Dodaj do ulubionych

Gruzini...

02.10.12, 13:47
...okazali się "praktyczni" wybrali odpowiednik naszego Palikota tylko grubszego i wartego miliardy $:
wyborcza.pl/1,75477,12591163,Saakaszwili_przyznaje__Przegralismy_wybory__przechodzimy.html
My wolimy naszych drobnych gołodupców, byle kościelnych...
Obserwuj wątek
    • keepersmaid Re: Gruzini... 02.10.12, 19:42
      Jak mogli glosowac przeciwko przyjacielowi s. p. ostatniego prawdziwego prezydenta RP?
      No jak?
      • mk968 Re: Gruzini... 02.10.12, 19:54
        my naród

        a no mogli
        • jedzoslaw Re: Gruzini... 02.10.12, 20:07
          Nie wiem, co w tym dobrego. Facet, który zrobił miliardy w Rosji, w tamtej części świata może być słusznie podejrzewany o konszachty z Moskwą. Obym się mylił, ale Saakaszwili, który wciągnął swój kraj w wojnę z potężnym sąsiadem został wymieniony być może na rusofila, albo i na rosyjskiego agenta. Osobiście wolę naszych gołodupców.
          • loczek62 Re: Gruzini... 02.10.12, 22:25
            A swoja drogą zastanawia mnie jak łatwo ludziom przychodzi nazywanie innych "agentami"...
            • jedzoslaw Re: Gruzini... 02.10.12, 22:44
              Akurat w regionie, w którym leży Gruzja określenie "rosyjski agent" to nie obelga oszołoma tylko możliwa teza. My na szczęście już dawno wyrwaliśmy się z ruskich wpływów (i cokolwiek sądzić o Olszewskim i Macierewiczu, to jednak ich zasługą jest wynegocjowanie od Jelcyna usunięcie stąd nie tylko radzieckiego wojska, ale i rosyjskich placówek formalnie handlowych), ale o Gruzji Rosjanie długo nie zapomną. Jest zresztą oczywiste, że istnienie na Kaukazie państwa otwarcie prozachodniego jest im wybitnie nie na rękę.
              • loczek62 Re: Gruzini... 02.10.12, 22:50
                Jeśli uważasz że teza upoważnia, to gratuluje bezkompromisowości...
                A ja durny myślałem że to Lechu z Jelcynem załatwił. Ale widać idzie nowe i teza że to Jarek przez płot z Leszkiem skoczyli i założyli NSZZ jest w tych okolicznościach upoważniona...
                • jedzoslaw Re: Gruzini... 02.10.12, 23:22
                  loczek62 napisał:

                  > Jeśli uważasz że teza upoważnia, to gratuluje bezkompromisowości...
                  > A ja durny myślałem że to Lechu z Jelcynem załatwił. Ale widać idzie nowe i te
                  > za że to Jarek przez płot z Leszkiem skoczyli i założyli NSZZ jest w tych okoli
                  > cznościach upoważniona...

                  Loczku, zadziwiasz mnie łatwością przypisania mi określonej szufladki poglądowej. Owszem, Lechu załatwił z Jelcynem wyprowadzenie wojsk, ale zgodził się na istnienie spółek polsko-rosyjskich. Wikipedia podaje:

                  "22 maja 1992 premier Jan Olszewski sprzeciwił się podpisaniu klauzuli polsko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, która przekazywała bazy, opuszczane przez wojska rosyjskie wycofujące się z Polski, w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich (był to zapis wprowadzony do tej umowy na osobistą prośbę Lecha Wałęsy). Gdy pomimo zdecydowanego sprzeciwu premiera odpowiednie porozumienie polsko-rosyjskie zostało przez MSZ podpisane, doszło do otwartego konfliktu rządu z prezydentem Lechem Wałęsą i ministrem spraw zagranicznych Krzysztofem Skubiszewskim. By nie dopuścić do podpisania porozumienia, premier przekazał sprzeciw rządu wysyłając depeszę szyfrową do Moskwy, na ręce Lecha Wałęsy. Nazajutrz po powrocie z Moskwy prezydent zgłosił wniosek o odwołanie tego gabinetu."

                  Nie trzeba być PiSiorem, by wiedzieć, że takie spółki mogłyby być znakomitą przykrywką do działań dla rosyjskich szpiegów i akurat upór Olszewskiego w tej konkretnej sytuacji miał sens. Jelcyn był wobec nas OK, ale już rok później zaapelował do NATO, by nie przyjmować nas do tej organizacji. Rosjanie bardzo powoli dojrzewali do tego, by uznać swój brak wpływu na sytuację w Europie Centralnej i na początku lat 90. wciąż mieli mocarstwowe sentymenty. Pamiętam zresztą dobrze, ile było pomrukiwania ze strony Kremla, gdy rozszerzano NATO. Ostatecznie, jesteśmy już poza ich strefą wpływów, ale Gruzja dopiero do tego dąży. Przez całe lata 90. Rosjanie angażowali się w wojny na Kaukazie, a sam Szewardnadze dostał się do władzy dzięki nim właśnie. Wojna z 2008 roku była w istocie udaną rosyjską prowokacją. Wykorzystali pewność siebie Saakaszwilego i pokazali mu, kto tu rządzi, zaś Zachodowi pogrozili palcem, zalecając im, żeby po prostu się nie wpieprzali. Co ciekawe, skorzystali tutaj z casusu Kosowa.
                  Dlatego w przypadku terenów dawnego ZSRR mówienie o rosyjskiej agenturze jest akurat bardzo upoważnione, mając na uwadze rosyjską politykę wobec dawnych kolonii. Zjawiska, o jakich piszę dotyczą nie tylko Kaukazu, ale też i Azji Centralnej. Właściwie nie ma wojny na terenie byłych radzieckich republik, w których Rosjanie nie mieliby jakiegoś udziału, choćby tylko logistycznego. Gruzja jest jednak pod ich szczególną "kuratelą", bo jest niepokorna. Gruzini czują się niemal Europejczykami i otwarcie przypominają o swojej historii związanej z Europą. Zupełnie inaczej myślą władze i mieszkańcy innych republik, którzy są o wiele bardziej zsowietyzowani.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka