Dodaj do ulubionych

Powidełka...

30.01.04, 13:56
Siedzę i jak prostak wyjadam łżką ze słoika powidła ze śliwek, jakbym miał
dobry dżemik to też skonsumowałbym go, chyba brak cukru w organiźmie.
Lubicie dżemy, marmolady lub powidła? Jakie...
Obserwuj wątek
    • sasha_m Re: Powidełka... 30.01.04, 14:04
      Śliwkowe oczywiście!!! Sama robię. Chociaż teraz nie ma już takich prawdziwych
      węgierek, jakie były kiedyś - brązowych, soczystych i słodkich sad Ale i tak
      lubię smile
      Nie pogardzę też dżemikiem z wiśni, truskawek, porzeczek, ale to już kupuję.
      Nie lubię tylko z owoców leśnych i egzotycznych.
      • sloggi Re: Powidełka... 30.01.04, 14:07
        Babcia kazała dodawać do powideł śliwkowych trochę przecieranej pigwy.
        • sasha_m Re: Powidełka... 30.01.04, 14:11
          Spróbuję zrobić z pigwą w tym roku, na szczęście mam skąd ją wziąć, ale w
          sprzedaży chyba jej nie ma?
          A z pigwy najlepsza jest naleweczka smile
          • babik Re: Powidełka... 30.01.04, 14:17
            Heheheeh coś moge o tym powiedzieć smile))) O naleweczce oczywiście.
            • sasha_m Re: Powidełka... 30.01.04, 14:22
              A co tam, dopiero 14:30, ale wypiję kieliszeczek wink)) Straszliwej nabrałam
              ochoty przez te Wasze słodkości wink))
    • anexxa Re: Powidełka... 30.01.04, 14:09
      to i tak jestes lepszy ode mnie. ja ostatnio mialam taki brak cukru w
      organizmie, ze zzarlam na poczekaniu cala tabliczke czekolady mauxion, w takich
      malych porecznych kawaleczkach.

      a powidla, dzemy, konfitury bardzo lubie. zawsze robimy w domu sliwkowo-jablkowy
      dzem, bardziej lub mniej slodki w zaleznosci od stanu sliwek. przepadam tez za
      dzemami materne/andros, w takich trojkatnych sloikach (tj. o podstawie
      trojkata). jagodowe sa najmniej fajne, ale tez do przezycia. ostatnio
      zapragnelam dzemu z czarnych porzeczek, kupilam cala zgrzewke w selgrosie - ale
      to nie to. ja chcialam taki kwaskowaty, a teraz chyba wszystko jest slodkie jak
      ulepekuncertain ale i tak usmaze dzis nalesniki i zjem je z tym dzemem.

      xx. zimowo slodkolubna
      • sloggi Re: Powidełka... 30.01.04, 14:18
        Być może Cię zadziwię, ale ja produkty "Materne" kupuję w Leader Price.
        Co prawda słoiczki nie są fantazyjnie trójkątne tylko zwyczajne, ale i
        cena jest o wiele niższa od "normalnomarketowej". Dżem z czarnych porzeczek
        jest w moim rankingu drugi po powidłach - zjadłem go w poniedziałek i wtorek
        tongue_out
        • anexxa Re: Powidełka... 30.01.04, 16:10
          pewnie ze mnie zadziwisz, bo dajesz mi powod, zeby odwiedzic liderprajsa w
          legionowiesmile a powiedz prosze, czy tam tez towar jest w zgrzewkach, czy mozna
          brac po sztuce?

          xx., powoli myslaca o robieniu nalesnikow
          • salon_sloggiego Re: Powidełka... 30.01.04, 16:25
            Oczywiście, że na sztuki, spory słoiczek kosztuje coś około 2,40 zł.
            Wracając z pracy wstapię po nowy słoik powideł, bo te oczywiscie już zjadłem tongue_out
            • anexxa Re: Powidełka... 30.01.04, 16:46
              o, wspaniale, zatem zajrze tam, jak tylko wytkne nos z domu. w tej sytuacji
              musze sie zastanowic nad zakupieniem karnetu open na silownie, 2x w tygodniu
              moze byc za malo, zeby zcwiczyc te powidlasmile)

              xx.
              • sloggi Re: Powidełka... 30.01.04, 20:38
                Tylko nie myśl, że zachęcam się ogólnie do zakupów w LP.
                • anexxa Re: Powidełka... 30.01.04, 21:31
                  no, moja nieslubna tesciowa pare razy kupila tam cos fajnego, ale najczesciej
                  jednak przychodzi z rundki zdegustowana.

                  skoro jednak o odkryciach mowa - odkryte zostaly (przez nas) ostatnio buraki
                  suszone, umozliwiajace wyprodukowanie barszczu czerwonego bez koniecznosci
                  obierania, gotowania, siekania burakow, wietrzenia kuchni i polowy mieszkania
                  oraz uzerania sie z czerwonymi kropkami na scianach w kuchni. bardzo polecam,
                  jesli ktos lubi barszcz czerwony.

                  xx.
                  • sloggi Re: Powidełka... 30.01.04, 21:43
                    A gdzie Ty te buraki suszone odkryłaś?
                    • anexxa buraki suszone 30.01.04, 23:09
                      nie ja, tesciowa. w sklepie osiedlowym typu warzywniak. firma produkujaca buraki
                      nazywa sie "sys" albo rownie nie na temat, paczka burakow (120 g?) odpowiadajaca
                      ponad 1kg zywych warzyw kosztuje 2 zl czy jakos tak, wiec zupelnie smiesznie
                      tanio. ostatnio z mamunia dostalysmy od tesciowej wiekszy shipment burakow
                      (kupila na zapas, zdaje siesmile)), z checia przekaze Ci jedna paczke, zebys
                      zobaczyl, jak Ci cos takiego pasuje. o ile chcesz.

                      xx.
                      • sloggi Re: buraki suszone 30.01.04, 23:14
                        Pytanie - jasne, że chcę. Buraków w suszu jeszcze nie widziałem na oczy, jak
                        żyję. A gdzie mieszka ta ukochana Ci osoba?
                        • anexxa Re: buraki suszone 30.01.04, 23:15
                          no to umowmy sie gdzies i Ci przekaze paczuszke. ukochana mi osoba mieszka na
                          Goclawiu, buraki tam wlasnie zakupiono.

                          xx.
                          • sloggi Re: buraki suszone 30.01.04, 23:20
                            Rozumiem, że musiałbym się udać do Las Legionovias?
                            A na Gocławiu to nie tylko buraki suszone sprzedają, ale też wiele innych
                            dziwnych rzeczy.
                            Mamunia ukochanego obiektu od zawsze tak Cię kocha "bokiem"?
                            • anexxa Re: buraki suszone 30.01.04, 23:27
                              mozesz do las legionovias, ale niekoniecznie. ja czesto jestem w warszawie,
                              jutro na przyklad, i pojutrze tez.

                              mamunia ukochanego kocha mnie frontem, ja ja tez - buraki to fajny patentsmile etap
                              obdarowywania sie perfumami (strzelilam jej setke Angela, do tej pory ma...) juz
                              mamy za soba.

                              xx.
                              • sloggi Re: buraki suszone 30.01.04, 23:30
                                Rozumiem, miłość frontalna.
                                Jutro, hmmmm, to zależy gdzie będziesz?
                                • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 00:13
                                  [co za zaraza jakas, ciagle mnie wylogowuje...]

                                  napisalam ci maila. a tesciowa faktycznie jest bardzo ok.

                                  xx.
                                  • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 00:20
                                    Odpisałem, że mam jutro trochę zawirowany dzień i będę wolniejszy dopiero
                                    wieczorem.
                                    • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 00:24
                                      to drugie musialam wywnioskowacsmile niestety, wieczorem bede sie uczyc, musze
                                      posiasc jakas wiedze na niedziele.

                                      xx.
                                      • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 00:38
                                        Zatem suszone buractwo przekażesz mi innym razem. Ja sobotnie południa mam
                                        biegane, taka rola jedynaka. Mam nadzieję, że wybaczysz smile
                                        • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 07:54
                                          just got upuncertain wybaczyc wybacze, nic nie szkodzi. to co, nie biore ich dzis do
                                          torebki..?smile

                                          xx.
                                          • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 15:47
                                            Dzizas, spałaś tak krótko.
                                            Nie bierz, umówimy się na jakiegoś kawulca i wtedy przekażesz mi ten skarb.
                                            • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 16:10
                                              spalam krocej, od pierwszej mniej wiecej. w dodatku okazalo sie, ze egzamin jest
                                              o godzine pozniej, grr. dobrze, juz za mna.

                                              jasne, jakby co, jest mail i tel.

                                              xx.
                                              • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 16:15
                                                Dokładnie tak, a jak podejście do wieczornego uczenia się?
                                                W której części Legionowa mieszkasz?
                                                • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 16:36
                                                  podejscie nastapismile jeszcze nie jest wieczor. a mieszkam w czesci Legionowa, hm,
                                                  w okolicach cmentarza (more or less).

                                                  xx.
                                                  • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 16:47
                                                    Czyli za torami, tam gdzie po wielu meandrach dociera 801. Bez samochodu chyba
                                                    tam byłoby ciężko funkcjonować?
                                                    Mam w lodówce słoik ćwikły - póki co pocieszę się nią smile
                                                  • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 16:51
                                                    troche w bok od trasy 801 i jakos sobie daje rade bez samochodusmile przebiegam
                                                    przez tory i wsiadam do transiaka.

                                                    cwikly nie lubie, ale lubie buraki z papryka i cebula, takie jakby marynowane.
                                                    slodkawo-kwaskowate, bdb do obiadku albo zimnego mieska.

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 16:59
                                                    anexxa napisała:

                                                    > troche w bok od trasy 801 i jakos sobie daje rade bez samochodusmile przebiegam
                                                    > przez tory i wsiadam do transiaka.
                                                    >
                                                    No fakt, a nie jeździsz nigdy PKP?

                                                    > cwikly nie lubie, ale lubie buraki z papryka i cebula, takie jakby marynowane.
                                                    > slodkawo-kwaskowate, bdb do obiadku albo zimnego mieska.
                                                    >
                                                    Nie jadłem, chcę tego spróbować i to koniecznie.
                                                  • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 17:11
                                                    pkp jezdzi za rzadko jak na moje potrzeby. transiak pojawia sie max w ciagu
                                                    kwadransa od stawienia sie na przystanek (w dni powszednie) i ma idealna z
                                                    mojego punktu widzenia trase.

                                                    te drugie buraki powinnam miec jeszcze w domu, o ile ukochany nie spozyl
                                                    wszystkich, moge Cie uszczesliwisc sloikiemwink

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 17:28
                                                    Jeszcze kilka takich tematów i na tą kawę przyjdziesz z plecakiem na stelażu smile
                                                  • anexxa Re: buraki suszone 31.01.04, 17:37
                                                    rotflwink wyobrazilam to sobie. ale nie, ja mam _naprawde_ pojemna torebkewink

                                                    no dobrze, przenosze sie na kanape. ale pewnikiem jeszcze wlacze ekran na chwile.

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: buraki suszone 31.01.04, 23:35
                                                    Rozumiem, że Anexxa - posiadaczka ogromnej tory właśnie wkuwa "coś tam"
                                                    i bardzo mądra wstanie jutr na uczelnię...
                                                  • anexxa wkuwanie. or not. 01.02.04, 00:35
                                                    taaa, pewnie. jak widac na zalaczonym obrazku.

                                                    jutro (err, dzis!) dwa egzaminy, oba politologiczne - przy czym na jednym moge
                                                    miec wszystkie notatki swiata (co zaowocowalo zadrukowaniem kilkudziesieciu
                                                    kartek wynikami szukania w guglach), a na drugim tylko to, co w glowie. ponadto,
                                                    wykladowca od tego drugiego jest tak lebskim gosciem, ze pomimo wysokiego
                                                    mniemania o sobie, na jego wykladach czulam sie jak totalna kretynka (nie wiem i
                                                    nie jestem w stanie sie nauczyc, jak sie nazywal np. dunski minister pracy w
                                                    1987). egzamin widze wiec tak sobie, chyba ze jakims cudem pytania beda na
                                                    myslenie, a nie na blaszana wiedze.

