nisar
15.03.09, 15:14
przynajmniej w Warszawie z wyborem liceum jest jeszcze jeden
problem: odległość.
Wczoraj Elka pobuszowała sobie w necie i spodobało jej się liceum na
Bema. Wszystko pasowało poza odległością. Wyliczyliśmy z mężem, że
musiałaby w zasadzie wychodzić z domu pół do siódmej, żeby na pewno
zdążyć. Z powrotem też ponad godzina niewyjęta. No i co? No i guzik,
to zwyczajnie bez sensu. Liczmy zajęcia do 15-16, w domu po 17.
Zakładając pobudkę przed szóstą, nie ma co liczyć na to, że będzie
siła na naukę. A kiedy normalne życie?
Jak się zapatrujecie na ten aspekt wyboru szkoły? Jest dla Was
jednym z ważniejszych czy raczej uważacie, że jeśli szkoła będzie
miała ten wymarzony profil to odległość to kwestia drugorzędna?