02.03.15, 23:21
Coraz więcej osób ujawnia swoje zdolności pisarskie.
Coraz więcej, pojawia się poetów, pragnących obdarzać nas wzniosłymi doznaniami.
Rośnie też ilość wydawnictw i oficyn wydawniczych. Wydawnictw takich, które wydają twórczość za własne środki oraz takich, które chcą wydawać środki na wydanie twórczości, lecz nie własne, a pisarzy.
Z pisarzem jest jak z aktorem, który - dopóki nie odegra roli na scenie - nie dowie się, czy dobrze zagrał, czy może źle.
Toteż, bardzo często dręczy mnie taka zagwozdka:
1. Dlaczego w naszym kraju, nie ma agencji lub firm, które by określiły potencjał napisanej pracy?
2. Dlaczego, pisarza wyznacznikiem, musi być wydawnictwo, które niekoniecznie widzi potencjał wartości twórczej, a raczej potencjał zysku na rynku?
3. Czy pisarz, musi dowiadywać się dopiero wówczas o swojej pracy, że jest wartościowa, kiedy dostaje nagrody?
a. Brakuje elementu pośredniego, pomiędzy pisarzem, a wydawnictwem.
b. Brakuje takiej „Alutki”, która mówi do posterunkowego, nie obrażając jego godności, że nie ma o pisaniu pojęcia.
c. Brakuje osób, które wyłoniłyby zdolnych i zachęciły do pracy twórczej na niwie pisarskiej.

Myślę, że taką rolę, mogłyby spełniać jakieś pośrednie „Agencje”.
Obserwuj wątek
    • jesseno Re: Zagwozdka 03.03.15, 10:27
      Opowiada o etapach pracy: najpierw czyta książkę, potem robi notatkę o jej stanie: czy wymaga prac, a jeśli tak, to jakich. Notatką dzieli się z szefową wydawnictwa i z redaktor prowadzącą. Potem rozpoczyna pracę z autorem – przez maile, w których wykłada swoją wizję zmian, i na tekście – zaznaczając poszczególne zdania kolorem i dodając komentarze.

      Woli książki krótkie i wyraziste. – A tendencja, nakręcana wzajemnie przez autorów, wydawców, hurtowników i czytelników, jest niestety taka, że poważna książka to jest gruba książka. Bardzo gruba – mówi. I wymienia objętości międzynarodowych bestsellerów z ostatnich lat: „Łaskawe” Littella – 1000 stron, „Wyznaję” Cabré: 800, wieloksiąg Knausgårda – tysiące…

      – Kiedy dostajemy propozycje z beletrystyki, to są to często gigantyczne rzeczy. Wcześniej nie uwierzyłbym, ile osoby, które do tej pory nie parały się literaturą, są w stanie wystukać. Recenzowałem nawet debiuty, które miały po 1100 stron. Jak dostaję książkę beletrystyczną na stron 150, to widzę, że napisał ją ktoś świadomy ekonomii dzieła, ważący swoje zdania. Pierwszy dobry sygnał, że to może być coś ciekawego.

      Uważa, że książki, które nadsyłają do wydawnictwa nowi autorzy, to w 90 procentach grafomania. Z tej grafomanii większość odrzuca po zapoznaniu się z jedną piątą całości. Nie daje się zwieść urokowi pierwszych stron. Szacuje, że w ramach wydawniczych obowiązków czyta około tysiąca tomów rocznie. I że z niezamówionych tytułów do druku trafia poniżej procenta.

      A tu cały wywiad z Panem Łukaszem:
      tygodnik.onet.pl/kultura/szeherezada-ze-zgierza/z6gjy
      Zdaje się, że Wyd. Czarne oferuje autorom opinie specjalistów (nie za darmo). Podobnie Wyd. JanKa i inne.
    • skajstop Re: Zagwozdka 03.03.15, 15:22
      Jest kilka agencji literackich. Są pośrednikiem między pisarzem a wydawnictwem.
      Natomiast nie rozumiem stwierdzenia, że wydawnictwa są be, bo patrzą na zysk ze sprzedanych książek. Po pierwsze, to brak znajomości rynku: wiele trudniejszych, bardziej ambitnych książek ukazuje się, bo wydawca dostrzega potencjał artystyczny - i albo finansuje publikację z własnych źródeł, albo występuje o dotację i czasem ją dostaje. Po drugie, wydawnictwo nie może pomijać kwestii rentowności, czasy socjalizmu się skończyły. Z czego miałoby dokładać na wydanie niedochodowych książek? Za co płacić ludziom, z którymi współpracuje?
      Wreszcie, kwestia tej oceny dla oceny. Po co ona? Dobra książka prędzej czy później znajdzie swoje miejsce na rynku wydawniczym, nawet jeśli droga do publikacji będzie kręta. Jakieś mityczne "agencje" zachęcające do dalszej pracy i nie robiące nic ponadto, nie maja racji bytu (całkowicie pomijam aspekt ich finansowania).
      • skajstop CD 03.03.15, 15:23
        Oceną pracy pisarza jest właśnie obecność jego książki na rynku, nie w szufladzie.
        • bobarbara Re: CD 03.03.15, 17:54
          Myślę, że obaj panowie mają rację i wpisane kwestie wynikają z zawodowego punktu widzenia.
          Weszła moda na tak grube książki, że wydawnictwo potrafi trzy zdania napisać i sprawić, że książka ma 2 centymetry grubości grzbietu. Ale?. Jak się wyprodukuje ją na kartonie?.?
          Nie tak dawno, mogłam na własne oczy przekonać się, jakie książki ludzie kupują pod wpływem rozdźwięku reklamowego. Przepraszam za to, co tutaj wpiszę, ale po prostu wtedy opadły mi ręce wraz ze szczęką. Były to książki o żarciu, przeżycia celebrytów, sportowców jakichścik nie wiadomo skąd. Coraz więcej aktorów próbuje zarabiać na pisaniu. Nooooo, faktycznie ??wysokie loty ma nasza literatura.
          Sam Mickiewicz może chodzić nadęty i dumny.
          A tak jeszcze sobie dodam w tę deseń:
          Co porabiają Stowarzyszenia Literackie?
          Czy to nie ONI powinni spełniać taką rolę?
          Pozdrawiam.
          • fuermanager Re: CD 04.03.15, 15:00
            bobarbara napisał(a):
            > Nie tak dawno, mogłam na własne oczy przekonać się, jakie książki ludzie kupują
            > pod wpływem rozdźwięku reklamowego. Przepraszam za to, co tutaj wpiszę, ale po
            > prostu wtedy opadły mi ręce wraz ze szczęką. Były to książki o żarciu, przeżyc
            > ia celebrytów, sportowców jakichścik nie wiadomo skąd.

            Nie wiem, co to jest "rozdźwięk reklamowy", ale z kontekstu domyślam się, o co chodzi.

            Proponuję, żeby pozwolić ludziom czytać to, na co mają ochotę (pouczanie, co kto powinien lubić i co jest właściwe, kojarzy mi się bardzo źle - z cenzurą mianowicie).
            Nikt Cię chyba nie zmusza do czytania czegoś, co uważasz za utwór "niskich lotów".

    • mim_maior Re: Zagwozdka 04.03.15, 14:40
      Myślę, że to całkiem fajny pomysł na dodatkowy grosz dla redaktorów i pisarzy. Założyć taką firmę "konsultingową" i brać pieniądze za ocenę twórczości. Nie roszczę sobie prawa do tego pomysłu, niech bierze kto chce i cieszy się z zarobionych pieniędzy :D Może sama taką założę,w końcu dużo książek przeczytałam i wiem, co się ludziom podoba :D
      • skajstop Wyważanie otwartych drzwi :) 04.03.15, 14:45
        Przecież są już takie firmy, niektóre funkcjonują od wielu lat. Nie będę ich reklamować, ale łatwo znaleźć, korzystając z wyszukiwarki.
        Tylko ich problemem pozostaje fakt, że po co komu sama ocena? Zwykle autor/autorka tekstu oczekuje czegoś więcej, pomocy w umieszczeniu tekstu w wydawnictwie, a tym zajmują się już agencje (w Polsce bardzo słabe, ale kilka ich powstało).
        Proponuję więc nie wyważać otwartych drzwi i przyjrzeć się rynkowi wydawniczemu :)
        • mim_maior Re: Wyważanie otwartych drzwi :) 04.03.15, 14:48
          Ha, ha, pewnie tak jest, nie interesowałam się dotychczas taką działalnością :)
          Ale co do zapotrzebowania na taką ocenę, jak bym z góry nie zakładała, że popytu nie ma. Mnóstwo ludzi pisze książki i każdy chce, żeby jakiś autorytet ocenił jego dzieło. Za darmo się autorytety nie garną, ale niejeden niedoceniony artysta z pewnością chętnie zapłaci :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka