pia.ed
20.10.09, 16:26
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7164628,Silny_atak_grypy__Tlumy_stoja_pod_gabinetami_lekarzy.html
"Mamy tłum chorych"
Spróbowaliśmy zarejestrować się w jednej z przychodni w Poznaniu.
- Nie możemy dziś pana przyjąć. Mamy prawdziwy tłum chorych. Ludzie
stoją już pod gabinetem od samego rana, zanim go zdążymy otworzyć -
tłumaczyła nam pielęgniarka. Gdy poprosiliśmy ją o kontakt z
lekarzem, odmówiła.
- On ledwo się wyrabia. Co 10 - 15 minut ma nowego pacjenta -
wyjaśniała.
- Rzeczywiście, chorych na grypę z dnia na dzień jest coraz więcej.
Taki sezon. Winna jest pogoda, łatwo zachorować ...
A ja za nic nie moge pojac po co z grypa idzie sie do lekarza!
Przeciez powoduje ja wirus, a na niego zadne leki nie
pomagaja.
W Szwecji pielegniarka przyjmujaca telefon rekomenduje zostanie w
domu,
i zgloszenie sie do lekarza gdyby objawy trwaly ponad tydzien.
Takie same rady dostaja ludzie, ktorzy podejrzewaja u siebie
swinska grype - pod warunkiem,
ze nie zaliczaja sie do kategorii tzw.szczegolnego zagrozenia.