Dodaj do ulubionych

Pytanie o umowy

06.02.04, 05:20
Czy wydawnictwa w Polsce stosuja zazwyczaj metode opisana przez Szwedzka,
czyli chamskie olewanie umowy i udawanie , ze nie ma sprawy czy tez
osiagnely juz wyzszy stopien ewolucji i walcza przy pomocy paragrafow
pisanych malymi literkami na przedostatniej stronie umowy ?
;o)
Jesli juz , to na co zwrocic uwage ? Co powinno (musi) a co nie powinno (nie
moze) znalezc sie w takiej umowie, zeby Tlumacz nie musial schylac sie po
mydlo na kazde zadanie Wydawcy ?

Dzieki de la montagne

B.
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 14:08
      Wklejam link do przykladowej umowy wzietej z serwisu tlumacza w necie. Kilka
      punktow jest (przynajmniej dla mnie) dyskusyjnych i chcialabym je omowic na
      Forum, bo wydaje mi sie, ze umowa ta bardziej sprzyja Wydawcy.

      www.serwistlumacza.com/texts/um-przyk.html
      Przepraszam, ze tak krotko w tej chwili - do nastepnych czytan wieczorem:)
      Dygam znow z Budy,
      Millefiori
      • szwedzka Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 01:14
        millefiori napisała:
        > Wklejam link do przykladowej umowy wzietej z serwisu tlumacza w necie. Kilka
        > punktow jest (przynajmniej dla mnie) dyskusyjnych i chcialabym je omowic na
        > Forum, bo wydaje mi sie, ze umowa ta bardziej sprzyja Wydawcy.

        Czekając na Twoje uwagi, zamieszczam swoje.

        Par. 3: Tłumacz przekazuje Wydawcy swoje prawa autorskie do dysponowania
        przekładem na czas ustalony jako ........ lat od dnia wydania przekładu i zbywa
        na ten czas autorskie prawa majątkowe do przekładu na rzecz wydawcy oraz
        zobowiązuje się do nieudostępniania w tym czasie tekstu osobom trzecim,
        niezależnie od celu, bez zgody Wydawcy.

        Bardzo korzystny zapis dla tłumacza, bo oznacza, że po tym czasie tłumacz w
        razie publikacji dostanie kolejne wynagrodzenie albo może sprzedać swoje
        tłumaczenie innemu wydawnictwu. Ale ten zapis w praktyce rzadko występuje. Na
        ogół jest to bezterminowe przekazanie praw majątkowych. Jak wydawnictwo jest
        porządne, to tłumacz powyżej pewnego pułapu łącznego nakładu dostanie dodatkowo
        procent od sprzedaży. Jak chamskie, to ma klauzulę 'wynagrodzenie jednokrotne
        bez względu na liczbę wydań i wysokość nakładu'. W takiej sytuacji zostaje
        artykuł 44 prawa autorskiego o sądownym podwyższeniu wynagrodzenia, jeżeli
        wydawca zarobił rażąco więcej niż tłumacz.

        Par. 5 Po podpisaniu niniejszej umowy Tłumacz otrzymuje zaliczkę w
        wysokości ........ Drugą zaliczkę w wysokości...........................zł
        Tłumacz otrzymuje w 30 dni po przyjęciu tłumaczenia. Reszta honorarium będzie
        wypłacona w terminie 30 dni po wydaniu książki, nie później jednak niż 6
        miesięcy po przyjęciu tłumaczenia.

        Również korzystne rozłożenie płatności i też coraz rzadsze. Teraz częściej
        występuje 50% po przyjęciu tłumaczenia i 50% po wydaniu. Na co trzeba zwracać
        uwagę, to żeby umowa określała ile dni po wydaniu, a nie ograniczała się do
        stwierdzenia "po wydaniu", bo w rozumieniu kodeksu cywilnego nie jest to żaden
        termin.

        Par. 6 . W razie odrzucenia tłumaczenia przez Wydawcę, braku zgody Tłumacza na
        dokonanie zmian określonych przez Wydawcę, Wydawca może odstąpić od umowy. W
        takim przypadku Tłumacz zobowiązany jest zwrócić Wydawcy otrzymaną zaliczkę.

        Ten punkt narusza prawa autorskie twórcy i jest sprzeczny z prawem autorskim.
        Wydawca może odrzucić przekład na tej podstawie, że tłumacz wykonał go
        niezgodnie z regułami sztuki (np. opuścił co 10 stronę), ale nie może żądać od
        tłumacza dokonania konkretnych zmian. Podejrzewam, że w intencji ten przepis
        miał się właśnie odnosić do tej pierwszej sytuacji, ale jest źle
        sformułowany.

        Par 8. Wydawcy w ramach przeniesienia praw autorskich przysługuje prawo do
        nieograniczonej eksploatacji utworu i jego fragmentów na poniższych polach
        eksploatacji:

        A jakie za to przewiduje wynagrodzenie dla tłumacza? Za każde nowe pole
        eksploatacji tłumacz powinien otrzymać dodatkowe wynagrodzenie.

        Par. 10 Jeśli tłumacz przewiduje, że nie będzie mógł dotrzymać ustalonego
        terminu dostarczenia tłumaczenia, powinien niezwłocznie powiadomić o tym
        Wydawcę, proponując wyznaczenie nowego terminu. Wydawca powinien udzielić
        Tłumaczowi odpowiedzi w terminie 14 dni od dnia otrzymania pisemnego
        zawiadomienia. W przypadku niewyrażenia zgody na przedłużenie terminu Tłumacz
        zobowiązany jest zwrócić Wydawcy otrzymaną zaliczkę.

        Ten punkt umowy jest bez sensu, bo jakby go nie było, nic się nie zmieni.
        Według prawa autorskiego jeśli tłumacz nie dotrzyma terminu, wydawca ma prawo
        odstąpić od umowy, ale przecież nie musi, tylko może wyznaczyć nowy termin.
        Według starego prawa autorskiego, wydawca był _zobowiązany_ wyznaczyć nowy
        termin i dopiero wtedy mógł odstąpić od umowy. I w takim brzmieniu ten paragraf
        w wielu umowach się zachował, a jesli go nie ma, to warto o niego powalczyć.

        Czego nie ma w tej umowie?

        Nie ma w niej terminu wydania książki. W takim przypadku obowiązuje termin
        dwuletni, ale może w umowie byłby krótszy.

        Moim zdaniem warto mieć w umowie zapis: "Nazwisko tłumacza zostanie
        uwidocznione na stronie tytułowej". Niby z przepisów prawa autorskiego można to
        wyprowadzić, ale lepiej mieć czarno na białym. Ostatecznie pracujemy za marne
        pieniądze, żeby mieć tę satysfakcję, że nasze nazwisko jest w książce, a nie w
        ogłoszeniu w gazecie, że wydawnictwo przeprasza, że zapomniało wydrukować.

        Tyle wiem w tej chwili ze względu na godzinę :-) Jak coś mi się jeszcze
        skojarzy, to napiszę.

        Paweł
        • millefiori Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 17:02
          szwedzka napisał:

          > millefiori napisała:
          > > Wklejam link do przykladowej umowy wzietej z serwisu tlumacza w necie. Kil
          > ka
          > > punktow jest (przynajmniej dla mnie) dyskusyjnych i chcialabym je omowic n
          > a
          > > Forum, bo wydaje mi sie, ze umowa ta bardziej sprzyja Wydawcy.
          >
          > Czekając na Twoje uwagi, zamieszczam swoje.
          >
          > Par. 3: Tłumacz przekazuje Wydawcy swoje prawa autorskie do dysponowania
          > przekładem na czas ustalony jako ........ lat od dnia wydania przekładu i
          zbywa
          >
          > na ten czas autorskie prawa majątkowe do przekładu na rzecz wydawcy oraz
          > zobowiązuje się do nieudostępniania w tym czasie tekstu osobom trzecim,
          > niezależnie od celu, bez zgody Wydawcy.
          >
          > Bardzo korzystny zapis dla tłumacza, bo oznacza, że po tym czasie tłumacz w
          > razie publikacji dostanie kolejne wynagrodzenie albo może sprzedać swoje
          > tłumaczenie innemu wydawnictwu. Ale ten zapis w praktyce rzadko występuje. Na
          > ogół jest to bezterminowe przekazanie praw majątkowych. Jak wydawnictwo jest
          > porządne, to tłumacz powyżej pewnego pułapu łącznego nakładu dostanie
          dodatkowo
          >
          > procent od sprzedaży. Jak chamskie, to ma klauzulę 'wynagrodzenie jednokrotne
          > bez względu na liczbę wydań i wysokość nakładu'. W takiej sytuacji zostaje
          > artykuł 44 prawa autorskiego o sądownym podwyższeniu wynagrodzenia, jeżeli
          > wydawca zarobił rażąco więcej niż tłumacz.

          Na to nie zwrocilam uwagi. Ktos juz kiedys pytal na forum, czy przy wyzszych
          nakladach, dodrukach i kolejnych wydaniach tlumaczowi nalezy sie wieksza stawka
          czy dodatkowy procent od sprzedanych egzemplarzy. Przyznam, ze nie slyszalam o
          takich przypadkach, czyzby byly az tak wyjatkowe?
          >
          > Par. 5 Po podpisaniu niniejszej umowy Tłumacz otrzymuje zaliczkę w
          > wysokości ........ Drugą zaliczkę w wysokości...........................zł
          > Tłumacz otrzymuje w 30 dni po przyjęciu tłumaczenia. Reszta honorarium będzie
          > wypłacona w terminie 30 dni po wydaniu książki, nie później jednak niż 6
          > miesięcy po przyjęciu tłumaczenia.
          >
          > Również korzystne rozłożenie płatności i też coraz rzadsze. Teraz częściej
          > występuje 50% po przyjęciu tłumaczenia i 50% po wydaniu. Na co trzeba zwracać
          > uwagę, to żeby umowa określała ile dni po wydaniu, a nie ograniczała się do
          > stwierdzenia "po wydaniu", bo w rozumieniu kodeksu cywilnego nie jest to
          żaden
          > termin.

          Tu przyczepilabym sie do sformulowan. Zaliczka jest placona z gory, zeby
          pracujacy dozyl ukonczenia dziela. Zaliczka placona po wykonaniu pracy to
          honorarium. Zaliczka jest korzystnym rozwiazaniem, ale jak zyje, nie dostalam
          zadnej - ani na poczet pisania ksiazki, ani tlumaczenia (2 wlasne, 5
          przetlumaczonych, nie liczac przekladow artykulow)
          >
          > Par. 6 . W razie odrzucenia tłumaczenia przez Wydawcę, braku zgody Tłumacza
          na
          > dokonanie zmian określonych przez Wydawcę, Wydawca może odstąpić od umowy. W
          > takim przypadku Tłumacz zobowiązany jest zwrócić Wydawcy otrzymaną zaliczkę.
          >
          > Ten punkt narusza prawa autorskie twórcy i jest sprzeczny z prawem autorskim.
          > Wydawca może odrzucić przekład na tej podstawie, że tłumacz wykonał go
          > niezgodnie z regułami sztuki (np. opuścił co 10 stronę), ale nie może żądać
          od
          > tłumacza dokonania konkretnych zmian. Podejrzewam, że w intencji ten przepis
          > miał się właśnie odnosić do tej pierwszej sytuacji, ale jest źle
          > sformułowany.

          Sadze, ze wprowadzenie takiego paragrafu do umowy wynika z traumatycznych
          doswiadczen wydawcy z niesolidnymi tlumaczami.
          Tu wydawca rozpina nad soba parasol ochronny, gdyz zdarza sie, ze i autorzy, i
          tlumacze popelniaja teksty nadajace sie wylacznie do kosza. Kilka lat temu
          mialam do czynienia z takimi wlasnie "wytworami" i nie chodzilo tu o literature
          piekna, tylko o rozdzialy podrecznika. Spedzilam mnostwo czasu wyjasnijac na
          pismie co i dlaczego jest zle. Jezeli tekst lub jego przeklad jest niechlujny,
          nawet nie przeczytany po napisaniu, zdania gubia podmioty i orzeczenia, widzisz
          nieudolna kompilacje, cale partie pozostawio w oryginale, bo tlumacz nie byl w
          stanie przez nie przebrnac, jezeli pozostawiono bez uzgodnienia z redakcja
          polowe terminow fachowych, a przetlumaczone terminy nijak nie przystaja do
          polskich, jezeli w przekladzie zdan gubi sie mysl (w oryginale bylo wszystko
          jasno wylozone), jezeli zdania po polsku sa kalka skladni charakterystycznej
          dla danego jezyka i do ponownego przekladu nadaje sie 50% tekstu, to co robic?
          Z drugiej strony, trudno jest z gory zakladac, ze pracuje sie z niesolidnym lub
          niekompetentnym partnerem.
          >
          > Par 8. Wydawcy w ramach przeniesienia praw autorskich przysługuje prawo do
          > nieograniczonej eksploatacji utworu i jego fragmentów na poniższych polach
          > eksploatacji:
          >
          > A jakie za to przewiduje wynagrodzenie dla tłumacza? Za każde nowe pole
          > eksploatacji tłumacz powinien otrzymać dodatkowe wynagrodzenie.

          To sformulowanie tez wlaczylo moj dzwonek alarmowy. Tak, jak napisales: za
          kazde nowe wykorzystanie tekstu tlumacz musi dostac odrebne wynagrodzenie.
          >
          > Par. 10 Jeśli tłumacz przewiduje, że nie będzie mógł dotrzymać ustalonego
          > terminu dostarczenia tłumaczenia, powinien niezwłocznie powiadomić o tym
          > Wydawcę, proponując wyznaczenie nowego terminu. Wydawca powinien udzielić
          > Tłumaczowi odpowiedzi w terminie 14 dni od dnia otrzymania pisemnego
          > zawiadomienia. W przypadku niewyrażenia zgody na przedłużenie terminu Tłumacz
          > zobowiązany jest zwrócić Wydawcy otrzymaną zaliczkę.
          >
          > Ten punkt umowy jest bez sensu, bo jakby go nie było, nic się nie zmieni.
          > Według prawa autorskiego jeśli tłumacz nie dotrzyma terminu, wydawca ma prawo
          > odstąpić od umowy, ale przecież nie musi, tylko może wyznaczyć nowy termin.
          > Według starego prawa autorskiego, wydawca był _zobowiązany_ wyznaczyć nowy
          > termin i dopiero wtedy mógł odstąpić od umowy. I w takim brzmieniu ten
          paragraf
          >
          > w wielu umowach się zachował, a jesli go nie ma, to warto o niego powalczyć.

          Rozne rzeczy sie zdarzaja w zyciu i trudno zakladac zla wole tlumacza, gdy raz
          ze wzgledu na sytuacje osobista termin mu sie omsknie. Tak wiec wyznaczenia
          nowego terminu, po uzgodnieniu z tlumaczem/autorem jest rozwiazaniem takiej
          sytuacji, chyba ze autor czy tlumacz notorycznie nie dotrzymuje terminu,
          narazajac wydawce na straty.
          >
          > Czego nie ma w tej umowie?
          >
          > Nie ma w niej terminu wydania książki. W takim przypadku obowiązuje termin
          > dwuletni, ale może w umowie byłby krótszy.

          Sadze, ze to zalezy od samego wydawcy i jego polityki wydawniczej. Nikt nie
          bedzie siedzial np. na
          dyskietce z przekladem swiatowego bestsellera przez 2 lata, bo po prostu
          przestanie byc on bestsellerem, tak samo sprawy sie maja w przypadku
          podrecznikow, ktorych pojawianie sie jest podyktowane cyklem roku szkolnego,
          aktualizowanych przewodnikow - sezon turystyczny, informatorow, etc...
          >
          > Moim zdaniem warto mieć w umowie zapis: "Nazwisko tłumacza zostanie
          > uwidocznione na stronie tytułowej". Niby z przepisów prawa autorskiego można
          to
          >
          > wyprowadzić, ale lepiej mieć czarno na białym. Ostatecznie pracujemy za marne
          > pieniądze, żeby mieć tę satysfakcję, że nasze nazwisko jest w książce, a nie
          w
          > ogłoszeniu w gazecie, że wydawnictwo przeprasza, że zapomniało wydrukować.

          Zgadzam sie calkowicie!
          > Tyle wiem w tej chwili ze względu na godzinę :-) Jak coś mi się jeszcze
          > skojarzy, to napiszę.
          >
          > Paweł

          Jesli cos jeszcze mi zaswita, to dopisze.

          Millefiori
          • szwedzka Re: Pytanie o umowy 08.02.04, 21:13
            millefiori napisała:
            > > Par. 6 . W razie odrzucenia tłumaczenia przez Wydawcę, braku zgody Tłumacz
            > a
            > na
            > > dokonanie zmian określonych przez Wydawcę, Wydawca może odstąpić od umowy.
            > W
            > > takim przypadku Tłumacz zobowiązany jest zwrócić Wydawcy otrzymaną zaliczk
            > ę.
            > >
            > > Ten punkt narusza prawa autorskie twórcy i jest sprzeczny z prawem autorsk
            > im.
            > > Wydawca może odrzucić przekład na tej podstawie, że tłumacz wykonał go
            > > niezgodnie z regułami sztuki (np. opuścił co 10 stronę), ale nie może żąda
            > ć
            > od
            > > tłumacza dokonania konkretnych zmian. Podejrzewam, że w intencji ten przep
            > is
            > > miał się właśnie odnosić do tej pierwszej sytuacji, ale jest źle
            > > sformułowany.
            >
            > Sadze, ze wprowadzenie takiego paragrafu do umowy wynika z traumatycznych
            > doswiadczen wydawcy z niesolidnymi tlumaczami.

            Dobrze, takich intencji i ja się dopatrzyłem, ale zwracałem uwagę na złe
            sformułowanie tego punktu. Interesy wydawcy wystarczająco chroni punkt umowy
            mówiący o tym, że tłumaczenie ma być na poziomie przyjętym dla danego typu
            publikacji. Zaś przy tak sformułowanym zapisie jak powyżej wydawca mógłby nie
            przyjąć tłumaczenia na tej podstawie, że tłumacz dał "błękitny"
            zamiast "niebieski" i nie zgodził się zamienić. To jest ingerencja w osobiste
            prawa autorskie tłumacza, z definicji niedopuszczalna.

            > Rozne rzeczy sie zdarzaja w zyciu i trudno zakladac zla wole tlumacza, gdy
            raz
            > ze wzgledu na sytuacje osobista termin mu sie omsknie. Tak wiec wyznaczenia
            > nowego terminu, po uzgodnieniu z tlumaczem/autorem jest rozwiazaniem takiej
            > sytuacji, chyba ze autor czy tlumacz notorycznie nie dotrzymuje terminu,
            > narazajac wydawce na straty.

            Chyba trochę Ci umknęło meritum. Kwestią jest, czy wydawca _może_ czy _musi_
            nowy termin wyznaczyć. Według prawa autorskiego może odstąpić od umowy przy
            spóźnieniu tłumacza (nawet jednodniowym!), a według omawianej tu umowy _może_
            wyznaczyć nowy termin. Czyli umowa wcale nie reguluje tej kwestii korzystniej
            dla tłumacza. Nic nie stoi na przeszkodzie, by strony umówiły się, że wydawca
            _musi_ wyznaczyć nowy termin. Taki zapis często w proponowanych umowach jest,
            bo taki przymus był w starym prawie autorskim. Ktoś powie, że przecież
            wydawnictwo nie będzie się wygłupiało i nie zrezygnuje z tłumaczenia, jak
            tłumacz spóźni się jeden dzień. Jak chce książkę wydać, to oczywiście nie, ale
            jak się w międzyczasie rozmyśli, to takie spóźnienie będzie jak znalazł.
            Tłumacz umowy nie dotrzymał, za nic nie trzeba mu płacić.

            > > Nie ma w niej terminu wydania książki. W takim przypadku obowiązuje termin
            >
            > > dwuletni, ale może w umowie byłby krótszy.
            >
            > Sadze, ze to zalezy od samego wydawcy i jego polityki wydawniczej. Nikt nie
            > bedzie siedzial np. na
            > dyskietce z przekladem swiatowego bestsellera przez 2 lata, bo po prostu
            > przestanie byc on bestsellerem,

            Ale umówmy się, że większość tłumaczonych książek to nie są światowe
            bestsellery. I wydawcom wcale z wydawaniem się nie śpieszy. To znaczy tak:
            przekład na ogół potrzebują na cito, "bo jesienią chcemy wydać", a potem
            okazuje się, że mija zima, lato, wiosna, a książki dalej nie ma. Jak chcą wydać
            jesienią, to niech wpiszą to do umowy.

            Paweł
    • yanga Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 18:58
      Zajrzyj, Niedźwiedziu, na sąsiedni wątek ("nasze wydawnictwo nie łamie umów"),
      opisałam tam dopiero co zawartą umowę z wydawnictwem (dużym), dla którego
      pracuję ponad 6 lat.
      • millefiori Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 19:23
        Zakonspirowana pod szklana wenecka pokrywka grupa poznosredniowiecznych
        polnocnych tapiserii tez zajrzala do sasiedniego watku.
        Nie chce krakac, ale obawiam sie, ze jak tak dalej pojdzie, to niedlugo
        powtorzy sie historia z mojej glownej dzialki zawodowej. I na przyklad, za
        jakis czas beda oglaszane przetargi na tlumaczenia - nawet ponizej jeszcze do
        niedawna obowiazujacej magicznej kwoty 3000 euro, ponizej ktorej przetarg nie
        obowiazywal.

        Obym nie wykrakala,
        Millefiori
        • hajota Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 21:08
          Na razie grozi nam całkiem realnie objęcie VATem umów o dzieło:
          <http://www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1133&dok=1133.6.3.2.1.1.0.1.htm>
          Ja już nie mam siły...
          • millefiori Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 23:16
            hajota napisała:

            > Na razie grozi nam całkiem realnie objęcie VATem umów o dzieło:
            > <www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1133&dok=1133.6.3.2.1.1.0.1.
            > htm>
            > Ja już nie mam siły...

            jesli dobrze zrozumialam to, co przeczytalam, to VAT ma objac zlecenia na kwote
            pzrekraczajaca 10.000 euro w skali roku. Ten pulap jest nizszy niz dawniej w
            wypadku ryczaltu. Ciekawe, jak przy zmianach kursu euro US poradza sobie z
            masowym przeliczaniem umow na zlote, jesli jeszcze do co najmniej 2008 r.
            Polska nie bedzie nalezala do unii walutowej. Czy bedzie sie przyjmowalo
            wartosc euro w dniu podpisania umowy czy w dniu wyplaty?
            • hajota Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 23:45
              Dobrze zrozumiałaś, i oni w jakimś innnym artykule w tejże Gazecie Prawnej
              nawet podają ten limit w złotówkach - 47 500 w skali roku, co się pewnie będzie
              zmieniać. Powyżej tego byłoby 7% VAT. Ja się boję nie tyle uderzenia po
              kieszeni, bo raczej na moje umowy takiej sumy nie wyrobię, co konieczności
              prowadzenia jakichś ewidencji - jak znam życie, wymyślą coś nieskończenie
              biurokratycznego i absurdalnego.
              • emka_1 Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 23:53
                biurokracja nie jest taka straszliwa, książeczka vatowca i formularz vat co
                miesiąc lub kwartał do wysłania do urzędu. gorszy jest za to pomysł z vatowaniem
                przeniesienia praw autorskich:(
                • baloo Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 00:00
                  nie rozumiem ? znaczy, ze co ?

                  ;o)


                  I jeszcze jednego nie rozumiem. Jesli komus nagle pod koniec roku okaze sie ,
                  ze przekroczyl te 47.500 zl , to co ? Bedzie "vatowal" wstecz ? przeciez
                  sienieda ... czy tez bedzie watowal przez caly rok na wszelki wypadek a potem
                  co ????

                  Ktos cos tu mocno narozrabial...

                  Gupi mis B.
                  • hajota Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 00:10
                    Ja też nie rozumiem, ale powiem jedno: "Życie, wolność, ani własność żadnego
                    człowieka nie są bezpieczne, gdy obraduje ciało ustawodawcze".
                    • baloo Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 00:29
                      aha, z tym, ze ja naprawde nie rozumiem, w ktorym momencie Prawa Autorskie maja
                      dostac te podpinke z watoliny. Na przyklad jesli sie je kupuje za granica.
                • hajota Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 00:03
                  No tak, wszystko jest do opanowania, tylko czy PT Urzędnicy sobie wyobrażają,
                  że wszyscy ludzie, którzy kiedykolwiek wykonają umowę-zlecenie, umowę o dzieło
                  czy sprzedający prawa autorskie będą zakładali działalność gospodarczą? Bo
                  gdyby literalnie wziąć te pomysły, to by tak musiało wyglądać. Chyba że
                  powstanie jakaś nowa kategoria - człowiek-bez-działalności-gospodarczej-
                  prowadzący-ewidencję-swoich-umów.
                  • baloo Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 00:15
                    Jak juz pislaem, jestem zupelnym lajkonikiem. Ale to z daleka wyglada tak,
                    jakby chciano zmusic "wolnych strzelcow" do prowadzenia dzialanosci
                    gospodarczej. Bo to , paniedziejku, nie tylko waciak skapnie do Dziury
                    Budzetowej ale i 50% kosztow uzyskania przychodu da sie do niej wrzucic
                    Milosciwie Panujacym.
                    Grosik do grosza, Towaszszki i Towaszsze, i dzwigniem , kurrna, ten Pekabe na
                    glowe, wicie-rozumicie. Wspolnymi, nieprawdaz, silami,kurna.

                    B.
                  • emka_1 Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 01:02
                    do umowy zlecenia tez powstaje kwitek podatkowy, więc teraz moga robić dwa.
                    będzie pit i vat. moga odprowadzanie vatu przerzucić na zleceniodawcę, tak jak w
                    przypadku pitu. obok rozliczenia rocznego pod postacia pitu dojdzie jeszcze vat.
                    gorzej, ze w takim układzie zleceniodawca nie będzie zainteresowany osobą
                    bezvatową, bo sobie vatu nie będzie mógł odliczyć (jeśli vatowanie będzie
                    dotyczyć tylko tych, którzy kwote progową przekraczają) to akurat przerabiałam,
                    i sama się musiałam zdeklarować jako vatowiec (branża ma 22%:( no i niestety
                    będzie to miało wpływ na wysokość stawek, bo ktoś ten podatek z własnej kieszeni
                    bedzie musiał zapłacić, a z pewnością nie będzie to zleceniodawca.
              • baloo Re: Pytanie o umowy 06.02.04, 23:57
                No tak, ale zeby zarobic ok. 48.000 zlotych rocznie to chyba trzeba sie niezle
                natlumaczyc, prawda ? Czesto sie zdarza ? Przy stawkach typu 25 zl za strone,
                wyszlo mi, ze tlumacz powinien tlumaczyc w kazdy "roboczy dzien" okolo 8 stron
                (jesli dni swiete swieci i jesli zabiera rodzinke na wakacje i ferie).

                B.
    • szwedzka Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 00:38
      baloo napisał:
      > Czy wydawnictwa w Polsce stosuja zazwyczaj metode opisana przez Szwedzka,
      > czyli chamskie olewanie umowy i udawanie , ze nie ma sprawy czy tez
      > osiagnely juz wyzszy stopien ewolucji i walcza przy pomocy paragrafow
      > pisanych malymi literkami na przedostatniej stronie umowy ?

      Raczej to pierwsze. Ponieważ praktyka jest taka, że wydawnictwo umowy i tak nie
      przestrzega, a tłumacze to akceptują, więc zamieszczanie postanowień drobnym
      drukiem nie jest potrzebne. Zauważyłem, że nawet w tych wydawnictwach, które
      przysyłają gotowe umowy i nie chcą słyszeć o żadnych negocjacjach, nie potrafią
      zupełnie pozbawić tłumacza praw, w przekonaniu, że i tak nie zechce z nich
      skorzystać.

      Paweł
      • baloo Re: Pytanie o umowy 07.02.04, 02:09
        Aha, czyli dobre, stare , srodkowomazowieckie metody. No tak.

        Tak czy inaczej dobrze byloby spisac sobie kupamieci , czego nie wolno
        podpisywac, a co nalezaloby wymusic (taki program minimum).
        Ale dzis sie poddaje, polaczone sily gazetowego serwera i spalonego wolowego
        ozora sprawily, ze wywieszam biala flage.

        Dobranoc wszystkim

        B.
      • millefiori Glupie pytania 07.02.04, 18:39
        Na zdrowy rozum:
        Umowa wydawnicza jest umowa dwustronna, z nieco innymi zobowiazaniami niz
        zwykla umowa zlecenie czy o dzielo. Bo tlumacz tlumaczy, a wydawca nie tylko
        placi (uregulowanie zobowiazan finansowych konczy wiekszosc umow), ale tez
        zobowiazuje sie do dalszego prowadzenia dziela, a tlumaczowi przysluguje
        kontrola nad dalszymi losami utworu. Co jest opisane w ustawie o prawie
        autorskim.

        Jesli z definicji wydawca nie przestrzega umow, to po co je spisuje? Komu sie
        one przydaja? Jesli rzeczywiscie ich tresc jest martwa litera, a potrzebne sa
        tylko jako podkladka do rozliczen finansowych, to czy nie lepiej byloby
        uproscic ich tresc do podstawowego zlecenia, terminu wykonania i platnosci z
        adnotacja, ze sprawy sporne rozstrzygane beda zgodnie z obowiazujaca ustawa o
        prawie autorskim i KC?

        Dygam w oszolomieniu,
        Millefiori



        o

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka