sloggi 08.01.05, 15:44 Jeśli już nie był, to będzie. Czas szybkować kopertę, czy może przyjdzie jako miły i oczekiwany gość? U mnie chodzi 2 razy do roku, bo buduje kosciół. Ponieważ rozbił brykę, więc w tym roku pewnie przyjdzie trzy razy. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
malinka48 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 15:48 ksiądz-facet w kiecce,czyli czarna sotnia,czy jak tam u mnie nie był już 10 lat. Odpowiedz Link
czarna33 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 15:49 Był trzy godziny temu.Bardzo miły i sympatyczny,ale grosza zadnego mu nie dałam.Wystarczy że dwa razy do roku zbierają na kościół,za opłatek też co łaska: ( Odpowiedz Link
malinka48 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 15:51 a tak wogóle to jestes podobny do sukienników)bierzesz co Ci pasi ,a na co nie umiesz odpowiedzieć zastawiasz sie biblią.Na dodatek zapraszasz i nie wiesz co zrobic z gościem))bo jest inny jakbys chciał,czyli ma inny punkt widzenia na punkt siedzenia Odpowiedz Link
mika_1 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 15:54 Dawno nie widzialam, jakos nie tesknie... Odpowiedz Link
frida2 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 15:54 Mnie jutro nawiedzi. Zacieram rączki bo może przyjdzie ten co 2 lata temu, a ja mu wtedy nawtykam - wtedy nie miałam śmiałośći, albo co. Jak przyjdzie teraz - niech się boi. Jak zwykle zbierać będą na dom parafialny, tzn jego remont. Bla bla bla... ciągle tylko daj i daj. Znam kilku wporzo księżulków, dokładnie 4. Reszta - pominę milczeniem. Odpowiedz Link
ejno Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 15:59 U mnie byl, ale ominela mnie ta "niebywala przyjemnosc" bo w robocie bylam Odpowiedz Link
xkropka Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 16:03 A mi się zawsze miło z księżmi w czasie kolędy rozmawiało. W mojej poprzedniej parafii budował się kościół, ale nigdy nie było żadnych obowiązkowych zbiórek, ani wyznaczania, ile min. powinno się dać. Wszystkie wpłaty były notowane w specjalnym zeszycie, nawet te zbierane po kolędzie. Kościół stoi. A w zeszłym roku o. franciszkanin z mojej obecnej parafii spytał, czy stać mnie na kopertę. W kościelnej kancelarii widziałam na własne oczy, jak proboszcz powiedział pani, że 50 zł za mszę to za dużo i wydał jej 30. Naprawdę różnych księzy można spotkać. Odpowiedz Link
altu Re: Ksiądz po kolędzie 21.01.05, 09:51 zupelnie jakbym czytala o mojej parafii jest tak samo.. proboszcz pamieta jeszcze, jak mu pod sutanne probowalam zajrzec, kiedy ja bylam malym dzieciakiem i chcialam sie dowiedziec, co "ten pan pod sukienką ma".. hehe.. zresztą, on bardzo lubi wszystkich parafian. i chyba vice versa Odpowiedz Link
malinka48 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 16:09 Nie wiem czy zauważyliścieslog rzuca temat i czeka kurcze a może on taki nijaki?)) Odpowiedz Link
martuha Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 16:17 sa ksieza i ksieza. osobiscie nieznosze takich, ktorzy tylko rwa sie o tego, zeby zabrac koperte, obebnic modlitwe i see you later. w mojej parafii, mimo koszmarnego proboszcza (kto z nim moze wytrzymac?) mamy bardzo milych ksiezy. przyjda, porozmawiaja i jakos jest milo. jedyna rzecza, ktora mnie troche "razi" to to, ze chodza z kajecikami i wypytuja o daty urodzin dzieci, chrztu, komunii, slubu itp pierdol. Odpowiedz Link
malinka48 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 16:23 a ja nienawidzę kleryków,bo przez nich spierdaczyłam swoje życie.Przez nich wziełam ślub kościelny ,bo trzeba było malucha ochrzcić.A okazało się ,że można bez.Mąż miał maturę z religii i kochanki )tak trzymać ksiądz poparł.KUTASY w SUTANNACH Odpowiedz Link
martuha Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 16:30 wiesz, to zalezy od doswiadczen. mnie nie chcialno ochrzcic, bo rodzice nie mieli slubu koscielnego, tylko cywilny. poza tym wkurza mnie agitacja podczas mszy (choc od dawna do kosciola nie chodze) i straszenie z ambony madejowym lozem. ale trzeba tez oddac spraweidliwosc tym dobrym "pajakom." Odpowiedz Link
tom_aszek Re: Ksiądz po kolędzie 21.01.05, 13:19 Malinko, nie przesadzaj > wziełam ślub kościelny ,bo trzeba było malucha ochrzcić.A okazało się ,że można > bez. Slub kościelny to nie kredyt na samochód, da się o nim zapomnieć O tym, że można ochrzcic dziecko nie mając ślubu kościelnego, dowiedziałem się od któregoś z kolei księdza, bo poprzedni nie puścili pary z buzi. Dopiero ten wyjaśnił, że decydujące są właściwie osoby rodziców chrzestnych. Odpowiedz Link
olga55 Re: Ksiądz po kolędzie 08.01.05, 18:07 nie bywa u mnie,jak sie tylko wprowadziłam to chodził-do nas nie zaszedł-skąd wiedział,że nie przyyjmuję?Oni sa lepsi niż KGB i CIA razem wzięte. Nie potępiam "po całości", znam wielu bardzo mądrych,przyzwoitych itp. Ale mam też w pamięci,jak do mojej ś.p. Babci (w malutkim miasteczku,gdzie się wszyscy znali i każdy znał sytuację życiową prawie każdego) przyszedł ksiądz.I babcia mając już pewne kłopoty z pamięcią i nie tylko, dała mu kopertę, w której miała CAŁĄ swoją emeryturę.A ksiądz wziął i sobie poszedł.Babcia została bez środków do życia, na szczęście sąsiadka sie zorientowała,zawiadomiła rodzinę,Babcię się wsparło.Niesmak pozostał.Nota bene księdza parafianie "wyprosili" z parafii po pewnym czasie. Odpowiedz Link
wgfc Re: Ksiądz po kolędzie 09.01.05, 09:14 Sloggi napisał: > Jeśli już nie był, to będzie. Jeszcze nie było, przyjdzie lada dzień. > Czas szybkować kopertę, czy może przyjdzie jako miły i oczekiwany gość? Będzie miły, a koperty raczej nie dostanie > U mnie chodzi 2 razy do roku, bo buduje kosciół. Ponieważ rozbił brykę, więc w > tym roku pewnie przyjdzie trzy razy. A ja mam nową parafię. Kościół zabytkowy, ale nic z nim robić raczej nie trzeba (co najwyżej drobne prace, do których dokłada się i tak miasto), bo kościół wyremontowany i świeżo postawiony. Duchowieństwo w porządku. Proboszcz nie wyciska z ludzi kasy, bo nie potrzebuje jej za zbytnio na kościół, ani dla siebie (ma odpowiedni stan majątkowy i bogatą rodzinę). Inny ksiądz ma stanowisko w kościelnej instytucji - otrzymuje więc pensję i od parafian nie potrzebuje. Nie mam do nich uwag - robią co do nich należy i jak należy. Odpowiedz Link
wgfc Re: Ksiądz po kolędzie 22.01.05, 21:14 Już był. Rozmowa była nawet całkiem miła. Jedyna rzecz, którą mi podpadł to miękki uścisk dłoni na wstępie (bardzo nie lubię, gdy mnie ktoś tak miękko ściska). Odpowiedz Link
szalonymedyk Re: Ksiądz po kolędzie 09.01.05, 11:03 Najlepsza historia z kolędą była u mnie pare lat temu. Mieszkam na końcu ulicy i kolęda miała zacząć sie o 15 właśnie od mojego domu. Przed 16 podjeżdża Honda księdza którą prowadziła katechetka (czyt. kochanka księdza z nogami długimi po szyje) Oczywiście ministranci byli punktualnie. Na dodatek okazało się jeszcze,że ksiądz jest pijany... Nie mam o księżach najlepszego zdania, choć znam paru naprawde fajnych, których cenię i szanuje. Jednak większość to chyba takie czarne owce) Odpowiedz Link
ksk40 Re: Ksiądz po kolędzie 09.01.05, 14:33 U mnie był wczoraj, wchodząc zapytał : -a dzieci gdzie? - więc spokojnie odpowiadam ..u siebie - a mąż pewnie wyjechał? - po raz drugi równie spokojnie mówię: tak wyjechał na ... cmentarz konternacja, krótko był ze złości koperty nie dałam, wszak ma to wszystko w swojej ewidencjii. Odpowiedz Link
bartoszcze Re: Ksiądz po kolędzie 09.01.05, 14:52 Są ludzie i ludziska, są księża i księżyska.. Tischner kiedyś napisał, że nie spotkał ludzi, którzy stracili wiarę na skutek agitacji partyjnej, natomiast spotkał wielu takich, którzy ją stracili pod wpływem własnego proboszcza. Ja znam lub znałem wielu wspaniałych księży, natomiast poważnie się obawiam mojego nowego proboszcza (nie tyle jego samego, co skutków jego proboszczowania).. Odpowiedz Link
marcotills Re: Ksiądz po kolędzie 09.01.05, 15:09 ksiądz "po kolędzie" pyta małą dziewczynke: - A umiesz ty się żegnać? Dziewczynka na to: - Tak, do widzenia... --- pieprzyć klechów i to ich "firmowe" pośrednictwo, którego nie potrzebuję(( *** Odpowiedz Link
frida2 Re: Ksiądz po kolędzie 09.01.05, 15:31 Jest dopiero na 1 piętrze. To sobie poczekam na niego jeszcze... Odpowiedz Link
anmanika Re: Ksiądz po kolędzie 09.01.05, 16:26 Ja mam awesje do klechow po tym jak sobie "zalatwili" za 60 tys lapowki oddanie gruntu na ktorym stalo jedyne w mojej dzielnicy przedszkole. Gmina starala sie z nimi dogadac ale glowny czarny zamknal sie w plebanii i udawal, ze go nie ma. Budynek przedszkola stoi pusty. Chlopaki strasznie sie cieszyli ze zwyciestwa, panienki z agencji kursowaly cala noc. Odpowiedz Link
martek40 Re: Ksiądz po kolędzie 21.01.05, 02:38 Piątek-zwykły roboczy dzień... Godz.13.10 - właśnie weszłam do domu,przebieram się,nastawiam wodę na herbatę,szukam kapci,które przed wyjściem zwykle zostawiam nie wiadomo gdzie (skleroza) Godz.13.20 - dzwonek domofonu,ministrant pyta "Przyjmie pani księdza?","A kiedy przyjdzie?"-pytam,na co słyszę "Już idzie". Nie wpuściłam... Odpowiedz Link
towita Re: Ksiądz po kolędzie 21.01.05, 08:19 Tak czekam na księdza. U nas trzeba złożyć w kancelarii zaproszenie. Mamy nowego proboszcza i uwielbiam jego kazania - takie deczko nawiedzone, ale przecież po to chodzę do kościoła. Mieszkałam kiedyś na opolszczyźnie i tam nie dawało się kopert, na koniec kolędy była msza, kiedy składało się ofiarę kolędową (żeby nie byli skrępowani Ci, którzy nie mają). Odpowiedz Link
gixera Re: Ksiądz po kolędzie 21.01.05, 10:28 Teraz to wszedzie tych koscilow nastawiaja, ze glowa mala, szkol tyle nie ma co kosciolow. A propos ksiezy Kiedys do mnie przyszedl ksiadz, przywital sie, podal reke, mam w zwyczaju, ze jak ktos mi podaje reke,to ja uscisne (nie taka snieta ryba), a ksiadz do mnie,no, bo jak ja cie scisne,to zaboli. Do delikatnej kobiety z takim tekstem, no wiecie? Odpowiedz Link