Dodaj do ulubionych

Widzimisię pediatry

28.02.12, 19:08
- Przed dwoma dniami usłyszałem rzecz absurdalną. Matka ma przez sześć miesięcy karmić piersią i recepta na mleko nam się nie należy, bo takie są wytyczne NFZ.
(..)
- Nie wypisujemy mleka i koniec - powiedziała lekarka, która nie chce się przedstawić. - Być może jest to niesprawiedliwe, ale z drugiej strony dlaczego za dziecko alergiczne ma płacić państwo? Każdy rodzaj choroby wymaga od pacjentów ponoszenia kosztów. Ja już raz karę za recepty na mleko zapłaciłam. Wysoką karę - 3 tys. zł. Więcej błędu nie popełnię.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11233129,Widzimisie_pediatry__Nie_dam_recepty_na_mleko.html
Obserwuj wątek
    • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 28.02.12, 20:00
      No nie wiem. Do mnie przemawia stanowisko zajęte przez lekarkę.
      • mamalgosia Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 10:49
        Ja dodam, że jedno dziecko karmiłam przez jakiś czas piersia i jest alergikiem, drugie całkiem butelkowe nie ma alergii
        • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 23:37
          Nie ma aż tak prostej zależności pomiędzy (nie)karmieniem a alergią. Niestety uncertain
    • marcin_rz Re: Widzimisię pediatry 28.02.12, 20:31
      czy to już jest ta polityka prorodzinna? bo nie nadążam za reformami
    • jhbsk Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:26
      System jest chory od dawna.
      • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:35
        jhbsk napisała:

        > System jest chory od dawna.

        Tak mi się przypomniało, że i tak "najlepsze" z ostatnich numerów wydaje mi się finansowanie przez NFZ obuwia ortopedycznego.

        Jeśli lekarz przepisze receptę na obuwie (w tym przypadku ważne słowo), niektórzy urzędnicy NFZ uważają, że refundacja należy się tylko na JEDEN but..
        Dodam, że takie buty mogą kosztować nawet 700-800 złotych, więc kasa ogromna.

        Tak więc, aby się otrzymało refundację na oba buty (czytaj: na obuwie ortopedyczne), bezpiecznie jest, jeśli lekarz wypisze DWIE recepty, oddzielną na każdy but. Absurd? "to jest Polska właśnie" (niestety).

        B.

        • jhbsk Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:39
          I dlatego urzędników musi być coraz więcej. Przecież trzeba najpierw wymyślać, a potem odkręcać takie absurdy. Nie może być za łatwo.
    • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:35
      A swoją drogą jaki odsetek matek nie karmi tylko dlatego,. że może im się zdeformować biust? Ja znam sporo pań, które nie karmiły powyżej 3 m-ca, bo nie.
      • nioma Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:39
        A ja karmilam poltora roku.
        Oszczednosc kasy, oszczednosc czasu, wygoda na maxa a dzieciak zdrowy: nigdy nie chorowal i nie choruje po dzis dzien.
        • jhbsk Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:40
          Ja rok. Argumentacja jak wyżej. Żadnych butelek, podgrzewaczy, mieszanek, wyparzania sprzętu...
        • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:44
          Jestem chłopem, więc moje zdanie nie ma znaczenia, ale mnie bawią kobiety decydujące się na dziecko, które chcą urodzić na pstryknięcie palcami, bez porodu, potem nie karmić żeby cyce nie oklapły, żeby brzuch był znów jędrny, a narządy płciowe sprężyste. No niestety macierzyństwo to zmiany ciała, często nieodwracalne i to jest cena za bycie mamą. Zaraz będą leciały gromy, ale ja uważam, że nie każda kobieta musi mieć dzieci smile
          • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:52
            ale czemu gromy mają lecieć? Moja siostra nie ma dzieci z wyboru i m.in. od niej nauczyłam się tolerancji. Mamy totalnie inne plany na życie, ale czy to znaczy że jej lub mój jest gorszy? Oczywiście uważam, że nie. To kwestia wyborów. Ona nie ma tego, co ja mam, ale też ja nie mam tego co ona. I żyjemy, umiemy rozmawiać i nie zagryzamy się wink

            Ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem nienormalna, bo znając ból porodu (po pierwszym) nie zdecydowałam się na żadne znieczulenie przy kolejnych. A ja się uparłam, że znieczulenie może źle wpłynąć na dziecko (zaburza odruch ssania itd.) i wybrałam coś gorszego dla mnie, ale chciałam kolejnej dwójce oszczędzić chemii i "ogłupienia".
            Spora grupa mam tego nie rozumiała. Dla mnie odkąd jestem mamą włączył się inny instynkt i dzieci są "po pierwsze". A dopiero później ja. Może faktycznie jestem dziwna wink
      • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:41
        sibeliuss napisał:

        Ja znam sporo pań, które nie karmiły powyżej 3 m-ca, bo nie.

        Kurczę, to dla przeciwwagi musimy się poznać smile (trójka tylko na mleku, nie poznały w ogóle smaku mleka w proszku).
        Byłam ewidentnie za tym, aby karmić je naturalnie, chociaż nie jestem wojującą fanatyczką. Jeśli ktoś nie może, nie chce, to oczywiście jego sprawa. Mój wybór był taki i w ogóle nie żałuję. A na biust nie narzekam wink
      • jhbsk Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 08:41
        Uważam, że biust mam ładniejszy niż przed ciążą. W moim wypadku zamiast deformacji jest poprawienie wyglądu.
        • nioma Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 10:50
          akurat w moim przypadku karmienie zaszkodzilo ale...
          skoro sie zdecydowalam na urodzenie to cos za cos, a wiec:
          - karmienie
          - siedzenie w domu z dzieckiem dopoki nie poszedl do przedszkola (3 lata)
          - poswiecanie czasu itp itd
          OK, mialam wyjete 3 lata z zyciorysu ale:
          - mlody czytal w wieku niecalych 4 lat
          - swietnie liczyl, byl i jest niezwykle elokwentny
          - nigdy nie chorowal
          Cos za cos.
          Nie da sie zjesc ciasteczka i miec ciasteczka. Po co miec dziecko jak sie je oddaje zaraz po urodzeniu niani?
          • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 10:55
            nioma napisała:

            > Po co miec dziecko jak sie je oddaje zaraz po urodzeniu niani?

            Bo inni mają
            bo pasuje do wizerunku idealnego stadła
            bo komuś trzeba zostawić to czego się dorobiło
            bo uratuje się związek
            bo ludzie wywierają presję
            ......
            • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:00
              Bo czasem nie ma innego wyjścia niż niania (ewentualnie babcia), jeśli nie chce się pracy stracić?
              • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:03
                I jeszcze - 'nie chce' lub 'nie można' sobie na utratę pracy pozwolić
                tak z powodów stricte finansowych, jak i z powodu wypadnięcia z zawodu
                • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:05
                  Zatem po co to dziecko skoro nie ma dla niego czasu?
                  • marcin_rz Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:29
                    słyszałeś o czymś takim jak szczęscie posiadania dziecka i pragnienie aby je mieć?

                    Odpowiem ci dlaczego dziecko oddaje się niani.
                    po pierwsze. Wykonując wolny zawód masz pół roku świadczeń na dziecko, no ale, ten zawód trzeba jakoś wykonywać, aby opłacać inne składki, świadczenia, więc i tak musisz wychowując dziecko mieć kontrolę nad dotychczasowym życiem, przynajmniej u nas tak było, bo nie jesteśmy pasożytami społecznymi i nie żerujemy na socjalu.
                    po drugie: od niedawna dziecko do przedszkola przyjmują w wieku trzech lat, wobec czego...w 2,5 roku dziecko powinno się samo sobą zajmować, samo przewijać karmić.
                    po trzecie: przedszkola różnie sobie liczą za "przechowanie " dzieciaka, standardem jest 4 - 6 godzin, za każdą godzinę nadprogramową sporo się płaci, a nie daj Boże spóźnić się po dziecko. W dodatku zostaw takie dziecko na 8 - 9 godzin, to jest sadyzm nad nim.
                  • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:29
                    Brak czasu, jak i poświęcanie go, to pojęcia względne.
                    Dziecko potrzebuje opieki, najlepiej bliskiej osoby - matki, ojca, ale czy w każdym przypadku ma to oznaczać opiekę 24/24 i 7/7?
                    Rezygnacja z pracy zawodowej, choćby (chociaż w naszych realiach to chyba , niestety) na 3 lata, to właściwie śmierć zawodowa.
                    Może nie w przypadku osób pracujących w szeroko rozumianej ' budżetówce', choć i tu powracających po urlopach wychowawczych matek raczej nie wita się kwiatami wink, może nie w przypadku pracy w np.sklepie, ale o i ilu pracodawcach w firmach prywatnych ochoczo zatrudniających na umowę o zastępstwo, a następnie przyjmujących chcące powrócić do pracy matki słyszałeś?
                    I nie na okres samego macierzyńskiego (tu, zgoda, zwłaszcza w przypadku specjalistów - heh, specjalistektongue_out zdarza się), wszak czym są te zaledwie 3 miesiące, ale na cały okres urlopu wychowawczego?
                    I co mają zrobić matki lekarki (staże, specjalizacje), prawniczki (aplikacje) chociażby?

                    No i jeszcze jedno - dlaczego właściwie rozmawiamy o matkach tylko?
                    Przecież ojciec to równoprawny rodzic - ilu znasz panów rezygnujących z pracy zawodowej na okres 3 lat?

                    • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:36
                      chlodne_dlonie napisała:
                      >
                      > No i jeszcze jedno - dlaczego właściwie rozmawiamy o matkach tylko?
                      > Przecież ojciec to równoprawny rodzic - ilu znasz panów rezygnujących z pracy z
                      > awodowej na okres 3 lat?
                      >
                      Znam dwóch, jeden wziął tacierzyńskie, drugi zaczął pracować w domu.
                      • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:39
                        A jakie zawody ci panowie uprawiają?
                      • marcin_rz Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:43
                        tacierzyński to 2 tygodnie aż!!
                        • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:48
                          marcin_rz napisał:

                          > tacierzyński to 2 tygodnie aż!!

                          W naszym kraju to nie lada poświęcenie i fakt godny odnotowania smile
                          • marcin_rz Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:57
                            to nie było poświęcenie, to była przyjemność
                            • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 22:40
                              To miłe smile
                              Znam tatusiów, których te dwa tygodnie cieszyły.
                              Tyle, że jest to, moim zdaniem, raczej 'jaskółka' w systemie niż coś prawdziwie liczącego się - przedłuża czas opieki o zaledwie dwa tygodnie. Kudy nam do Skandynawów..
                        • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 14:11
                          Pan wziął bezpłatny urlop.
                          • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 22:36
                            sibeliuss napisał:

                            > Pan wziął bezpłatny urlop.

                            Ten, o którym wcześniej pisałeś, że zaczął pracować w domu?
                            Założył własną działalność czy leciał na zleceniach/dziełach od pracodawcy?
                            • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 13:30
                              chlodne_dlonie napisała:

                              leciał na zleceniach/dziełach od pracodawcy.
                              >
                              • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 13:45
                                > chlodne_dlonie napisała:
                                >
                                > leciał na zleceniach/dziełach od pracodawcy.
                                > >

                                Tak, napisała. A Sibeliuss odpisać chciał..?
                                wink

                                Jeśli prawidłowo odgadłam nader skróconą formę odpowiedzi OZ'a, to odpowiem:

                                W niektórych zawodach to możliwe.Wiedza z autopsji.
                                Co w innych przypadkach?
                                I jeszcze, pozwolisz - jaki był/jest ciąg dalszy tej historii?
                                Pan wrócił do pracy poprzedniej?

