joanna16
31.10.06, 21:02
Czy spotkałyście się kiedyś z czymś takim jak hirsutyzm pochodzenia
nadnerczowego? U mnie stwierdzono to jakiś czas temu. Problem z owłosieniem
jest skutkiem nadaktywności tego organu. Lekarz stwierdził, że jest to jednak
niewyleczalne i jeśli chodzi o włosy, to niestety leczenie nic nie pomoże,
chyba, że brałabym Dexametazon do końca zycia. Ta perspektywa za bardzo mnie
nie przeraża i jeśli trzebaby było, to bym się mogła już zawsze faszerować lekami.
Czy może któraś z Was jest w podobnej sytuacji? Chodzi mi o to, czy owłosienie
powstałe z tego powodu można usunąć przy pomocy lasera? Bo wychodzi na to, że
jest to jedyne rozwiązanie. Lekarz stwierdził, że jak najbardziej radzi
spróbować, ale z kolei dermatolog w klinice powiedział, że bez leczenia
usuwanie włosów laserem jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Moża któraś z Was
z podobnymi problemiami miała do czynienia z laserem?