novalijka39
09.02.16, 12:36
Jester chyba najgorszym możliwym "materiałem" do odchudzenia. Mam 42 lata 164 cm wzrostu, 75kg zmagazynowane głównie na brzuchu, mam ograniczone możliwości jeśli chodzi o uprawianie sportu z powodów ortopedycznych, odchudzam się i wracam do poprzedniej wagi od 4lat, jednorazowo chudnę ok 10kg w czasie 4 miesięcy, stosuję wszelkie możliwe zasady zdrowego odżywiania I odchudzenia, ale tylko w okresie kiedy "jestem na diecie", za każdym razem kiedy się odchudzam waga spada wolniej, aż doszłam do momentu kiedy od miesiąca stoi w miejscu, no może waha się o pół kilograma do góry i w dół.
Muszę zrzucić ok 10 kg z powodu problemów z nogami i kręgosłupem. I jestem już załamana. Zdrowa, zbilansowana dieta wzorowana na dwóch dietach ułożonych kiedyś dla mnie przez dietetyków i poparta dość sporą wiedzą na temat odchudzania tym razem nie przynosi efektów. Czuję że mam tak rozregulowany metabolizm, że już chyba nic mi nie pomoże. Stosuję różne naturalne sposoby na zaparcia (śliwki, dużo błonnika, czasem herbatki "na odchudzanie" itp.) ale i tak załatwiam się co kilka dni. Mam wrażenie że mój organizm zbuntował się i chce za wszelką cenę " przerabiać" pokarm jak najwolniej i i zatrzymać jak najwięcej tłuszczu.
Czy można coś jeszcze zrobić żeby to wszystko naprawić?