aleksandra_b
13.12.10, 11:15
Od jutra zaczynam kolejny etap diety. Trochę przed czasem, ale złożyło się na to parę czynników.
Po pierwsze jestem już zmęczona. Denerwuje mnie monotonia dni proteinowych. Nie wiem, co wymyślać, głównie na obiady, nie mam czasu długo siedzieć w kuchni, doszło do tego, że wcinam ciągle kurczaka i mam już dość. A poza tym idą święta i wiem, że bym się złamała.
Po drugie czeka mnie teraz wyjazd szkoleniowy. I wiem, że tam nie dałabym rady jeść zgodnie z drugą fazą. A zakupów nie ma gdzie zrobić.
A po trzecie zaczęły mi się sypać włosy. Wolę więc trochę odpuścić rygor.
Przez 10 tygodni udało mi się zrzucić 11,5 kg i wyglądam już całkiem nieźle. Mam nadzieję, że na III fazie uda się jeszcze parę kilo (4 by się przydały do granicy wyznaczonej przez test), a jak nie, to za kilka miesięcy, jak utrwalę bieżącą wagę, wrócę do drugiej. A może wystarczą ćwiczenia (chociaż nie wiem jak będzie z mobilizacją ;)).
W każdym razie wiem już, że potrafię schudnąć. :)