                                • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:24
                                  Wrócił i pracuje. Dzieć ma 5 lat.
                                  • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 21:02
                                    Happy end się znaczy. Cudnie smile

                                    Mniej wesoło mają przedstawiciele innych grup zawodowych, dla których opcja takiej pracy jest abstrakcją. A i takim dzieci się rodzą.
                                    Tak, wiem - ż y c i e.
                      • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:44
                        Pominąłeś pierwszą część mojej wypowiedzi, o matkach.
                        Bardzo proszę, odnieś się do poniższego:

                        > Brak czasu, jak i poświęcanie go, to pojęcia względne.
                        > Dziecko potrzebuje opieki, najlepiej bliskiej osoby - matki, ojca, ale czy w ka
                        > żdym przypadku ma to oznaczać opiekę 24/24 i 7/7?
                        > Rezygnacja z pracy zawodowej, choćby (chociaż w naszych realiach to chyba
                        >
                        , niestety) na 3 lata, to właściwie śmierć zawodowa.

                        > Może nie w przypadku osób pracujących w szeroko rozumianej ' budżetówce', choć
                        > i tu powracających po urlopach wychowawczych matek raczej nie wita się kwiatami
                        > wink, może nie w przypadku pracy w np.sklepie, ale o i ilu pracodawcach w firmac
                        > h prywatnych ochoczo zatrudniających na umowę o zastępstwo, a następnie przyjmu
                        > jących chcące powrócić do pracy matki słyszałeś?
                        > I nie na okres samego macierzyńskiego (tu, zgoda, zwłaszcza w przypadku specjal
                        > istów - heh, specjalistektongue_out zdarza się), wszak czym są te zaledwie 3 mie
                        > siące, ale na cały okres urlopu wychowawczego?
                        > I co mają zrobić matki lekarki (staże, specjalizacje), prawniczki (aplikacje) c
                        > hociażby?
                        • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 12:17
                          Nie podjąłeś rozmowy, Sibeliussie - szkoda, myślę.

                          Bo wiesz, skoro rzucasz pytanie (lekko populistyczne, swoją drogąwink) 'po co dziecko, skoro nie ma się dla niego czasu?', mogłabym Ci odpowiedzieć innym - jesteś zdania, że dzieci na świat powinni powoływać wyłącznie ci(czy też te), który są w stanie zapewnić swojemu potomstwu osobistą opiekę aż do..i no właśnie - czy wiek dość powszechnie przyjmowany za odpowiedni na rozpoczęcie opieki przedszkolnej uważasz za wystarczający, czy też powinno się go przedłużyć może..?

                          No i jak się ma ewentualny postulat 'przywiązania' matki do potomka do innego - by była osobą równorzędną w sensie zawodowym, ekonomicznym a przy tym interesującą, zadbaną i zainteresowaną potrzebami swego partnera..?
                          • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 13:32
                            chlodne_dlonie napisała:

                            dzieci na świat powinni powoływać wyłącznie ci(czy też te), który są w stanie zapewnić swojemu potomstwu osobistą opiekę aż do..

                            Ukończenia edukacji lub umiejętności samodzielnego utrzymania się.

                            >
                            >
                            >
                            >
                            • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 13:41
                              Równoznaczną z rezygnacją z pracy zawodowej jednego z rodziców,jeśli taka miałaby być cena za osobistą opiekę??

                              Nie wierzę, że to masz na myśli.
                              Efekt dążenia do maksymalizacji lakoniczności wypowiedzi się zemścił.

                              Pomyśl o przyroście naturalnym tongue_out
                              • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:23
                                Nie osobistą opiekę, a utrzymanie smile
                                Dziś śpię na stojąco.
                                • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 21:08
                                  sibeliuss napisał:

                                  > Nie osobistą opiekę, a utrzymanie smile
                                  > Dziś śpię na stojąco.

                                  Aaaaaa, taak - no to zmienia postać rzeczy. Diametralnie, rzekłabym.
                                  W innych Twoich wypowiedziach co prawda nie zauważyłam objawów braku koncentracji, ale skoro tak mówisz, to z pewnością tak jest.
                                  Wypocznij zatem dobrze dziśnajt wink
                    • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:41
                      chlodne_dlonie napisała:

                      > No i jeszcze jedno - dlaczego właściwie rozmawiamy o matkach tylko?
                      > Przecież ojciec to równoprawny rodzic - ilu znasz panów rezygnujących z pracy z
                      > awodowej na okres 3 lat?

                      Co tam 3 lata. Z własnego podwórka: syn urodził się, gdy córka miała 1,5 roku, więc bardzo szybko. Przez drugą ciążę czułam się źle, ale próbowałam nie marudzić i dawać jakoś radę. Akurat przypadała nauka chodzenia córki, kręgosłup dawał mi się bardzo mocno we znaki. Na ostatni miesiąc mąż wziął zwolnienie (tzw. "opiekę") na córkę.
                      W pracy dogryzali mu później przez rok. Szef komentował, że przecież żona jest w domu, więc po co opieka? Kogo obchodziło, że ledwo chodziłam, bo tak akurat znosiłam drugą ciążę (dla odmiany w pierwszej cały czas pracowałam, jeszcze dzień przez porodem byłam za biurkiem).
                      Może i zawodowodo mąż coś stracił (przeszedł mu wtedy obok nosa awans, na który czekał i liczył), ale u mnie zyskał wiele punktów i faktycznie bardzo mi wtedy pomógł.
                  • jhbsk Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 12:00
                    sibeliuss napisał:

                    > Zatem po co to dziecko skoro nie ma dla niego czasu?

                    Niezupełnie tak. Ma czas, tylko nie 24/24. Ja też mogłam wrócić do pracy (co było koniecznością ze względów finansowych) dzięki pomocy babci.
              • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:06
                Chciałabym być w przyszłości na tyle sprawną babcią, aby pomóc dzieciom zająć się ich pociechami. Zależy mi zwłaszcza na tym, aby córka mogła wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim, bo wiem co znaczy zostać w domu i wypaść "z obiegu". Cieszę się, że mogłam sama zająć się dziećmi, ale od strony zawodowej poniosłam za to bardzo wysoką cenę.
                • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:13
                  To smutne, że nie masz normalnych planów na starość. Swoje wychowałaś i jedyne oczekiwanie to znów niańczyć. A może tak zająć się sobą, wreszcie.
                  • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:33
                    Sib, ale to nie jest jedyne oczekiwanie. Popołudniami też można bardzo dużo zrobić smile

                    Chciałabym przyczynić się do tego, aby córce (zwłaszcza jej, bo to ona w razie czego zostałaby z dzieckiem) było łatwiej niż mnie.

                    Jeśli będzie ją stać na dobrą i odpowiedzialną opiekunkę, będę za, ale ważne jest dla mnie, aby nie powtórzyła mojego losu (zawodowo), czyli aby nie "została" w domu.
                    • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:38
                      beata_z_rudy napisała:

                      > ważne jest dla mnie, aby nie powtórzyła mojego losu (zawodowo)

                      Masz traume? Zobaczymy co ona na to powie smile
                      • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:42
                        Nie mam traumy, napisałam tak? wink
                        Nie mam kasy, ot co.
                • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:37
                  beata_z_rudy napisała:

                  > Chciałabym być w przyszłości na tyle sprawną babcią, aby pomóc dzieciom zająć s
                  > ię ich pociechami. Zależy mi zwłaszcza na tym, aby córka mogła wrócić do pracy
                  > po urlopie macierzyńskim, bo wiem co znaczy zostać w domu i wypaść "z obiegu".
                  > Cieszę się, że mogłam sama zająć się dziećmi, ale od strony zawodowej poniosłam
                  > za to bardzo wysoką cenę


                  Otóż to.
                  Obawiam się, Beato, że nikt, kto nie doświadczył takiego wyboru, nie zrozumie.
                  Teoria teorią a życie życiem.
                  Wystarczy się rozejrzeć ilu wysokiej klasy specjalistów (mężczyzn!!) rezygnuje z pieśnią na ustach z kariery zawodowej, by oddać się wychowywaniu własnego potomstwa w kluczowym dla rozwoju okresie pierwszych 3 lat życia.
                  Ilu takich znasz? Bo ja żadnego.
                  Nawet ze słyszenia.
                  • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:39
                    Ja znam jednego, byłego sąsiada. Nie wiem jakie stanowisko zajmował, wiem że żona pracowała na wysokim stanowisku w banku.
                  • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:45
                    >Wystarczy się rozejrzeć ilu wysokiej klasy specjalistów (mężczyzn!!) rezygnuje z pieśnią na ustach z kariery zawodowej, by oddać się wychowywaniu własnego potomstwa w kluczowym dla rozwoju okresie pierwszych 3 lat życia.

                    Ale po co zmieniać coś co jest zgodne z naturą?
          • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:44
            >Nie da sie zjesc ciasteczka i miec ciasteczka. Po co miec dziecko jak sie je oddaje zaraz po urodzeniu niani?

            Też mnie to dziwi, zwłaszcza gromy Pań typu " Bezczelne nianie żądają 1500 zł miesięcznie za opiekę, a przecież ja sama zarabiam 1500zł" albo żale, że po opłaceniu niani zostaje im z pensji 200 zł, w tym 100 zł trzeba przeznaczyć na dojazd do pracy.
            Szczerze mówiąc nijakiego sensu w tym nie widzę, skoro po odliczeniu niani nie zostaje z pensji nic albo góra 100 zł jaki jest sens jej zatrudniania?
            Chyba nie tyle chodzi o samą pracę i kasę z tym związaną, ale by jak najszybciej wybyć z domu od niemowlaka "bo już mam dosyć siedzenia w domu" sad
            • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 15:26
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Chyba nie tyle chodzi o samą pracę i kasę z tym związaną, ale by jak najszybcie
              > j wybyć z domu od niemowlaka "bo już mam dosyć siedzenia w domu" sad

              Może też chodzić o to by nie "wypaść' z zawodu. Tyle, że kobiety mające tego typu "problem" raczej nie zarabiają 1500zł.
              • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 22:48
                piotr_57 napisał:

                > Może też chodzić o to by nie "wypaść' z zawodu.

                Dokładnie tak.

                > Tyle, że kobiety mające tego typu "problem" raczej nie zarabiają 1500zł.

                Na początku drogi zawodowej, zaraz po studiach, na stażach czy aplikacjach np. - i owszem.
                Czasem trzeba pomyśleć nieco bardziej 'długofalowo' i zacisnąć zęby, by po paru latach mieć lepsze perspektywy. Zostając z dzieckiem w domu niestety te perspektywy się zaprzepaszcza.
                • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 10:37
                  Trzy lata to nie wieczność, jak ktoś jest zdolny i ma odpowiednie kompetencje to znajdzie pracę, a jak ktoś pracował (takie osoby też są) na prostych stanowiskach nie wymagających wykształcenia tym bardziej znajdzie.
                  A zresztą prawda jest taka, że jak się ma znajomości to czy siedzi się w domu miesiąc czy pięć lat pracę się znajdzie.
                  • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 10:43
                    Mówisz o jednym dziecku, u mnie było w sumie 10 lat. Też się da, nawet przy znajomościach? smile
                  • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 12:04
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Trzy lata to nie wieczność, jak ktoś jest zdolny i ma odpowiednie kompetencje t
                    > o znajdzie pracę, a jak ktoś pracował (takie osoby też są) na prostych stanowis
                    > kach nie wymagających wykształcenia tym bardziej znajdzie.

                    Zwróć, proszę, uwagę o jakich profesjach pisałam.
                    • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:14
                      O wiele więcej jest osób wykonujących proste prace lub na przeciętnym poziomie niż wysokiej klasy specjaliści.
      • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:37
        Panie zwierzają się męskim znajomym, że nie karmią z powodu deformacji biustu?
    • mamalgosia Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 10:48
      Ale mleko modyfikowane jest na receptę? Niby dlaczego? Na kiełbasę dla pięciolatka nie mam recepty
      • skiela1 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 13:51
        > Ale mleko modyfikowane jest na receptę?

        Dla mnie to nowosc ,nie wiedzialam tego.
        Tu gdzie mieszkam kazde dziecko dostaje 'mlekowe' ,ale kazde ,nie tylko alergiczne.
    • marcin_rz Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:04
      Kobiety z różnych przyczyn nie chcą karmić dzieciaka. Najgorzej, jeśli chcą, a np. nie mogą, bo dzieciak np. ma takie uczulenie na białko, że tylko sztuczne mleko ratuje sytuacje.
      Jedna puszka 30 - 40 zł. Życzę powodzenia przy takim podejściu rządzących, przy budowie wyżu demograficznego.
      • nioma Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 11:53
        o, ktos poruszyl temat babci.
        uwazam, ze nie ma nic gorszego niz urodzic dziecko i oczekiwac, ze zajmnie sie nic babcia. jest to najobrzydliwsza forma egoizmu, to oczekiwanie pomocy.
        z jakiej racji, opieke nad dzieckiem ma przejmowac babcia? osoba, ktora w koncu ma czas dla siebie, luz itp? Teraz ma poswiecic wszystko wnuczce? Bo jej dziecko chce isc do pracy?
        Skad to sie w nas bierze? Ten egoizm, to patrzenie na czubek wlasnego nosa?
        Jesli stawiamy na kariere zawodowa to nie mamy dziecka.
        PROSTE!
        Nie da sie tego pogodzic tak, zeby wszyscy byli szczesliwi. Nie wystarczy wpasc po pracy do domu i cmoknac dzieciaka w czolko. I tyle. Bo mamusia/tatus zapracowani.
        Nie da sie.
        • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 12:05
          Ja od mojej mamy nie oczekiwałam takiej pomocy, zwłaszcza że przy pierwszej dwójce pracowała i trudno, abym jej kazała się zwolnić z pracy wink

          Drugi biegun: mam koleżankę, której teściowa (nie matka) przeszła na emeryturę, aby zająć się wnukiem.

          Bywa i tak.

          To co napisałam, oznaczało: chcę dać mojej córce możliwość: jeśli masz taką potrzebę, wróć do pracy, a ja zajmę się waszym dzieckiem. Taka sytuacja to często luksus i chcę go zaoferować córce, aby nie czuła się zmuszona do zostania w domu ("bo przez trzy lata muszę być z dzieckiem").
          • skiela1 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 14:12
            beata_z_rudy napisała:


            > To co napisałam, oznaczało: chcę dać mojej córce możliwość: jeśli masz taką pot
            > rzebę, wróć do pracy, a ja zajmę się waszym dzieckiem. Taka sytuacja to często
            > luksus i chcę go zaoferować córce, aby nie czuła się zmuszona do zostania w dom
            > u ("bo przez trzy lata muszę być z dzieckiem").

            Tak sobie ostatnio myslalam,ze corce to troche przy dzieciach pomoge ,ale synowi nie.
            Taka niespawiedliwa maupa jestemsmile
            I tak mi sie zmienilo ,ze nawet myslec zaczynam inaczej, bo do niedawna zapieralam sie ,ze nikomu przy dzieiciach nie pomoge.
          • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 23:17
            beata_z_rudy napisała:

            > To co napisałam, oznaczało: chcę dać mojej córce możliwość: jeśli masz taką pot
            > rzebę, wróć do pracy, a ja zajmę się waszym dzieckiem. Taka sytuacja to często
            > luksus i chcę go zaoferować córce, aby nie czuła się zmuszona do zostania w dom
            > u ("bo przez trzy lata muszę być z dzieckiem").

            Fajną ma mamę Twoja córa, mam nadzieję, że to doceni smile
            Tym bardziej godne zauważenia, że nie będziesz tą opieką spłacać 'pokoleniowego długu', bo sama wychowywałaś swoje dzieci.
            Ja też mogłam (i nadal mogę) liczyć na pomoc mojej Mamy. Bardzo to sobie cenię, choć, przyznaję, że starałam się wręcz tę pomoc ograniczać. Dlaczego?
            Po pierwsze dlatego, że wychodziłam z założenia, iż jest to moje dziecko, a zatem i obowiązek. Podjęłam się go świadomie i w momencie, gdy mogłam tak ustawić swoje życie, by zajmować się nim jak najwięcej sama i przy udziale ojca dziecka.
            Po drugie, bo moja kochana Mama była i jest zdecydowanie nadopiekuńcza, a ja chciałam nieco zminimalizować efekty takiej postawywink.
            Po trzecie, bo uważam, że po wielu latach ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, jak i drugiego, 'domowego etatu', ma prawo do odzipnięcia.
            W rezultacie słyszałam nie raz, że 'dozuję' Jej wnuczkę wink
            No cóż, faktycznie przez pierwsze półtora roku zabierała Młodą na 2-3 godzinny spacer dwa razy w tygodniu. To nie było wiele w porównaniu do moich dzieciatych koleżanek, które korzystały z pomocy babć, ale dla nas, wówczas, wystarczająco i wg mnie, optymalnie smile
            Nieco później, gdy zaczęła się przygoda z opieką instytucjonalną, ta opieka była potrzebna częściej i w większym wymiarze godzin - powód: choróbska przedszkolne.
            Niemniej moja Mama to taka Babcia, której dzieci niestraszne wink, sama pracowała dużo i długo, w tym czasie mną zajmowali się moi Dziadkowie (z obu stron, choć częściej ci, z którymi mieszkaliśmy, rzecz jasna), ale dla mnie zawsze starała się znaleźć czas i spędzała go na tyle dużo, że nie miałam poczucia odsunięcia 'na boczny tor'.
            Przy mojej córze mawia(ła), że to, oprócz radości dla Niej, i coś w rodzaju 'sztafety pokoleń' smile
            Postaram się w miarę możliwości ponieść tę pałeczkę dalej.
            • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 08:15
              dzięki za dobre słowa smile

              Co do nadopiekuńczości, dobrze Cię rozumiem. Moja mama, osoba bardzo dobra i kochana, wobec wnuków stosuje zasadę "podawania na tacy", wyprzedzania potrzeb itp. Nieco trudno byłoby nam poradzić sobie z dzieckiem, którym w ciągu dnia opiekowałaby się moja mama, ponieważ wszystko oferowane przez nas byłoby 'gorsze' (bo nie bylibyśmy tak łagodni).

              pozdrawiam smile
              B.
              • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 12:02
                smile

                Tak, to bardzo podobny styl opieki 'totalnej' - wynikający z jak najlepszych pobudek, ale jednak ograniczający samodzielność dziecka i nieco w moim odczuciu podcinający skrzydła (np. zabawy na świeżym powietrzu pod stałą kontrolą - 'żeby tylko nic się nie stało'). Pamiętałam to z mojego dzieciństwa i nie chciałam powtórki.
                A co do 'gorszości' rodzicielskiego podejścia - na szczęście dziecko to istota myśląca i szybko 'przypomina sobie', że posiadło już np.umiejętność wiązania sznurowadeł, choć przy wyjściu od Babci chętnie nadal podsuwa nóżki do obucia wink

                Pozdrawiam, Beato smile
                • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 12:19
                  U nas sytuacja z ewentualną opieką po macierzyńskim "zagęściła się" przy trzecim dziecku, które urodziło się z niepełnosprawnością. Moja mama przeżyła to do tego stopnia, że od razu przeszła zawał. Wiedziałam, że jest jej bardzo ciężko na duszy (cholerka, ale mnie też łatwo nie było, tyle że ja od zawsze "musiałam sobie radzić, po prostu" wink ). Nie wyobrażałam sobie, abym wróciła szybko do pracy (na co wskazywałyby dodatkowa konieczność wydatków, bo rehabilitacja, jeżdzenie do lekarzy, szukanie pomocy - również w Europie, to wszystko kosztuje).
                  Jednak nie chciałam tego zrobić ani mojej mamie, ani dziecku. Jej, bo nie umiałaby rozsądnie myśleć, tylko robić większość czynności przez pryzmat swojego smutku, dziecku - ze względu na owe podcinanie skrzydeł właśnie i ogólną atmosferę "o Boże, o Boże".

                  Wybrałam więc znowu bycie z synem. Nie widziałam innej opcji. Dziecko z orzeczeniem, więc miałam prawo być na urlopie wychowawczym 6 lat. Dodam, że był to całkowicie bezpłatny urlop i byłam już wtedy "bez grosza" (jeśli nie liczyć comiesięcznego dodatku 153 złotych z tytułu orzeczenia syna). Starałam się wspierać syna i budować jego poczucie wartości, aby nie czuł się inny, gorszy.
                  Byłam szczęśliwa, gdy kończył się ten urlop, syn chodził już do przedszkola, zaczęliśmy jakoś widzieć światełko w tunelu, sprawy zaczęły normalnieć.

                  Pierwszego dnia po powrocie do pracy ("wreszcie pracuję!, hurrra") dostałam 30 minut i pudełko na spakowanie swoich rzeczy z biurka. Nie było już tam dla mnie miejsca, a nikt wcześniej nie miał odwagi mi tego zakomunikować...

                  Nie chcę narzekać, w sumie mieliśmy wiele szczęścia, nasz syn, jak i reszta dzieci to cudowni ludzie. Widocznie tak miało być, a do tego udało się jeszcze stworzyć organizację pozarządową "na bazie" niepełnosprawności syna i możemy dzięki temu pomagać dzieciom i rodzicom w podobnej sytuacji. Ktoś powie: wariatka: poszłaby do pracy a nie pracuje za darmo. A mnie to rajcuje i napędza do życia, tyle że nie daje pieniędzy. Ale to już temat na inny wątek wink Może kiedyś.
                  • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 12:38
                    Szczerze podziwiam - jesteś bardzo, bardzo dzielną osobą.
                    Jak trudno udźwignąć ciężar odpowiedzialności a przy tym zachować pogodę ducha, wie tak naprawdę tylko ten, kto sam tego doświadczył. Ty poszłaś jeszcze dalej i działasz na rzecz innych potrzebujących - jesteś wielka smile smile
                    • beata_z_rudy Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 12:49
                      Kurczę, nie wiem jak się do Ciebie zwracać smile (per Dłonie?)

                      do wielkości jeszcze dłuuuga droga i wcale nie wiem, czy tego mi trzeba, w każdym razie serdecznie dziękuję za dodanie otuchy.

                      powiem tak: dawniej myślałam, że tego nie mam, na tamto mam ochotę. Tu sobie pokwękam, a tu będę "nieszczęśliwa", bo inni mają lepiej.
                      Urodzenie najmłodszego syna tak wiele zmieniło, ustawiło sprawy w należytym szeregu. Jeśli nie zabrzmi to zbyt pompatycznie, to proszę: doceniajcie to, co macie. Bo może być to naprawdę dużo.
                      • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 13:25
                        smile

                        Może być - forma najmniej istotna smile

                        Nie będę powtarzać tego, co napisałam w poprzednich postach. Powiem tylko, że zgadzam się w 100 % z Twoimi słowami: 'doceniajcie to, co macie. Bo może być to naprawdę dużo.'
                        • chlodne_dlonie Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 14:22
                          I jeszcze tytułem P.S.'u:
                          'Żyć to nie znaczy czekać aż burza przejdzie..ale nauczyć się tańczyć w deszczu.'

                          smile
                          • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:24
                            Niektórzy idą w deszczu tak samo jak szli przed nim i będą szli po nim.
                            Tak mam.
        • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 12:13
          Są też babcie, które same chcą pomagać przy dziecku i dla nich to dobry wybór, czują się potrzebne.
          • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 15:24
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Są też babcie, które same chcą pomagać przy dziecku i dla nich to dobry wybór,
            > czują się potrzebne.

            Dokładnie!
            A nawet jeszcze więcej. Są babcie, które wręcz walczą o "dostęp" do wnuków.
        • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 15:22
          nioma napisała:

          > o, ktos poruszyl temat babci.
          > uwazam, ze nie ma nic gorszego niz urodzic dziecko i oczekiwac, ze zajmnie sie
          > nic babcia. jest to najobrzydliwsza forma egoizmu, to oczekiwanie pomocy.

          Chyba trochę przesadzaszsmile
          U mojego syna wnunią zajmują się rodzice synowej. Ale moja żona już ustawiła się w kolejce i drugim wnukiem ona ma się zajmować!! A jak przywiozą wnunię na sobotę i niedziele, to mojej babie odbija na dekiel i wścieka się tak z tym dzieciakiem tak, jakby sama miała 6 a nie 60 lat big_grin Nie można generalizować. Moja mama nie lubiła dzieci, ale teściowa zawsze nas prosiła żebyśmy tylko "zostawili" jej dzieciaki.
          • nioma Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 15:30
            To jest co innego.
            Ja znam takie osoby, ktore oczekiwaly, ze babcia rzuci wszystko i zajmie sie dzieckiem. Bez zapytania czy babcia chce, czy moze.... nie, po prostu babcia miala sie zajac dzieciakiem na caly etat, od 7,00 do 18,00 i oczywiscie bezplatnie.
            To mnie wkurza, to OCZEKIWANIE, ze inna osoba ma sie zajac naszym dzieckiem, tylko dlatego, ze jest babcia i taki jest nasz plan.
            A jak babcia nie chce to jest zła i wyrodna.
            Ja sie nie zamierzam zajmowac zadnymi dziecmi i mam nadzieje, ze moj syn na taki pomysl nie wpadnie smile Biedaczek, gorzko by sie rozczarowal. Oczywiscie optymalnie by bylo, gdybyw ogole sie na dzieci nie decydowal ale... to juz jego sprawa.
            • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 15:43
              nioma napisała:
              Oczywiscie optyma
              > lnie by bylo, gdybyw ogole sie na dzieci nie decydowal ...

              To ja bym chciał żeby mój syn miał z ośmioro dzieci smile, żeby "ród" (big_grinbig_grinbig_grin) nie wyginął.
              A ja urządziłbym dla nich prywatne przedszkole u siebie na wsi big_grinbig_grin Sam się tam (w pewnym sensie) chowałem i uważam, że są tam idealne warunki do wychowywania dzieci.
              A rodzice mogliby "wpadać" raz na tydzień, przecież to tylko 160km.
              Jeszcze bym im wałówkę na cały tydzień naszykował smile

              >
              • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 15:50
                Biedne dzieci, koszary na wsi big_grin
                • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 16:17
                  sibeliuss napisał:

                  > Biedne dzieci, koszary na wsi big_grin

                  Ale jakie piękne koszary. Gdybyś tylko raz spojrzał z wysokiego brzegu na przełom Bugu w Neplach, to byś się do końca życia wypiął na wszystkie Dominikany czy inne Seszele. big_grin
                  Właśnie na takim wiejskim podwórku dzieciarnia ma największą swobodę, bo praktycznie nic złego jej nie może spotkać.
                  • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 16:40
                    Tylko byłyby to dzieci nie swoich rodziców, a wychowane według Twoich zasad smile
                    • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 16:57
                      sibeliuss napisał:

                      > Tylko byłyby to dzieci nie swoich rodziców, a wychowane według Twoich zasad smile

                      Eee tam. Nigdzie nie powiedziałem, że ja bym się nimi zajmował. Ja bym zorganizował dla nich przedszkole. Poza tym to nie są moje zasady, tylko zasady rządzące każdą, wielopokoleniową, tradycyjną rodziną, od kilkudziesięciu pokoleń. Według tych zasad wychowany był mój pradziadek, dziadek, ojciec; tymi samymi zasadami kierowałem się ja, wychowując swojego syna.
                      Nie widzę żadnego powodu dla którego on miałby chcieć inaczej wychowywać swoje dzieci.
                      • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 21:59
                        Czasy się zmieniają smile Tak wiem, nie dla Ciebie smile
                        • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 10:34
                          big_grin big_grin big_grin
                          • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 11:07
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > big_grin big_grin big_grin

                            A Ty czego te zębiska szczerzysz ?
                        • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 11:06
                          sibeliuss napisał:

                          > Czasy się zmieniają smile Tak wiem, nie dla Ciebie smile


                          Oczywiście, że czasy się zmieniają, ale to jeszcze nie znaczy, że wraż z nimi zmienia się wszystko. Nie znaczy też, że Twoje pokolenie wymyśliło coś nowego. Gdybyś miał w sobie więcej pokory i poczytał klasyków, to zobaczyłbyś, że od 2-2,5 tysiąca lat ludzkość nie wymyśliła nic nowego w takich dziedzinach jak państwo, prawo, stosunki międzyludzkie, socjologia(chociaż nie znano tej nazwy!), kultura, rodzina.
                          Wszystko już było i to po wiele razy!!
                          To, że zmieniają się czasy, w żaden sposób nie zwalnia nas z obowiązku dokonywania wyboru, i ponoszenia za swoje wybory odpowiedzialności. Ja wolę zaufać mądrości poprzednich pokoleń, niż przecierać dawno zarośnięte (porzucone) szlaki.
                          Zawsze dobrze jest się zastanowić dlaczego te szlaki, które dzisiaj wydają się nowoczesne, zostały dawno temu porzucone.
                          • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 11:37
                            Ja tylko pamiętam jak byłeś oburzony, że wychowano mnie bez kar cielesnych smile
                            • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 12:07
                              sibeliuss napisał:

                              > Ja tylko pamiętam jak byłeś oburzony, że wychowano mnie bez kar cielesnych smile

                              ???? Coś musiało Ci pomylić.
                              Uznaję dopuszczalność kar cielesnych, ale nie sądzę żebym był oburzony z powodu nie stosowania ich .
                              Nie każde dziecko wymaga stosowania takich kar. A tak na prawdę to nie nazywałbym tego karą, a raczej sposobem ustalania hierarchii w grupie (gdy chodzi o dzieci).
                              Natomiast jestem zdecydowanym zwolennikiem szerokiego stosowania kar cielesnych w stosunku do dorosłych! Już nie w celach hierarchicznych, ale prewencyjnych (odstraszających).
                              • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 13:19
                                piotr_57 napisał:

                                > sibeliuss napisał:
                                >
                                > > Ja tylko pamiętam jak byłeś oburzony, że wychowano mnie bez kar cielesnyc
                                > h smile
                                >
                                > ???? Coś musiało Ci pomylić.
                                > Uznaję dopuszczalność kar cielesnych, ale nie sądzę żebym był oburzony z powodu
                                > nie stosowania ich .
                                > Nie każde dziecko wymaga stosowania takich kar. A tak na prawdę to nie nazywałb
                                > ym tego karą, a raczej sposobem ustalania hierarchii w grupie (gdy chodzi o dzi
                                > eci).
                                > Natomiast jestem zdecydowanym zwolennikiem szerokiego stosowania kar cielesnych
                                > w stosunku do dorosłych! Już nie w celach hierarchicznych, ale prewencyjnych (
                                > odstraszających).
                                >
                                A ja jestem sadystą.
                                • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 13:30
                                  sibeliuss napisał:
                                  > A ja jestem sadystą.

                                  Według prof. Zbigniewa Lwa-Starowicza człowiek ma średnio jedno zboczenie i 3-4 dewiacje.
                                  Z tego wniosek, że zaniżasz średnia.
                                  >
                                  • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:25
                                    A czy ja wymieniłem wszystkie?
                                    • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:32
                                      Wymień.
                                      • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:33
                                        Pocałuj mnie w dupę, wpiszę cokolwiek i będziesz się tym podcierała pół roku.
                                        Poza tym nie jesteś dla mnie stroną w tej rozmowie.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 16:11
                                          Dlaczego?
                                    • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:47
                                      sibeliuss napisał:

                                      > A czy ja wymieniłem wszystkie?

                                      A skąd ja mogę wiedzieć?
                                      Komentuje to co mówisz.
                                      Ja kiedyś u siebie liczyłem : jedno zboczenie (w normie) i (chyba) 8 dewiacji (grubo ponad normę).
                            • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:16
                              >wychowano mnie bez kar cielesnych....

                              To widać ...
                              • piotr_57 Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:18
                                gazeta_mi_placi napisała:

                                > >wychowano mnie bez kar cielesnych....
                                >
                                > To widać

                                ... że Go nie wychowano ? ? ? big_grinbig_grinbig_grin
                              • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:26
                                gazeta_mi_placi napisała:

                                > >wychowano mnie bez kar cielesnych....
                                >
                                > To widać ...

                                Ciebie bito dużo i na oślep. Po głowie i w twarz chyba też sporo.
                                • gazeta_mi_placi Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:31
                                  Mylisz się, mnie akurat nie bito smile
                                  • sibeliuss Re: Widzimisię pediatry 01.03.12, 15:50
                                    Cierpisz?
                                    A zwracano na Ciebie uwagę?
              • nioma Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 15:51
                Nie, nie , nie.
                Nie lubie dzieci. Ale jak ktos lubi? Prosze bardzo.
                • ptasiek_777 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 17:21
                  Moja uwielbia dzieci, od zawsze. Ja chciałem mieć dwójkę ale Ona tak lawirowała /ściemniała z kalendarzykiem itd/ że urodziła czwórkę smile ale to bez znaczenia bo dzieci to dzieci, kocha się każde jednakowo. Teraz chodzi do Córki do wnuczek i nie to że Córka i Zięć pracują - Ona chce chodzić !!! widzę jak przytula Anię i Grażynkę, jak Je kocha. To mnie tak nie traktuje a na moje protesty kwituje, stary byku weź się za jakąś robotę, dzidziuś się znalazł smile po prostu. Jedne ,jedni mają ciąg do dzieci, potrzebę opiekowania się nimi inni nie.
            • jhbsk Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 20:26
              nioma napisała:

              > To jest co innego.
              > Ja znam takie osoby, ktore oczekiwaly, ze babcia rzuci wszystko i zajmie sie dz
              > ieckiem. Bez zapytania czy babcia chce, czy moze.... nie, po prostu babcia mial
              > a sie zajac dzieciakiem na caly etat, od 7,00 do 18,00 i oczywiscie bezplatnie.

              Dla mnie to nie do pomyślenia. Ja miałam szczęście, że babcia (moja teściowa) sama zaproponowała pomoc i widziałam, że czas spędzany z wnukiem sprawiał jej dużo radości. Nigdy nie przyszło by mi do głowy by się tego domagać.
    • mk968 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 21:58
      stara sorki gówno prawda konowała moja mlodsza krolowa była alergikiem brała bebilon zaświadczenie od alergologa i pediatra z łojewskiej bez mrógniecia oka musiała dać i recepta była z literką P
      • skiela1 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 22:07
        Twoja mlodsza krolowa ma juz pare latek..
        Troche sie zmienilo od tego czasu.
        • mk968 Re: Widzimisię pediatry 29.02.12, 22:36
          3,5 do 3 brała a lergolog była z Siennej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka