Gość: mama głodomora
IP: *.oeiizk.waw.pl
21.10.11, 09:49
nie wiem czy to własciwe miejsce na moje pytanie ale mimo to je zadam. Jestem mamą małego chłopca. Mój syn ma własciwie nieujarzmiony apetyt. Jedzenie jest jego głównym zainteresowaniem i moze jesć non-stop. Sprawdzałam kiedyś jak wiele moze zjeśc i okazało sie ze on zje każda ilość... jest małym brzuchaczem, nie ma nadwagi ale ja bardzo pilnuję żeby nie dostawał słodyczy, namiaru słodkich owoców, białego pieczywa itd. Spotkałam sie z opinią, że byc moze on tyle je, bo z uwagi na jakąś np alergię jego organizm nie przyswaja potrzebnych składników odżywczych i w ten sposób organizm ich "szuka". W żłobku także panie mówią o tym ze mój syn jako jedyny je sam, żąda dokładek a między śniadaniem a obiadem (nota bene w żłobku je juz drugie śniadania, bo pierwsze słowo po wstaniu z łóżka to "am") głównie krąży wokół kącika jadalnego wołając "am" i pokazując paluszkiem na talerzyki... Czasem jak gdzieś z nim pójde czuję się jakbym głodziła dziecko, bo nawet w sklepie jest awantura na widok jedzenia (am am am am!!!!). Jeśli jest po posiłku to bawi sie i zajmuje jakąś aktywnością ale jak tylko zobaczy gdziekolwiek jedzenie porzuca zabawę i biegnie jeść... Czy to normalne?