sloggi
03.10.05, 22:26
Kameleon w prezencie stał się udręką
Jadwiga dostała Ryśka na urodziny od znajomych. Bezmyślni koledzy nie
wiedzieli, że prezent okaże się dla niej udręką.
– Koledzy odwiedzili mnie w zeszłym tygodniu z kartonowym pudełkiem. Kiedy
zobaczyłam w nim otwory, pomyślałam, że to wymarzony królik – mówi Jadwiga
Zalewska. Dziewczyna zamiast futrzaka znalazła w środku kameleona – Ryśka. –
Byłam bardzo zaskoczona, bo nigdy nie lubiłam zwierząt, których nawet nie
można pogłaskać.
W kartonie oprócz Ryśka były jeszcze żywe świerszcze (jedzienie dla niego). –
Fu, były ogromne i nocą nie pozwalały mi spać – Jadwiga wzdryga się na samo
wspomnienie robactwa, które przypominało jej karaluchy.
W dodatku okazało się, że kameleon wcale nie chciał ich jeść. Nowa
właścicielka szybko zdecydowała, że musi kupić Ryśkowi odpowiednie terrarium.
Niestety, cały sprzęt niezbędny do utrzymania go przy życiu to wydatek rzędu
500 zł. W końcu Jadwiga, załamana pogarszającym się stanem zdrowia gada,
postanowiła zawieźć go do zoo. Tam od wczoraj opiekują się nim specjaliści.
– Ten gatunek nie żywi się świerszczami, powinien jeść muchy – wyjaśnia Adam
Hryniewicz z warszawskiego zoo. – Zmienił barwę na jaśniejszą, co nie
najlepiej świadczy o jego kondycji. Kameleony są bardzo trudne w hodowli w
polskim klimacie. Ludzie kupują modne zwierzęta, a nic o nich nie wiedzą.
Co roku do zoo trafia nawet kilkadziesiąt takich prezentów (głównie gady i
egzotyczne ptaki). Zanim więc zdecydujemy się na „oryginalny” podarunek,
zastanówmy się, bo potem może być za późno, by pomóc zwierzakowi.
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=71571