bobarbara
02.03.15, 23:21
Coraz więcej osób ujawnia swoje zdolności pisarskie.
Coraz więcej, pojawia się poetów, pragnących obdarzać nas wzniosłymi doznaniami.
Rośnie też ilość wydawnictw i oficyn wydawniczych. Wydawnictw takich, które wydają twórczość za własne środki oraz takich, które chcą wydawać środki na wydanie twórczości, lecz nie własne, a pisarzy.
Z pisarzem jest jak z aktorem, który - dopóki nie odegra roli na scenie - nie dowie się, czy dobrze zagrał, czy może źle.
Toteż, bardzo często dręczy mnie taka zagwozdka:
1. Dlaczego w naszym kraju, nie ma agencji lub firm, które by określiły potencjał napisanej pracy?
2. Dlaczego, pisarza wyznacznikiem, musi być wydawnictwo, które niekoniecznie widzi potencjał wartości twórczej, a raczej potencjał zysku na rynku?
3. Czy pisarz, musi dowiadywać się dopiero wówczas o swojej pracy, że jest wartościowa, kiedy dostaje nagrody?
a. Brakuje elementu pośredniego, pomiędzy pisarzem, a wydawnictwem.
b. Brakuje takiej „Alutki”, która mówi do posterunkowego, nie obrażając jego godności, że nie ma o pisaniu pojęcia.
c. Brakuje osób, które wyłoniłyby zdolnych i zachęciły do pracy twórczej na niwie pisarskiej.
Myślę, że taką rolę, mogłyby spełniać jakieś pośrednie „Agencje”.