czarnaandzia
26.06.05, 00:39
Dziś pojeżdziłam sobie na rowerku całkiem sama.No cóż tak wyszło..i tak sobie
poobserwowałam z duszą na ramieniu...
Na drodze rowerowej u mnie jest OK nawet o 22 bo jeździ trochę
ludzi.Tragedia zaczyna się kiedy wjeżdżam w osiedle..grupki odziane w dresy
z ciekawąsią patrzące w moja stronę..paliłam głupa i patrzyłam za siebie,że
niby czekam na resztę ekipy.Udało się..ale sądzę,że nie szybko się znowu
wybiorę sama na rower.Czasem trafia mnie szlag... mam po po prostu czas i
chęć ale znajomi i rodzina akurat nie mogą jechać.Mam rezygnować? Dziś się
udało,ale następnym razem mogę stracić cały dobytek,bo wszystko mam
zapakowane w rowerze( portfel,kom,discman,ciepłe majtki i bluza,fajki)Okulary
może oszczędzą bo mam na łbie...