skiela1
29.10.06, 18:19
Śmierć jest tematem tabu. Wystarczy oglądać telewizję, by przekonać się, że
jej motyw jest wstydliwie przemilczany. W reklamach występują piękni,
pozbawieni trosk ludzie, którzy wydają się nas przekonywać „życie to „fun”!
Zabawa, wyciskanie z życia ile się da, sprawianie sobie ciągłych przyjemności!
– oto coś, czemu poświęca się współczesny człowiek. Śmierć? Owszem, gdzieś tam
jest, ale dotyczy kogoś dalekiego, przeważnie starego i schorowanego, kto w
samotności odchodzi.
Na przyjęciach śpiewamy sobie „100 lat!” jako życzenie, by człowiek dożył tak
sędziwego wieku. Jest to oznaka sukcesu w życiu, przeżyć wszystkich, rodzinę,
znajomych, żyć jak najdłużej – to jest cel. A przecież ktoś kiedyś pięknie
powiedział, że nie ma takich, którzy żyją długo, a są tylko tacy, którzy żyją
odrobinę dłużej...
Młodość jest niczym pociąg podmiejski, od czterdziestki człowiek przesiada się
do pośpiesznego, a na sam koniec jedzie już Intercity. Lata mijają
niezauważalnie i nagle przychodzi ten moment, kiedy trzeba zostawić wszystko.
Rodzinę, znajomych, niezapłacony rachunek na kredyt, psa i samochód kupiony na
raty. Te wszystkie rzeczy, które tak mozolnie gromadziliśmy przez całe życie i
których zdobywanie kosztowało nas tyle energii.
To wszystko gdzieś się rozejdzie, nasze ukochane płyty zostaną sprzedane,
nasze książki zniszczone i nikt nigdy nie pomaluje półki, której my nie
zdążyliśmy pomalować...
Życie człowieka nie może się tak po prostu skończyć...
/wiadomosci.24pl/