ven.to
05.12.10, 17:15
dawno nie robiłam budyniu. Właśnie w przystępie euforii i powrotu dietetycznego apetytu postanowiłam sobie go zrobić.
I zapomniałam jak :) znowu wychodzą mi kluski lane.
A jakiś już miałam opracowany patent na budyń, przyjemnie aksamitny, bez krupek.
A to co mam przed sobą to nic innego jak lane kluski a aromatem migdałowym.
Do poprzedniego patentu dochodziłam wielokrotną metodą prób i błędów (mam już tak ze jak mi coś wychodzi to wychodzi rewelacyjne ale jak nie wychodzi to nie wychodzi i ma mnie głęboko w dupie) i wyjątkowo udało mi się dotrzeć.
Teraz, klops, zapomniałam. Trzeba przyznać - ulubioną niegdyś potrawę ostatni raz robiłam może we wrześniu?
Na pewno kręciłam go na zimno - tzn, ukręcone żółtko ze skrobią dodawałam do ledwo ciepłego jeszcze mleka postawionego na gazie i całość rozkręcałam dalej. Aż do zagotowania i potem jeszcze trochę.
mniam, mnaim - lane kluski migdałowe też nie są złe :D