                                                    torba spakowana, kupilam sobie dzis w prezencie za pojscie na egzamin "brick
                                                    lane" niejakiej moniki ali. cos mi mowi, ze to przepakowane "biale zeby" zadie
                                                    smith z zeszlego (chyba, albo 2k2) roku, ale stalo na froncie w traffiku i sie
                                                    nie powstrzymalam. na szczescie nie jest az tak wciagajace, zebym sie okopala w
                                                    lozku z ksiazka i czytala do switu. ale na pewno bede ja jutro czytac w drodze,
                                                    zamiast notatek.

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: wkuwanie. or not. 01.02.04, 00:56
                                                    A ja poczłapałem do Mamęcji, ucieszyła się kobieta. Nakarmiła mnie, przyjechał
                                                    szwagier ze swoim kuzynem (facetowi spaprali jakiś zabieg i po nim utył z 80 do
                                                    125 kg), pogadaliśmy i wróciłem do domciu bardzo na okrągło, przez puściutki
                                                    park. Super spacerek.
                                                  • anexxa Re: wkuwanie. or not. 01.02.04, 01:03
                                                    ha. to przynajmniej ktos poszedl na spacer. ja mialam ten ambitny plan, idac
                                                    jerozolimskimi i napawajac sie przyjemna, wiosenna prawie pogoda, ale jak
                                                    dowloklam sie do domu (tez na okraglo, spotkalam niewidziana tak ze trzy lata
                                                    kolezanke i odprowadzalysmy sie po okolicy), to jakos skleslam w sobie. dobrze,
                                                    ze chociaz nie zdazylam nic do psa o spacerze powiedziec, bo by sie biedak
                                                    zmartwil.

                                                    z ciekawszych rzeczy - widzialam (w L. City) idacego poboczem drogi pana z
                                                    czyms, co wygladalo na kijki narciarskie. wzrok, mimo wspomagania, mam taki
                                                    sobie, wiec uznalam, ze cos mi sie zdaje, po czym zblizylam sie do jegomoscia i
                                                    okazalo sie, ze nie tylko kijki. narty tez ma, a jakze. widac jezdzil na gorce
                                                    opodal. szkoda, ze topnieje, moze tez bym poszla?

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: wkuwanie. or not. 01.02.04, 01:12
                                                    Podobno ma być plus 6 stopni, a ja się zastanawiam gdzie mam kalosze i po
                                                    jakiego diabła będę prał garniak, skoro zaraz jakiś cymbał mnie ochlapie na
                                                    pierwszym lepszym skrzyżowaniu.
                                                    Jutro pójdę z buta do Mamęcji, a od niej na spacer po osiedlu. Jak przez 5 dni
                                                    bywam w Centrum - tak w weekend jest to ostatnie pragnienie.
                                                  • anexxa Re: wkuwanie. or not. 01.02.04, 01:17
                                                    6?! eee. dzis uslicznilam sobie spodnie sola z ulic, spralam je i wysuszylam,
                                                    wiec jutro (no, dzis, whatever) beda cale w blotku? superb.

                                                    ide spac.

                                                    xx. zrezygnowana
                                                  • sloggi Re: wkuwanie. or not. 01.02.04, 01:20
                                                    Kolorowych Ani snów, puchatych różowych aniołków na poduszce.
                                                  • anexxa Re: wkuwanie. or not. 01.02.04, 09:00
                                                    dziekuje. aniolki juz pofrunely z powrotem do siebie. wyszlam na sekunde do psa
                                                    i widze, ze dzis final zawodow w kategorii "najbardziej nienadajaca sie do
                                                    spacerow pogoda". jest na plusie, a jakze. rowniez sa kaluze i pada z nieba
                                                    jakies cos.

                                                    dobrze, ze chociaz nie mam nawyku denerwowania sie przed egzaminami.

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: wkuwanie. or not. 01.02.04, 12:17
                                                    Jedynym objawem stresowym u mnie jest "suchość w gardle" i przed każdym
                                                    egzaminem chrząkam jak nakręcony.
                                                  • anexxa mow mi: mistrzyni! 01.02.04, 18:43
                                                    no, moze nie tak calkiem mistrzyni, ale mam juz wyniki jednego egzaminu i
                                                    poszedl mi nadspodziewanie dobrze. wlasnie pije swoje zdrowie.

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: mow mi: mistrzyni! 01.02.04, 23:27
                                                    Gratulacje, naprawdę.
                                                  • anexxa Re: mow mi: mistrzyni! 02.02.04, 01:12
                                                    dziekuje, naprawde.

                                                    xx.
                                                  • sloggi Re: mow mi: mistrzyni! 02.02.04, 21:23
                                                    Ależ proszę Mistrzyni - nie ma sprawy.
    • smia Re: Powidełka... 30.01.04, 15:16
      uwielbiam powidla z jarzebiny, ktore robi moja mama! nie wiem, co jeszcze do
      nich dodaje, chyba jablko. sa srednio-slodkie, z posmakiem goryczki. pycha!
      smile))
      poza tym domowej roboty brzoskwiniowe (uklon w strone producenta zelfixu). i
      ogolnie nie-sklepowe.
      z kupnych, to powidla sliwkowe Lowicza sa na topie listy.
      • f.l.y Re: Powidełka... 30.01.04, 16:53
        i ja sie dolacze: dzem z czarnej porzeczki i jagodowy Lowicza, powidla sliwkowe
        nie kochajacej mnie tesciowej wink/nie szkodzasmile/
        poza tym bezskutecznie poszukuje w sklepach dzemu z czerwonej porzeczki..
        krakusi pisali, ze maja - my w W-wie nieeeeee.....
        /jakbyscie zobaczyli gdzies, dajcie znac/

        milego,
        F
      • geograf Re: Powidełka... 30.01.04, 18:59
        y...czy jarzębina nie jest trująca?
        możesz podac przepis?
    • snow.white Re: Powidełka... 30.01.04, 16:47
      pierwsze miejsce-sliwkowe powidelka,mojej mamysmile
      drugie-mus jablkowy,tez made by mama
      dalej-czarna porzeczka,wisnia,jagoda lub jezynowy-te sa kupne,ale pyyychasmile)
      zwlaszcza lubie male pesteczki w jezynowym-choc to chyba nienormalnewink)
    • geograf Re: Powidełka... 30.01.04, 19:04
      Dżemy,powidła-uwielbiam.
      Żałuję tylkoi,że w tych kupnach to więcej chemii,cukru i żelatyny aniżeli
      rpawdziwych owocówsad
      Lubię dżemy truskawkowe, z czarnej porzeczki, moja mama natomiast robi pyszny
      dżem z aronii i jabłka oraz mus jabłkowysmile
      pycha!
    • wgfc Re: Powidełka... 30.01.04, 19:34
      Sloggi napisał:

      > Lubicie dżemy, marmolady lub powidła? Jakie...

      Przez te Twoje bułeczki z powidłami kupiłem dziś powidła śliwkowe
      Zrobiłeś mi smaka smile
      Z dżemów najbardziej lubię truskawkowy i wiśniowy, preferuję niskosłodzone.
      Ale oczywiście zjem każdy smile
      • olga55 Re: Powidełka... 31.01.04, 13:36
        Oooo Wy dranie przebrzydłe.Musiałam zrobić skok na szafki z przetworami.Hmmmm
        mały remanencik by sie tu przydał...niech no pomyslę...no powidełka,mniam,dzem
        z aronii,wisnia,mniam...nie,nie kochani nie macie do czynienia z mistrzem
        rondla.To wszystko moja Mamcia (wyjątek-pigwa).Uuuuch zaraz zaszaleję...
        • sloggi Re: Powidełka... 31.01.04, 15:50
          Rozumiem, że połasuchowałaś?
          A z czym zjadłaś te cuda kulinarne?
    • wgfc Re: Powidełka... 31.01.04, 15:36
      Wszedłem właśnie na stronę firmy Prospona , która przetwarza owoce i
      warzywa smile Wczoraj w naleśnikach były wyprodukowane przez tę firmę Jabłka prażone ‘szarlotka’ - były bardzo dobre, polecam.
      • sloggi Re: Powidełka... 31.01.04, 15:53
        Widzę, że dezetoza linkawa Ciebie też opadła? Może to i dobrze, wygląda to
        super.
        • wgfc Wątek deserowy 31.01.04, 16:21
          Sloggi napisał:

          > Widzę, że dezetoza linkawa Ciebie też opadła?

          Sam się nauczyłem smile
          Przed chwilą byłem w kuchni i myślałem sobie właśnie o tym,
          czy ktoś mnie w końcu pochwali za to, że nauczyłem się robić ładne linki smile)

          > Może to i dobrze, wygląda to super.

          Dziękuję.

          A w kuchni zrobiłem sobie taki o to deser: kisiel jabłkowy Gellwe Słodki Kubek z wrzuconymi do środka Jabłkami prażonymi ‘szarlotka’ . Bardzo dobry efekt wyszedł smile
          • sloggi Re: Wątek deserowy 31.01.04, 16:31
            wgfc napisał:
            >
            > A w kuchni zrobiłem sobie taki o to deser: kisiel jabłkowy Gellwe Słodki Kubek z wrzuconymi do środka Jabłkami prażonymi ‘szarlotka’ . Bardzo dobry efekt wyszedł smile

            A dupa rośnie!!!!!!!!!!!!!!!!
            • wgfc Re: Wątek deserowy 31.01.04, 16:40
              Sloggi napisał:

              > > Bardzo dobry efekt wyszedł smile
              >
              > A dupa rośnie!!!!!!!!!!!!!!!!

              Może wyrośnie "niezła dupa" tongue_out
              • sloggi Re: Wątek deserowy 31.01.04, 17:05
                Rozumiem, że chcesz aby była traktowana deserowo?
                No cóż.
    • sloggi Re: Powidełka... 01.02.04, 12:20
      Aby uprzedzić ewentualne spekulacje - zaraz idę kupić kilka słoików powodeł.
      Kupowanie po jednej sztuce jest nie jest zgodne z podstawami logistyki. Może
      ktoś ma namiar na hurtownię powideł?
      • anexxa Re: Powidełka... 01.02.04, 18:47
        jedyna rada - skoczyc autkiem do sklepu, gdzie sprzedaja fajne powidla na
        sztuki, kupic wieksza ilosc, wsadzic w gustowny skladany koszyk, zaniesc do
        domu, zaparzyc herbatke i ulozyc sie wygodnie na kanapie.

        xx.
        • geograf Re: Powidełka... 01.02.04, 22:27
          a brzuch i tyłek rośnie...
          to już lepiej pojechać tam ZTM/MPK, spalić trochę kalorii (np. z nerwów) i
          później nadrabiaćsmile
          a jak hurtowo-Sloggi,...może Makro/Selgros?nie znam się na warszawskich
          hurtowniach spożywczych...
          • anexxa Re: Powidełka... 01.02.04, 23:15
            no, ja selgrosa znam dobrze. i wiesz, zasadniczo tam robie zakupy, ale jest
            problem - ilosc minimalna. jesli zgrzewka dzemow to 6 sloiczkow, to spoko. ale
            jak 12, to juz niechetnie, bo jak sie nie daj boze okaza nie takie dobre albo
            zwyczajnie mi znudza, to beda staly w piwnicy do usmiechnietej smierci (bo pies
            ich nie zjesmile). najlepsze sa miksy - materne tak sprzedaje swoje dzemiki (dzis
            byl grany dzemik brzoskwiniowo-jakistam, bdb), ale nie zawsze cos takiego jest w
            ofercie, a nie mozna robic samodzielnych miksow, jesli zgrzewka jest nieruszana
            (na szczescie jogurty mozna miksowac, a 16 jogobelli to jeszcze nie taka ilosc).

            xx. spozywcza
            • geograf Re: Powidełka... 01.02.04, 23:27
              tak, tak..sam miksowałem swego czasu jogurtysmile
              jugorty-w przeciwieństwie do dżemów-są towarem znacznie szybciej "wychodzącym" z
              lodówki,więc można kupić więcej..
              faktycznie..12 jogurtów bym nie kupił,bo ile można jeść tego samego?!

              ciekawe co Sloggi wykombinuje z hurtowniąwink
              • sloggi Re: Powidełka... 01.02.04, 23:35
                Kupiłem 2 słoiki powideł i jeden dżemu z czarnej porzeczki.
                • anexxa Re: Powidełka... 02.02.04, 01:14
                  o, to jak napoczniesz ten czarnoporzeczkowy, to powiedz prosze, czy slodki jest,
                  czy raczej kwaskowaty. i jesli to drugie, to kto go produkuje.

                  xx., ktora cos by zjadla, chociaz pora taka troche nieposilkowa
                  • sloggi Re: Powidełka... 02.02.04, 21:26
                    Jest sam raz, produkr markowany przez Carrefour, producent Stovit Bydgoszcz.
                    • anexxa Re: Powidełka... 02.02.04, 22:44
                      to sie rozejrze. co prawda kerfur mi ekstremalnie nie po drodze jest, ale co
                      tam. musze sobie zrobic prezent za dzis. o ile bede w stanie jutro zwlec sie z
                      lozka (bylysmy dzis z przyjaciolka i jej narzeczonym na kursie tanca
                      nowoczesnego, pierwsze zajecia za nami - do j lo jeszcze nam daaaleeekooo).

                      xx.
                      • sloggi Re: Powidełka... 02.02.04, 23:08
                        Zatem jedz dużo powideł, będziesz miała co spalać.
                        • anexxa Re: Powidełka... 02.02.04, 23:19
                          mam co spalac, bo jadlam juz wczesniej duzo powidel:>

                          xx.
                          • sloggi Re: Powidełka... 03.02.04, 08:21
                            A może czas opatentować jakąs nową dietę "powidłową"?
                            • anexxa Re: Powidełka... 03.02.04, 10:10
                              dieta powidlowa - czemu nie. jakis czas temu w "samym zdrowiu" pisano o diecie
                              lodowej - lody na kazdy posilek, podobno od tego sie chudnie i zmniejsza sie
                              laknienie.

                              xx.
                              • sloggi Re: Powidełka... 03.02.04, 21:44
                                anexxa napisała:

                                > dieta powidlowa - czemu nie. jakis czas temu w "samym zdrowiu" pisano o diecie
                                > lodowej - lody na kazdy posilek, podobno od tego sie chudnie i zmniejsza sie
                                > laknienie.
                                >
                                > xx.

                                Dziwisz się? Po kilku dniach masz wstręt do lodów i tyle smile
                                • anexxa Re: Powidełka... 04.02.04, 10:49
                                  eeee tam. dobre lody sorbetowe moge jesc bez wiekszych ograniczen. ale fakt, tam
                                  chyba byla mowa o takich klasikachwink

                                  xx.
                                  • sloggi Re: Powidełka... 09.02.04, 01:35
                                    Lody sorbetowe? (a co to?)
                                    • anexxa Re: Powidełka... 09.02.04, 02:02
                                      no nie mow, ze nie wiesz. lody bez mleka. zielona budka ma takie w ofercie w
                                      porecznych, pollitrowych pojemnikach - cytrynowe, malinowe i truskawkowe. poza
                                      tym, sa takie lody na patyku, w zaleznosci od firmy produkujacej wygladaja mniej
                                      lub bardziej jak kredka i nazywaja sie jakos tak (kredka, kolorek czy cos tam
                                      takiego).

                                      mozemy te kawe wypic we fragoli w GM, tam na pewno maja takie lody w stu
                                      smakach, do kawy w sam raz:>

                                      xx.
                                      • sloggi Re: Lody sorbetowe 09.02.04, 02:06
                                        I to są te lody bez mleczne robione na bazie soków owocowych? (w życiu nie
                                        przyszłoby mi do głowy, że one są sorbetowe). Z Tej serii są lody Frugo, które
                                        bardzo lubię. A czy jadasz te bezmleczne pod pretekstem, że mają mniej kalorii?
                                        • anexxa Re: Lody sorbetowe 09.02.04, 14:14
                                          tak, to te lody. lodow Frugo, o dziwo, nie jadlam. jadam je nie ze wzgledu na
                                          kalorie, bo ja sie takimi sprawami raczej nie zajmuje - po prostu, sorbetowych
                                          moge zjesc wiecejwink no i zdecydowanie lepiej chlodza w lecie.

                                          xx.
                                          • sloggi Re: Lody sorbetowe 09.02.04, 22:02
                                            Wtedy tylko bierze w łeb reklama typu "nasze lody nie są z wody". Gdzie Ty to
                                            kupujesz w wiaderku?
                                            • anexxa Re: Lody sorbetowe 09.02.04, 22:29
                                              w sklepie kupuje. normalny spozywczak w las legionovias, ale i na mazurach
                                              kupowalam, wiec chyba wiaderka nie sa trudne do napotkania.

                                              xx.
                                              • sloggi Re: Lody sorbetowe 09.02.04, 22:33
                                                Zacznę się uważniej przyglądać wiaderkom z lodami.
                                        • sloggi Re: Lody sorbetowe 02.05.04, 22:49
                                          Naszło mnie na powidła, zatem dwie kromeczki już zjadłem - ale to chyba nie
                                          jest koniec.
                                          • wgfc Re: Lody sorbetowe 02.05.04, 22:53
                                            Sloggi napisał:

                                            > Naszło mnie na powidła, zatem dwie kromeczki już zjadłem - ale to chyba nie
                                            > jest koniec.

                                            Nie zapominaj, że były też trzy ogórki konserwowe i zupka jarzynową z torebki !
                                            • sloggi POWIDŁA 02.05.04, 22:57
                                              Też, ale ja ostatnio mam wilczy apaetyt, o czym niestety świadczy mój rosnący
                                              brzuch.
    • olga55 Re: Powidełka...juz jestem back 01.02.04, 21:48
      Zamilkłam nie z powodu przejedzenia w/w w tytule,ani dlatego,że obawialam
      się,ze ktoś zechce mnie namierzyć i napaść na moje zapasiki.Wybyłam do
      konia.Zabrałam ze sobą słoiczek.Okazało sie nagle (ach, co za uczucie),że mam
      duuuużo znajomych.Okazało sie również,ze brak łyżeczki nie jest absolutnie
      ŻADNĄ przeszkodą w konsumpcji.Ach te paluchy, wpychane i oblizywane i znowu
      wpychane.Nakręcić by taki spocik reklamowy...No,ale po wejściu do Unii jedzenie
      paluchami zostanie zabronione,bo bedzie niezgodne z czymś tam.Póki co,łasujcie
      ile sie da i jak sie da.
      POŻERACZE POWIDEŁ ŁĄCZCIE SIĘ!
      MLASK!
      • sloggi Re: Powidełka...juz jestem back 02.02.04, 21:28
        No widzosz jaki świat jest...........słodki.
        • zenta1 Re: Powidełka...juz jestem back 02.05.04, 23:01
          lubię wszystkie dżemy i powidła. Jako 5-6-letni brzdąc zażyczyłem sobie na
          urodziny słoik dżemu truskawkowego.
          • zenta1 Re: Powidełka...juz jestem back 03.05.04, 11:48
            ... i dostałem.Tylko to.
            • to.ya Re: Powidełka...juz jestem back 03.05.04, 11:50
              zenta1 napisał:

              > ... i dostałem.Tylko to.

              A teraz: co sobie życzysz na urodzinki?
              smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka