Dodaj do ulubionych

Chcę wydac słownik Jak to zrobić i czy ma to sens?

31.12.03, 10:57
Od paru lat noszę się z zamiarem wydania słownika (słowniczka) terminów
bankowych (powiedzmy że podstawowych). Te które są, są beznadziejne (np.
polecenie zapłaty to payment order!)albo nie zawierają podstawowych terminów.
Pracuję w instutycji finansowej(niegdyś jako tłumacz na etacie) i trochę
materiału mam. Oczywiście, nie jetem alfa i omegą, ale mam sporo znajomych
fachowców-bankowców.
Jak to wygląda od strony technicznej? czy warto się w coś takiego angażować,
jakie są pułapki. I kiedy można się spodziewać KASY - zysków od
przedsięwzięcia?
Obserwuj wątek
    • isanda Re: Chcę wydac słownik Jak to zrobić i czy ma to 01.01.04, 22:45
      millefiori, baloo i inni na tym forum pewnie sie tobą zaopiekują jeśli chodzi
      o rady i moralne wsparcie, ja chciałabym cię zapytać o te słowniki, które
      oceniasz jako beznadziejne. Tłumaczenia bankowe nie są moją życiową pasją,
      toteż unikam tego jak mogę i nie pewnie nie jestem w stanie ocenić tych trzech
      słowników, jakie mam: Joanny Wróblewskiej Słownik Finansowo-Bankowy,
      Collinsa Słownik Bankowości i Finansów - (9000 haseł)
      i trzech autorów Słownik Frazeologiczny Współczesnej Terminilogii Politycznej
      i Ekonomicznej
      no i oczywiście opasły Biznes w 11 Językach, z którego od czasu do czasu
      korzystamy tu wszyscy, żeby porównać pewne terminy w różnych językach (20 000
      haseł i 200 000 tłumaczeń)
      Ciekawa jestem, co o tych słownikach sądzisz
      Poza tym, być może Polacy wyruszający w świat w maju 2004 chętnie zabraliby
      ze sobą jakiś mały, kieszonkowy słowniczek podstawowych terminów bankowo-
      finansowych
      więc może pomysł masz dobry

      • ervumem Re: Chcę wydac słownik Jak to zrobić i czy ma to 13.01.04, 20:16
        isanda napisała:
        > no i oczywiście opasły Biznes w 11 Językach, z którego od czasu do czasu
        > korzystamy tu wszyscy, żeby porównać pewne terminy w różnych językach (20000
        haseł i 200 000 tłumaczeń)

        wyrywam sie nie pytany, wymbaczcie ;/
        o tym akurat slowniku mam dosc ambiwalentne zdanie...
        jego objetosc i liczba hasel wzbudza respekt ale...
        kiedy pisalem moj slownik niderlandzki bedacy czescia ksiazki wielokrotnie do
        nie go siegalem by znalezc podstawowe [!] zwrotu bankowe biznesowe, zwiazane z
        prawem pracy itp. moze po prostu mialem co do niego zbyt wysrubowane wymagania-
        - prawie nic nie znalazlem...


        > Poza tym, być może Polacy wyruszający w świat w maju 2004 chętnie zabraliby
        > ze sobą jakiś mały, kieszonkowy słowniczek podstawowych terminów bankowo-
        > finansowych
        > więc może pomysł masz dobry

        no czy akurat powinien to byc slownik podstawowych terminow bankowywch to
        pozwole sie nie zgodzic :) raczej ogolny...

        pozdra.W.
        • isanda Re: Chcę wydac słownik Jak to zrobić i czy ma to 13.01.04, 23:41
          oczywiscie, ze zabiorą ze sobą słownik ogólny, ale przecież
          przede wszystkim wyruszą za chlebem, czy do pracy, będą zakładać
          konta bankow, zaciągać pożyczki, rozmawiać z urzędem podatkowym
          i VAT-em, szukać lokat, zakładać własne biznesy, podpisywać umowy,
          pisać faktury, no i będą czytać wspaniałe wyciągi bankowe. Czego im
          wszystkim z całego serca życzę. Już zresztą wielu rodaków zajmuje
          się powyższymi sprawami, nie mając przy sobie ani grubego słownika
          ani małego w rodzaju, o którym mówi bkt
          jeśli chodzi o twoją opinię na temat Biznes w 11 językach,
          to pewnie masz rację, skoro sam pisałeś słownik, to napewno
          oceniasz to inaczej. Byłabym wdzięczna za polecenie czegoś lepszego,
          nie jestem niestety specjalistką w tej dziedzinie i takie słowniki
          są mi potrzebne, jakkolwiek staram się unikać tego typu tłumaczeń.
          • bkt Re: Chcę wydac słownik Jak to zrobić i czy ma to 15.01.04, 09:53
            No więc co do słownika COllina, oczywiście nie będę wydawać negatywnej opinii -
            bo wydaje się niezły, ale znalazłam tam parę błędów, i brak paru podstawowych
            terminów (to co pamiętam w tej chwili):
            - brak pojęcia uznać rachunek - credit an account, credit jest tłumaczone jako
            przelać kasę na rachunek, a to coś podobnego ale dla bankowca nie to samo -
            jest credit - uznać(CR czyli MA) i debit - obciążyć (DB czyli winien). Kiedyś
            poprawiałam tłumaczenie w którym tłumacz napisał że credit an account
            to "udzielić pożyczki na rachunek" ...
            polecenie zapłaty to w słowniku payment order a przecież to DIRECT DEBIT,
            podstawa wielu rozliczeń z instytucjami, poważny błąd
            payment order to polecenie wypłaty w obrocie zagranicznym - chodzi o przelewy
            np w SWIFT
            brak pojęcia skarbiec - vault (pomieszczenie w oddziale gdzie fizycznie trzyma
            się kasę) - było to powodem zabawnego nieporozumienia - ja tłumaczyłam jako
            skarb, a pan konsultant był przerażony że w Polsce każda czynność związana z
            fizyczną gotóką w oddziale odbywa się w porozumieniu ze Skarbem, czyli sercem
            Banku, zastanawiał się jak system ma to "obsłużyć"

            brak wiarygodnie przetłumaczonych pojęć typu monit, wezwanie do zapłaty,
            zasilanie bankomatu, etc. - podstawowych. W banku musiałyśmy z koleżankami
            tłumaczkami opisywać termin po angielsku, a potem Anglik nam podawał właściwy
            termin angielski. Była to orka, do dziś miewam wątpliwości.Naprawdę słowniki
            polskie nie podają podstawowych rzeczy, do dziś żeby się upewnić że użyłam
            właściwego terminu angielskiego, staram się dotrzeć do źródeł w języku
            angielskim.

            Te wszystkie niedociągnięcia w słowniku Collina powodują że jego wiarygodność
            oceniam dość nisko, i nawet gdy znajdę termin, to muszę znaleźć źródło
            angielskie żeby się upewnić że nie piszę jakichś bzdur. Bo payment order i
            direct debit to nie to samo.
            Zresztą te pojęcia angielskie też nie są takie jednoznaczne.

            Już nie mówię o pojęciach z faktur - to co jest na fakturach i to co w
            słownikach to są różne rzeczy.

            A urząd skarbowy - tego nie ma w chyba żadnym słowniku ... Nawet polsku nie
            zawsze można zrozumieć co w Urzędzie skarbowym mówią ;)))

            Przecież każdy może się starac o kredyt w UE - konia z rzędem temu kto ze
            słownikiem COllina dogada się na temat np. kredytu hipotecznego
            (zabezpieczenia, ubezpieczenia, terminy, warunki, egzekucje, oprocentowanie,
            opłaty, wkład własny ...) albo jak kupić mieszkanie czy wynająć biuro i
            podpisać stosowną umowę.

            Mam inne pytanie - jak się do tego zabrać - mam na myśli słownik - czy chodzić
            po wydawnictwach z biznes planem? Nie chciałabym żeby wydawnictwo mnie
            oskubało ;)

            Czy MOŻE LEPIEJ ZAŁOŻYĆ WŁASNE?
            • millefiori Re: Chcę wydac słownik Jak to zrobić i czy ma to 15.01.04, 14:03
              Czy chodzi Ci o strone techniczna napisania slownika - tzn. jak sie do tego
              zabrac z czysto merytorycznego punktu widzenia -
              czy o jak najszybsze profity z tego typu dzialalnosci?

              Przede wszystkim zastanow sie, czy jestes w stanie zrobic porzadny slownik
              terminow bankowo/finansowych i o jakim zakresie slow? Czy uda ci sie zebrac
              200, 500, 800 terminow i zwrotow angielskich w tej dziedzinie? Od razu mowie,
              ze wcale nie jest latwo zbudowac dobry slownik tematyczny. Dla powiekszenia
              objetosci sugerowalabym rowniez zrobienie slownika w druga strone -polsko
              angielskiego. A jesli nie jestes fachowcem w dziedzinie bankowosci i finansow
              to zalecam szczegolna ostroznosc i zaangazowana pomoc dobrych konsultantow.

              Najpierw zobacz, ile mniej wiecej terminow jest naprawde w uzyciu. Wtedy
              zorientujesz sie, o jakiej objetosci i zakresie slownika mozesz rozmawiac,
              skladajac propozycje potencjalnemu wydawcy. Byc moze taki slownik moglby sie
              ukazac np. w formie dodatku do Gazety Bankowej.

              Wiadomo, ze potencjalnego wydawce nalezy przekonac o tym, ze dzielo jest
              przydatne, jedyne sluszne, prawdziwe, wlasne i poprawne, i takiego jeszcze nie
              bylo.

              PS. Nie sadze, aby polskie wydanie Collinsa (kilka razy powtarzasz w tekscie
              nazwe "Collina", chyba ze mowimy o dwoch roznych wydawnictwach slownikowych)
              mogloby byc baza i wykladnikiem do tego typu prac, gdyz osobiscie uwazam je za
              najgorszy twor wydany pod nazwa tego skadinad zacnego i solidnego wydawnictwa.
              • bkt Re: Chcę wydac słownik Jak to zrobić i czy ma to 15.01.04, 15:40
                Witam,
                myślę że ze stroną merytoryczną nie będzie większego problemu. Mam słownik na
                własne potrzeby, w Wordzie - policzyłam że w kolumnie z terminami angielskimi
                mam 15 tysięcy wyrazów, czyli dałoby to co najmniej 5-6 tys. entries w
                słowniku. Są to terminy i bankowe i ogólno-biznesowe i finansowe, z
                rachunkowości, ubezpieczeniowe też. Myślę że udałoby mi się wygenerować
                znacznie więcej - np. ze SWIFTa, mam różne notatki, dokumenty źródłowe. Ale nie
                chodzi mi o wydanie jakiegoś super dokładnego słownika, tylko takiego który
                pozwoliłby się porozumieć w banku - pracownikom polskich banków obsługujących
                klientów zagranicznych, przy wszelkich zastosowaniach gdzie w grę wchodzą
                finanse (np. ubezpieczenia). Na pewno musiałabym poprosić o pomoc bankowca
                polskiego i zagranicznego (z tym drugim byłyby chyba spore koszty), nie
                skończyłam studiów bankowych, nie pracowałam w oddziale, moja wiedza jest
                ogólna, ale nieco się orientuję. Co do konsultantów, najlepsi byliby tacy,
                którzy sami przelewy robią a nie docentują na wykładach i uczelniach. Chodzi mi
                o coś naprawdę przydatnego, prostego i praktycznego. I ŻEBY SŁOWNICZEK MÓWIŁ
                PRAWDĘ.

                CO do słownika - chodzi mi o Peter Collin Publishing - taki granatowo żółty
                słownik terminów bankowo-finansowych.
                pozdrawiam
                • millefiori To po kolei 21.01.04, 01:59
                  bkt napisała:


                  > myślę że ze stroną merytoryczną nie będzie większego problemu. Mam słownik na
                  > własne potrzeby, w Wordzie - policzyłam że w kolumnie z terminami angielskimi
                  > mam 15 tysięcy wyrazów, czyli dałoby to co najmniej 5-6 tys. entries w
                  > słowniku.

                  Swietnie. Czy jest to twoj wlasny wybor terminow? jesli tak, to czy masz zrodla
                  do nich? Chodzi mi o "jezykowe podkladki" czy wlasna "bibliografie zrodlowa".
                  czyli slownictwo i zwroty wystepujace w tekstach oryginalnych. Im czesciej sie
                  powtarzaja, tym lepiej. Mowie na podstawie doswiadczenia budowania od podstaw
                  autorskiego, specjalistycznego slownika obcojezycznego; fakt, ze "na piechote",
                  systemem fiszkowym, i zbieraniu terminow ze zrodel przed era internetu. Wyszlo
                  ok. 5000 z tyldami, po odsianiu terminow wybitnie specjalistycznych i
                  wystepujacych nieslychanie rzadko zostala polowa.

                  Po dosc dlugim czasie spedzonym przy pracy nad slownikami - w roli autora lub
                  wspolautora - ostrzegam cie przed bezkrytycznym uzywaniem slownikow, nawet
                  oryginalnych
                  angielsko-angielskich, do budowy wlasnego slownika. Dystans i sprawdzenie
                  autora w zrodlach zywych i aktualnych daje czasem zaskakujace wyniki, np.
                  przestarzalosci czy wyjatkowo rzadkiego uzywania danego terminu, badz zawezenie
                  zcy znienacka rozszerzenie jego znaczenia.

                  jesli sama dobieralas slownictwo do zestawu, to kierowalas sie zapewne
                  frekwencyjnoscia terminow. To jest klucz do budowy slownika.

                  Napisalas, ze zamierzasz stworzyc slownik terminow bankowych i finansowych.
                  Jesli ma on byc praktyczny i przydatny dla przecietnego uzytkownika,
                  korzystajacego z uslug bankow w jez, angielskim, to musi zawierac zestaw
                  podstawowy, czyli terminologie wystepujaca w tresci formularzy zalozenia konta
                  bankowego, z istotnymi przy platnosciach opcjami obciazenia kosztami
                  przelewow,krajowych i zagranicznych; (z magicznym SWIFT code odbiorcy na czele,
                  (ktorego wpisanie w odpowiednia rubryke np.od zeszlego roku zwalnia z oplat
                  bankowych przelewy z kont pryw. na konta pryw. pomiedzy francuskimi i
                  niemieckimi bankami) wyciagow, operacji platnosci stalych i innych, ktore mozna
                  przeprowadzic przez interet, terminy zawarte w tresci umow/zasad uzytkowania
                  kart kredytowych i w tym, co na dole kazdej z tych umow malym druczkiem. Z tym
                  powinnas sobie dac rade sama, majac do dyspozycji kilka wzorow z roznych bankow
                  w krajach anglosaskich , gdyz jak przypuszczam na podstawie doswiadczen, moga
                  wystepowac roznice terminologiczne pomiedzy Wlk.Brytania, USA i Australia.
                  Lacznie z terminologia tak podstawowa jak opcje operacji na monitorze bankomatu,
                  konfiguracje terminow w polaczonych z czekiem. To jest słownictwo rzeczywiscie
                  konieczne i niezbedne, ktore oceniam na mniej wiecej 300- 400 terminow, juz z
                  zestawieniami.



                  Są to terminy i bankowe i ogólno-biznesowe i finansowe, z
                  > rachunkowości, ubezpieczeniowe też. Myślę że udałoby mi się wygenerować
                  > znacznie więcej - np. ze SWIFTa, mam różne notatki, dokumenty źródłowe.

                  To juz zakrawa na monumentalne dzielo z kilku dziedzin.
                  Ale gdy skupimy sie na adresacie, to zorientujesz sie, jaki zakres slownictwa
                  ma znalezc sie w slowniku.

                  Ale nie
                  >
                  > chodzi mi o wydanie jakiegoś super dokładnego słownika, tylko takiego który
                  > pozwoliłby się porozumieć w banku - pracownikom polskich banków obsługujących
                  > klientów zagranicznych, przy wszelkich zastosowaniach gdzie w grę wchodzą
                  > finanse (np. ubezpieczenia).

                  czyli adresatem mialoby byc tylko srodowisko bankowe. A co ze zwyklymi
                  klientami bankow, o ktorych potrzebach jezykowych szerzej napisalam wyzej? Moze
                  od nich byloby warto zaczac? Podejrzewam, ze krag odbiorcow takiego wlasnie
                  malego slownika bylby szerszy, tym bardziej, ze slowniki ogolne sa pod tym
                  wzgledem dosc skromne, a malo kto porusza sie zaopatrzony w zestaw wszelkich
                  mozliwych slownikow tematycznych, ot tak, na wszelki wypadek.
                  Rozwaz te opcje, ktora przede wszystkim dalaby Ci mozliwosc sprawdzenia jak
                  taki slownik sie tworzy, jak on zadziala, a poza tym jestes w stanie, jak sie
                  domyslam, co juz napisalam wczesniej, zbudowac go w calosci o wlasnych silach.

                  Na pewno musiałabym poprosić o pomoc bankowca
                  > polskiego i zagranicznego (z tym drugim byłyby chyba spore koszty), nie
                  > skończyłam studiów bankowych, nie pracowałam w oddziale, moja wiedza jest
                  > ogólna, ale nieco się orientuję. Co do konsultantów, najlepsi byliby tacy,
                  > którzy sami przelewy robią a nie docentują na wykładach i uczelniach. Chodzi
                  mi
                  >
                  > o coś naprawdę przydatnego, prostego i praktycznego. I ŻEBY SŁOWNICZEK MÓWIŁ
                  > PRAWDĘ.
                  Ano wlasnie. Wiec z uporem maniaka przypominam korzystaj z takich zrodel
                  jak :anglojezyczne (bron Boze zadne przeklady!) oryginaly formularzy, "biblie"
                  kursu bankowosci/rachunkowosci/finansow w jez. angielskim.
                  A porzadne wydawnictwa slownikowe, przynajmniej tak bylo kiedys, zapewnialy
                  konsultantow w danych dziedzinach, wiec autorowi pozostawalo martwienie sie
                  wylacznie o dobor terminow z jak najwieksza (min.3) liczba wskazanych zrodel, w
                  ktorych wystepuja i ich polskich odpowiednikow.
                  >
                  > CO do słownika - chodzi mi o Peter Collin Publishing - taki granatowo żółty
                  > słownik terminów bankowo-finansowych.
                  > pozdrawiam

                  Zbieg podobienstw nazw - a ze mnie seria Collins cobuild najblizsza, to
                  skojarzylam to "na wprost".

                  Pozdrowienia,
                  Millefiori
                  • bkt Re: To po kolei 26.01.04, 10:25
                    Dziękuję za tak obszerną pomoc, faktycznie chyba chciałam za dużo. Myślę że
                    utworzenie glosariusza, słowniczka podstawowych terminów bankowych to i tak
                    duże zadanie.

                    Na pewno nie będę się opierać na słownikach - tylko i wyłącznie na źródłowych
                    dokumentach. Problemem rzeczywiście może być różnorodność słownictwa - US, UK,
                    etc.

                    • millefiori Re: To po kolei 26.01.04, 13:20
                      Przypomnialy mi sie jeszcze dwie sprawy:

                      1. Zeby ulatwic sobie zbieranie i weryfikacje terminow,
                      w wolnej chwili moze zajrzyj na internetowe strony bankow, skupiajac sie na
                      oryginalnych brytyjskich, amerykanskich, etc. Znajdziesz tam m.in. dokladne
                      opisy i warunki zalozenia kont, transakcji, prowadzenia operacji gieldowych
                      wraz z przykladowymi formularzami, symulacjami operacji i mnostwem doskonale
                      objasnionych terminow i zwrotow. A strony internetowe w jezyku oryginalnym tez
                      sa zrodlami!

                      2.nie wiem, jak w tej chwili nalicza sie honoraria autorow slownikow:
                      gdyz "slownikowalam" od 87 r. do pol. lat 90. W tym czasie spotkalam sie z
                      kilkoma sposobami rozliczen:
                      - jako autor hasel do duzych slownikow bedacych praca zbiorowa otrzymywalam
                      honorarium: 100% stawki za haslo i 50% za tylde,
                      - jako autor slownika: honorarium bylo naliczane wg. stawek za kolumne
                      - -"- leksykonu - 2 mozliwosci - stawka za arkusz (jednorazowy zakup
                      przez wydawnictwo) lub % od sprzedanych egzemplarzy.

                      Pozdrowienia,
                      Millefiori

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka