Dodaj do ulubionych

Problem garderobiany...

23.08.10, 14:25
Wagowo kilkanaście ostatnich dni to żadna rewelacja (w sumie tylko
1,5 kg znikło ) ale efekty chudnięcia widzę po 'garderobie'.
W pasku muszę zrobić dodatkową (drugą od początku diety) dziurkę,
aby utrzymać zjeżdzające spodnie.
Koleżanki 'dukające' chyba mają poodkładane ciuchy trzymane
na 'lepsze' czasy, a ja to raczej będę musiał wybrać się niegługo do
sklepu na zakupy 'odzieżowe' by mieć w czym chodzić.
Obserwuj wątek
    • dorcia1234 Re: Problem garderobiany... 23.08.10, 14:28
      ja sobie co nieco zakupiłam jakiś czas temu
      I co z tego jak znowu mi spodnie z tyłka spadają?
      A ciuchy sprzed lat 10 może i dobre ale niekoniecznie się nadają na wyjście do
      ludzi.
      Za to leżą mi w szafie na pamiątkę spodnie którymi teraz mogłabym się owinąć:-)
    • slonce12 Re: Problem garderobiany... 23.08.10, 14:32
      to super, też muszę zaliczyć galerię ale przede mną jeszcze 10 kg i
      szkoda mi pieniędzy. 2 miesiące temu kupiłam spodnie, dziś te 320 zł
      leży w szafie.
      Ja nigdy nie wyglądałam na tyle ile ważę, oczywiście w sensie
      pozytywnym dlatego waga wagą o ile nie jest to nadwaga. Ważny jest
      wygląd a co za tym idzie samopoczucie.
      Trzymaj się mój IDOLU :)
      • lilka208 Re: Problem garderobiany... 23.08.10, 14:45
        spodnie ze mnie lecą , z d.. z bioder, troche mi z tym zle bo taka chuda jestem
        :( musze te 2 kilogramki nadrobic ,to lepiej bede sie czuła
      • rubeus Re: Problem garderobiany... 23.08.10, 18:44
        slonce12 napisała:

        > to super, też muszę zaliczyć galerię ale przede mną jeszcze 10 kg i
        > szkoda mi pieniędzy. 2 miesiące temu kupiłam spodnie, dziś te 320
        zł
        > leży w szafie.
        > Ja nigdy nie wyglądałam na tyle ile ważę, oczywiście w sensie
        > pozytywnym dlatego waga wagą o ile nie jest to nadwaga. Ważny jest
        > wygląd a co za tym idzie samopoczucie.
        > Trzymaj się mój IDOLU :)

        Dlaczego zaraz idolu :-p


        Wczoraj zaniosłem rodzince kawałek ciasta, które w założeniu miało
        być czymś a la placek z kremem, a wyszedł sernik na zimo :-/ - i o
        dziwo wszystkim smakowało :-)
    • madzioreck Oj, tak... 23.08.10, 19:03
      Ciesz się, chłopaku, że możesz dziurki w pasku porobić, mnie nawet majtki
      zjeżdżają z tyłka, dzinsy, nawet przytrzymane paskiem, powiewają na tyłku,
      stanik musiałam dziś kupić nowy. Kurde, zjazd z 70J/JJ na 65H...
      A ciuchy... kurde, z piec lat od przytycia trzymałam niezliczone bluzeczki, małe
      topiki, spódniczki, spodenki, sukienki... w rozmiarze 36/38. Ze dwa lata temu
      szlag mnie trafił, bo w szafie ponad 200 bluzek, a jak przychodzi co do czego,
      to ni ma co założyć... i powydawałam je wszystkie, bo "skoro dotąd nie schudłam,
      to już pewnie nie schudnę". A niektóre były naprawdę bajerne, moja mama jest
      konstruktorem odzieży, więc szyła mi, co tylko sobie wymyśliłam, lejące,
      brokatowe topy, suknie... nie ma bata, żeby dała się namówić drugi raz ;P No, a
      gdybym była mniej w gorącej wodzie kąpana, to bym teraz miała garderobę :( Prawo
      Murphy'ego: jeśli nie używasz czegoś x czasu, wyrzuć. Jeśli cokolwiek wyrzucisz,
      szybko okaże się potrzebne ;)
      • dorota-on-line Re: Oj, tak... 23.08.10, 19:30
        ja po lekkim schudnięciu dostałam od bratowej 2 pary spodni w których ledwo sie
        zapinałam a teraz z paskiem muszę się zapinać na 3 dziurke bo lecą.po wypłacie
        ide kupic sobie wreszcie porządne dżinsy.ale nie zamierzam wydawać za duzo bo
        liczę ze niedługo będe potrzebować jeszcze mniejszych.

        może wkurza że trzeba zupełnie nowe ciuchy kupic ale jak ostatnio kupiłam
        eleganckie spodnie z kamizelka w rozm.44 a nie 50 lub 52 to az chętnie wydałam
        ta kase.poza tym chyba pierwszy raz kupiłam cos dopasowanego i widze swoja
        talię(chociaz nadal musze zrzucic co najmniej 10 kg żeby być laska)

        ja niestety niedawno pozbyłam się ciuchów z tych chudszych czasów więc nie mam nic
        • mamalideczki Re: Oj, tak... 23.08.10, 19:45
          Ja normalnie zajebisty dzień miałam, bo przymierzałam kurtki i płaszcze na zimę
          w rozmiarze 44! Jeszcze niedawno ledwo w 50 się mieściłam. W mój zeszłoroczny
          płaszcz mogę się dookoła prawie owinąć :-))) Kupię sobie nowe ciuchy, jak zejdę
          poniżej 80kg i wtedy na trzecią przechodzę. Cudownie iść do sklepu i mieć wybór
          :-)))
    • iberka Re: Problem garderobiany... 23.08.10, 20:42
      moja letnia garderoba to len, lata 2009 jest już wyrzucone i
      rozdane, bo za duże a lato 2010 noszę na pasku i myślę,że jakoś
      oblecę do jesieni......mam nadzieję, na sporo mniej w kwestii zimy i
      nie wiem czy kupować na wyrost rozmiar mniej czy lepiej czekać....no
      ale później wyboru nie będzie :/

      Iza
    • madziowy1 Re: Problem garderobiany... 23.08.10, 21:08
      ja zeszłam z 46 na 40 :)
      już przed urlopem pisałam, że kupiąłm sobie fajne dżinsy a teraz
      moje spodnie sprzed diety dałam do zwężenia i nie wiem czy sie uda -
      zobaczymy.
      Ale na tym się kończy garderoba - bo innych spodni się nie da zwęzić
      a spódnice mi zjeżdżają z tyłka na kolana :)
      niby miło ale jednak problem....
      a mam jeszcze parę kilo w planach więc......
      • edith.87 Re: Problem garderobiany... 23.08.10, 21:58
        ja też już porteczki kupuje rozmiar mniejsze, ale to dziwne, że na wadze
        zaledwie 3 kg mniej??? a generalnie czuje się na co najmniej 10 kg mniej ;))
    • asfo Re: Problem garderobiany... 24.08.10, 08:53
      Spodnie wymieniałam już trzy razy, te najnowsze znowu robią się luźnawe.
      Spódnice noszę do krawca. Bluzki noszę powiewające.

      Trochę mnie to denerwuje, bo taniej by było wymienić ciuchy już po całkowitym
      schudnięciu, ale w spadających portkach nie da się chodzić.

      Z drugiej strony - to całkiem miłe kupować sobie coraz mniejsze ubrania. Staram
      się to jednak ograniczać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka