sloggi
02.07.03, 08:33
Wychowałem się w rozbitym małżeństwie, w zasadzie to wychowałem się już po
rozwodzie rodziców. Ojciec był kobieciarzem, a moja Mamęcja przez 6 lat ich
związku kierowana głęboką miłością liczyła, że się facet ustatkuje. Często
słyszę o skokach w bok moich kumpli, którzy "dorabiają rogi" swoim kobietom.
Po co wiązać się z jedną osobą jeśli hormony i jurnośc powodują, że nie będą
wierni. Wierność to nie jest prawo własności, to dowód na to, że miłość jest
szczera i głęboka. Wierność potwierdza, że tylko ta osoba nas pociąga, jest
dla nas wypełnieniem ogromnej części życia i poświadczeniem, że ulokowaliśmy
nasze uczucia najlepiej na świecie.
Może mi się wydaje, ale zdrady nie traktuje się tak samo u obu płci. Kobiety
zdradzające się potępia (bo matki i żony), a mężczyzn tłumaczy (ma słaby
charakter, uwiodła go).