mifredo
11.03.13, 08:46
czy tam rezydualna, mnie interesuje.
Taka gdzie chory po zwidach i głosach,
utracił wszystkie zainteresowania,
jest bezczynny i niczym się nie interesuje.
Żyje tylko swoimi głosami,
własnym schizofrenicznym światem,
i nic poza tym.
Nic , żadna realna perswazja do niego nie trafia.
Kiedy zwykłe samoloty nad naszym osiedlem przelatują,
on twierdzi, że to wojskowe z jakąś armią i jego prześladują!
Ma swoje głosy i zwidy i przekonania,
i swoje życie moim kosztem!
Oddałabym do jakiego ośrodka,
ale takich tu u tu nas nie ma!
Lub na jakie sądowe leczenie i do normalności przekonanie,
ale serca do tego nie mam!
Taka dla mnie w odbiorze osobistym,
jest dla mnie schizofrenia.
Chciałabym sobie własnym życiem pożyć
ale takiej możliwości na starość ja nie mam.
Muszę go ze swej emerytury żywić,
płacić za energię, której w nocy używa,
kiedy ze swoimi głosami gada i się wyżywa.
Wody też dużo zużywa, co rusz na obmywanie tylko twarzy.
Resztę z zasiłku dokładnie przepala!
Może ktoś mnie wspomoże i pomoże?
--
jedna psychoza, schizofrenii nie czyni
ale chore myślenie, tak
nauka nie wytwarza rozumu,
zrozumieć, zaradzić, znaleźć sens