier nie skomentował całej
      sytuacji. Podróż na Bliski Wschód szef rządu ma odbyć w innym terminie.

      Tusk: To upokorzenie dla Polaków

      - To upokorzenie dla Polaków - tak szef PO Donald Tusk skomentował zawrócenie
      samolotu z Jarosławem Kaczyńskim na pokładzie. Jak przypuszcza Tusk, Polacy źle
      przygotowali tę wizytę od strony technicznej. - Bardzo przykra wpadka - dodał
      szef PO. - Jedyny komentarz jaki się nasuwa, poza poczuciem upokorzenia i
      przykrości, to że jest to upokarzające nie dla premiera Kaczyńskiego, tylko dla
      Polski, dla Polaków - powiedział Tusk. - Takie rzeczy nie powinny się zdarzać.
      To wymaga wyjaśnienia - podkreślił.

      - Wizyty polskiego premiera trzeba dobrze przygotowywać - dodał. Jak mówił, nie
      może być tak, że amerykański urzędnik wojskowy niskiej rangi, będzie decydował
      o tym, gdzie ląduje polski premier. - Obawiam się, że to nie urzędnik
      amerykański zrobił błąd, ale że to my źle przygotowaliśmy od strony technicznej
      tę wizytę - powiedział.

      - Mówienie bez jakiejkolwiek wiedzy o złym przygotowaniu wizyty świadczy
      jedynie o politycznym zacietrzewieniu Donalda Tuska - odpowiedział na zarzuty
      Tuska Dziedziczak.

      Szmajdziński: Strona polska popełniła jakieś zaniedbania

      Według byłego ministra obrony Jerzego Szmajdzińskiego, który wielokrotnie latał
      do Iraku, strona polska popełniła w tej sprawie jakieś zaniedbania. - Zawsze
      jest plan awaryjny na wypadek zdarzeń w strefie objętej działaniami wojennymi.
      Gdzieś można było wylądować i poczekać. Zrywanie wizyty to duży błąd w
      sytuacji, kiedy to nam powinno zależeć na dobrych stosunkach z Katarem i
      Kuwejtem - mówił Szmajdziński.

      Bielan: Irak jest szczególnym krajem

      Rzecznik PiS Adam Bielan powiedział, że powrót do kraju był najlepszym
      rozwiązaniem w tej sytuacji. - Irak jest szczególnym krajem, w którym
      zagrożenie atakami terrorystycznymi jest bardzo duże. Jeśli została podjęta
      jakaś decyzja, to była ona związania z poczuciem bezpieczeństwa lub jego
      brakiem, a nie kwestiami politycznymi - mówił Adam Bielan.

      Czarnecki: Lepszy jest premier żywy niż narażony na niebezpieczeństwa

      Podobnego zdania jest Ryszard Czarnecki z Samoobrony. Eurodeputowany wierzy, że
      decyzja zapadła wyłącznie ze względów bezpieczeństwa. - Lepszy jest premier
      żywy niż narażony na niebezpieczeństwa. Jestem przekonany, że nasz amerykański
      sojusznik wie, że leciał premier kraju, który jest najbardziej wypróbowanym
      sojusznikiem USA w Europie - dodaje Czarnecki. Wizyta szefa rządu w Kuwejcie i
      Katarze została przełożona, ale nie wiadomo na razie na kiedy.
      • beduinka Re: Premier Kaczyński leciał na Bliski Wschód... 29.04.07, 13:52
        beduinka napisała:

        > Premier Kaczyński leciał na Bliski Wschód, ale nie doleciał
        >

        w związku z tym polecam premierowi taki artykuł:
        Ptasia szkoła latania - www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4096185.html
        (artykuł jest co prawda o jerzykach, a nie o kaczkach)
      • beduinka Firmy do premiera: Premierze! Wróć do Kuwejtu 08.05.07, 22:05
        Firmy do premiera: Premierze! Wróć do Kuwejtu
        Paweł Janas, KAP, Puls Biznesu 2007-05-07

        Złe wrażenie po odwołanej wizycie może zatrzeć tylko szybki powrót szefa rządu
        na Bliski Wschód. Czekają na to polskie firmy.

        Przerwany lot premiera Jarosława Kaczyńskiego do Kuwejtu i Kataru może mieć
        fatalne konsekwencje dla polskich starań o nawiązanie bliższych kontaktów
        polityczno-biznesowych z tymi krajami. Zgodnie z cytowaną na portalu Arabia.pl
        przez arabistę Marka Kubickiego opinią Kuwejtczyka, który organizował spotkania
        po stronie kuwejckiej, odwołanie wizyty w takim momencie "jest olbrzymią
        porażką, którą trudno w jakikolwiek sposób wyjaśnić". Ostrożniejszy w sądach,
        ale też pełen obaw, jest senator Stanisław Kogut z PiS, szef parlamentarnej
        grupy polsko-kuwejckiej i jeden z inicjatorów wizyty.

        - W tym tygodniu chcę się spotkać z ambasadorem Kuwejtu w Polsce, by ustalić,
        jakie konsekwencje dla wzajemnych stosunków będzie miało odwołanie wizyty. Chcę
        też omówić kwestię nowego terminu - mówi

        senator.

        Czas to pieniądz

        Pilnie chce się też spotkać z Anną Fotygą, szefową resortu spraw zagranicznych.

        - Trzeba ustalić jak najbliższy nowy termin wizyty. Powinna się ona odbyć
        jeszcze w maju. Szczególnie że w czerwcu na zaproszenie prezydenta ma
        przylecieć do Polski emir Kuwejtu wraz delegacją biznesową - podkreśla
        Stanisław Kogut.

        Jest jeszcze jeden problem. 30 kwietnia odwołany został dotychczasowy ambasador
        Polski w Kuwejcie - Kazimierz Romański, wymieniony w raporcie o WSI. Zdaniem
        wielu obserwatorów, może to znacznie utrudnić relacje polsko-kuwejckie.

        - Kazimierz Romański miał w Kuwejcie dobre notowania - dyplomatycznie komentuje
        Stanis2ław Kogut.

        Stoczniowe obawy

        Bez dobrych kontaktów politycznych nie ma co myśleć o korzystnych dostawach
        ropy z Kuwejtu czy tanim gazie skroplonym z Kataru. Zagrożone mogą też być
        bardzo zaawansowane rozmowy w sprawie zaangażowania się kapitału kuwejckiego w
        polskie stocznie.

        - Delegacja biznesowa miała jechać do Kuwejtu kilka dni po wizycie premiera
        Kaczyńskiego. Skoro jednak premier musiał odwołać swój przyjazd, my także nie
        mogliśmy polecieć. Wydaje się jednak, że jeszcze nie wszystko stracone. W
        najbliższych dniach spodziewana jest biznesowa wizyta Kuwejtu - mówi
        przedstawiciel jednej ze stoczni.

        Podobno kuwejcka delegacja ma się pojawić w połowie tego tygodnia.


        Źródło: Puls Biznesu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka